Kolejny tydzień profesjonalnych rozgrywek za nami. LCSy narzucają drużynom wysokie tempo i z tego co widać niektórym brakuje już oddechu. Dziwi co prawda, że sini z braku tlenu i wyczerpani są akurat pretendenci do zwycięstwa w playoffach, jednak czym byłyby te rozgrywki bez takich niespodzianek?
#5 – Nukeduck
Komentarz: Siódmy tydzień w Europie należał do tych bardziej zmieszanych, w których to zawodnicy często nie prezentują tego samego poziomu umiejętności w obu grach. Nie przytrafiło się to jednak midlanerowi ROCCATów, który w porażce przeciwko Elements zagrał całkiem przyzwoicie, a w meczu z H2K był zdecydowanie głównym źródłem obrażeń drużyny. |
#4 – Move
Komentarz: O ile w zeszłym zestawieniu został pominięty na rzecz swojego kolegi z drużyny Hauntzera, nawet pomimo otrzymania tytułu MVP, o tyle teraz jak najbardziej zasługuje na miejsce w najlepszej piątce. Przede wszystkim należy pochwalić jego świetny występ podczas zwycięstwa nad Cloud9, w którym jego sztandarowa Nidalee pokazała pazur. |
#3 – Apollo
Komentarz: Perfekcyjne KDA i stuprocentowy udział w zabójstwach przeciwko Team 8 oraz dobra postawa w trakcie pojedynku ze słabnącym coraz bardziej Dignitasem w przypadku tego marksmana mówią same za siebie. W spółce z junglerem Rushem poprowadził do zwycięstwa Team Impulse w dość przekonywujący i efektowny sposób. |
#2 – YellOwStaR
Komentarz: Zdecydowany MVP siódmego tygodnia europejskiej edycji LCS nie mógłby zostać przez nas pominięty. Już nie pierwszy raz znajduje on sobie miejsce na liście dzięki swoim umiejętnościom na poziomie klasy światowej. Inicjacje, shotcalling, ratowanie sojuszników, poświęcenie, tworzenie okazji do zdobywania zabójstw… Wszystkie tego typu przymioty możnaby mnożyć i mnożyć. |
#1 – FeniX
Komentarz: Shurima aż drży na dźwięk jego nicku, bowiem jego Azir wręcz siał postrach na Polach Sprawiedliwości. To dzięki jego poke’owi i dobrze przemyślanym ultimate’om Team Liquid wychodził zwycięsko z większości, nawet tych bardzo źle wyglądających, walk drużynowych. Przyznanie mu tytułu MVP siódmego tygodnia NA LCS to oczywisty wybór. |
!3 – Gamsu
Komentarz: Kiedyś na szczycie, dziś raczej bliżej dna. Niepotrzebne engage’owanie walk i bardzo złe pozycjonowanie skutkowały w coraz to większej ilości zgonów z jego strony, a tym samym także i pozostałych członków zespołu. Między innymi to przez niego Dignitas może pochwalić się najgorszym występem w amerykańskich LCSach do tej pory. |
!2 – Dyrus
Komentarz: “Rywale grupują się przy smoku, a moja drużyna jest jeszcze daleko? A co tam, przeteleportuję się tam, przecież nic się nie stanie”. I tak kilka razy. Po nieciekawym występie Flaresza na Nautilusie w tygodniu piątym nie sądziliśmy, że ktoś jeszcze może umierać tak często używając postaci a’la chodzący czołg. Dzięki Dyrus, że swoją grą zmieniłeś ten pogląd. Możesz być z siebie dumny. |
!1 – Loulex
Komentarz: Ktoś tu się chyba za nami stęsknił, bo inaczej tak chwiejnej formy na przestrzeni kilku tygodni nie da się wytłumaczyć. Sinusoidalne występy tego zawodnika, chcąc nie chcąc, idą w parze z wynikiem jego drużyny, która ostatnio odstaje nieco w walce z Orgien o drugie miejsce w tabeli. Miejmy nadzieję, że następne tygodnie będą odzwierciedleniem raczej górnej połówki wspomnianej sinusoidy. |
@5 – Ryze
Komentarz: W końcu coś drgnęło. Ryze po raz pierwszy od niepamiętnych czasów został wybrany w Amerykańskich rozgrywkach i wygrał. Zbuntowany mag o dziwo zyskał nieco na popularności w Europie, ale chyba nie o to mu chodziło, bo wygrał zaledwie 1 z 5 meczy. Niemniej niemalże 100% pick/ban ratio to nie byle co i dlatego też Ryze pozostaje w zestawieniu. |
@4 – Maokai
Komentarz: Maokai nie był co prawda zbyt popularny w Europie (chociaż i tak wygrał tam swój jedyny mecz), jednak Amerykańscy pro playerzy to nadrobili. Drzewiec był widziany na większości toplane’ów W NA LCS. Szczególną uwagę wypada zwrócić na Hauntzera, który w 2 meczach zginął łącznie tylko raz. |
@3 – Azir
Komentarz: Gołąb Shurimski został objęty niemalże całkowitą kwarantanną na terytorium Europy. Pojawił się tym w jednym meczu, gdzie i tak został szybko usunięty. Pomimo tego bardzo dobrze zadomowił się w Ameryce, gdzie zapewnił drużynom, które po niego sięgnęły same zwycięstwa. Jak zwykle niesamowicie prezentowały się okazy z hodowli Team Liquid. |
@2 – Sivir
Komentarz: Ten tydzień definitywnie należał do strzelców. Sivir wygrała 75% spotkań, w których wzięła udział i była obecna w 19 z 20 champion selectów w tym tygodniu. Szczególnie dobrze zagrał nią Apollo w meczu z Dignitas, co potwierdza KDA 18.0. |
@1 – Kalista
Komentarz: Kalista po raz kolejny dzieli i rządzi. 100% pick/ban ratio oraz zwycięstwa we wszystkich meczach, w których została wybrana. Jakby było tego mało była ona jedną z głównych przyczyn porażki H2K z Roccatem oraz TSM z Team8. W pełni zasłużone pierwsze miejsce. |
Gravity – Ci faceci zepchnęli z tronu zarówno TSM, jak i CLG, będąc w tym momencie samodzielnie na szczycie klasyfikacji generalnej LCS oraz mając już zapewnione miejsce przynajmniej w półfinałach play-offów, podobnie jak TL. Może i mieli tygodnie lepsze i gorsze, jednak jest już pewne, że z żadną drużyną nie przegrają 0-2. Po dobrym występie w połowie wiosennej przychodzi czas na jeszcze lepszy w splicie letnim. | |
Fnatic – W zeszłym tygodniu w hali sław zabrakło Fnaticów głównie ze względu na niezbyt ciekawe i przekonywujące zwycięstwa, jednak tym razem naprawdę pokazali na co ich stać, zwłaszcza, że mieli przeciwko sobie teoretycznie dwóch najsilniejszych oponentów – H2K i Origen. Po słabszych początkowych fazach rozgrywki ekipa Rekklesa była w stanie powrócić do gry podczas walk drużynowych, w których obrazowało się ich bardzo mocne zgranie. | |
Team Liquid – Ponownie na naszej liście po ponownie satysfakcjonującym występie. Nie musieli oni co prawda wysilać się jakoś szczególnie przeciwko Team Dragon Knights, jednak zwycięstwo z TSM po burzliwej walce powinno być jak najbardziej wynagrodzone. Jest to jedna ze stabilniejszych ekip, co w rozgrywkach LCS zdarza się raczej rzadko. |
TSM – Mało szczytowych drużyn nas już zawiodło, więc TSM wielce zasmucone tym faktem chciało wypełnić tę lukę, kosztem półfinałowego miejsca w play-offach. Tragiczna gra przeciwko tulącym dolną połówkę tabeli graczom Team 8 była jakimś nieudanym żartem, a ujemne wręcz zgranie w meczu z Team Liquid spowodowało chyba kilka samobójstw uczucia zwanego nadzieją w sercach najwierniejszych fanów, jeśli po tym średnim splicie jakąś jeszcze posiadali. |
H2K oraz TSM kończą tydzień z wynikiem 0:2 – Jeśli chodzi o H2K, to już nie pierwszy raz mamy do czynienia z tak dużym wahnięciem formy i jej kibice w teorii nie są aż tak zaskoczeni, jak fani TSM, które nota bene miało przeciwko sobie raczej słabszych oponentów. Pozostaje jednak pytanie – czy w obu tych przypadkach jest to jedynie nagły wypadek przy pracy, czy może zapowiedź jakiegoś większego zastoju? |
Film wybrany przez Kaadzika
Po przegranej walce drużynowej Piglet kradnie barona rakietą Corkiego bez wizji i na resztkach many. Jeden z najlepszych stealów, jakie widziałem.
Film wybrany przez Gord0na
Ta sadzonka była niczym hiszpańska inkwizycja – nikt się jej nie spodziewał. Szkoda, że równie niespodziewanych zwrotów akcji nie widuje się częściej.
Power Ranking przygotowali dla was: Kaadzik i Gord0n.