Nadszedł czas na mecz przegranych z półfinałów, starcie o 3 pozycję w ostatecznej tabeli Ameryki – pojedynek Immortals z Counter Logic Gaming. Kto więc wywalczy sobie ostatnie miejsce na podium i przybliży się do występu na Worldsach?
Stomp na sam początek. Pierwszy poważny błąd popełnili Nieśmiertelni, już w fazie picków i banów. Składając kompozycję z
Karmą na midzie oraz
Ashe na pozycji marksmana dopełnioną
Gnarem,
Elise oraz
Trundlem (kolejno dla Huniego, Reignovera oraz Adriana) mieli świetny teamcomp pod względem utility, jednak zabrakło im głównego istotnego elementu – obrażeń. Obrażeń których potrzebowali zdecydowanie, mając przeciwko sobie
Jhina i
Syndrę ze wsparciem
Shena oraz reszty CLG, która stanowiła solidny frontline, więcej o tym jednak później. Pasywna i nieagresywna kompozycja Immortals zaczęła być karana już od początku, kiedy HuHi świetnie wyczekał okazję i z pomocą swojego ultimate’a zgarnął solowe zabójstwo na Pobelterze. Nienajlepiej radził sobie też botlane Nieśmiertelnych, kiedy WildTurtle zostawiony samotnie na dolnej alei dał się dwukrotnie wyłapać przez swoich przeciwników z alei z pomocą junglera. Pierwszy przebłysk IMT miał miejsce dopiero w 14 minucie, kiedy wyegzekwowali niezłą akcję na górnej alei, jednak na tym sukcesy Nieśmiertelnych się skończyły. Coraz więcej tracąc do CLG dawali się wyłapać na jakichkolwiek próbach zyskania kontroli, przez co przewaga Counter Logic Gaming jedynie się powiększała. Tutaj utility kompozycja Immortals zaczęła mocno zawodzić. Będąc tak bardzo w plecy po prostu przestała spełniać swoje zadanie, natomiast CLG ciągle radziło sobie świetnie. W 32 minucie w ręce CLG powędrował pierwszy Nashor w grze. Defensywa Immortals wyglądała nienajgorzej, jednak wiadomo – samą obroną gry się nie wygra, a CLG musiałoby naprawdę się postarać żeby zrobić coś co skazałoby ich na porażkę w tym spotkaniu. W 40 minucie Immortals zdecydowało się na desperackiego Barona, którego jednak musieli przepłacić eliminacją całego swojego składu oraz w dalszej kolejności porażką w pierwszym spotkaniu tej serii.
| IMT | 0 | – | 1 | ![]() | CLG | MVP: Stixxay (CLG) | Statystyki Skrót (kliknij, aby otworzyć) |
CLG z zabójstwami, Immortals z kontrolą wież. Cóż, CLG po pierwszej wygranej poczuło się chyba zbyt pewnie, bo zdecydowali się na wybór
Kalisty, znajdującej się teraz w… nienajlepszym stanie, delikatnie mówiąc. Mimo to jednak początek gry układał się całkiem dobrze dla Włóczni Zemsty, jako że jest ADC czysto late-game’owym, a w drugiej grze na pierwszą poważniejszą sytuację musieliśmy czekać aż do okolic 20 minuty. Wtedy to Stixxay wykorzystał w świetny sposób potencjał
Kalisty i na jego konto powędrowało potrójne zabójstwo. CLG zabezpieczyło jeszcze kilka killi na górnej alei, jednak sytuacja w wieżach utrzymywała się nadal na podobnym poziomie, co wyrównywało ogólne złoto. Dalej wyglądało to podobnie – to właśnie kontrola wież dawała Nieśmiertelnym przewagę, bo w walkach, cóż – wyglądało to różnie. Po 30 minutach gry panowanie nad strukturami Immortals zaczęło mocno odczuwać Counter Logic Gaming, co sprawiło że zdecydowali się na Nashora by nadrobić stratę i wyjść na czyste prowadzenie, nie tylko w zabójstwach. Bardzo udanie jednak zapobiegli temu gracze IMT, kompletnie unicestwiając całą drużynę rywali i ruszając prosto na bazę rywali, zgarniając wyrównanie w serii.
| CLG | ![]() | 1 | – | 1 | IMT | MVP: Pobelter (IMT) | Statystyki Skrót (kliknij, aby otworzyć) |
Gra błędów. Ponownie wczesna faza gry ze sporą przewagą CLG. Gracze amerykańskiego lidera z poprzedniego splitu do 10 minuty zdobyli 3 pozornie banalne zabójstwa, jednak stała za tym świetna kontrola wizji oraz egzekucja dive’ów. Pierwszym poważnym błędem CLG (w zasadzie była to indywidualna pomyłka) było wysunięcie się HuHiego w pogoni za killem na Pobelterze, jednak było to lekko irracjonalne –
Kassadin biegający za zabójstwem na
Vladimirze, którego, cóż – zabić wyjątkowo ciężko bez wsparcia teamu wyglądało mocno nieprofesjonalnie. CLG zapłaciło za całą sytuację ace’m – świetnie przemyślany w kwestii wykorzystania błędów przeciwnika Immortals opłacił się i wtedy już Immortals mogło myśleć nad rozpoczęciem większej dominacji na mapie. Ogromnie ważnym czynnikiem było zdobycie Nashora – jednak nie z samego faktu posiadania wzmocnienia – Immortals świetnie wyczekało moment inicjacji CLG w próbie kradzieży tego objective’a, wymusiło teamfight i wygrali go, zachowując 3 graczy z buffem Barona, przy czym w CLG przy życiu został jedynie Stixxay. Nie było to jednak zakończenie tej rozgrywki – podczas oblężenia bazy rywali Immortals posunęli się o krok za daleko i zapłacili za swoją przedwczesną i wymuszoną próbę zakończenia rozgrywki 4 śmierciami. CLG jednak daleko ze swoim comebackiem nie zaszli, bo już 3 minuty później dali się wyłapać na próbie kradzieży Starszego Smoka, a to dało Nieśmiertelnym jedną wieżę przy Nexusie, wyżej wymienionego już drakonida i podejście do Nashora. Podczas podejmowania potwora z Pustki niebezpiecznie ustawił się Reignover, co dało Xmithiemu szansę zoutsmite’owania go, przez co ostatecznie wzmocnienie Barona poszło na konto CLG. Koreański jungler kupił jednak wystarczająco dużo czasu, żeby uniemożliwić CLG zdobycie czegoś więcej z tego sukcesu. Nieśmiertelni zdążyli się zrespawnować, i udało im się wyłapać we własnej jungli junglera oraz midlanera CLG – po tym zdecydowali się już postawić wszystko na jedną kartę i zeszturmować bazę rywali, co po nieco chaotycznej walce ostatecznie się udało – Immortals o krok od 3 miejsca!
| IMT | 2 | – | 1 | ![]() | CLG | MVP: Huni (IMT) | Statystyki Skrót (kliknij, aby otworzyć) |
Oko Pustki w grze! Na ten, powiedzmy sobie szczerze, nietypowy pick zdecydował się HuHi, jednak cóż – w tamtej sytuacji był to wybór całkiem uzasadniony, bo
Vel’Koz miał za zadania skontrować
Cassiopeię Pobeltera dzięki swojemu zasięgowi. Główną gwiazdą CLG jednak, przynajmniej na początku, był Xmithie, który znów wykazywał się ogromną wczesną aktywnością. Immortals próbowało nie pozostawać dłużne, jednak nadal – to CLG miało większą kontrolą na mapie i było to zdecydowanie widać. W 40 minucie stała się kluczowa dla tego starcia rzecz – CLG zgarnęło dla siebie Barona, natomiast Immortals odpuściła próby kradzieży tego objective’a na rzecz zdobycia Starszego Smoka. Cóż, wymiana się udała, jednak chyba nie trzeba mówić, kto był z tego bardziej zadowolony. Elder Dragon nie dał Nieśmiertelnym w zasadzie nic, bo zwiększył jedynie efekt jednego Piekielnego Smoka, co nie jest wielkim buffem, a wzmocnienie podpalające nie przydało im się, bo walk na tamtą chwilę i tak nie chcieli inicjować. Następny Nashor znów powędrował w ręce CLG, a z tym wzmocnieniem ruszyli oni już prosto na bazę rywali. Immortals nie byli w stanie za długo się bronić więc w końcu, po 50 minutach tej gry, CLG wyrównało serię i przeciągnęło ją do decydującej gry numer 5!
| CLG | ![]() | 2 | – | 2 | IMT | MVP: Xmithie (CLG) | Statystyki Skrót (kliknij, aby otworzyć) |
Były lider zdeklasowany! Immortals zaczęło ten mecz rewelacyjnie – kilka wczesnych rotacji szybko poskutkowało w kilku zabójstwach i wieżach, co z kolei dało im sporo, jak na ten moment, złota przewagi. CLG popełniało w tej decydującej grze amatorskie błędy – stawianie się do walki w niepełnym składzie, fatalne pozycjonowanie się, tragiczny macroplay – natomiast Immortals, cóż, prezentowało się bardzo dobrze w porównaniu do poprzednich meczy. Już w 30 minucie Nieśmiertelni mieli 12 tysięcy sztuk złota przewagi, i wtedy także zdecydowali się na podjęcie Nashora. Wtedy ruszyli bezlitośnie na bazę rywali, i wszystkim co potrzebowali by przełamać defensywę CLG było jedno zbytnie wysunięcie się Xmithiego, co świetnie wykorzystał Reignover. Już chwilę potem niemal cała przeciwna drużyna leżała martwa we własnej bazie, a Immortals niszczyło Nexus, by zdobyć zwycięstwo w tej ostatniej, piątej grze jak i całej serii!
| IMT | 3 | – | 2 | ![]() | CLG | MVP: Adrian (IMT) | Statystyki Skrót (kliknij, aby otworzyć) |


