LMQ i międzynarodowa afera
W ostatnich dniach docierały do nas nieprzyjemne sygnały z obozu chińskiego zespołu. LMQ rozstało się z menadżerką Sharon Li oraz trenerem. Sami zainteresowani natomiast dowiedzieli się o tym dopiero za pośrednictwem mediów społecznościowych. Co zaszło w chińskiej drużynie? Postaramy się temu bliżej przyjrzeć.
Zacznijmy od początku. Dziś w godzinach nocnych naszego czasu LMQ opublikowało na Facebooku oficjalne oświadczenie zespołu. Możemy w nim przeczytać, że zespół zdecydował się rozstać z Sharon i trenerem drużyny oraz zmienił właściciela. Jako powód podaje ostatnie problemy w relacjach na linii menadżer/organizacja-zespół. LMQ szuka też bardziej doświadczonego trenera. Całe oświadczenie możecie znaleźć tutaj: Oświadczenie LMQ.
Z reakcji Sharon Li wynika, że o decyzji zespołu dowiedziała się z Facebooka:
>
What happened?
— Xiaowei Li (@LmqSharon) July 26, 2014
Z komentarzy zarówno pod twittem Sharon Li, jak i pod oświadczenie LMQ widać, że ludzie solidaryzują się z byłą już menadżer chińskiej formacji. Większość uważa tę decyzję za niesłuszną i nie wyobraża sobie drużyny bez Sharon. Sytuacja w rzeczywistości jest jednak nieco bardziej skomplikowana.
Z wiarygodnego źródła dotyczącego chińskich rozgrywek możemy dowiedzieć się, że Sharon Li wiedziała o nadchodzących zmianach już dwa tygodnie temu, pod znakiem zapytania pozostawał jedynie termin, w którym miały one nastąpić.
Ponadto pojawiły się pogłoski w związku, z którymi LMQ miało być w tajemniczy sposób powiązane z Royal Clubem (przed przeprowadzką do Ameryki LMQ było drugim zespołem tej organizacji). Jest to dość poważna sprawa, gdyż Riot zabrania takich praktyk i w tweecie opublikowanym 29 kwietnia tego roku Sharon Li pisała, że obydwie drużyny nie są dłużej od siebie zależne.
[](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2014/07/Sharon-Li-Tweet.png)
Jednak na to, że było inaczej miałaby wskazywać osoba eNo, który pełnił rolę CEO w LMQ i tym samym czasie był właścicielem Starhorn Royal Club. Pojawiały się też plotki jakoby Sharon wraz ze swoim chłopakiem próbowała przejąć organizację, kiedy poprzedni właściciel Royal Clubu zniknął.
Z drugiej strony Sharon podobno bardzo troszczyła o zespół, niektóre źródła podają nawet, że płaciła z własnej kieszeni za część codziennych, niezbędnych rzeczy takich jak jedzenie. Wydaje się też, że znakomicie rozumiała się z graczami i jej brak będzie dla nich smutną wiadomością.
W związku z wieloma tajemniczymi elementami tej układanki ciężko jednoznacznie sklasyfikować tę sprawę. Wydaje się jednak, że decyzja LMQ miała pewne uzasadnienie, choć na pewno nie wszystko zostało w tym przypadku powiedziane… Niemniej całe zamieszanie na pewno nie sprzyja samemu zespołowi, a mając na uwadze końcówkę sezonu zasadniczego i nadchodzące play-offy może się to niekorzystnie odbić na formie drużyny. Najważniejszym dla tej formacji wydaje się teraz jak najszybsze uspokojenie sytuacji.
A wy co sądzicie o tej sprawie?
Twoja reakcja na nasz wpis: