Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Svenskeren, czyli najdroższa zmiana nicku w historii League of Legends

1300 RP czyli 10 euro – tyle u mnie w sklepie na serwerze EUW kosztuje zmiana nazwy przywoływacza. Nie tak drogo, ale i tak pewnie zastanowiłbym się kilka razy zanim wydałbym 40 złoty na zmianę nicku w grze komputerowej. Svenskeren pewnie nawet nie myślał, że jego zmiana będzie go kosztować 2,5 tysiąca dolarów i zaprzepaszczenie szans jego drużyny na Worldsach.

Odchodząc trochę od tematu kary, spójrzmy na to, od czego to wszystko się zaczęło. Jungler SK Gaming grając na tajwańskim serwerze spotkał jednego ze swoich młodocianych fanów, który był wyraźnie podekscytowany tym, że w jednej ze swoich gier spotkał gracza z LCS EU. Sven postanowił sobie okrutnie zażartować z fana, który ledwo, ledwo radził sobie z angielskim i zrozumieniem Duńczyka.

W kulturze europejskiej, gdzie na co dzień nie mamy za dużo do czynienia z Azjatami, moglibyśmy pomyśleć, że to określenie jest raczej dość neutralne. Błąd. Dla mieszkańców Azji używanie słów “ChingChong” to bardzo obraźliwy sposób na naśmiewanie się z ich języka.

Sven nie był pierwszym, który użył tego obraźliwego dla Azjatów określenia, a wyrażenie ChingChong ma dość rozbudowaną historię. Niech przykładem będzie Shaquille O’Neal, który po meczu z Houston Rockets postanowił zażartować w ten sam niewybredny sposób. W pomeczowej konferencji powiedział wtedy “Powiedzcie Yao Mingowi Ching chong yang, wah, ah som”. Media wszczęły wtedy burzę i ówczesny środkowy Lakersów musiał grubo tłumaczyć się i przepraszać za swój żart.

Różnica między Shaqiem i Svenem jest jednak taka, że ten pierwszy rzeczywiście myślał, że powiedział coś śmiesznego. Dialog Svenskerena z fanem wygląda tak, jakby gracz LCSa celowo chciał upokorzyć młodego Tajwańczyka.



Pomijając już to, że wygląda na to, że Svenskeren jest po prostu rasistą, jego zachowanie było po prostu głupie. Grając na serwerze, gdzie otaczają Cię ludzie z których stroisz sobie żarty, mając przed sobą Worldsy i znając politykę Riotu dotyczącą toksyczności…. Robienie sobie żartów w rdzennej ludności w kraju w którym się znajdujesz, to tylko proszenie się o kłopoty.

Kłopoty, które zresztą znalazł. Kara 2,500$ może się wydawać spora, ale to pewnie granice jego miesięcznych zarobków. Nie chciałbym w tym momencie musieć rozmawiać z kolegami ze swojego zespołu, którzy jutro zaczynają Worldsy, a dziś dowiedzieli się, że przez 3 mecze będą musieli grać bez swojego junglera. Do Tajwanu dotarł już Gilius, świeżo upieczony gracz LCSa w barwach Unicorns of Love, ale granie z zastępstwem na poziomie Mistrzostw Świata będzie dla nich jak rywalizowanie w nowojorskim maratonie mając na nogach sandały.

Aferą zajęły się nie tylko Tajwańskie, ale nawet szwedzkie media, a konkretniej jeden z najpopularniejszych tam dzienników – Aftonbladet, który opisuje rasistowskie zachowanie gracza SK i nałożoną na niego karę. Chociaż burza jaką zrobiła prosta zmiana nicku w grze może się wydawać trochę nieproporcjonalna do popełnionego przekroczenia, to może przynajmniej Svenskeren na jakiś czas zapamięta, że – dosadnie mówiąc – nie sra się tam, gdzie się je.

W tej całej sytuacji szkoda tylko chłopaków z SK, którzy są obecnie na straconej pozycji w swojej grupie B przeciwko Taipei Assassins, Team SoloMid i Royal Club.

 

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.