Od jakiegoś czasu w League of Legends zaczęła pojawiać się coraz większa liczba graczy używających cheatów, exploitów, czy też elo boostów by zyskać nieuczciwą przewagę nad innymi. W związku z tym społeczność gry zaczęła głośno narzekać na dotychczasową strategię Riot Games, przygotowaną by walczyć z takimi zjawiskami, która zwyczajnie nie była w stanie poradzić sobie z obecną sytuacją, jednak okazuje się że nie jest to do końca prawda, gdyż Riot od pewnego czasu współpracuje z osobami odpowiedzialnymi za tworzenie między innymi właśnie cheatów do LoLa, po to by zapewnić sobie możliwie jak najlepsze zabezpieczenie, które uniemożliwi używania tego typu programów.
Cała sprawa wyszła na jaw po tym jak jedna z zatrudnionych w ten sposób osób, która pragnie jednak zachować anonimowość, zdecydowała się na podzielenie się ze społecznością swoją historią. Na samym początku jeden z bardziej znanych Rioterów miał kontaktować się z różnymi osobami, którzy byli członkami community odpowiedzialnego za tworzenie cheatów i proponować im podjęcie współpracy w zamian za nie pieniężne wynagrodzenie, w skład którego miały wchodzić takie rzeczy jak darmowe RP czy też różne przedmioty bezpośrednio powiązane z League of Legends jak na przykład czapki Teemo. Kilka osób zaakceptowało tę propozycję jednak większość, w tym osoba dzielącą się z nami tą historią, uznała tę ofertę za śmieszną i z miejsca ją odrzucili. Jako, że przy użyciu tych propozycji nie udało się zatrudnić wystarczającej liczby osób by móc wystarczająco zwiększyć poziom bezpieczeństwa gry Riot zmuszony był wystosować nowe lepsze oferty. Tym razem osoby odpowiedzialne za tworzenie cheatów otrzymały ofertę pracy na stanowisku “niezależnych doradców”, którzy za zadanie mieli ujawniać dziury w kodzie League of Legends, a także pokazywać w jakiś sposób działają stworzone przez nich programy, a przy tym nie otrzymywaliby oni zakazu tworzenia kolejnych cheatów, co oznacza że takie osoby mogłyby otrzymywać pieniądze zarówno od Riotu (za pracę na stanowisku doradcy) jak i swoich dotychczasowych klientów (za udostępnianie kolejnych cheatów). Ta oferta była już znacznie bardziej kusząca i główny bohater tej historii zdecydował się ją przyjąć i po przejściu przez wszystkie formalności został on oficjalnie doradcą Riot Games (nie chciał on ujawnić ile dokładnie zarabia na tym stanowisku, gdyż najprawdopodobniej każda osoba na tym stanowisku zarabia inną sumę pieniędzy, więc niektórzy na podstawie jego zarobków mogliby go zidentyfikować).
W tym momencie warto podkreślić iż Riot odniósł się do całej historii twierdząc iż ich program, o którym opowiada nam ta osoba nigdy nie był trzymany w tajemnicy, a tak naprawdę jest on tylko wczesną częścią innego większego programu noszącego nazwę “Bug Bounty program”, który jakiś czas temu został oficjalnie ogłoszony. Riot podkreśla także iż sami nie byli by w stanie zapewnić grze stojącego na odpowiednim poziomie bezpieczeństwa i dlatego właśnie zdecydowali się, na wzór innych firm z podobnego sektora, rozpoczęcie programu dzięki któremu, na razie ograniczona liczba osób pomaga im w wykrywaniu i naprawieniu cheatów, bugów, exploitów i innych problemów z grą.
Wracając do naszej historii to z początku współpraca z Riotem była zarówno lukratywna jak i zabawna, jako iż bohater tej historii mógł balansować pomiędzy byciem częścią community odpowiedzialnego za tworzenie cheatów, a współpracą z odpowiednimi osobami w Riocie, które podzielały jego zamiłowanie do kodowania. Z czasem jednak wyżej położone osoby w Riocie zaczęły wymagać większej efektywności, mimo tego iż w opinii bohatera tej historii otrzymali oni i tak więcej niż mogli się spodziewać, jako iż wykrył on około 10 exploitów używanych podczas rankedów, które dotąd nie zostały przez nikogo wykryte. Osoby z Riotu miały narzekać że efekty otrzymywane z pracy doradców nie są proporcjonalne do wyłożonych pieniędzy, a mogli oni podejmować takie działania, gdyż gdyby ktoś zdecydował się na odejście z firmy to dość szybko znalezione zostałoby za niego zastępstwo. Co ciekawe nasz bohater twierdzi iż by móc wykrywać poszczególne cheaty czy exploity musiał on wchodzić do gier i używać tychże programów, a następnie musiał zapisywać to czego się dowiedział, więc tak naprawdę możemy powiedzieć że miał on przyzwolenie od strony Riotu na używanie cheatów w grze. Jednak sam Riot zaprzecza tym doniesieniom twierdząc iż osoby z nimi współpracujące nigdy nie miały przyzwolenia na używanie nielegalnego oprogramowania przeciw innym graczom, a w dodatku zaprzeczono tej części historii, według której Riot kładł bardzo dużą presję na osoby z nimi współpracujące, zauważając że takie działania bardzo szybko negatywnie odbiłyby się na reputacji tejże firmy.
Według dalszej części historii większa część sugestii pochodzących od niezależnych doradców była ignorowana przez Riot i autor tychże doniesień nie był już nawet pewien w jakim stopniu Riot naprawdę chce naprawić istniejące problemy. Jako przykład autor podaje fakt iż on, a także wiele innych osób pracujących na tym samym stanowisku informowały Riot iż istnieje prosty sposób na wykrywanie skryptów, gdyż w momencie kiedy naciskamy prawy przycisk myszy po to by poruszyć się naszą postacią to wysyłamy pakiety nazywane “WAYPOINT_UPDATE”, które mogą zostać zauważone zarówno przez Client jak i przez serwer. Skrypty działające na zasadzie przytrzymania jednego klawisza by wykonać jakąś czynność wysyłają po 50-100 takich pakietów na sekundę i nawet profesjonaliści z Korei nie byli by w stanie tak szybko klikać, a więc wystarczyłoby założyć odpowiedni filter, który wykrywałby zbyt dużą liczbę pakietów by złapać wszystkie osoby używające skryptów. Mimo tego iż zarówno on jak i jego koledzy z pracy oferowali Riotowi wiele różnych rozwiązań to w większości wypadków odbijały się on od ściany i nie były wprowadzane do gry. Po jakimś czasie bohater tejże opowieści został poinformowany o tym, że natura jego kontraktu ulegnie zmianie, a główną nowością miałoby być to iż Riot płaciłby mu od naprawionego exploita, na co nie mógł on się zgodzić gdyż miał on w pamięci fakt iż wiele proponowanych rozwiązań dotychczas było odrzucane przez Riot przez co nie mógłby on się utrzymać z tej pracy, dlatego też zdecydował się on na powrót do tworzenia cheatów i tym podobnych programów.
Co sądzicie o tej sytuacji? Czy Waszym zdaniem postawa Riotu jest słuszna? Może nie tędy droga i walka z cheatami i exploitami można wygrać innymi sposobami? Piszcie co o tym myślicie.

