Fallout 4: Gra bez modów?
Czy Fallout 4 prezentuje się świetnie bez modów? Gra ma prawie 2 lata, świetnej fabuły nie posiada, a mechaniki, jak i logika niektórych questów jest niezrozumiała. Perki zniknęły na rzecz nowego systemu levelowania. Tak naprawdę gra nudzi po około 20 godzinach i doprowadza do tego, że nawet głównego questa nie potrafi się skończyć z prostej przyczyny – był przewidywalny oraz nużący.
Syntetyczni ludzie, walka na czele z wielkim robotem, przemiana supermutanta w człowieka, człowiek uśpiony w komorze hibernacyjnej, to brzmi spektakularnie, ale jak się okazuje, jeśli nie zrobi się dobrze poprowadzonej fabuły to takie pomysły nic nie dadzą. Szata graficzna również została zmieniona na “radosną”. Oczywiście jest parę zadań, które są klimatyczne, można się poczuć jak w tym spustoszonym atomową zagładą świecie, ale są to jedynie zadania poboczne i krótkie. Dodatek Far Harbor również przywrócił poprzedni duch serii, ale to jedynie DLC. Z pomocą nadchodzą jednak mody.
Podstawowe info
Wymagania
Przywrócenie ducha apokaliptycznego
Czy ktoś z was miał okazję wysadzić Megatonę i oglądać przepiękny grzybek na horyzoncie? No w Fallout 4 również niby można strzelać z Littleboy’a i rozsyłać wszędzie małe nuki, ale w 3 było to wyreżyserowane perfekcyjne. Tu można być jedynie trochę złym i zaprzepaścić wykonanie głównego questa. Pozdrawiam Prestona w Sanktuarium. Właściwie w ciekawy sposób została wykreowana frakcja Trasy, która jest niby pacyfistyczna. I tu właśnie się pojawiają mody do Fallout 4, które sprawiają, że można doświadczyć całkowicie inaczej gry Bethesdy.
Dzięki modom można całkowicie zmienić wygląd, questy, broni, jednym słowem wszystko w Fallout 4. Ej, ale wtedy to już nie będzie ta sama gra! Skoro tak ją zaprojektowano to tak się powinno w grę grać! OK, mody są opcjonalne. Ale co jest złego np. w modzie który modyfikuje grafikę dodaje efekty świetlne, zmienia textury, poprawia animacje? Jest to jedynie dodatek do już dobrej gry. Można również poprawić system dialogowy, żeby przestał być tak mało intuicyjny i mieć dokładnie takie znaczenie, jakie zakładaliśmy od początku. Nikt nie każe nikomu instalować modów, które sprawią, że będziemy pokonywać wrogów na hit’a. Dzięki modom tworzymy grę jaką chcielibyśmy mieć.
Ratowanie syna?
Po raz pierwszy w grze z serii Fallout główny bohater ma również podłożony głos, ale czy wypada on dobrze? Raczej nie, ponieważ wypowiada swoje kwestie niebywale sztucznie. W momencie, gdy wychodzimy z krypty mamy możliwość pogadania z naszym robotem domowym i jak powiadamiamy, że nasz syn został porwany a małżonek zabity, kwestie padające z ust bohatera/bohaterki nie brzmią w żaden sposób realistycznie oraz są w pozbawione wyczuwalnych emocji. Może są to tylko moje odczucia, ale ja nie potrafiłem zdobyć się na uczucie empatii do Jedynego Ocalałego i z niezwykłym przejęciem próbować mu pomóc.
W historię nie mogłem się wczuć z powodu również bug’ów, które na początku zaraz po premierze pojawiały się nader często. Ochłap, czy jak kto woli Dogmeat, gubił się raz za razem i wykonanie jednego z quest’u głównego było dla mnie wręcz niemożliwe. Na szczęście niektóre mody poprawią również bug’i oraz optymalizację gry, dlatego ja w tym momencie nie wyobrażam sobie grania w najnowszą odsłonę serii Fallout bez modów. Jeśli uważacie inaczej to zapraszam do komentarzy.
PS. Ciekawe dlaczego najnowsze recenzje gry na Steam są tak złe?
Twoja reakcja na nasz wpis: