Oglądając to spotkanie sezon wcześniej robiłbym to dla jednej drużyny – Cloud 9, jednak od tego czasu wiele się zmieniło. Śledząc jednym okiem transmisję z amerykańskiego LCSu czekałem tylko i wyłącznie na jakiś mecz Dignitasu, które po zmianach w składzie oraz reorganizacji infrastruktury wygląda chyba najbardziej obiecująco spośród wszystkich drużyn w swoim regionie. Mając na uwadze raczej średnią formę graczy C9 spodziewałem się bardzo jednostronnego spotkania, zaś gdy mecz się skończył, byłem pewien tylko jednej rzeczy – że jasnowidzem raczej nie zostanę.
Faza banowania
Faza banów w LCSach jest bardzo przewidująca. Blokowani są (malejący priorytet) najmocniejsi bohaterowie w danym patchu/postacie, którymi najpewniej czują się rywale/picki, które skutecznie kontrują naszą kompozycję (jeśli mamy jakąś opracowaną)/championi pasujący do kompozycji, którą mógłby zagrać przeciwnik.
Zablokowanie
Evelynn to raczej wyłączenie ze stawki postaci irytującej głównie w early game, czyli fazie gry, na której koncentruje się styl gry Cloud9, którym bardzo rzadko zdarza się oddać raz zdobytą przewagę.
Twisted Fate coraz częściej pojawia się w grach turniejowych i wymaga całkiem innego stylu gry niż ten prezentowany przez Shiphtura. Z kolei
Elise to ban wycelowany w Meteosa, gdyż Pajęczyca jest jedną z jego ulubionych postaci, jednocześnie jest bardzo mocna i warta bana.
Przyszła drużyna czerwona (C9) postanowiła pozbyć się
Kassadina, który sprawia sam w sobie sporo problemów, ale byłby także bardzo skuteczny przeciwko kompozycji, którą (chyba*) planowali zagrać. Zostawienie
Jaxa Zionowi byłoby prawdopodobnie sporym błędem, podobnie jak
Lee Sina – w przypadku tego drugiego sporo sukcesów w grze nim odnosił Crumbzz i w sytuacji, gdy byłby dostępny, to DIG na pewno by go wzięło, nie tyle co ze względu na własną kompozycję, ale raczej na podebranie go Meteosowi.
Faza pickowania
Na pierwszy ogień poszedł

Ziggs, co było jak dla mnie ogromnym błędem ze strony Dignitasu. Nie istniał nawet cień szansy, że Cloud9 spickuje Ziggsa (nie jest to ich styl gry, a sam Hai nie czuje się na nim komfortowo), więc znacznie lepiej byłoby wybrać coś innego, nie marnując first picka – mogłaby być to chociażby

Kayle czy

Braum, ponieważ po sposobie wyboru postaci oraz samych wyborach (brak reakcji na picki przeciwników) widać, że Dignitas planował od początku zagrać takim ustawieniem.
Cloud9 odpowiada
Lulu oraz
Kog’Mawem. O ile
Lulu jest ogólnie wysoko cenionym pickiem, stosowanym na różnych liniach z bardzo dobrym skutkiem, to wybranie
Kog’Mawa jest zaskakujące. C9 jest bardzo zorganizowanym zespołem i na pewno nie marnowaliby tak wysokiego picku bez celu. Istniało stosunkowo niskie prawdopodobieństwo, że Qtpie zagra Kogiem (preferuje on raczej agresywny styl gry, a takowy nie pasuje do tej postaci), ale może trochę przesadzam – taki ruch nie był bezcelowy, a jedynie niezbyt optymalny (moim zdaniem).
W następnej turze Dignitas dokonuje świetnego wyboru i pickuje
Kayle (wspaniałej pomimo osłabień) oraz
Brauma (będącego obecnie jednym z czołowych supportów, szczególnie w rękach Kiwikida). Te dwie postacie mają także dosyć zauważalną synergię – Kayle polegająca na autoatakach może bardzo skutecznie nakładać
pasyw Brauma.
Dwa szybkie picki ze strony C9 są uzupełnieniem (a raczej podstawą) kompozycji; przy okazji pozostawili sobie możliwość uzupełnienia składu miderem/topem w zależności od tego, czym odpowie Dignitas.
Nunu jest raczej postacią widywana rzadko na zachodniej scenie, wnoszącą do drużyny kontrolę mapy, bezpieczeństwo, mocne early oraz buff dla Kog’Mawa. Wzięcie
Nami, jako najlepszego obecnie ranged supporta w grze, jest bardzo przemyślane – nie tylko posiada ona dobry disengage (przeciwko mocnemu engage
Brauma) i leczenie (przeciwko mocnemu poke’owi
Ziggsa), ale także bardzo dobrze współpracuje z
Kogiem (jego ogromny zasięg oraz jej
E) w walkach i na linii.
W tym momencie możliwości Dignitasu były bardzo ograniczone. Z meczu wypadło większość czołowych junglerów. Z bezpiecznych picków pozostali:
Nocturne,
Shyvana,
Vi i
Xin Zhao lub ewentualnie
Wukong (którego dosyć dawno nie widziano na scenie) lub
Kayle (zaś na topa wybrać Zionowi coś innego). O ile nie podobał mi się wybór
Vi, którą Crumbzz gra moim zdaniem zbyt agresywnie, to kompozycji Dignitasu brakowało CC na tyle poważnie, że wybór
Nocturne’a czy
Shyvany (którzy przy innym miderze/topie raczej spisaliby się lepiej) nie wchodził w grę.
Przed wybraniem Orianny C9 mogło się niejako wycofać ze swojej kompozycji, wystawiając Lulu na mida oraz biorąc agresywnego bruisera na topa, najlepiej takiego, który skalowałby się na tyle dobrze, że byłby w stanie w late game pełnić rolę 1,5 tanka (ponieważ w tej fazie gry Nunu taktuje się jako połówkę zwykłego bruisera). Niestety, ale takie rozwiązanie tylko na papierze wygląda na możliwe, a to z powodu
Kayle, na którą wygranie linii graniczy niemal z cudem. Pozostało także tylko zrobienie kroku do przodu i uzupełnienie kompozycji możliwie jak największymi obrażeniami przy odpowiednim poziomie utility. Z postaci spełniających oba warunki znam tylko
Jannę/
Sorakę (znacznie osłabione),
Zyrę/
Zileana (raczej rozważani w formie picku zastępczego przy kontrze ze strony rywali),
Karmę oraz
Oriannę – i to ta ostatnia była najlepszym wyborem, jaki można było podjąć.
Podsumowując kompozycje: Dignitas stoi za sterami trochę chaotycznej maszynki do wszystkiego – wygrywania linii, poke’owania, wyłapywania, z rozłożonymi obrażeniami na 4 postacie. Z kolei Cloud9 gra czymś w stylu 4 protect Kog (staaary artykuł o tej strategii) z licznymi efektami CC, buffami dla Koga, licznymi shieldami/healami oraz obrażeniami rozłożonymi na Kogu i Oriannie (potrafiącej przy feedzie wykręcić podobny dmg co Kog) oraz w zależności od buildów także Lulu i Nunu.
Początek gry
Dignitas podjęło decyzję o zabezpieczeniu buffów dla Vi kosztem teleportu na

Kayle, co jest całkiem dobrą wymianą. Niestety zmuszeniem

Nunu do zrobienia górnej jungli zmuszają oni Ziona i Shiphtura do grania stosunkowo defensywnie. Warto zauważyć, że Meteos pozostawił na blue wrogów małego campa, pozbawiając się timera – prawdopodobnie jego plan na grę zakładał, że nie będą w stanie walczyć 3v3 o tego golema w okolicach 8 minuty; ogranicza to również możliwości

Ziggsa, który bez blue niezbyt dobrze radzi sobie z

Orianną.
Przez kilka pierwszych minut nic się nie dzieje. Bohaterowie C9 skalują się przede wszystkim z poziomem, więc drużyna ta gra spokojnie, bez podejmowania niepotrzebnego ryzyka. W tym czasie

Meteos zainwestował we wczesnego

Sightstone’a, tym samym zapewniając swojej drużynie kontrolę nad mapą.

Crumbzz zamiast nastawić się w pełni na farmę starał się przeciwdziałać gankom

Nunu, ale takowe, poza szybkim harassem na midzie, nie miały miejsca. Myśląc przyszłościowo, jungler Dignitasu powinien zdobyć wcześnie jak najwięcej farmy, by móc w mid game, kiedy rywale będą forsować smoka/wieże, pomagać swojej drużynie przy jednoczesnym niepozostawaniu za bardzo w tyle z powodu niedoboru złota.
W 9. minucie czerwoni rozpoczynają wykorzystywanie swojej kompozycji.

Balls dosyć poważnie obił

Ziona, otwierając sobie możliwość szybkiego użycia teleportu, podczas gdy

Kayle będzie musiała się jeszcze udać do bazy, jednocześnie tracąc farmę.

Shiphtur, by móc wystać na

Haia, który dostał blue, był zmuszony do znacznego wykorzystania swoich zasobów many, przez co efektywne poke’owanie ze strony Dignitasu przed walką nie wchodzi w grę.

Kiwikid właśnie wycofał się do bazy, a jako że nie był w niej wcześniej, nie miał żadnych wardów, przez co DIG nie miało nawet możliwości uzyskania kontroli na smoku (nie było to możliwe przy pomocy trinketów). Z kolei

Sneaky popełnił błąd, zatrzymując recall

Qtpie’a, ponieważ uczyniłoby to walkę 2v4.
C9 szybko robi dragona bez zbytniego obrywania od przeciwników, a podczas kite’owania do tyłu zabijają
Crumbzza, który wyskoczył przesadnie do przodu. Następnie DIG wykorzystuje swoje znacznie większe obrażenia do zabicia
Nunu i
Nami. W tym momencie walka wyszła na korzyść C9, którzy zdobyli prawie 1000 przewagi w złocie, jednak zamiast się wycofać,
Hai podejmuje decyzję, by gonić za
Ziggsem. O ile po dokonaniu zabójstwa C9 mogło jeszcze skutecznie się wycofać bez oddawania dodatkowego złota przeciwnikom, to najwyraźniej przeceniają oni swoje siły oraz niewielkie zasoby i podejmują walkę ze znacznie mocniejszym Dignitasem, co ostatecznie kończy się przekazaniem złota za 2 zabójstwa do ZionSpartana, który w innym wypadku jedynie by stracił na tej akcji (przepadło mu bardzo dużo farmy na linii).
Podsumowując: po walce Cloud9 jest lekko do przodu w złocie globalnym, a większość pieniędzy jest skoncentrowana na
Oriannie – w przypadku ich kompozycji jest to sytuacja idealna, ponieważ to
Hai będzie głównym źródłem obrażeń drużyny do momentu, gdy ten ciężar zostanie przeniesiony na
Sneakiego. Z drugiej strony przychód Dignitasu został skoncentrowany na
Kayle (2 zabójstwa + double buff) i
Jinx (2 zabójstwa + 2 asysty + red), co ustawia obie boczne linie na ich korzyść.
Jeśli chodzi o bota, to tutaj wykorzystali oni ogromną przewagę Qtpie’a nad Sneakym oraz możliwości Brauma, gwarantując

Nami jeszcze większą stratę w doświadczeniu. W tym samym czasie, gdy obaj junglerzy byli na bocie,

Shiphtur i

Hai robili swoje wilki/wraithy. Temu drugiemu udało się uciec na chwilę w mgłę wojny i wykorzystał to, żeby ukarać

Ziona, który przesadnie pushował. Ward w tribushu zapewniał mu niezbyt skuteczną ochronę przy tak wysuniętej pozycji, szczególnie biorąc pod uwagę, jak świetnie

Lulu potrafi asystować przy gankach. Szybkie zabójstwo tylko wzmocniło Oriannę, która zaczęła stanowić dosyć poważne zagrożenie;

Hai otrzymał również blue, którego steala DIG nie było w stanie przeforsować.
Kolejny smok dla C9 był skutkiem braku wcześniejszego przygotowania do walki oraz wyniku pojedynku na topie, którą wygrał Balls (na pewno gdyby to było soloq, to na all-chacie pojawiłoby się “rekt”). Na szczęście sytuacja niebieskich nie była tak katastrofalna, jak mogłoby się na początku wydawać, a to za sprawą zabójstwa oraz wieży, którą wzięli kilkadziesiąt sekund później.
Przyjście

Kiwikida na górną aleję było naprawdę interesującym zagraniem. Cloud9 myślało, że obecność supporta na topie jest przygotowaniem do zorganizowanego pushu tej linii przez resztę rywali (górna wieża jest jedyną niezniszczoną z zewnętrznego kręgu), więc ściągnęli tutaj dwóch swoich graczy. Jednak zniknięcie z zasięgu wizji

Ziona sprawiło, że

Lemon i

Meteos się wycofali oraz wzbudziło w

Ballsie przemożną chęć sprawdzenia tych krzaków, co poskutkowało utratą wieży oraz zabójstwa. C9 odpowiedziało na to szybkim pushem dolnej linii, zaś dalsze akcje Dignitasu były nie do końca zrozumiałe. Wycofali się oni z topa do jungli przeciwnika, gdzie dołączył do nich

Ziggs (musiał uciekać przed schodzącym z dołu C9), gdzie wszyscy razem… zrobili reda.
Nadchodzące całą zgrają Cloud9 wręcz niszczy

Crumbzza, który wycofywał się z resztą drużyny, by obronić wieżę. Sądzę, że ani widzowie, ani nikt z Dignitasu nie spodziewał się tak agresywnego zagrania ze strony przeciwników. Tym zagraniem C9 odblokowało dwie bardzo ważne w kontroli smoka wieże.
Dziwi mnie, że DIG nie podjęło wcześniej decyzji o zrushowaniu górnego wewnętrznego turreta – przy odrobinie szczęścia mogliby nawet otworzyć inhibitor. Takim zagraniem zmusiliby rywali do podjęcia walki, a w przypadku, gdyby jednak postanowili oni pushować środkowego wewnętrznego towera, to do czegoś w końcu mogłoby się przydać ulti

Ziggsa.
Coraz wyraźniej zauważyć można było brak pomysłu na grę ze strony obu drużyn. Podjętą przez DIG próbę zrobienia barona powinno się raczej traktować jako żart w kierunku widzów, a nie poważne, przemyślane zagranie.
Niechęć Dignitasu do podjęcia otwartej walki widać było po braku reakcji na obijanie przez C9

Kiwikida. Udało mu się jednak przeżyć, a reszta drużyny zdobyła dwa spektakularne zabójstwa, co pozwoliło im na wzięcie darmowego smoka, tym samym wychodząc na prowadzenie w złocie.
Nie mam pojęcia, kto był na tyle niestabilny psychicznie, by zaproponować Nashora – wydawało mi się, że Dignitas, które słynęło z beznadziejnych zagrań wokół tego objectiva, wzięło sobie do serca doświadczenia z poprzednich gier. Na szczęście po chwili okazało się, że cała akcja była jedynie (niezbyt udanym) baitem, który miał wymusić na

Ballsie teleport. Niestety, brak zorganizowania, nieskładna inicjacja oraz niedocenienie potencjału ofensywnego kompozycji Cloud9 kosztowały graczy DIGu zabójstwo, wieżę oraz utratę kontroli na terenach wokół barona. Na koniec tego paragrafu chciałbym wyrazić słowa podziwu dla

Haia, który praktycznie zwyciężył sam tę walkę, samodzielnie zone’ując 3 carry oponentów. Po raz kolejny widać również przesadnie agresywny styl gry

Crumbzza, który przedwcześnie zainicjował walkę na

Meteosie – gdyby poczekał kilka sekund lub obrał inny cel, to reszta drużyny miałaby szansę na zbliżenie się i momentalne zburstowanie złapanego przeciwnika.
Chciałbym na chwilę się zatrzymać i omówić buildy poszczególnych postaci. Jest to moment, kiedy każda z postaci w grze (poza

Vi,

Nunu i

Jinx, ale niewiele im brakuje) osiągnęła swój podstawowy core build.
Jeśli chodzi o topa, to mocniejszy wydaje się być
Balls: jego autoataki będą znacznie mocniejsze od
Zionowych, zaś reszta jego umiejętności po prostu sama w sobie skaluje się lepiej od utility
Kayle.

Crumbzzowi do podstawowego buildu brakuje wykończenia

Trinity, a w przypadku

Meteosa ulepszenia

Locketa. Wydaje mi się, że ta bardzo ofensywna ścieżka budowy

Vi była jednym z powodów, dlaczego Dignitas przegrywał walki. Wskakujący głęboko

junglero-bruiser nie był w stanie nikogo samodzielnie zabić, a to z powodu charakterystyki kompozycji C9 (oraz w mniejszym stopniu jego niedoborów w złocie, wynikających z braku feeda oraz sytuacji junglerów w obecnej mecie). Jako że bez względu na przedmioty nie mógł skutecznie odgrywać roli zabójcy, powinien przynajmniej zapewnić CC potrzebne reszcie drużyny, by dokończyli zaczętego przez niego dzieła, jednak jego papierowatość czyniła go wręcz bezużytecznym, a nawet sprawiała, że jego sojusznicy popełniali błędy. Wskakując do przodu dawał reszcie złudną nadzieję, że pomagając mu poprzez oferowanie tarcz (

Brauma i

Kayle) będą w stanie zabić przygwożdżonego

ultem Vi rywala. Wierzę, że gdyby jungler Dignitasu zaraz po przedmiocie dla junglerów (który, przy okazji, także mógł wymienić na defensywny) skupił się w pełni na wytrzymałości, sprawiłby C9 znacznie więcej problemów.
Wracając do przedmiotów: zarówno
Shiphtur jak i
Hai mają identyczne itemy, jednak przewaga obrażeń jest raczej po stronie tego drugiego, chociaż wszystko zależy od tego, jak dobrze “siądą” im skillshoty.

Kog’Maw ma zdecydowanie bardzo mocny build i definitywnie w tym momencie osiąga swój power spike. Co do

Jinx, nie jestem pewien, czy szybkie budowanie przebicia w formie

Last Whispera jest optymalne przeciwko drużynie, które polega głównie na tarczach i leczeniach, a nie resistach, a także brakuje jej wyraźnego frontline i trzyma wrogów na ogromny dystans (zoning

Orianny, liczne efekty CC:

E Koga,

Q Lulu,

Q i

ulti Nami,

ulti Nunu, zasięg ataków Koga). Z drugiej jednak strony ciężko jest mi wymyślić inne rozwiązanie, które byłoby efektywne w tej sytuacji; pewne jest, że przedmioty strikte defensywne są bez sensu, a to ze względu na niski poziom bezpośredniego zagrożenia kreowanego przez Cloud9 – jeśli

QT uniknie combo

Haia, to nic nie powinno go zatrzymać.
Build
Nami jest bardzo dobrze wyważony; LemonNation posiada wszystkie najważniejsze dla jego postaci przedmioty i nadchodzące zakupy będą jedynie niewiele znaczącymi dodatkami. Z kolei
Kiwikid pozwolił sobie na sporą ekstrawagancję, inwestując pieniądze w
buty na CDR i to z kilku powodów. Pierwszym z nich są wystarczające możliwości ofensywne Dignitasu, szczególnie przy wcześniej omawianym buildzie
Crumbzza. Idzie to w parze z drugim powodem, również związanym z junglerem –
Vi potrzebuje kogoś, kto razem z nią wskoczy w środek wrogiej drużyny i tę rolę powinien spełniać support, a niestety, jego niewielka wytrzymałość na to nie pozwalała. Ostatnią sprawą jest sposób rozgrywania tego meczu, w którym to DIG jest stroną inicjującą, a zatem zdolną do wybrania odpowiedniego momentu na rozpoczęcie walki, także długie cooldowny
Brauma nie powinny być problemem. Już nie wspominam o liczbie efektów CC, które
Mercury miałyby szansę skrócić.
Ustawienie Dignitasu przed walką sugeruje, że pogardzają oni możliwościami ofensywnymi przeciwników i jest w tym odrobina racji, jednak wychodząc pewnie do przodu, tak jak zrobili to

Vi i

Braum, należy upewnić się, że reszta drużyny będzie w stanie dołączyć do ewentualnej bitwy. Widać było, że agresja tej dwójki, najwyraźniej cierpiącej na ADHD, nie zyskała aprobaty reszty drużyny, co było widać w chwili, gdy

Kiwi zaczął się wycofywać, ale został złapany przez rywali. Walka skończyła się wymianą jeden za jednego + smokiem dla C9, chociaż mogła pójść znacznie korzystniej dla Dignitasu, którzy może nawet mogliby w tym momencie przesądzić o losie całego spotkania.
Przede wszystkim niebiescy nie chcą walczyć w dżungli ze względu na niezwykłą skuteczność kompozycji C9 w ciasnych przejściach (ulty
Orianny,
Nunu,
Nami,
E Koga itd.). Jeszcze przed walką
Hai samodzielne odstrasza trójkę carry DIGu, a oddzielona dwójka otrzymuje sygnał do wycofania się. Następnie
Braum zostaje złapany, a
Vi postanawia wskoczyć na
Nami (nie do końca rozumiem tę decyzję, jeśli w jego zasięgu stali także
Sneaky i
Hai).
Crumbzz znajdujący się w środku walki spływa momentalnie; w międzyczasie
Orianna podchodzi zbyt blisko ściany, skąd zabija ją
Jinx i
Ziggs; zaś jedyną rzeczą, którą w tej walce zrobił
Zion, to spalenie
Flasha
Ballsa.
Brak wiary w możliwość pokonania C9 oraz bardzo defensywna gra carry Dignitasu kosztowała ich prawie utratę dwóch członków zespołu. Jedyne zabójstwo jakie zdobyli było wynikiem błędu
Haia, który zlekceważył możliwości midera i ADc rywali. Sama walka nie była aż tak katastrofalnie rozegrana, bezpośrednio w niej nie popełniono wielkich błędów. Jednak zaraz po niej członkowie Cloud9, pomimo niskiego poziomu zdrowia i many, pobiegli natychmiast na smoka i co ciekawe, nikt im w zabiciu go nie przeszkodził, mimo że trójka carry Dignitasu była we wcześniejszym teamfighcie nieruszona oraz miała dostępne prawie wszystkie summoner spelle i
ulti Kayle. Brak decyzji o dalszej walce był dla mnie co najmniej zaskakujący i uważam, że spokojnie mogliby oni wyprzeć rywali ze smoka bez obaw, że przeforsują oni później barona.
Walka, której wynik był ponownie bardzo niekorzystny dla Dignitasu, była skutkiem niezorganizowania oraz braku pomysłu na dalsze poprowadzenie gry, zaś bezpośrednio braku komunikacji. Najpierw

Zion oddzielił się od reszty drużyny, a następnie w próbie ratowania go życie stracił

Crumbzz. Naprawdę należą się ogromne brawa dla graczy spod znaku chmurki, którzy perfekcyjnie korzystali swoje możliwości, zwłaszcza feed

Haia. Dlaczego tak ich wychwalam, pomimo faktu, że wymiana była 2 za 2? Ponieważ śmierć

Nunu czy

Nami nie znaczy dla ich kompozycji absolutnie nic, dopóki

Kog oraz

Orianna pozostają bezpieczni.
Piękno kompozycji C9 oraz strach Dignitasu. Call, by złapać

Oriannę był całkiem przemyślany i naprawdę niewiele zabrakło do powodzenia planu. Co nie wypaliło? Przede wszystkim bardzo słabe ustawienie carrych Dignitasu, chociaż ten sam element można opisać jako nieziemski

Shockwave Haia, który trafiając całą trójkę idealnym combo prawie samodzielnie wygrał grę. Poza tym nietrafione zostały dwie bardzo ważne umiejętności, czyli

R Kayle oraz

ulti Brauma.
Mam wrażenie, że Dignitas mogło wygrać tę walkę, a potrzebowali do tego jedynie wykończenia

Haia, a następnie skupienia się na

Sneakym. Gdyby

Zion w porę rzucił ulti na

Vi lub

Jinx, byliby w stanie dobić

Oriannę, która była głównym źródłem obrażeń C9; po jej śmierci oraz przy założeniu, że

Kiwikid nie wbiegłby w środek wrogiej drużyny, mogliby spokojnie “wyklepać”

Koga, ponieważ każdy efekt leczący czy tarcza zostały zużyte wcześniej na

Haia. Brak zdecydowania do podjęcia walki, gdy tank line DIGu było martwe stanowiło jeden z powodów przegrania gry. Przegrana walka oraz natychmiastowy powrót do bazy po niej, pomimo stosunkowo wysokiego poziomu zdrowia pozostałej przy życiu trójki graczy niebieskich, kosztowały ten zespół utratę wieży, barona i teleportu na

Kayle, a także znaczne powiększenie straty w złocie globalnym (ponad 5 tysięcy).
Cloud 9, znacznie mocniejsze nie tylko dzięki większej ilości złota, ale także wzmocnieniu z barona może sobie pozwolić na spokojne rozdzielenie się i pushowanie dwóch linii na raz, podczas gdy Dignitas nie może kompletnie nic na to poradzić. Wszelkie próby poke’owania schodzą na niczym, a to dzięki regeneracji z barona oraz leczeniu

Nami. Jest tu tak naprawdę wiele do omawiania, po prostu gracze czerwoni wykorzystują wypracowaną wcześniej przewagę. Po zniszczeniu środkowej wieży nie decydują się na wzięcie dolnego inhibitora na siłę, gdyż zdają sobie sprawę, że DIG jest zdesperowane i gotowe walczyć na śmierć i życie, jako że nie mają nic do stracenia – a gdyby im się, jakimś cudem, udało zdobyć kilka zabójstw, to mogliby odwrócić losy gry.
Ukazała się tutaj desperacja, o której pisałem w poprzednim akapicie. Dignitas decyduje się na dosyć ciekawe zagranie widząc

Ballsa na topie, otóż wybiegają na plecy Cloud9, które jest z kolei skupione na zniszczeniu wieży od inhibitora. Niestety, ale plan DIGU na zaatakowanie od tyłu nie do końca wypala. Jeszcze zanim walka się rozpocznie

Lulu udaje się pomyślnie przeteleportować do sojuszników, którzy w międzyczasie niszczą wieżę;

Crumbzz wskakuje do przodu i ginie zanim ktokolwiek z drużyny zdąży się do niego zbliżyć. Po tym następuje standardowa w takich sytuacjach bezładna rzeźnia, a C9 bez przejmowania się rywalami niszczy im Nexusa (po drodze nabijając punkty w Fantasy).
Ciekawy fakt – podczas walki koło inhibitora trwającej ok. 8 sekund

Qtpie i

Zion nie użyli ani jednego autoataku.

Podsumowanie
Kompozycja Cloud9 miała kilka podstawowych założeń:
- nie przegrać early, a możliwie uzyskać w nim przewagę złota
- skoncentrować wczesne złoto na
Oriannie (i w mniejszym stopniu
Lulu) - w walkach za wszelką cenę obronić carry, na którym skupia się focus rywali, nawet jeśli ktoś z “supportów” zginie
- od początku mid game za nic w świecie się nie rozdzielać, nawet by split-pushować, szczególnie jeśli osoba oddzielona zapewnia dużo tarcz itd.
- objectivy nie są wcale aż takie ważne i traktowane są raczej jako nagroda po walce, a nie forsowany za wszelką cenę cel
Dignitas przegrało grę głównie przez grupowanie się i forsowanie walk, chociaż nie wiedzieli, jak poprawnie je przeprowadzać – wycofywali się z walk w momencie, gdy wszystkie tarcze i tego typu rzeczy zostały wykorzystane, a same możliwości ofensywne przeciwników były stosunkowo niewielkie. Na brawa zasługuje przede wszystkim Hai, który swoją
Orianną karał wrogów niemiłosiernie.
zvrTwoja reakcja na nasz wpis: