A więc stało się. Chociaż rogi zwycięskiej pieśni jeszcze nie zagrały, to wszyscy i tak czuli w sobie to magiczne mrowienie. Powietrze przesiąknięte było atmosferą podniecenia, która narastała z każdą chwilą. Już za chwilę dane nam będzie poznać wyniki, a one na wieki zmienią oblicze pól sprawiedliwości. Do tej pory walczyliśmy o panowanie, walczyliśmy o dominację i walczyliśmy ze sobą. Dziś było inaczej. Walczyliśmy o nich i ich przychylność.
Teraz stoję tu razem z pozostałą jedenastką. Patrzymy na siebie złowrogo czekając aż odczytany zostanie zwycięzca. Dla większości z nas będzie to werdykt śmierci. Wiem, że negatywne emocje uderzą im do głów i rzucą się na siebie w szale po przegranej. Przegrana zawsze bolała i niewielu potrafiło sobie z nią radzić. Rozgoryczeni bohaterowie (jeśli dalej można będzie ich tak nazywać) użyją wszelkich metod, aby choć na chwilę zapomnieć o klęsce. Słodka Ahri, rycerski Jarvan czy waleczny Jax – tak naprawdę bez znaczenia które z nich pierwsze sięgnie po broń, rozlew krwi jest nieunikniony. Znam całą tę bandę – od lat jestem jej częścią.
Ciemne wnętrze twierdzy zaczyna wypełniać dziwny blask. Mroczne do tej pory korytarze stopniowo rozświetlają się za sprawą jakiejś magicznej sztuczki. A więc rozpoczęło się.
Zimny wicher wtargnął do sali łopocząc demaciańskim sztandarem. O nie mój drogi Jarvanie, nie sądzę abyś to Ty stał się wybrańcem, nie dziś. Dziś równowaga wymaga innego bohatera. Złamany miecz nie został przekuty na nowo – droga Riven dzisiaj przegrałaś przybliżając moje zwycięstwo.
Mroczne kryształy zaczęły się materializować w powietrzu. Głębia ich czerni zaczęła pokrywać ogromne okna majestatycznej komnaty. Na twarzach zgromadzonych zagościło zdziwienie. O tak moi drodzy – to moja czerń, czerń równowagi, gdzie wszystkie kolory złączone są w jedno. Nawet Ty ślepcze wiesz co się dzieje. Witraż w całej komnacie wkrótce będą przedstawiać jedną twarz. Moją twarz. Oblicze Shena górować będzie nad Runeterrą, a święta misja zostanie spełniona.
Czerń wśliznęła się już na wszystkie okna, a jej mroczne macki powoli zaczęły układać się w kształt nowego championa Runeterry. Z każdą chwilą portrety stawały się wyraźniejsze – już niedługo wszyscy zobaczą nowego wybrańca, a imię Shen na zawsze zapisze się w kronikach. Teraz pozostaje tylko czekać. Z radością spojrzałem na bestię z Pustki. Jej zaśliniony pysk zdawał się być uradowany, ale JA wiedziałem, że to nie on stanie się tym jedynym. Zwykle radosna Lux schowała się w kącie – ona też znała już prawdę.
Transformacja zakończyła się z metalicznym dźwiękiem, a imię zwycięzcy zostało rozgłoszone na cztery strony świata pozostawiając mnie w osłupieniu.
CO? To nie może być prawdą! Po dziś dzień nie wiem dlaczego dokonano wyboru najgorszego z możliwych. Moja misja w Lidze nabrała właśnie zupełnie nowego wymiaru.

