🏆Esport14 lipca 20172046 słów

Odmienieni po Rift Rivals? – EU LCS tydzień 6, dzień 2

🏆Esport

**W drugim dniu szóstego tygodnia europejskich LCS czekają nas jeszcze większe emocje niż wczoraj. Zagrają bowiem dzisiaj dwie drużyny, które miały okazję reprezentować Europę na Rift Rivals – G2 E-sports zagra z ekipą Splyce, natomiast UOL, czyli największa duma EU na ostatnim turnieju zawalczy z Misfits. Czy Rift Rivals podłamało ich motywację za bardzo? A może pomogło im poprawić swoją grę i naprawić liczne błędy? Sprawdźmy.

Splyce vs G2 E-sports

Prawie dyplomatyczna rozgrywka. Splyce w pierwszej rotacji banów aż irracjonalnie nazbyt wybanowało Mithiego, poświęcając na niego aż 3 bany, ale hiszpański wspierający bez problemy wyszedł obronną ręką pickując  Tahm Kencha, a do tego Trick zaskoczył rywali wyborem Sejuani w jungle, natomiast te pierwsze picki zakończył Varus wybrany dla Zvena, widocznie nastawiając się na te teamfighty ze sporym frontline’m. Potwierdził to pick Orianny przez Perkz’a, natomiast Expect wziął dla siebie Jarvana jeszcze bardziej wzmacniając tą ścianę na pierwszej linii. Co do draftu Splyce – w pierwszej fazie wzięli oni kompletnie przewidywalne picki – Gragasa dla Trashy’ego, czyli chyba jego najmocniejszy champion, a także botlane w stylu koreańskim – kombinacja Kalisty i Rakana co tłumaczyło te ich pierwsze picki – chcąc wykluczyć jak najwięcej postaci z disengage’m. Drugie bany G2 najbardziej zabolały Sencuxa, ale znalazł dla siebie coraz bardziej popularnego ostatnio Corkiego, a Wunder dopełnił tę również teamfightową, ale bardziej kontrującą skład rywali kompozycję Jaxem! W początkowej fazie gry żadnemu z zespołów nie zależało na wczesnej przewadze, więc pierwszy kwadrans sprowadził się do różnych zachowawczych rotacji po objective’y i tłumu dopingującego niszczenie wardów. W 19 minucie drużyny jednak zaczęły to trochę nam rekompensować – w walce o Piekielnego Smoka wygrało Splyce, ale w teamfighcie zaraz po G2 nie miało dla rywali litości i zgarnęli pierwsze 4 zabójstwa gry, a następnie także Heralda Riftu. W następnych minutach Splyce walczyło o odzyskanie prowadzenia, ale bardzo nieefektywnie – w większości przypadków odwracało się to na korzyść G2. Nie śpieszyli się jednak – G2 jest jedną z tych drużyn, który powoli ale uważnie powiększają swoją przewagę aż do zwycięstwa, a taki styl gry był bardzo nie na rękę Splyce liczącemu na jakikolwiek błąd przeciwnika. W 31 minucie na konto G2 wpadł Baron, Taka niedecysywność jednak również jest błędem – G2 spokojnie przeciągnęło grę do drugiego Nashora, ale tam już pomimo zgarnięcia go Splyce udało się dogonić kilku uciekających rywali, co poskutkowało stratą inhibitora przez G2 E-sports. Splyce poczuło się jednak zbyt pewnie, i zaczęli grać z G2 na jakby równym poziomie, chociaż w złocie nadal widocznie prowadziło G2. Przy walce na Starszym Smoku udało im się nawet zabezpieczyć ten objective, ale musieli zapłacić za to przegranym teamfightem. Sencux próbował jeszcze desperacko wykorzystać teleport do backdooru, ale G2 nie dało się tak łatwo ograć i mimo że midlanerowi Splyce udało się zniszczyć dwie wieże przy Nexusie, to już ten główny objective pozostał praktycznie nienaruszony, czego nie można było powiedzieć o jego odpowiedniku po stronie SPY – pierwsza mapa dla G2.

SPY

0

1

G2

MVP: Perkz (G2)

**Skrót**

(kliknij, aby otworzyć)

Kompletnie inne G2. Obie drużyny chyba nie lubią wspierających zespołu przeciwnego bo teraz to G2 wybanowało Mikyxa (ale oberwało się też Sencuxowi), a do tego jeszcze bardziej ograniczyło jego champion pool, bo pierwszym pickiem z ich strony był Braum. SPY musiało więc szybko zająć się bohaterem na pozycję wsparcia – skończyło się na trochę zapomnianym już, ale niewątpliwie nadal najlepszej klasy Bardzie dla Mikyxa. Botlane dopełnił Varus, a oprócz tego w pierwszej rotacji banów wybrany został również Kha’zix dla Trashy’ego. Druga rotacja banów skupiła się po równo na pozostałych zawodnikach – tym razem G2 uwzględniło już ban Jaxa, przez co Sencux i Wunder wybrali odpowiednio Taliyah i Kleda, finalizując tę kompozycję z fenomenalnymi możliwościami engage’u. G2 zaś by nie odstawać za bardzo w teamfightach zdecydowali się na Kalistę oraz Sejuani w pierwszej fazie picków. Wydawało się jednak że w ich składzie może zabraknąć obrażeń, ale tę lukę szybko załatali Expect i Perkz pickami Jarvana IV oraz  LeBlanc. Splyce w tym meczu chciało zacząć agresję już zdecydowanie wcześniej, wystosowując podwójny roam+gank na topa, ale zostało to zauważone przez ładnie rozstawioną wizję G2 i skończyło się na doublekillu dla Tricka przy asyście Perkza oraz Expecta. Trick świetnie wykorzystał tempo i przerzucił kontrolę również na drugą stronę mapy, gdzie ponownie G2 zdobyło dwa zabójstwa – tym razem dla Perkza oraz Zvena. Splyce jednak nie pozostało bierne – dosłownie kilka minut później popisali się świetną rotacją całą drużyną, która zakończyła się trzema zabójstwami i wieżą, przy czym G2 nie było w stanie odpowiedzieć niczym. Następne minuty wyglądały dla nich już o wiele lepiej – Perkz na swojej  LeBlanc radził sobie naprawdę świetnie, kontrolując praktycznie samodzielnie całą mapę i wyłapując dosłownie każdego samotnie poruszającego się członka Splyce. Oczywiście Splyce odpowiadało, bo nie jest typem drużyny pasywnie poddającej się rywalom, ale tutaj byli po prostu w zbyt dużej stracie w stosunku do rywala – i akcja, gdzie udało im się wyłapać Zvena ale G2 bez ADC i tak ich pokonało była najlepszym tego dowodem. W 24 minucie G2 z Nashorem już niszczyło struktury obronne przy Nexusie rywali, i tym razem już nie miał ich kto powstrzymać – G2 po Rift Rivals wygląda zdecydowanie lepiej!

G2

2

0

SPY

MVP: Perkz (G2)

**Skrót**

(kliknij, aby otworzyć)

Misfits vs Unicorns of Love

Standard > innowacja. Misfits wykluczyło 3 z najbardziej charakterystycznych dla UoL bohaterów, ale dzięki temu udostępnili im bardziej metowe i silniejsze wybory. Już na samym początku poznaliśmy botlane Jednorożców, a została nim vastayańska para rebeliantów – Xayah oraz Rakan, natomiast na toplane powędrował Rumble, kierując kompozycję UoL w ogromną ilość obszarowych obrażeń oraz niezłą inicjację. 2 pozostałe bany Misfits poświęciło na Exileha, który jednak został wysłany na bezpieczniejszy pick – Galio. Jednorożce jednak zaskoczyły wyborem na jungle – mieli do wyboru praktycznie pełen potencjał leśników, ale Xerxe (znany właściwie głównie z nieszablonowych picków) zdecydował się na Kindred! Dużo bardziej standardowo poszło Misfits –  botlane Thresha oraz Varusa nikogo nie dziwił, podobnie jak Gragas dla Maxlore’a, w drugiej fazie picków również nie zobaczyliśmy zaskoczenia – Ori poszła w ręce PowerOfEvila natomiast Alphari zdecydował się na Kleda, odpowiadając rywalom kompozycją równie teamfightową jak ich. Pierwsze minuty wyglądały raczej spokojnie, oprócz jednej akcji na dolnej alei, gdzie Hyllisang zdobył pierwszą krew na enemy ADC, ale sam zapłacił życiem – i to wszystko bez udziału junglera. Mimo ogólnie bezkrwawej rozgrywki Unicorns całkiem nieźle kontrolowało cele na mapie – oba side-line’y zostały “wygrane” i dzięki temu szybko wyszli na prowadzenie dwóch wież. W pewnym momencie Misfits zaczęło powoli sie odbijać, ale tylko jeśli chodzi o zabójstwa – pozornie to oni prowadzili tę grę, ale przewaga w złocie, chociaż nieco zmniejszona, nadal była po stronie Jednorożców. Przez to jednak nagle rzeczywiście zaczęli prowadzić, jako że UoL zaczęło się kompletnie gubić w teamfightach – byli po prostu deklasowani przez Misfitsów pod względem synergii i znajdywania tych odpowiednich walk. W 26 minucie wydawało się, że Jednorożce będą mogły się odbić – zainicjowali Barona kompletnie poza wizją rywali, ale Misfits zareagowali na czas i Maxlore’owi udało się ukraść ten objective! W następnym szturmie na baze UoL zdecydowało się na ostatnią inicjację, jednak nic z tego – Misfits było w tym punkcie zwyczajnie zbyt silne i udało im się zabezpieczyć tę pierwszą rozgrywkę.

MSF

1

0

UOL

MVP: PowerOfEvil (MSF)

**Skrót**

(kliknij, aby otworzyć)

Comeback za comebackiem. “Króliki” ponownie dostały niebieską stronę, przez co ten draft był w sporej części analogiczny do poprzedniego. Jednorożce znów wzięły botlane w postaci Xayah oraz Rakana, ale tym razem w pierwszej rotacji wybrali junglera – Gragas zastąpił tutaj Kindred. Po niewypale jakim był Galio w rękach Exileha midlanerowi UOL tym razem przypadł Corki, będący jednak podobnie bezpiecznym wyborem, natomiast Visicsacsi w końcu wrócił na działający carry pick – w tej roli Fiora, kończąc tę nastawioną bardziej na dalszą fazę gry kompozycję. Misfits zaś powtórzyło swój botlane z poprzedniej gry, Gragas musiał zostać zastąpiony przez podebranie go przez Xerxe, i w jungli Misfits ostatecznie zobaczyliśmy Gravesa. Picki na mida i topa przeszły do następnej fazy, ale nie wykorzystali tego faktu i nie zaskoczyli rywali – zobaczyliśmy standardowych Syndrę oraz Jarvana IV. Tym razem jednak już vastayańska para poradziła sobie zdecydowanie lepiej na linii, bo na pierwsze zabójstwa przyszło nam czekać jedynie 4 minuty, bo już wtedy w sytuacji 2v2 upadł Hans sama, natomiast chwilę później przy asyście Xerxe śmierć poniósł także IgNar. PowerOfEvil jednak szybko lekko nadrobił tę stratę, bo udało mu się w świetnym stylu ograć Exileha, natomiast chwilę później zmarnował czas Hyllisanga który przez świetne pozycjonowanie niemieckiego midlanera zmarnował szansę na roam na midlane. Pomimo drobnych pomyłek jednak to Unicorns wyglądały lepiej, ale do czasu – w tym meczu również Misfits znajdowało trafne odpowiedzi, przez co UoL musiało być mieć się cały czas na baczności. Ponownie jednak to właśnie PoE prowadził tę ofensywę MSF – to on był głównym elementem i to on widocznie shotcallował wszystkie akcje oraz rotacje swojego zespołu. Na szczęście teraz Jednorożce już widocznie nauczyli się nieco na własnych błędach, bo teraz grali już zdecydowanie bezpieczniej, aż w końcu w 27 minucie udało im się wyegzekwować inicjację, dzięki czemu UoL było w stanie przełamać dominację rywali, jednak nie mogli czuć się za pewnie – jedyne co tym uzyskali to wyrównanie. Szybko jednak wybili się nieco ponad Misfits, ale teraz już wiedzieli jak grać i czego nie robić, by tej przewagi nie stracić. Co prawda trochę to trwało, bo gra przeciągnęła się aż do 47 minuty, ale ostatecznie Jednorożce w końcu dopięły tę taktykę do końca i zakończyli rozgrywkę, wyrównując serię!

UOL

1

1

MSF

MVP: Samux (UOL)

**Skrót**

(kliknij, aby otworzyć)

Dlatego właśnie banuje się Caitlyn. Po dwóch “luźniejszych grach”, w tej decydującej już obie drużyny widocznie sięgnęły po najcięższą artylerię. Misfits przepuściło przez fazę banów Caitlyn, która błyskawicznie została wzięta przez Samuxa, a przy asyście Brauma było to już zdecydowanie niebezpieczne narzędzie. Także Xerxe wziął w swoje ręce pick z czołówki jungli – objął on kontrolę przez Elise. Sztandarowy pick przypadł również Visicsacsiemu – chyba nikt nie ma wątpliwości jak legendarny jest jego Gnar. Exileh zaś ostatnio nie jest w formie, i to widać w jego pickach – bierze tylko te najbardziej komfortowe – tutaj przyszła kolej na  Vlada. Misfits odpowiedziało podobnie – botlane w postaci  Xayah oraz świetnego  Blitzcranka IgNara naprawdę miał szansę zaistnieć w match-upie z tą straszną ostatnio na scenie profesjonalnej  Cait,  Syndra PoE to klasyka, a picki  Kennena i  Gragasa dla toplanera i junglera Misfits po prostu pasowały przez sprzyjającą metę i całkiem nieźle spisywały się w odpowiedzi na wybory rywali. Początek jednak tym razem należał do Misfits – brytyjski duet tej drużyny najpierw zabezpieczył pierwszą krew, a następnie Alphari świetnie wykorzystał daną mu przewagę i zabił Visicsacsiego w sytuacji 1v1. Działało to jednak na tej samej zasadzie co poprzednie dwie gry – UoL kontroluje wieże, Misfits zdobywa zabójstwa. Teraz jednak z jedną różnicą – Jednorożce miały kompozycję idealną do takiej sytuacji dostosowaną, więc teraz walka z Misfits nie sprawiała im aż tak ogromnego problemu. Problem mieli jednak z oblężeniem rywali, bo bronili się naprawdę dzielnie i długo, ale w końcu musieli ulec – napór ze strony nieuważnie przepuszczonej Caitlyn był po prostu zbyt duży. 2:1 dla Jednorożców w tym reverse sweepie!

MSF

1

2

UOL

MVP: Samux (UOL)

**Skrót**

(kliknij, aby otworzyć)

Najbardziej wartościowy gracz

G2 – Perkz : Midlaner ekipy G2 wspiął się dzisiaj na wyżyny swoich umiejętności by poprowadzić drużynę do przekonywującego zwyciestwa. Perkz popisał się dwoma naprawdę świetnymi grami i wypadł o niebo lepiej w porównaniu do rozczarowującego Rift Rivals, gdzie deklasowany zarówno przez Bjergsena i Jensena (co mogło być do przewidzenie biorąc pod uwagę ostatnio formę jego i wymienionych rywali), ale nawet Ryu (co już jest lekkim zaskoczeniem). Teraz jednak widać, że Perkz nadal jest w formie i potrafi coś zagrać – ale czy całe G2 podoła powrotowi na szczyt, to jest już inna kwestia.

Podsumowanie

Miejsce

Logo

Nazwa drużyny

Wygrane

Przegrane

1

Fnatic

6

1

2

Misfits Gaming

4

3

2

[](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2015/12/g2.png)

G2 Esports

4

3

4

ROCCAT

2

5

5

Ninjas in Pyjamas

0

8

Miejsce

Logo

Nazwa drużyny

Wygrane

Przegrane

1

[](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2016/06/300px-H2K-new-logo.png)

**Unicorns of Love

6

1

2

 

H2K

6

2

3

[](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2016/06/splyce.png)

Splyce

4

3

4

[](/lol/aktualnosci/wp-content/uploads/2016/01/vitality_logo.png)

**Team Vitality

3

4

5

Mysterious Monkeys

1

6

Twoja reakcja na nasz wpis:

  • * - [* - [*Nawet*0)
  • *Słodkie!*0)
  • *AHA*0)
  • *OMG!*0)
  • *WTF*1)
  • *Słabe*1)
  • Źródła i odniesienia

    Ładowanie komentarzy...

    Powiązane w esporcie