Riot plz #7 – Sandbox
Rzeczą powstrzymującą LoLa przed zdominowaniem rynku gier są kwestie techniczne. Liczne błędy, problemy z uruchomieniem oraz wydajnością gry niszczą reputację budowaną przez wspaniałą esportową scenę. Społeczność wysuwa setki propozycji, które nie są realizowane, albo ich wdrożenie trwa kilka miesięcy (przykładowo – na oddzielną kolejkę do ARAMów czekaliśmy grubo ponad rok).
Każdy czasem lubi puścić wodze fantazji i stworzyć wizję czegoś fajnego. Czytelnicy z większym stażem pamiętają pewnie serię Riot plz, w której pisałem m.in. o nadchodzącym kreatorze drużyn (jeśli nie wiecie, czym on jest – KLIK / KLIK). Dzisiaj zajmiemy się czymś, co, znając szybkość wypuszczania nowinek przez Riot, ociera się o science-fiction, a mianowicie Trybem Piaskownicy.
Sandbox byłby ogromną rewolucją w możliwościach treningu umiejętności mechanicznych. Istnieją obecnie customy, na których możemy pouczyć się last hitować, czy poobijać bota, który zachowuje się, jakby miał dosyć poważną wadę mózgu, ale już np. trening używania flasha zmusza nas do pięciominutowych przerw między każdą próbą.
Jak miałoby to wyglądać? Championa wybieralibyśmy tak, jak dotychczas; dynamiczna zmiana postaci w samej grze byłaby zbyt dużym wyzwaniem technicznym. W samej grze za pomocą specjalnego okna mielibyśmy możliwość zmiany pewnych aspektów rozgrywki. Wypisane niżej są moje pomysły – piszcie w komentarzach, co byście dodali, zaś najciekawsze rzeczy trafią do głównego wpisu:
Obecnie technologia informatyczna jest na tyle rozwinięta, że napisanie bota, który dobije absolutnie każdego creepa nie jest wielkim wyzwaniem (szczególnie z dostępem do jądra gry). Sądzę, że możliwe jest również stworzenie bota-wojownika, który będzie nas przez cały czas obijał i wygrywał walki 1v1; nic nie pokona refleksu maszyny. Bota można zaprogramować w taki sposób, by unikał naszych skillshotów, a my musimy trafić jak największą ich liczbą. Sztuczną inteligencję można zastosować jako podążające za nami zombie (ciężko mi wytłumaczyć, czemu miałoby to służyć, ale wizja jest fajna…). Po wpisaniu komendy wrogi bot używałby pewnej umiejętności z opóźnieniem (dajmy na to ulti Nunu), a naszym zadaniem jest ucieczka z pola rażenia przed wybuchem/uniknięcie ulti Karthusa ultem Shaco. Wyobrażacie sobie granie w ping-ponga botem (Teemo) między Vayne, a Lee Sinem?
Możemy pójść jeszcze dalej i zaproponować specjalną mapę treningową, na której można ćwiczyć dobijanie creepów (pojawiają się one znacznie częściej/mają inne statystyki/nasza postać nie otrzymuje żadnych statystyk, dzięki czemu cały czas czujemy się jak na pierwszym poziomie). Wielu graczom problemy sprawia skok Nidalee – zmieniająca się dynamicznie mapa z wieloma ścianami i limitem czasu znacząco pomogłaby im podszkolić się w pokonywaniu przeszkód. Od strony technicznej nie powinno być problemów, ponieważ w taki sam sposób działa ściana Anivii czy pilar Trundla.
Zmiany w wyglądzie mapy i działaniu gry dają ogromne możliwości deweloperom i osobom pragnącym zrealizować swoje pomysły. Dzięki edytorowi map do Warcrafta 3 powstała DotA, a z niej LoL. Nie mówię, że od razu z sanboxa wyrośnie nowa gra, ale może być on początkiem dla niestandardowych trybów gry.
Co Wy sądzicie o całym pomyśle i co byście zmienili/dodali? Piszcie w komentarzach.
Twoja reakcja na nasz wpis: