Jakiś czas temu grupa fanów League of Legends zebrała się z założeniem stworzenia nowej postaci, która w teorii mogłaby zostać dodana do gry. Efektem ich prac jest bardzo dopracowany projekt nowego championa, który przedstawimy wam w tym wpisie.
Stworzona w ten sposób postać nosi nazwę Sigil, a jej przydomek to “Strażnik Bagna” (The marsh warden) i w założeniu byłby on połączeniem maga i asasyna (mag byłby jego główną klasą, a asasyn podrzędną). Wzorując się na wydanych już bohaterach twórcy przyznali również Sigilowi punkty w czterech kategoriach, które mają lepiej oddać to co postać ta wnosi do gry. Ilość przyznanych punktów prezentuje się następująco:
- Siła ataku: 3/10
- Obrona: 3/10
- Moc umiejętności: 8/10
- Trudność: 5/10
Poniżej znaleźć możecie splash art zarówno Sigila jak i jego skórki która potencjalnie miałaby być dostępna przy premierze tej postaci.:
Sagil The Marsh Warden


Ronin Sigil


Twórcy zadbali również o dostarczenie historii zdradzającej jaką rolę w teorii Sigil miałby pełnić w uniwersum League of Legends. Poniżej znaleźć możecie przetłumaczoną wersję wspomnianej historii:
Historia Sigila
Współczucie. Leczenie. Wiedza.
Mój lud miał kiedyś historię. Nasze kredo zanurzone w bagnie znajdowało się pomiędzy Ironspikes i Demacią. Zawsze wierzyłem, że będziemy żyć i umrzemy na bagnach. Zawsze wierzyłem do momentu, w którym ci z błyszczącą skórą przyszli po nas.
Wiedzieliśmy, że oni byli chorzy zarówno na ciele jak i umyśle. Oni powinni zostać wypędzeni przy pomocy końca naszych kijów, ale nasza starszyzna wybłagała dla nich przebaczenie. Przewodzące nam Kredo Rohdy rozbrzmiało wydając polecenie “Współczucie. Leczenie. Wiedza. Waszą drogą jest służenie. Waszą cnotą jest przebaczenie.” Mieliśmy użyć naszych odnawiających wód na ich rany i boleści.
Najpierw zniknęli młodzi mężczyźni wraz z młodymi kobietami, następnie dzieci, a później niemowlęta wraz z matkami. Budowle niegdyś tak pełne życia nie rozbrzmiewały już odgłosami zabaw naszych dzieci. Nasze głębie stały się ciche, a z piasku zniknęły ślady stóp. Nasz dom stał się tak cichy jak nasi starsi. Moi bracia nie mogli się już dłużej powstrzymywać.
Ja byłem najmłodszy więc dostałem najkrótszy kij i zostałem poproszony o ochronę mojego domu. Kij ten nie był obkuty żelaznymi wypustkami jak w przypadku tych dzierżonych przez dorosłych i nie miał on również kości i frędzli, które tak lubiłem słuchać napiętych wokół rękojeści. Wtedy wiedziałem już, że zostałem zostawiony w tyle. Odrzucony. Przeklęty… i uratowany.
Ci ze świecącą skórą wzięli nas do chłodnego schronienia i wepchnęli nas do lepkich sadzawek pełnych brudnej wody za lodowatymi, metalowymi drzwiami. Co każde kilka dni mężczyzna odziany w metal brał jednego z nas. Wybrana osoba stawałaby się taka jak moi bracia. Oni nigdy nie wrócili. Niektórzy z nas nie dożyli momentu, w którym zostali zabrani. Pewnego razu stanąłem na plecy ciała siostry z mojego kreda dzięki czemu mogłem spojrzeć przez kraty znajdujące się w pobliżu dachu naszego więzienia.
“Bracie z kreda, co widzisz?” słaby głos błagał mnie. Zastanawiałem się przez dłuższą chwilę zanim w końcu wróciłem do środka więzienia.
“Nicość. Długą, długą drogę złożoną z nicości”
Nie mogłem się zmusić żeby powiedzieć, że zobaczyłem rozciągniętą pomiędzy ścianami skórę matki, cętkowaną skórę jej dziecka, czy też tak szanowaną plamistą skórę jednego z naszych starszych. Nie byliśmy żywymi istotami, nie dla porywaczy o błyszczącej skórze, nie dla porywaczy okutych w żelazo. Dla nich byliśmy tylko skórami.
Współczucie. Leczenie. Wiedza. Współczucie. Leczenie. Wiedza. Współczucie. Leczenie…
Każda mijająca chwila mówiła mi abym zbuntował się przeciw mojemu kredo i mojemu honorowi. Jaką ścieżką jest służenie niegodziwym? Jaka cnota znajduje się w przebaczaniu tym którzy mordują? Każdy zabrany brat z kreda czy też siostra wywołała kolejny cykl tych pytań. Byłem przerażony. Przerażony. Przerażony
Nie mogłem sprostać mojemu lękowi do dnia, w którym zorientowałem się jak ciche stało się moje więzienie. W tych jeszcze niedawno zatłoczonych kątach nie można było już usłyszeć płaczu dzieci. Półki skalne stały się puste, na wodzie nie można znaleźć już było żadnej zmarszczki. Cienki promień światła padający przez kraty oświetlał spokojną powierzchnię wody. Pozostało nas tylko dwóch. Ja i on. Zdecydowałem, że kiedy następnym razem otworzą się drzwi to będzie kolej na mnie.
Drzwi otwarły się zaledwie chwilę później. Wyciągnęli mnie z wody i przeciągneli przez wąskie drzwi jako, że moje nogi stały się zbyt słabe i zjełczałe by chodzić. Światło skąpało mnie po raz pierwszy od jak mi się zdawało lat. Ono powiedziało mi, że wypełniłem mój obowiązek. Podążałem za Kredem Rohda i wkrótce miałem dołączyć do moich braci i sióstr dzięki czemu on będzie mógł przeżyć kolejny dzień.
Wtedy usłyszałem odgłos za mną. Oni wzięli też jego. Mężczyzna odziany w metal trzymał go za talię rękami i sieciami przypiętymi do ich boków. Zacząłem się szamotać. Walczyłem z większą siłą od tej jaka jak mi się wydawało znajdowała się w moich słabych kończynach. Walczyłem żeby dosięgnąć go zanim zabiorą go pod nóż. Mimo to oni bez wysiłku przygnietli nas do ziemi przed stołem wypełnionym szklanymi fiolkami z szkodliwymi płynami.
Mężczyzna odziany w metal stworzył fiolkę wypełnioną zielonym śluzem, którą następnie podetknął nam pod nosy Myślałem, że jest to narzędzie naszego końca, kiedy nagle niemal w komiczny sposób śluz zwinął się w kulkę… i się odbił.
“Twój lud był bardzo pomocny. Syntezując ekstrakt z waszych skór w bardzo krótkim czasie poczyniliśmy niesamowite postępy.” Nie mogłem go zobaczyć, ale wyczuwałem suchy i nieczysty sposób w jaki formował on swoją wypowiedź. Jego głos dotarł nawet do szpiku moich kości “Teraz nie jesteście już dłużej potrzebni, więc cieszcie się! Możecie iść. Zabrać ich.”
Oni porzucili nas w nieznanym mieście jedynie ze stęchłymi ubraniami na naszych plecach. Kiedy biegliśmy z zamkniętymi oczami nie wiedząc gdzie mamy się udać, co począć, a nawet kim jesteśmy, przycisnąłem go mocno do mojej piersi. Wiedzieliśmy, że zostaliśmy zostawieni w tyle. Odrzuceni. Przeklęci… i uratowani.
Mój lud miał kiedyś historię. . Nasze kredo zanurzone w bagnie znajdowało się pomiędzy Ironspikes i Demacią. Zawsze wierzyłem, że będziemy żyć i umrzemy na bagnach. Bagna nadal tu są, ale historia mojego ludu została pogrzebana w popiołach.
Współczucie. Leczenie. Wiedza. Moją drogą jest służenie… ale nigdy nie będę w stanie wybaczyć Zaunowi.
Poniżej znaleźć możecie również krótki teaser przygotowany specjalnie dla tej postaci.

Teraz kiedy znamy już samą historię tej postaci przejdźmy do jej zachowania w grze zaczynając od krótkiego opisu jego gameplayu.
Sigil polega na mocy bagien, na których żyje, swojej lasce, a także niesamowitej zręczności używanej do podróżowania po mokradłach. Jako mistyczna istota z ukrytymi mocami, których nawet on do końca nie rozumie jest on przeciwnikiem budzącym strach, który lubi się pojedynkować. Wraz ze swoim przyjacielem i kompanem Serenem zbierającym dla niego świetliki przy tym go wzmacniając, Sigil może być niepowstrzymaną siłą. Dzięki swojej ogromnej mobilności (uzyskiwanej zwłaszcza dzięki temu fajnemu hoverboardowi) on ma ogromny potencjał na gankowanie i counterjunglowanie. Laska i Sigil są nierozłączni, kij stanowi przedłużenie samego Sigila.On może bez problemu używać jej by zapewniać sobie wizję, zaskakiwać przeciwnika combem złożonym z W>E>Q, czy też by uciec z pola bitwy gdy sytuacja robi się nieciekawa. Sigil jest junglerem, który specjalizuje się w wielu aspektach takich jak duża mobilność, potencjał na burstowanie przeciwników, counterjunglowanie, czy też czyszczenie własnej jungli. Z drugiej strony jest on bardzo squishy więc grając nim trzeba ciągle uważać. No i najważniejsze on dostarcza wiele zabawy przy użyciu (a przynajmniej tak nam się wydaje).
By zobrazować w jaki mniej więcej sposób ten duet mógłby prezentować się na Summoner’s Rift twórcy zadbali również o przygotowanie kilku modeli 3D, które znaleźć możecie poniżej.
Klasyczna Skórka
źródło: http://www.sigil.lol/meet-the-champion.html



Połączenie mobilności Riven z potencjalnymi obrażeniami Sigila sprawia, że ten duet z powodzeniem może polować na inne postacie i czynić ogromne szkody w szeregach wroga podczas teamfightów. Również ich umiejętności dobrze ze sobą współgrają – Riven może zestunować przeciwnika podczas gdy Sigil będzie skakał na linię zadając obrażenia. Razem tworzyliby oni niesławne duo.
Yasuo może zablokować przeciwników przy użyciu swojego ulta zadając im przy tym ogromne obrażenia. Jego potencjał do gonienia przeciwników jest również bardzo duży. To właśnie te cechy sprawiają, że tak dobrze współgrał by on z Sigilem – kiedy Yasuo używa ulta na przeciwników Sigil może spokojnie użyć swoich umiejętności zadających obrażenia.
Jej tarcza i Q są zabójczymi umiejętnościami, zwłaszcza dla Sigila. Ona może bez problemu skontrować jego combo Q>E używając tarczy, disengagując przy okazji przy pomocy ulta, a w czasie tego wszystkiego zadawać Sigilowi obrażenia z auto-ataków i Q. Kiedy w przeciwnym teamie znajduje się Sivir, cały potencjał na gonienie przeciwników Sigila jest kontrowany przez jej ulti.
Dzięki swojemu dużemu potencjałowi na disengage ona może upewnić się, że Sigil nigdy nie dosięgnie jej sojuszników. Ona ma po prostu wszystkie narzędzia potrzebne do skontrowania Sigila.
Dzięki potencjałowi na burst z comba Q>W>R ona może szybko i ciągle wyeliminowywać squishy Sigila. Jest to bardzo ciężki matchup dla Sigila.
Lee Sin outsustainuje Sigila i może być dla niego prawdziwym utrapieniem przez całą grę. Przykładowo ulti ślepego mnicha może zakończyć pościg Sigila za jego celem. Dodatkowo Lee jest w stanie bardzo łatwo dogonić uciekającego Sigila.