Rok 2019
W wyniku hakerskich ataków na Riot, podczas przenoszenia championów z serwera do specjalnego programu, który miał automatycznie naprawiać wszystkie niezgodności i udoskonalić wygląd bohaterów, nastąpiło przerzucenie postaci z gry do realnego świata. Rada wszystkich wtajemniczonych krajów podjęła decyzję o wyeliminowaniu przybyszów i zatarciu śladów. Jednak mimo utraconych mocy każdy z bohaterów League of Legends nadal stanowi poważne wyzwanie, w dodatku wielu z nich całkiem dobrze ułożyło sobie życie w ludzkim świecie, znikając grupie do zadań specjalnych z oczu.
Spis treści:
Zderzenie losów#1: Rzeźnik Tryndamere wkracza do akcji!
Zderzenie losów#2: Rzeźnik Tryndamere wkracza do akcji!
Zderzenie losów#3: Ready to… Rumble!
Zderzenie losów#4: Podziemna bestia sieje postrach
Zderzenie losów#5: Strażnik czasu na warcie
Zderzenie losów#6: Aktorska pustka
Zderzenie losów#7: Demon śmierci szerzy wiarę
Zderzenie losów#8: Mission (Im)possible
Zderzenie losów#11: Niegrzeczny kotek
Zderzenie losów#12: Dziki pościg
Zderzenie losów#13: Zderzenie światów
Zderzenie losów#14: Ewakuacja
Xin Zhao klapnął na starą, trzeszczącą kanapę i z zadowoleniem otworzył kolejną puszkę coli. Mieszkanie było obskurne, ale tanie. Przede wszystkim właściciel nie udawał, że nie widzi dwumetrowego, fioletowego olbrzyma i podobnych rozmiarów zielonego gluta. Gospodarz był całkowicie ślepy i wystarczało mu tylko, że zapłata była na czas. Sześcioosobowa grupka musiała wcisnąć się do trzech pokoików, z których największy służył
Dr Mundo oraz
Zacowi. Słońce grzało niemiłosiernie. Wiatraczek terkotał jak oszalały, produkując więcej ciepła ze swego rozgrzanego silniczka, niż dostarczając chłodu.
Fiora siedziała sfrustrowana na prostym łóżku, które teraz głównie służyło za sofę.
Talon ostrożnie przysunął się bliżej towarzyszki. W ostatnich dniach coraz częściej zdarzało mu się patrzyć na
rozmarzonym wzrokiem. Mnóstwo wolnego czasu i brak jakiejkolwiek rozrywki sprawiał, że wszyscy umierali z nudów. No, prawie wszyscy. Z sąsiedniego pokoju rozległ się głośny trzask.
Dr Mundo: Mundo wygrać!
Talon zerknął przez próg do pomieszczenia, gdzie jeszcze przed chwilą olbrzym i galaretowaty mutant siłowali się na ręce. Na podłodze leżał roztrzaskany stół na którym do niedawna toczyły się zapasy.
Talon: Kolejny stół. Brawo doktorku. Właściciel nas powiesi.
Z sąsiedniego pokoju dobiegł leniwy głos
Xina.
Xin Zhao: Właściciel jest ślepy. Możesz mu zamiast czynszu wepchnąć papierowe wycinanki, a i tak się nie zorientuje.
Kolejny raz rozległ się “pssst” otwieranej puszki.
Fiora, którą bezczynność doprowadzał do szału, wstała naburmuszona.
Fiora: Szlag by to trafił! Długo tu jeszcze mamy siedzieć? Ukrywamy się jak tchórze!
Xin Zhao: Nie przynudzaj… Rozmawialiśmy już o tym setki razy. Może i siedzimy tu jak tchórze. Ale żywi tchórze. Przecież wiesz, że po tej masakrze wyznaczono nagrodę za jakiekolwiek informację o nas! W dodatku wzmożono patrole policyjne, a każde lotnisko i port na tej przeklętej wyspie jest poddawane szczegółowej kontroli! Jeśli masz jakiś plan, w którym wszyscy szczęśliwie wydostaniemy się z Japonii, to mów śmiało.
Wojowniczka oklapła z powrotem na siedzisko i westchnęła głośno.
Talon zajął ponownie miejsce przy jej boku, nieustannie na nią zerkając. Nabuzowana
Fiora spiorunowała adoratora wzrokiem, a ten odsunął się jak rażony gromem. Niezręczną sytuację przerwał dzwonek do drzwi. Cień ostrza wstał gwałtownie i otworzył. Uśmiechnął się natychmiast, widząc ślepego gospodarza.
Talon: Pomylił pan drzwi? Czynsz dopiero za dwa tygodnie.
Gospodarz, odziany w długą szarawą tunikę i zasłaniający prawie całą twarz stożkowaty kapelusz, wszedł do środka, stukając wkoło swoją białą laską i zupełnie nie zwracając uwagi na durnowate przycinki
Talona w stylu “Jak pan widzi bądź nie, całkiem tu czysto”. Gdy ślepiec doszedł mniej więcej do połowy pomieszczenia, obrócił się w kierunku, teraz już stojących, bohaterów i rzekł.
Gospodarz: Przyszedłem was ostrzec.
Po tych słowach zrobił dość szybki, jak na tak starego i ślepego człowieka, zwrot w tył i ruszył ku wyjściu. Nie doszedł do drzwi, gdy pobliska szyba rozprysła się z brzdękiem. W deszczu odłamków wlatywał do pomieszczenia uzbrojony komandos. Kolejne sceny odegrały się w mgnieniu oka. Tak szybko, że mało kto zdążyłby zarejestrować, co się stało.
Fiora rzuciła się po swój miecz, który leżał w spokoju pod łóżkiem.
Talon stanął jak wryty.
Xin Zhao ścisnął odruchowo trzymaną puszkę coli, która wylała mu się na ubranie. Jedyną osobą, która
zareagowała natychmiast był gospodarz. Obrót o sto osiemdziesiąt stopni, przejście z dwóch, na jedną nogę, gwałtowny rozmach i potężny wykop prosto w klatkę piersiową przybyłego żołnierza. Komandos, przywiązany stalową linką oddalił się w powietrzu od budynku, jęcząc i trzymając się oburącz za zmiażdżone żebra, jednak zaraz z powrotem nabrał prędkości i zanim się ktokolwiek obejrzał, mknął ponownie w kierunku okna. “Zniedołężniały” gospodarz, który okazał się być brutalnym i zabójczo szybkim wojownikiem, wysunął swoją białą laskę, celując w odsłoniętą szyję zbliżającego się żołnierza. Przerażony żołnierz widział już śmierć przed oczami, jednak gdy centymetry dzieliły go od niekonwencjonalnej broni, ta nagle zniknęła za framugą.
Lee Sin pochwycił komandosa za kołnierz. Szybkim ruchem zdjął mu przytroczony karabin i odciął linkę asekuracyjną. Wszyscy bohaterowie stali z opuszczonymi szczękami, zupełnie nie mając pojęcia, co się właśnie stało. Tylko
Mundo, wyjrzawszy przez okno, machał z uśmiechem rozbitemu dwa piętra niżej żołnierzowi.
Lee Sin: Nie traćmy ani chwili. Musimy ruszać.
Ton jego głosu dobitnie wskazywał na to, kto tu teraz dowodzi. Nikt jednak nie zdążył zadać jakiegokolwiek pytania, bo wnet rozległ się huk karabinów maszynowych.
Komenda była całkowicie zbyteczna, bo wszyscy leżeli już z twarzami przy ziemi.
Lee Sin: Czołgać się do wyjścia! Ruchy!
Z małej komórki w kącie pokoju wyleciał
Heimerdinger z plecakiem prawie dwa raz większym od niego. Doleciał do okien i rozstawił jakiś okrągły stojak emitujący dziwną poświatę.
Heimerdinger: Poczuj moc mych wynalazków!
Kule ze zgrzytem zatrzymywały się na niewidocznej powłoce, która otaczała wnętrze pomieszczenia. Bohaterowie zbiegali już po schodach w kierunku tylnego wyjścia. Przez okna do pokoju wdarli się kolejni żołnierze, jednak przy wejściu zderzali się z niewidzialną tarczą.
Uciekający bohaterowie usłyszeli ciche krzyki zza pleców.
Heimerdinger: Jeszcze ja! Czekajcie na mnie!
Mundo, po rozkazie
Talona, zawrócił się i zarzucił sobie wynalazcę na ramiona. Biegli przez niezliczoną ilość brudnych zaułków i ciemnych zakamarków.
Lee Sin nieomylnie wskazywał im drogę, nie wahając się przy wyborze drogi ani przez chwilę. W końcu stanęli w niemrawym zaułku otoczonym zewsząd szarym cementem bloków.
Heimerdinger: Tak teraz myślę, że chyba zostawiłem wąskostrombulator na gazie.
Daleko za plecami bohaterów rozległ się potężny wybuch.
Heimerdinger: Czyli zostawiłem. Heh, przynajmniej ślady się zatarły.
Reszta drużyny krytycznie spojrzała na małego destruktora.
Heimerdinger: No co? Wypadki przy pracy się zdarzają!
Gdy ochłonęli po morderczej ucieczce,
Lee Sin zabrał głos.
Lee Sin: Wiem jak wam pomóc. Wybaczcie, że na początku nie ujawniłem mojej tożsamości, ale czasy są niepewne i nie wiadomo kto jest wrogiem a kto przyjacielem.
Talon: Trzeba Ci przyznać, że nieźle się ukrywałeś. W życiu bym Cię nie poznał. Ekhem, mam nadzieję, że wybaczysz mi moje małostkowe żarciki o Twojej ślepocie.
Lee Sin: Mniejsza o to. Mamy misję do wykonania. Słuchajcie uważnie. Musimy dostać się w góry Akaishi, tam znajdziemy naszego wspólnego przyjaciela, który pomoże nam skontaktować się z kolejnym naszym przyjacielem, który z kolei przeniesie nas z Japonii.
Xin Zhao: Dosyć to zawiłe. Rozumiem, że imiona naszych przyjaciół na razie muszą pozostać zatajone. Chciałem Ci tylko zwrócić uwagę na to, iż cała strefa powietrzna jest patrolowana i nawet jeśli ten ktoś, kto chce nam pomóc, ma jakiś prywatny samolot, to są bardzo małe szanse na ucieczkę.
Jakby na potwierdzenie słów Seneszala Demacii nad głowami bohaterów przeleciał myśliwiec.
Lee Sin: Nikt nie mówił o przelocie.
Fiora: Porty i wody nadbrzeżne też pozostają pod kontrolą wojsk.
Lee Sin: O pływaniu też nic nie wspominałem.
Talon: W takim razie jakim cudem chcesz się stąd wydostać?!
Lee Sin: No właśnie. Cudem…
THE END C.D.N.
Cytaty bohaterów:
Nie przynudzaj... –
Xin Zhao, atak,
Nie trać ani chwili –
Lee Sin, ruch,
Poczuj moc mych wynalazków! –
Heimerdinger, przy użyciu
Działka H-28G Apex,
Tak teraz myślę, że chyba zostawiłem wąskostrombulator na gazie –
Heimerdinger, ruch.
Spis bohaterów:
Bohaterowie martwi:
Rek’Sai,
Tristana,
Bohaterowie o nieznanej przynależności:
Graves,
Lulu,
Warwick,
Maokai,
Rengar,
Twisted Fate,
Braum,
Sejuani,
Lee Sin,
Drużyna:
Talon,
Fiora,
Tryndamere,
Anivia,
Heimerdinger,
Rumble,
Dr Mundo,
Organizacja powstrzymania Ratha:
Zilean,
Xin Zhao,
Zac,
Sojusznicy Ratha:
Viktor,
Xerath,
Ziggs,
Vel’Koz,
Bohaterowie współpracujący z rządem:
Cho’Gath,
Tajna organizacja 'Elegancka śmierć':
Aatrox,
Twitch,
Jayce, <?> .
Ps: Jak zwykle zachęcam do podawania pomysłów na dalszy rozwój serii 🙂 Wie już ktoś może jakim sposobem Lee Sin chce ewakuować Drużynę z wyspy? 😉




