Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Backdooruj jak profesjonalista

Backdoor – tym słowem można było podsumować pojedynek Team SoloMid z Dignitas. Dwie z czterech gier właśnie tak się skończyły. Dziś skupimy się właśnie na wyżej wspomnianym elemencie obu gier.

Gra 1

Nasus1W pierwszej grze Dignitas postawiło na element zaskoczenia. Bądźmy szczerzy, nikt nie spodziewał się Nasusa. Ze swoim sustainem był w stanie przetrwać lane na niesamowicie mocnego obecnie Maokaia. Zion i spółka nastawili się na late game, wtedy to właśnie Nasus ma możliwość by zaszaleć.

Nie trzeba było jednak czekać aż tak długo, już w 30 minucie Dyrus miał problemy z powstrzymaniem ZionSpartana, który był w stanie zabrać ok. 20% hp turreta przy pomocy zaledwie jednego Q. Tymczasem gdy Zion ze swoim Nasusem pastwił się nad turretami na bocie, reszta drużyny nie pozwalała przyjść bezradnemu Dyrusowi z pomocą, wywierając presję na baronie. Gracze TSM nie potrafili się zdecydować i ostatecznie przyszli swojemu koledze dopiero po tym jak stracili turret broniący nexusa, co przypłacili Baronem.

Backdoor

Gdy zawodnikom SoloMidu udało się powstrzymać wroga na tyłach, ruszyli do kontrataku. Tutaj jednak wszystko się skończyło.

Najgorszym błędem było wysunięcie Dyrusa do przodu pomimo tego, że nigdzie nie było widać Ziona, który najwidoczniej tylko czekał. Gdy tylko Maokai zbliżył się do wroga, toplaner Dignitas natychmiastowo teleportował się do warda w bazie drużyny przeciwnej. Shiphtur i reszta drużyny mieli tylko jedno zadanie i wywiązali się z niego śpiewająco – wystarczyło przytrzymać wroga jak najdłużej nie zważając na koszta. Pomimo, że toplaner TSM był w stanie się teleportować, powstrzymał wroga tylko przez chwilę, a gdy zginął nie miał już kto zatrzymać Nasusa. Parę chwil później Zion zakończył grę paroma kolejnymi autoatakami wzmocnionymi Q. Push jeszcze bardziej przyspieszył BF Sword, którego kupił tuż przed teleportem.

Warto rzucić okiem na to jakie obrażenie zadawał wieżom toplaner Dignitas. Trinity force okazał się wystarczający by zadawać masę obrażeń i być zarazem potwornie wytrzymałym. Poniżej mała demonstracja jego możliwości:

Gra 2



Mecz nr 2 był o wiele bardziej wyrównany. Ostatecznie to jednak TSM zdobyło przewagę jeśli chodziło o push, głównie dzięki świetnemu kontrolowaniu minionów. Mimo to nie byli jednak w stanie skończyć gry, Dignitas stawiało im nieustanny opór. Udało im się nawet ruszyć po barona w 64 minucie, niedługo po wygranym starciu, w którym udało się im unicestwić Wildturtle’a.

Backdoor

Gdy Bjergsen i spółka zobaczyli, że nie są w stanie przeszkodzić przeciwnikom przy baronie nie ryzykując przy tym utraty gry postanowiono na backdoor. Bjergsen z Amazingiem zostali jednak powstrzymani przez wrogich AP oraz AD carry. Co było dalej? To nam pokaże materiał video:

Myślę, że nie wszystko potoczyło się po myśli podopiecznych Reginalda, jednak udało się im to obrócić na własną korzyść. Lustboy przytrzymał przeciwników tak długo jak było to możliwe, by Turtle mógł dobrać się do gołego nexusa, do którego drogę otworzyli mu wcześniej Amazing z Bjergsenem.

Lucian
Popełnił jednak przy tym sporo błędów, które uniemożliwiły mu zakończenie gry samotnie. Pierwszym było zbyt wczesne W, które nie aktywowało pasywu trinity force i jedynie zmarnowało cenne ułamki sekund. Kolejnym, tragicznym w skutkach błędem było Ulti, które było odpalone zbyt długo. Można było tez je sobie w ogóle odpuścić i autoatakować bez jeszcze jednego odpalania trinity force. Prawdopodobnie gdyby strzelec TSM-u tak zrobił, gra skończyłaby się zaraz po wybiciu 65 minuty meczu. Tak się jednak nie stało, Nexus przetrwał z odrobiną zdrowia, a sytuacja SoloMidu zrobiła się paskudna.

Teleport Dyrusa był już przykładem desperacji. Nie tylko teleportował się zbyt szybko, nie miał też możliwości by szybko skończyć grę powolnymi i słabymi autoatakami Maokaia.

Na szczęście dla TSM-u Amazing w przeciwieństwie do kolegi z drużyny zachował zimną krew. Mądrze ustawił warda oraz przeskanował okolicę w poszukiwaniu wrogiej wizji, po czym zaczaił się. Wiedział, że Zion nie ma teleportu i nikt mu nie przeszkodzi, wystarczyło chwilę poczekać i liczyć na to, że Dignitas nie zabezpieczy się wardami oraz nie zostawi nikogo na straży nexusa. Tak też się stało i ostatecznie Niemcowi udało się skończyć tą nerwową końcówkę meczu doprowadzając do wyrównania.

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.