Kunio kun no nekketsu soccer league znane wśród polskich graczy jako Goal 3 to gra, której chyba żadnemu z graczy, którzy mieli styczność z pegazusem przedstawiać nie muszę. Jest to jeden z najlepszych tytułów, które kiedykolwiek ujrzała ta konsola. Dziś chcę przybliżyć młodszym graczom oraz przypomnieć starszym jedną z największych legend zaklętych w żółtych kardridżach.
Sensem gry jest – jak można wywnioskować z tytułu – piłka nożna. Nie jest to jednak typowa kopanka, produkcja Technosu oferuje nam o wiele więcej. Jak zapewne wiedzą ci, którzy podobnie jak ja zjedli zęby na pegasusowych grach, każda gra z Kunio-kunem musiała mieć w sobie elementy mordobicia. Tutaj było podobnie. Podczas gry nie obowiązują zasady fair play, kop w nery albo cios łokciem w twarz to zagrywki, które stoją na porządku dziennym w tym tytule.
Oczywiście samo mordobicie nie jest jedynym ciekawym usprawnieniem starej, dobrej piłki kopanej. By wygrać turniej, parę ciosów w szczękę nie wystarczy. Całe szczęście każdy z naszych podopiecznych (w trybie kampanii skład drużyny liczy 12 zawodników, w innych 6) zna tajniki specjalnych strzałów, które mogę nie tylko rozerwać siatkę w bramce, ale i sprawić, że przeciwnicy stojący na jej trasie przeżyją niezapomniane chwile w przestworzach. Każdy z zawodników posiada odmienne statystyki, nieco inną paletę ruchów oraz super strzał. Nieco gorzej jest z pozostałymi drużynami, gdyż dla każdego z graczy danego teamu przypisany jest ten sam strzał specjalny.
Nie jest to oczywiście koniec atrakcji, bo w meczach mogą nam nieco umilić czas murawa oraz warunki atmosferyczne. Na niektórych boiskach możemy zapaść się w błocie aż po szyję, na innych zaś będą nas porywać w górę trąby powietrzne i razić błyskawice (oczywiście woda przewodzi prąd, więc jeden piorun może powalić całą drużynę). Nie będzie więc raczej zbyt wielu powodów do nudy w trakcie meczu.
Goal 3 wygląda nieźle jak na ośmiobitówkę. Z miejsca rzuca się w oczy typowy dla gier z Kunio-kunem styl graficzny, który sprawia, że jest się w stanie poznać grę już na pierwszy rzut oka. Nie jest to jednak tak ważne jak muzyka. Co prawda w grze jest zaledwie parę ścieżek dźwiękowych, jednak widać, że autorzy poszli w jakość, nie ilość. Każdy utwór brzmi wyjątkowo dobrze i świetnie nastawia do walki na boisku.
Tytuł, który wam dziś opisałem jest zdecydowanie jedną z najlepszych produkcji na konsolę Nintendo, posiada dosłownie wszystko czego gra wtedy miała posiadać. Jest wymagająca, przyjemna i cholernie wciągająca.
Pamiętacie Goala 3? Graliście w niego parę(naście) lat temu? Jak go wspominacie?
Jeśli także chcesz dołączyć do grona twórców Mini-blogów – zapraszamy serdecznie do skorzystania z formularza dodawania wpisu.


