Piątkowy wieczór przyniósł nam dwie serie, które zapowiadały się na wyrównane starcia pomiędzy drużynami o bardzo zbliżonym poziomie. Mecze nie faworyzowały żadnej z organizacji. ROCCAT i Vitality wydawały się zespołami mającymi pewne problemy z mid game, natomiast Misfits oraz H2K nie utrzymywały stabilnej formy. Wszystko zależało od tego, kto miał lepszy dzień i dokładniej rozgryzł swoich przeciwników. Oczywiście zapowiadało się na widowisko na najwyższym poziomie. Jak zakończyły się te pojedynki i kto wyszedł z nich zwycięsko?
Podczas draftu pierwszej gry ujrzeliśmy, jak mocna jest
Rek’Sai, która stała się first pickiem Vitality. Zmusiło to na odpowiedź w postaci
Warwicka, oraz wyboru
Caitlyn jako ADC. Na górnej alei mieliśmy ujrzeć
Rumble’a oraz
Kennena. Jest to bezpieczny match-up, pozwalający na skalowanie w stronę późniejszych etapów gry obydwu stronom. Po wyborze
Corkiego ROCCAT posiadało znaczną siłę out pushu. Przeciwko niemu zdecydowano się na coś, czego dawno nie było na środkowej alei, a mianowicie
Kog’Mawa. Jako postać protekcyjną wybrano
Tahm Kencha. Jednak uzupełniająca kompozycję ROC,
Lulu stała się zwieńczeniem ich draftu, znacznie kontrującego przeciwników. Mocny siege, laning phase oraz picki pod team fighty, faworyzowały ich. Tudzież pierwsza krew padła w 3 minucie, a śmierć poniósł Hjarnan. Szybki gank nie był łatwy do przewidzenia, więc FB zabezpieczył Djoko, ale zginął dosłowną chwilę później przy próbie agresywnego wejścia w przeciwną część lasu. Zniszczenie górnej wieży przez VIT stało się po dosyć spójnym roamie Bottoma i Leśnika. Oczywistą stała się odpowiedź, w postaci pozbycia się pierwszego turreta na dolnej alei. W międzyczasie Pridestalker zdołał zabić Infernal Drake’a. Jako wadę
Tahm Kencha zawsze określano jego prędkość poruszania i brak jakiegokolwiek escape’u, toteż w 11 minucie po szybkim zgrupowaniu na botcie, został on wyłapany i zabity. Zaraz po tym rozpoczął się mid game, ubogacony licznymi rotacjami i skupieniem na środkowej linii oraz Heraldzie, którego dostał
Rumble. Zaraz po przywołaniu tego stwora pozbyto się wieży tier 1 z mida. W odpowiedzi drużyna z red side’u chciała zrobić to samo, jednak engage powstrzymał ich zapędy i tym samym stracili Mountain Drake’a. Zaraz po tym gra uległa minimalnemu uspokojeniu, w oczekiwaniu na pojawienie się Barona, który miał stać się zapalnikiem. Zanim to się stało dochodziło do wymian 1 vs 1 oraz zabicia kolejnego Infernala. Żadna z tych sytuacji nie wpłynęła bezpośrednio na sytuację na mapie. Tak wygląda mecz, w którym oba zespoły nie są zbyt pewne siebie i grają bardzo pasywnie, uważając na każdy krok. Nashor został pokonany w 28 minucie, jako następstwo pozbycia się
Corkiego. Następnie błędna ocena swoich możliwości doprowadziła do wyeliminowania
Warwicka i
Caitlyn. Vitality rozpoczęło oblężenie, nie skupiając się na egzekwowaniu 1-3-1. Ich przeciwnicy wydawali się być zagubieni, nie odpowiadając w jakikolwiek sposób i oddając drugiego Ognistego Smoka. Po pozbyciu się inhibitora na środkowej alei, jasnym stało się, że gra nabierze rozpędu i szanse na comeback ROCCATu staną się bardzo małe. Dobrze wyegzekwowana taktyka obrana na late game, doprowadziła do zakończenia pierwszego meczu wieczoru w 35 minut. 1-0 dla VIT.
| VIT | ![]() | 1 | – | 0 | ![]() | ROC | MVP: Nukeduck (VIT) | Skrót (kliknij, aby otworzyć) |
Tak jak można było się spodziewać,
Rek’Sai pozbyto się już w pierwszej rotacji banów. Pozwoliło to na
Elise, jako first pick. Kontrą miał być
Olaf. Przeciwko
Renektonowi wybrano
Shena, który współdziałając z wikingiem posiadał niesamowite możliwości engage’u. Z powodu banu
Lulu, jako przeciwnika
Tahm Kencha tym razem ujrzeliśmy
Barda. Wszystko opierało się na spowolnieniu, działającemu na niego bardzo niekorzystnie. Nukeduck przyjął
Corkiego, a jego nemesis stała się
Syndra. Wszystko zapowiadało niesamowite widowisko, gdzie na środkowej i dolnej alei miała opierać się akcja. Początkowo poprzez invade Pridestalker musiał pozbyć się
Flasha, aby ujść z życiem. Early opierało się głównie na szybkich gankach i próbach roamowania, które finalnie nic nie wnosiły prócz wykorzystania umiejętności przywoływacza. Niejednokrotnie Djoko przechodził po wardach, co zdecydowanie utrudniało mu prawidłowy jungle pathing. Pierwszą krew przelał Phaxi, ale natychmiast doszło do odpowiedzi na midzie, gdzie Nukeduck zabił Betsy’ego. Także agresywne wejście do przeciwnego lasu zwieńczono zabójstwem na
Elise. Komunikacja Vitality wydawała się być lepsza i doprowadzać do sprawniejszych rotacji. Infernal Drake padł w 11 minucie. Tudzież przeciwni zawodnicy zdołali zniszczyć wieże na bocznych alejach. Na zdecydowaną niekorzyść działał brak defensywnej wizji po własnej stronie mapy. Niejednokrotnie działało to negatywnie na sytuację obu drużyn. Przy próbie zabezpieczenia Heralda zabito Vandera, który został wyłapany i bezproblemowo usunięty. Pomimo utraty Oka, VIT potrafiło szybko skontrować i nie stracić za dużo, wymieniając środkowe turrety. Pojawienie się Barona można uznać za główny czynnik agresji Vandera i spółki. Po pozbyciu się Hjarnana rozpoczęła się seria błędów, okupiona życiami Wadida i Pridestalkera. 24 minuta przyniosła nam steal Infernala przez
Elise, ale następnie szybko ją zabito. Poziom złota wskazywał na równy pojedynek i tak w rzeczywistości było. Zanim minęło półgodzinie ponownie przygotowano wizję pod Nashora. Głównym błędem ROCCAT wydaje się problem z szybkim uczeniem się na błędach. Po utracie jednego sojusznika, dają się po kolei wyłapać, co oddala ich od zwycięstwa. Nawet pomimo dobrego engage tracą, poprzez niekompetencję względem utrzymania pełnej piątki. Pomimo bliskiego mid game’u, late ukazał znaczne różnice i w po 33 minutach padł niebieski Nexus.
| ROC | ![]() | 0 | – | 2 | ![]() | VIT | MVP: Nukeduck (VIT) | Skrót (kliknij, aby otworzyć) |
Początek drugiej serii nie zaskoczył pod względem banów, prócz pozbycia się
Blitzcranka w pierwszej fazie. Przeciwko
Rek’Sai Jankosa wybrano
Kha’Zixa, co zapowiadało bardzo proaktywne early ze strony Leśników. Bottom wydawał się być stworzony pod dyktando wyżej wymienionych graczy, ale pojedynki 2 vs. 2 nadal wchodziły w grę. Misfits wraz z
Rumblem i
Threshem posiadało bardzo mocny i stanowczy engage. Kontrą na tego pierwszego stał się
Galio, uzupełniający kompozycję pod tzw. “tryhard”, posiadającą znaczną ilość cc (m.in od
Orianny i
Brauma). Mecz od samego początku wydawał się bardziej interesujący niż poprzedni. Jako oczywistość można określić pierwszą krew Janoksa na górnej alei. Wybrał linię, na której postać nie posiadała jakiegokolwiek escape’u i tylko dopełnił formalności. Polak zdawał się dominować swoją rolę, natomiast koreański bottom bezproblemowo dawał sobie radę w tym match-upie, w sytuacjach 2 vs. 2. Tudzież pozytywnym aspektem stał się PoE, cudownie odnajdujący się w rotacjach po mapie. Dzięki niej zdobył złoto za dwa zabójstwa. Według aktualnych taktyk mniej więcej w tym samym momencie padły równoległe wieże, pozwalające na lane swapy i skupienie się na objective’ach pokroju Drake’a, Heralda lub środkowego turreta. Oznaczało to głównie więcej akcji i rozpędzenie tego spektaklu. Pierwszy team fight, zwyciężyło Misfits, a podstawowym błędem H2K było rozejście się wokół Baron pitu. Finalnie stracili oni Heralda, jednak minimalnie przeważali w złocie. Bardzo poważny “missclick” Maxlore’a, spowodował że stracili oni wieżę drugiego tieru na midzie. Po pojawieniu się Nashora oczywisty stał się focus na tworzeniu wizji wokół niego. W 24 minucie jeden
Flay spowodował, że zespół Jankosa stracił wiele, w tym buff Barona. Natychmiastowym ruchem po recallu, MSF ustawiło się w pozycji 1-3-1, atakując z każdej linii. Pierwszy smok spotkania padł po prawie półgodzinie gry. Zniknięcie wzmocnienia spowolniło grę, a drużyny skupiły się na wyłapywaniu i pasywnym oczekiwaniu na najważniejszego stwora na Summoner’s Rift. W międzyczasie Misfits zabiło Mountain Drake’a. Nic się nie wydarzało oprócz nijakich wymian i rushów na Barona. Zabójstwo Alphariego było głównym zapalnikiem i pomimo straty górnego inhibitora próbowali prawidłowo wykorzystać wzmocnienie. Zdołali go zniszczyć, oddając tym samym życie Cheia i Elder Drake’a. Na samym początku nic nie wskazywało na długi mecz, jednak wraz z jego postępem każda akcja przedłużała go. W końcu po 50 minutach H2K zdołało “przycisnąć” przeciwników i spowodować błąd, który kosztował MSF grę.
| MSF | ![]() | 0 | – | 1 | ![]() | H2K | MVP: Odoamne (H2K) | Skrót (kliknij, aby otworzyć) |
W drugim meczu Misfits zdecydowanie nie chciało ryzykować, decydując się na picki z mety, czyli
Elise,
Rakana,
Xayah oraz
Luciana. Pozostawili jedynie
Rumble’a, który dosyć dobrze spełnił swoją rolę w pierwszym starciu. Natomiast H2K nie zmieniło swojego bottomu i uzupełniając kompozycję
Corkim,
Gragasem oraz
Camille. Wszystko wskazywało na bardzo agresywną grę w early zespołu z red side’u, jednak z delikatną faworyzacją drużyny Jankosa w późniejszych etapach gry. Wczesne ganki albo tylko pojawienia się Leśników, spowodowały użycie
Flasha przez Top Lanerów. Utrudniło to liniowanie Alphariemu, który bez tego czaru nie posiadał escape’u. Egzekwując pierwszą krew PoE zdobył double killa, a następna, szybka rotacja na górną aleję dała Maxlcore’owi zabójstwo na Odoamne. Nic nie szło po myśli H2K. Przerywali wymiany, tracili creepy, ogółem byli bardzo “greedy”. MSF kontrolowało early i narzucało lane swapy i rotacje. Pomimo dobrego zachowania na dolnej alei w 10 minucie, zawodnicy na topie zawiedli. Próbowali wygrać 2 vs. 2, jednak tego typu pojedynki z
Xayah i
Rakanem nie są łatwe, toteż skończyło się na zgonach
Ashe i
Brauma. Po kwadransie deficyt złota drużyny naszego rodaka wynosił 5 tysięcy, co w tej minucie było niesamowitym wynikiem, biorąc pod uwagę poziom rozgrywek. Misfits utrzymywało presję na side lane’ach. Nawet na własnym terenie Marcin nie mógł bezproblemowo pozbyć się Grompa. Przed pojawieniem się Nashora wszystko wydawało się przesądzone. Duża różnica w złocie, horrendalne obrażenia i lepsza kontrola wizji – aspekty wskazujące na pewną wygraną zespołu z blue side’u. W tym momencie jedynie throw był w stanie uratować H2K. I mniej więcej tak się stało. Sytuacja na topie, gdzie co chwilę dochodzili nowi uczestnicy walki, odwróciła ówczesny mecz do góry nogami. Odoamne zaliczył Quadrę, a strata golda minimalnie się zmniejszyła. MSF popełniało coraz więcej błędów i w 28 minucie stracili Barona. Niewiele brakowało, aby comeback stał się rzeczywistością. Po półgodzinie przewaga w złocie dotyczyła tym Jankosa i spółki. Potrójny Infernal Drake zapewniał im niesamowite obrażenia, a uniknięcie ich było prawie niemożliwe. Po zniszczeniu dolnego i środkowego inhibitora skupili się na topie, aby równomiernie pushować i ułatwić podejście pod Eldera lub Nashora. Aspektem powodującym rush na Barona stało się zabójstwo
Luciana. Wraz z jego wzmocnieniem zdołali wybić przeciwników i w 38 minut zakończyć grę. Comeback is real.
| MSF | ![]() | 0 | – | 2 | ![]() | H2K | MVP: Odoamne (H2K) | Skrót (kliknij, aby otworzyć) |
![]() | VIT – Nukeduck : Mid Laner drużyny Vitality sprawił tego wieczoru niesamowite wrażenie. Nie dość, że deklasował Betsy’ego, to potrafił wykorzystać swoją przewagę w pomocy swoim sojusznikom. Perfekcyjna gra |
| Miejsce | Logo | Nazwa drużyny | Wygrane | Przegrane |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Fnatic | 6 | 1 | |
| 2 | ![]() | Misfits Gaming | 4 | 3 |
| 3 | G2 Esports | 2 | 3 | |
| 4 | ![]() | ROCCAT | 2 | 4 |
| 5 | ![]() | Ninjas in Pyjamas | 0 | 6 |
| Miejsce | Logo | Nazwa drużyny | Wygrane | Przegrane |
|---|---|---|---|---|
| 1 | H2K | 5 | 2 | |
| 1 | | Unicorns Of Love | 4 | 1 |
| 3 | Splyce | 4 | 2 | |
| 4 | Team Vitality | 2 | 4 | |
| 5 | ![]() | Mysterious Monkeys | 1 | 5 |








