Mistrzostwa Polski 2015 – relacja How2Win
Międzynarodowy Festiwal Gier i Komiksów już za nami. Było to wydarzenie, które zapadnie w pamięć wszystkim fanom polskiej sceny League of Legedns oraz CS:GO. Dla niektórych z naszej redakcji był to pierwszy duży event związany ze światem LoL-a. Nikt z nas nie ukrywał ekscytacji, że możemy być częścią tego wspaniałego widowiska jakim uraczyła nas Atlas Arena.
[](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2015/10/ikonka-1024x1024.jpg)
Sosiu
Dokładnie rok temu zaczął swoją e-sportową przygodę. Był to 25 Festiwal Gier i Komiksów w Łodzi. Pamiętam wszystko, od oglądania gier, przez podziwianie cosplayerów oraz pierwsze fotki ze znanymi ludźmi z Twitcha. W ostatnią sobotę historia zatoczyła koło. Wróciłem do miejsca, gdzie pierwszy raz zasmakowałem e-sportu. Przez ostatni weekendy byłem zdumiony jak bardzo zmieniła się ta impreza. Z małego wydarzenia, dla zagorzałych entuzjastów do wielkiej imprezy, którą odwiedzają ludzie z całej Polski. Dość dużym zaskoczeniem dla mnie były wyniki starć w LoL-a. Sebastian “niQ” Robak pokazał, że nieprzypadkowo jest uważany za najlepszego mid-lanera w Polsce. Śmierć tylko jeden raz przez cały turniej pokazuje klasę tego zawodnika. Dość ważną częścią wydarzenia byli przebierańcy. Możliwość zrobienia zdjęcia z realistycznym Rengarem lub Gnarem dawała sporo frajdy. Fajnym elementem były “gry bez prądu”. Planszówki były dobrą odskocznią od komputera. Udało mi się, złapać też kilku znanych graczy. Rozmowa z Vanderem czy Creatonem była super przeżyciem. Przytłaczająca ilość stoisk z pamiątkami oraz ciekawe prelekcje towarzyszyły nam przez cały pobyt. Myślę, że Festiwal Komiksu wpiszę się na stałe w mój kalendarz imprez związanych z e-sportem. 😉
Shikimishi
Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier był moją pierwszą, duża imprezą związaną z e-sportem. Przejechałem pół Polski, spędziłem w pociągu ponad 8 godzin (cała podróz trwała z 11), ale… było warto! Początkowo przytłoczony ogromem całego wydarzenia, dzielnie przedzierałem się przez kolejne stoiska i czerpałem sporo frajdy z przeglądania kolejnych tomów mang, komiksów, czy chociażby plakatów. Oczywiście nie zabrakło różnorodnych gadżetów związanych z League of Legends (chociaż nie tylko, fani Adventure Time/Minecrafta też nie powinni być zawiedzeni), w tym przypinek, podkładek pod mysz, koszulek, itp. Czym jednak byłoby MFKiG bez gier? Miłośnicy mordobić mogli spróbować swoich sił w Street Fighterze, Tekkenie, czy MK:X. Przy tej ostatniej bijatyce można było wyzwać na pojedynek samą Mamiko. Na reszcie stanowisk królowała FIFA i jakieś proste gry wykorzystujące kontroler ruchowy. Dosłownie parę metrów dalej stało kilkanaście stołów z planszówkami. Możecie mi wierzyć lub nie, ale dawały one masę radochy. Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych czasach “gry bez prądu” są wypierane przez produkcje nastawione na posiadaczy komputerów/konsol. NIE! Chętny zawsze mógł znaleźć jakiegoś współpartnera do gry, sporo osób wybierało ten rodzaj rozrywki. Nie można również zapomnieć o stoisku Intela, który organizował “zawody” w CS:GO (a pomiędzy meczami mini-konkursy, w których do wygrania były koszulki, smycze i inne drobiazgi). Główną nagrodą był Intel Core i5. Nieźle. Przejdźmy teraz do samego meritum- mistrzostw Polski ESL. Przyznam się bez bicia- zupełnie nie wiem jak wyglądały CS’owe finały. Nie gram w Counter Strike, nie znam większości drużyn, czy graczy. Zupełnie inaczej wyglądała niedziela, dzień finałów League of Legends. Tam praktycznie każdy mecz śledziłem uważnie, z niecierpliwością czekając na kolejną akcję. I chociaż początkowo nie działo się zbyt wiele, to wraz z biegiem czasu drużyny postanowiły się rozkręcić. Sebastian “niQ” Robak wspomniany przez Sosia zrobił na mnie ogromne wrażenie, ginąc tylko jeden raz podczas całego turnieju.
Avahir
W Atlas Arenie spędziłem jedynie około dziesięciu godzin, mimo to zapamiętam pozytywnie całe wydarzenie. Z pewnością pochwalić trzeba produkcję, za scenę, transmisję i oprawę audiowizualną, dało się poczuć prestiż turnieju. Bardzo trafne analizy Veggie’go i Creaton, miło było również zobaczyć Tadka jako host:) Również komentarz w wykonaniu mojego ulubionego, polskiego duetu Peli&MainEvent dodał koloru wydarzeniu. Nic nie padło, pauzy były sporadycznie; warto o tym wspomnieć w kontekście jak przebiegała historia niektórych polskich LANów :). Sam turniej był ciekawy mimo samych wyników 2:0. Zwłaszcza Syndrom Kubyda zaskoczył formą podczas rozgrywek. Mam nadzieję, że do Atlas Areny jeszcze nieraz zawita wielki e-sport. 🙂
Twoja reakcja na nasz wpis: