Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

World Championship – wojna bogów

Zaledwie kilka dni dzieli nas od zwieńczenia rywalizacji najlepszych drużyn na świecie w World Championship i poznania mistrzów świata 3. sezonu. Półfinały przyniosły nam niesamowite gry i przedsmak tego, co wydarzy się w przyszły weekend w Staples Center (hala wygląda niesamowicie, to będzie ogromny krok dla zachodniego eSportu).

Kiedy Najin Sword wywalczyło sobie miejsce w S3WC wielu obserwatorów sceny krytykowało format OGNa, który zapewnił ekipie awans na mistrzostwa za wygranie koreańskiego Champions Winter, które zakończyło się… ponad pół roku temu. W realiach League of Legends to ogrom czasu. W lidze dominował MakNoon, a o Fakerze mało kto słyszał.

Mimo wszystko, po blamażu i niewyjściu z grupy na OGN Summer, Najin Sword pokazało, że był to tylko mały wypadek przy pracy.Pokazali się na tych mistrzostwach z bardzo dobrej strony. Najpierw pokonali Gambit, a później stoczyli niesamowicie zaciętą walkę z SKT T1, o mało co nie sprawiając sensacji faworytom.

Faker i spółka mieli jednak w ostatnim czasie bardzo dużo do czynienia z formatem Bo5 (regionalne finały w Korei, OGN Summer) i po raz kolejny, po niemrawym starcie, doszli na pełen dystans i wygrali 5 grę. Zaskoczenie sprawił im nowy midlaner Sword – Nagne. Jego Gragas był najlepszym jakim widzieliśmy na tym turnieju.

Do fazy ćwierćfinałów to był zdecydowanie turniej midderów – wszystko zależało od graczy na tych pozycjach i jeżeli im nie szło – gra ich zespołów staczała się na dno. Ten stereotyp został częściowo obalony przez Praya z Najin Sword oraz Uziego z Royal Club, którzy na pozycji ad carry są postaciami, na których opierana jest gra ich zespołów.



To właśnie Uzi przyczynił się w dużej mierze do pokonania Fnatic w drugim półfinale. Różnice w creep scorze pomiędzy nim, a Puszu były wręcz absurdalne jak na realia competitive game. Jeżeli twój ADC wygrywa różnicą 80-35 w 10 minucie gry (będąc przy tym dwa razy martwym), ciężko przegrać grę.

Mimo wszystko, Puszu dawał radę nadrabiać laning phase przyzwoitą grą w team fightach i to nie on był główną przyczyną porażki europejskich pretendentów.

W krytycznej dla nich chwili (teoretycznie najważniejsze dla nich Bo5 w roku) zawiodła ich największa gwiazda. xPeke, który na przestrzeni całego turnieju (i dwóch części sezonu regularnego) był w niesamowitej formie, znacząco przegrywał laning phase’y z Whitem. Podczas gdy jego stabilność zawsze była filarem, na którym opierało się na Fnatic, tym razem tego zabrakło i gdyby Hiszpan grał przynajmniej na tym samym poziomie, co jego przeciwnik na midzie, jego drużyna miałaby bardzo duże szanse na dostanie się do finałów i walkę o 1,000,000$.

Propsy muszą pójść w stronę Cyanide’a i Yellowstara, którzy trzymali swoją ekipę przy życiu. Gdyby istniała w tym turnieju taka nagroda jak Most Improved Player, obaj mogliby o nią rywalizować. Przez całe S3WC nie zagrali słabej serii i carry’owali Fnatic, chociaż wcześniej odpowiedzialni byli za to xPeke oraz Cyanide.

To be continued. W kolejnej części o finale i nadchodzącym pojedynku bogów – Uzi vs. Faker.

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.