Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Mistrzostwa Świata: Royal Club minimalnie lepszy w chińskim ćwierćfinale

W trzecim z kolei pojedynku ćwierćfinałowym los skojarzył dwa zespoły rodem z Chin – przystępujące do Mistrzostw Świata jako lider chińskich tabel Edward Gaming oraz drużynę sklasyfikowaną na drugim miejscu w regionalnych rozgrywkach – Starhorn Royal Club. Zapowiadał się niesamowicie wyrównany pojedynek, gdyż RC pokazało w fazie grupowej bardzo wysoką formę.

W chińskim LPL EDG jest dla Royal Clubu prawdziwym nemesis, którego RC nawet wzmocnione dwoma Koreańczykami (Insec i Zero) w tym roku nie było w stanie pokonać. Ta klątwa na początku spotkania zdawała się jednak zupełnie nie dotyczyć Worldsów. Uzi i spółka bardzo dobrze zaczęli tę serię całkowicie dominując w pierwszym meczu. Doskonale przygotowali się do tej potyczki i zupełnie przejęli kontrolę nad mapą, nieustannie karając przeciwników za najdrobniejsze błędy. Jednakże EDG dostało niespodziewaną szansę od losu, kiedy Royal Club popełnił gigantyczny błąd, próbując zabić barona w nieodpowiednim momencie. Niemniej ten jeden ace był wszystkim, na co było stać Edward Gaming w otwierającym starciu. RC szybko odzyskało inicjatywę i deklasując rywali wykonało pierwszy krok ku występowi w półfinale.

Uzi da carryW drugiej odsłonie Edward Gaming zmieniło taktykę i zdecydowało się na wybranie zestawu opierającego się na eliminacji pojedynczych przeciwników. Tymczasem ich rodacy z Royal Clubu postanowili zaprezentować nam kompozycję opartą na obrażeniach obszarowych. EDG rozpoczęło znakomicie, zdobyło przewagę, niszczyło wieże oraz zabezpieczało smoki. Sytuacja radykalnie zmieniła się jednak po przesadnie agresywnej bitwie ze strony zwycięzców LPL i quadrakillu Uziego. Zespoły wymieniały się prowadzeniem, popełniając poważne błędy w ocenie sytuacji, lecz ostatecznie, dzięki znakomitej kontroli mapy, ponownie wykrystalizowało się prowadzenie SHRC. Niżej notowany zespół doskonale wykorzystał swoją szansę i niszcząc nexus rywali ustalił wynik spotkania na 2-0.

Znajdujące się nad przepaścią EDG ponownie dobrze zaczęło trzecie starcie. Szybko zdobyło przewagę i jeszcze szybciej ją powiększało, doskonale ogrywając rywali praktycznie w każdym miejscu mapy. Wielka w tym zasługa ClearLove‘a, który gdziekolwiek się nie pojawił tam zapewniał swoim sojusznikom zabójstwo lub wieżę. Świetnie też sprawdziła się taktyka skupienia większości sił na dolnej alei, co znacząco utrudniło życie Uziego. Przez długi czas Royal Club pomimo prób nie był w stanie odpowiedzieć na kontrolowaną agresję Edward Gaming, ale ten ostatni zespół usilnie próbował pomóc swoim rywalom poprzez tragiczne decyzje i fatalną ocenę sytuacji. Niemniej gdy widmo porażki zajrzało w oczy graczy EDG ci szybko się pozbierali i zagrali znacznie inteligentniej i spokojniej, co pozwoliło im na doprowadzenie do stanu 1-2 w rywalizacji.



W kolejnej odsłonie tego znakomitego pojedynku zespół NaMeia zdecydował się na połączenie dwóch strategii – eliminacji pojedynczych celów i potężnych walk drużynowych, czemu mieli służyć Braum, Kha’zix, Ryze, Lucian oraz Orianna. Tymczasem Royal Club postanowili wybrać swoje najmocniejsze postaci i tak mogliśmy oglądać Colę jako Irelię, Corn na Fizzie, Uziego jako Vayne, Zero w roli Thresha oraz Inseca i jego sławnego Lee Sina. Po raz kolejny to Edward Gaming lepiej rozpoczęło mecz, po raz kolejny też znakomicie wykorzystało swoją niewielką przewagę. Tym razem jednak obyło się bez poważnych błędów i czwarte starcie zakończyło się błyskawicznie, po niecałych 28 minutach. Zawodnicy EDG nawet na chwilę nie oddali inicjatywy i zupełnie zdominowali rywali. Morale graczy Royal Clubu było w beznadziejnym stanie i można było przypuszczać, że to NaMei i jego drużyna będzie w lepszej sytuacji wyjściowej w decydującym, piątym pojedynku.

NaMei lostAnalitycy Royal Clubu doskonale wyczuli, że podstawą kompozycji EDG jest Ryze, co poskutkowało szybkim wyborem tego bohatera dla Coli. RC udało się także zabrać Oriannę (dla U) oraz Tristanę (dla Uziego), kiedy NaMei postanowił zagrał Twitchem, Koro wybrał Rumble’a, zaś ClearLove ponownie Kha’zixa. Przez długi czas żaden z zespołów nie chciał zaryzykować. Oglądaliśmy bezpieczną, taktyczną rozgrywkę, zupełnie różną od wcześniejszych, pełnych emocji pojedynków bogatych w ciągłe walki. Dopiero w 20. minucie rozpoczęła się bitwa wygrana przez SHRC i to ten zespół przejął inicjatywę. Obydwie drużyny obudziły się z letargu i rozpoczęły mordercze tańce, które jednak znacznie lepiej rozgrywał Royal Club. W poczynaniach Edward Gaming można było dostrzec wiele chaosu, lecz emocje udzielały się także drugiej stronie. Szala przechylała się raz na jedną, raz na drugą stronę, lecz to Uzi i spółka zabezpieczyli barona, co pozwoliło im znacznie zwiększyć presję na mapie i powiększyć swoją przewagę. Ostatecznie liderzy chińskich tabel nie potrafili odeprzeć zmasowanego ataku rywali wzmocnionych nashorem i polegli w decydującej bitwie w pobliżu własnego nexusa. Royal Club zniszczyło najważniejszą fortyfikację przeciwników i mogło cieszyć się z awansu do półfinału Mistrzostw Świata!

WorldsPojedynek pomiędzy dwoma chińskimi formacjami okazał się fenomenalnym, nieprawdopodobnie wyrównanym widowiskiem, pełnym niespodziewanych zwrotów akcji i znakomitych walk zespołowych. Po tym meczu zawiedzeni mogą czuć się jedynie zawodnicy Edward Gaming, bowiem do awansu zabrakło im naprawdę niewiele. Przesądziła chyba kontrola mapy – Zero wykonywał swoją pracę lepiej niż Fzzf, dzięki czemu Royal Club był w stanie kilkunastokrotnie wyłapywać przeciwników pojedynczo, co stwarzało zespołowi utrzymanie inicjatywy i stosunkowo bezproblemowe zabezpieczanie kolejnych obiektów. Także postawa strzelców miała bardzo duże znaczenie dla losów rywalizacji – Uzi póki co prezentuje się na Mistrzostwach Świata po prostu fenomenalnie, tymczasem jego vis a vis NaMei zupełnie nie wyglądał jak ADC, który przed Worldsami był uważany za najlepszego gracza na swojej pozycji na świecie. Prowadzący EDG niestety zupełnie zawiódł na tym turnieju. Nie sposób też nie zauważyć kiepskiej postawy ClearLove‘a, który był na tych zawodach bardzo chimeryczny.

A już dziś ostatni ćwierćfinał, czyli walka pomiędzy kolejnym przedstawicielem chińskiego LPL – OMG oraz pochodzącym z Korei Najin White Shield. Mecz rozpocznie się już o godzinie 10:15. Zapraszamy do wspólnego oglądania!

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.