Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Rozmowa Bez Lagów #4: Mccg – Człowiek wielu talentów

Seria Rozmowa Bez Lagów to połączenie luźnej rozmowy publicystycznej z formą wywiadu. Dzięki niej poznacie interesujące osoby ze świata polskiego eSportu i zrozumiecie jak wiele zaangażowania trzeba włożyć w powodzenie dużych projektów.
Dowiecie się, co intryguje doświadczonych organizatorów, jak ważna jest kreatywność w byciu popularnym YouTuberem, bądź czego boją się znani redaktorzy. To wszystko razem z Warlordem C, czyli świeżą krwią gamingowego steku. Smacznego. 

Warlord C: Serwus. Jak mija dzień? Jak się dzisiaj czujesz?
Mccg: Cześć! Dzisiaj miałem w zasadzie dzień bez komputera i codziennych „branżowych” zmartwień, więc mogę powiedzieć, że upłynął bardzo przyjemnie. Samopoczucie? Szczerze mówiąc to cierpię katusze, bo mnie słoneczko troszeczkę przypaliło. <śmiech>
Warlord C: Jakbyś mógł to przedstaw się krótko naszym czytelnikom i powiedz skąd mogą Cię kojarzyć na polskiej scenie League of Legends?
Mccg: W świecie Ligi Legend możecie mnie znać pod nickiem Mccg. Od kilku lat zajmuje się menadżerką drużyn oraz wspieraniem ich od strony organizacji e-Sportowych. Od jakiegoś czasu możecie mnie również zobaczyć w roli admina turniejów z serii Fan4Fan. Bardziej wnikliwi śledzą również moją stronę na Facebook’u, gdzie publikuję testy sprzętu gamingowego.
Warlord C: Co jest Twoim największym sukcesem? Z czego jesteś najbardziej dumny?
Mccg: Myślę, że moim największym sukcesem jest drużyna GF-Gaming. Obecnie dwóch graczy z ówczesnego składu gra w League Championship Series. Jestem dumny z tego doświadczenia. Wydaje mi się, że przygoda z GF-Gaming pozwoliła graczom zdobyć potrzebne umiejętności i znaleźć się w czołówce europejskich graczy. To naprawdę duży sukces.
Warlord C: Z którymi konkretnie zawodnikami miałeś okazję działać? Jak wspominasz tę współpracę?
Mccg: Mowa tutaj o Marcinie i Pawle, których znacie pod Nickami Jankos (Team Roccat) oraz Woolite (Copenhagen Wolves). Z marcinem znam się od dawna, ponieważ stanowił filar całej drużyny od samego początku. Paweł to zdecydowanie „nowszy” nabytek. Szczerze mówiąc w całej historii drużyny kryzys nastał tylko raz. Udało nam się jednak go zażegnać i jak widać wszystko potoczyło się w dobrym kierunku.
Warlord C: Myślisz, że jeżeli nie drużynowe perturbacje to mielibyście szanse zakwalifikować się do LCS?
Mccg: Oczywiście! Będąc menadżerem głęboko wierzyłem, że uda im się zająć jak najwyżej. Jednak próby dostania się do LCS kończyły się niepowodzeniami. Wydaje mi się, że brakowało nam troszkę drużynowej synergii. Z pewnością nie pomagały też częste zmiany w składzie zespołu.
Warlord C: Co Twoim zdaniem jest najważniejsze przy budowaniu nowego zespołu?
Mccg: Nie można tutaj mówić o rzeczach ważnych i mniej ważnych. Wszystko ma znaczenie. Zaczynając od umiejętności indywidualnych każdego gracza, przez potencjał, który w nich drzemie, aż po odpowiednią motywację i profesjonalne podejście. Wyjątkiem od tej reguły jest kwestia zgodności charakterów. Jeśli chce się zajść wysoko to nie można kierować się zasadą – zbierzmy ekipę z podwórka, która podbije świat. Jednak i tak sprowadza się to w dużej mierze do profesjonalnego podejścia, częstych treningów i dążenia do osiągnięcia upragnionego celu.
Warlord C: Czy uważasz, że to właśnie problem ze zgodnością charakterów jest największa bolączką polskich zespołów? Czy może zespoły rozpadają się dlatego, że to kwestia polskiej mentalności? Co jest przyczyną?
Mccg: Nie chcę generalizować, bo nawet team ze zlepki znajomych potrafi ograć drużynę budowaną pod względem umiejętności. Problemem jest znalezienie tego złotego środka, który pozwoli na stworzenie mocnego składu z atmosferą pozwalającą na skupienie się na jednym celu do którego powinna dążyć cała piątka. Polska mentalność przeszkadza tylko i wyłącznie na poziomie pół-profesjonalnym, gdzie często możemy spotkać się z efektem „wody sodowej” i kierowaniem się zasadą – czy się stoi, czy się leży, dwa patyki się należy. To jest największy problem, który przeszkadza w osiągnięciu celu.
Warlord C: Czy miałeś jakiś złoty sposób na motywowanie swoich graczy? Czy w ogóle zdarzaja się problemy z motywacją na poziomie profesjonalnym, bądź pół-profesjonalnym?
Mccg: Każdy gracz jest inny. Każdym kierują inne pobudki i inaczej reaguje na to co się dzieje dookoła niego. Nie mam żadnego magicznego sposobu, który działa w 100%. Problemy z motywacją są i zawsze będą na każdym etapie dążenia do profesjonalizmu. Nie wszyscy są samonapędzającymi się machinami, które są silnie zdeterminowane do osiągnięcia celu. Czasami trzeba ich pchnąć we właściwym kierunku. Wbrew pozorom pomoc psychologa w profesjonalnym zespole może być zbawienna, ponieważ pomaga radzić sobie z narastającym stresem.
Warlord C: Czym właściwie zajmuje się menadżer drużyny? Jakie cechy powinien mieć, aby realizować się w swojej roli?
Mccg: Zarządzanie cechuje się tym, że każdy ma inne podejście i może inaczej podchodzić do pewnych spraw. Według mnie podstawowym zadaniem menadżera jest reprezentowanie swojej drużyny tak, by mogli uzyskać potrzebne wsparcie na dalszy rozwój. Tyczy się to zarówno kontaktów ze sponsorami, organizacjami, jak również administratorami turniejów. Oprócz tego menadżer powinien stanowić logistyczną oraz mentalną podporę dla drużyny. Aby móc się realizować w tej roli trzeba być przede wszystkim cierpliwym oraz posiadać pewien zasób czasu i motywacji. Standardem jest posiadanie pewnej prezencji oraz umiejętności negocjacji, bądź odpowiedniego zasobu wiedzy do poprawnego wykonywania powierzonych zadań.

Warlord C: Pomagasz także przy inicjatywie Fan4Fan. Powiedz, czy doświadczenie menadżera pomaga przy administrowaniu rozgrywek League of Legends?
Mccg: Uważam, że umiejętność dobrej organizacji czasu pracy jest tutaj niezwykle wazna. Do tego dochodzi obeznanie z grą, którą należy rozumieć, by móc rozwiązywać spory czy problemy. W kwestiach administracyjnych uważam, że największy boost doświadczenia dała mi praca w ESL jako MLA (Master League Admin), dzięki której potrafię rozwiązywać problemy graczy związane z League of Legends oraz podchodzę do wszystkiego w sposób obiektywny.
Warlord C: Czy jest jakaś sytuacja z LANów Fan4Fan, którą wspominasz szczególnie wyjątkowo?
Mccg: Myślę, że najbardziej zapadła mi w pamięci zimowa edycja Fan4Fana organizowana w Krakowie podczas GameZone. Gracze praktycznie siedzieli w „chłodni”, ponieważ było strasznie zimno, a nasze dmuchawy nie wyrabiały z ogrzewaniem pomieszczenia. Na szczęście z pomocą przyszli fani League of Legends, których było tak dużo, że „wychuchali” cieplejszy klimat w strefie LoLa.
Warlord C: Wspominałeś o swoim doświadczeniu w ESL. Jakie masz zdanie na temat tej organizacji? Hot or not? <śmiech>
Mccg: Wszystko ma swoje plusy i minusy. Tak samo jest z ESL. Zawsze podobało mi się to, że ta organizacja cały czas idzie do przodu i wprowadza coraz to nowe pomysły w życie, jak np. uruchomienie stref kibica w różnych rejonach Polski podczas trwania rozgrywek ESL Pro Series. Do minusów mogę zaliczyć np. strasznie pokręcony interfejs obecnego systemu ligowego, który często utrudniał mi życie.


http://www.youtube.com/watch?v=JRh3QG4z8JM



Warlord C: A kim Mccg jest prywatnie? Czy zajmujesz się poza eSportem?
Mccg: Jestem studentem zarządzania na Uniwersytecie Łódzkim. Na ten moment czuję oddech licencjatu na swoich barkach. <śmiech> Lubię pisać, więc często gryzmolę różne artykuły na łamach paru serwisów. W wolnym czasie stremuję swoje rozgrywki oraz snuję plany dotyczące swojego kanału YouTube. Poza tym jestem pasjonatem jazdy na rolkach oraz z uwagą śledzę wszystkie nowinki techniczne. Jestem strasznym gadżeciarzem. <śmiech>
Warlord C: Powiedziałeś, że zajmujesz się także testami sprzętu gamingowego. Na czym polegają te testy?
Mccg: Schemat jest prosty. Firma X wysyła mi sprzęt, który następnie użytkuję i na tej podstawie opisuję wszystkie najdrobniejsze detale dotyczące sprzętu od strony technicznej. Zwracam szczególną uwagę na moje odczucia jako gracza przy użytkowaniu. Wszystko oczywiście z zachowaniem dozy obiektywizmu. Generalnie najciekawszym sprzętem, a w zasadzie gadżetem, który miałem testować były okulary Steelseries Desmo. Sygnowane są jako „gamingowe”, więc nie wypadało odmówić.
Warlord C: Co Twoim zdaniem jest teraz najciekawszym gadżetem na rynku? Co byś chciał mieć w swoim domu?
Mccg: Z uwagą śledzę rozwój projektu Google Glass. Marzy mi się jeden z takich egzemplarzy. Wydaje mi się, że tego typu akcesoria będą wkrótce spopularyzowane na całym świecie. Stałe połączenie z Internetem, natychmiastowy dostep do informacji bez potrzeby wyciągania smartfona czy tabletu. To do mnie zdecydowanie przemawia.
Warlord C: Czy w dzisiejszych czasach możliwe jest życie bez Internetu?
Mccg: Obecnie w każdym rozwijającym się kraju jest pęd na rozbudowę infrastruktury i zapewnienie dostępu do Internetu każdemu mieszkańcowi. Jest to jedna z rzeczy, która znacząco ułatwia nam życie. Życie bez Internetu jest oczywiście możliwe, ale wtedy musielibyśmy borykać się z większą liczbą problemów.

Warlord C: Jak wspominasz swoją pracę w GF-Gaming?
Mccg: Bardzo pozytywnie. Zespół ludzi z którymi miałem okazję pracować był naprawdę świetny. Zawsze potrafiliśmy znaleźć rozwiązanie nurtującego nas problemu. Tak długa współpraca dała mi mnóstwo doświadczenia i nauczyła trochę innego spojrzenia na cały gamingowy grajdołek.
Warlord C: Co jest największym problemem organizacji gamingowych?
Mccg: Uważam, że przede wszystkim problemem jest brak ludzi z odpowiednim zestawem umiejętności, którzy mogą tym wszystkim sterować. Żyjemy w kraju, gdzie eSport jest jeszcze niedoceniany i często bywa tak, że firmy nie potrafią oszacować opłacalności przedsięwzięcia. Dlatego chcą nam wcisnąć puste pudełko w zamian za reklamę. Niektórzy się na to łapią i potem już machina się kręci na zasadzie – tym daliśmy tyle, to dlaczego komuś innemu mamy dać więcej? Niestety, ale za puste pudełka organizacja nie wyśle drużyny na zagraniczny turniej.
Warlord C: Co by musiało się zmienić w postrzeganiu firm, aby zaczęły inwestować w eSport? Czy jest to możliwe?
Mccg: Firmy doskonale wiedzą, że eSport jest opłacalny. Problemem jest to, że większość polskich oddziałów podlega tym europejskim, które wolą zainwestować w europejskie drużyny, grające na najwyższym poziomie niż wspomóc rozwój eSportu w Polsce. Utalentowanych graczy w naszym kraju nie brakuje, co udowadniają chociażby rozgrywki LCS. Tutaj jednak dochodzimy do kwestii organizacji i ludzi, którzy się nimi zajmują. Żeby coś zrobić potrzebny jest plan działania i rozwoju oraz pewne fundamenty na których można to wszystko postawić. Wszystko jest możliwe. Trzeba tylko mocno zap…racować na t o. <śmiech>
Warlord C: Branża gamingowa rozwija się bardzo dynamicznie. W jakiej roli widzisz siebie w przyszłości?
Mccg: Przede wszystkim chciałbym mieć stały kontakt z ludźmi. Widzę siebie jako osobę, która służy innym dobrą radą. Na pewno chciałbym żeby to było stanowisko w jakiejś firmie związanej bezpośrednio z eSportem. Wspieranie różnych inicjatyw lub bycie odpowiedzialnym za konkretne produkcje lub usługi, np. Valve, Riot lub Twitch.tv.
Warlord C: Co sądzisz o coraz większej liczbie platform streamingowych? Czy Hitbox, bądź GamingLive mają szanse zagrozić pozycji Twitcha?
Mccg: Szczerze mówiąc to cieszę się, że powstają nowe platformy, które konkurują z Twitch.tv. Od dłuższego czasu serwery wspomnianego serwisu często płatają figle, więc sam osobiście zacząłem korzystać z usług konkurencji. Mimo wszystko ich pozycja na ten moment nie jest zagrożona. Obstawiam, że dzięki przejęciu Twitcha przez Google, jakość ich usług może ulec tylko i wyłącznie poprawie. Kto wie, może jeszcze wrócę do streamowania na Twitch.tv? 🙂

Warlord C: Czy chciałbyś byś znanym i popularnym streamerem? Czy popularność ma wady?
Mccg: Do tej pory streamowałem tylko i wyłącznie dla przyjemności. Raczej nie planuję żadnych zmian w najbliższym czasie. Jeśli ktoś ma ochotę pooglądac jak gram i być może się czegoś ode mnie nauczyć to oczywiście zachęcam do oglądania. Jednak do poziomu „profesjonalnego” streamera sporo mi jeszcze brakuje. Wydaje mi się, że przede wszystkim czasu. Jeśli chodzi o popularność to z dnia na dzień się jej nie zdobywa. Potrzeba wiele pracy i chęci żeby stworzyć ciekawy content dla publiczności. Czy ma wady? O to musiałbyś zapytać kogoś znanego.
Warlord C: Jak duża jest rola portali społecznościowych w życiu osoby zajmującej się gamingiem? Facebook? Twitter? Czego używasz, aby być cały czas na bieżąco?
Mccg: Obecnie portale społecznościowe są jednym z podstawowych elementów komunikacji w środowisku growym. W Polsce przede wszystkim jest to Facebook. Natomiast za granicą równie wielkim zainteresowaniem cieszy się Twitter. Staram się używać na bieżąco obu tych platform, ponieważ gwarantuje to szybszy dostęp do informacji. Z punktu widzenia osoby zajmującej się eSportem znajomość tych dwóch portali jest w gruncie rzeczy niezbędna.
Warlord C: Czy czegoś brakuje Ci na tych platformach? Czy powinien powstać portal społecznosciowy adresowany wyłącznie do graczy?
Mccg: Na pewno popracowałbym nad interfejsem obu portali, ponieważ z założenia powinny być skupione na komunikacji. Szukałbym rozwiązań jak ten aspekt usprawnić. Co do „gamingowego serwisu społecznościowego” to z pewnością jest to bardzo ciekawa koncepcja. Oczywiście musi temu przyświecać pewna idea i plan działania. Jednak gdyby miał powstać w przyszłości taki projekt to zrobiłbym wszystko, aby go wspomóc.
Warlord C: A jak nasi czytelnicy mogą wesprzeć Ciebie?
Mccg: Jeśli ich zaciekawiłem swoimi przemyśleniami i tym co robię to gorąco zapraszam do lajkowania mojej strony na Facebooku. Pojawiają się tam informacje o moich poczynaniach, przemyśleniach i świecie gamingu.
Warlord C: Czy jest coś szczególnego, czego mógłbym Ci życzyć w dalszym rozwoju gamingowej kariery?
Mccg: Chyba tylko szczęścia, bo cała reszta zależy ode mnie.
Warlord C: Chciałbyś kogoś pozdrowić na koniec?
Mccg: Jasne! Pozdrawiam moją najukochańszą przyjaciółkę Roksanę, Gzenia, Apfffyka, Filipa oraz całą ekipę z naszego Teamspeak’a. 🙂
Warlord C: Dzięki za fantastyczną rozmowę!
Mccg: Ja również dziękuję za ciekawą rozmowę.

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.