Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Na szczycie wciąż bez zmian

Piątek nie przyniósł nam większych niespodzianek w wynikach, ale wciąż zapewnił nam ogromną dawkę emocji. Alliance razem z SK Gaming zdołali utrzymać swoje miejsca, jednak zaczynają już czuć oddech rywali na plecach. Mimo wszystko na tym etapie rozgrywek ciężko jeszcze cokolwiek przewidywać i pozostaje nam czekać na superweek, który już za dwie kolejki.

Drużyna Wygrane-Przegrane
all Alliance8-2
slk SK Gaming7-3
mul Millenium6-4
shc SUPA HOT CREW5-5
fn Fnatic5-5
gg Gambit Gaming4-6
rocc ROCCAT3-7
cw Copenhagen Wolves2-8

 

Roccat vs Supa Hot Crew

Tablica wyników


MVP Spotkania: Jankos

Świetnie kontrolował tempo rozgrywki. Nie dawał Impalerowi żadnych szans na reakcje i rzadko kiedy nie trafiał kokonów. Już nie po raz pierwszy widzimy Polaka w takiej formie i może być to pozytywny zwiastun na przyszłość.

 Powrót do rzeczywistości?

rc
Na początek spotkało nas bardzo miłe zaskoczenie. Od dawna nie widziałem takiego dobrego meczu w wykonaniu Roccatu. Polacy, jak zwykle w ostatnich spotkaniach, mieli bardzo udany early game . Jankos już po raz kolejny pokazuje jak mocny jest w tej fazie gry, jego niesamowita aktywność ułatwiła życie w szczególności Overpowowi – udało mu się dwa razy zabrać blue buff przeciwnikowi, co ogromnie utrudniało laning phase Selfiemu.

Roccatowi udało się zachować zimną głowę w mid-game. Sprytnie wykorzystywali każdy błąd przeciwnika i zdobywali za darmo turret za turretem. Pomimo tego, taktyczna wyższość Polaków nie miała odzwierciedlenia w złocie. SHC wielokrotnie było w stanie nawiązać równą walkę i można było się martwić, że Roccat po raz kolejny w tym splicie roztrwoni zdobytą wcześniej przewagę. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca  i pierwszy poważny błąd popełnił przeciwnik. Selfie będąc samemu dał się złapać i otworzył Roccatowi drogę do barona. Wtedy to Polacy w pełni przejęli inicjatywę w tym meczu. Skutecznie oblegali SHC, a gdy ci zainicjowali ostatni, desperacki teamfight zostali przez polski zespół zmiażdżeni.Roccat w końcu przełamał się w ‘prawdziwym’ meczu. Zagrali agresywnie i pokazali konsekwencję taktyczną. Nie czekali, aż przeciwnik spróbuje ich zaatakować, tylko sami próbowali wykorzystać zdobytą przewagę. Rewelacyjnie kontrolowali wardy na całej mapie.

Drużyna Selfiego często musiała chodzić  na ślepo we własnej jungli. SHC podjęło też kilka bardzo dziwnych decyzji. Nikt nawet nie próbował zbudować Locket of the Iron Solari (a przecież grali przeciwko 3 postaciom AP z mocnym pokem). Ponadto Impaler po raz kolejny nie potrafił zaznaczyć swojej obecności w early game – notoryczne gankowanie Lulu, podczas gdy Mimer całkiem nieźle sobie radził, nie było dobrym pomysłem (biorąc pod uwagę fakt, że Jinx jest o wiele łatwiejsza do zabicia).  SHC nie podjęło też żadnych prób odzyskania wizji w swojej jungli – wielokrotnie widziałem w ekwipunku puste miejsca, które można zapełnić przecież wardami. Za całe spotkanie poza Jankosem należy pochwalić Overpowa i Vandera. Pierwszy bardzo skutecznie nękał przeciwników swoimi bombami, a polski support zaliczył kilka kluczowych Dark Bindingów w tym meczu.

Po dzisiejszym spotkaniu można powiedzieć, że SHC ma zastój w formie (trzecie przegrane spotkanie z rzędu). Jestem ciekaw jak poradzą sobie z taką sytuacją, gdyż prawdziwą siłę drużyny poznaje się po tym jak potrafią wychodzić z takich kryzysów. Ciężko powiedzieć, czy ta wygrana zapoczątkuje powrót Polaków do gry, ale na pewno znacznie podniosła morale w drużynie. Myślę, że jest to dobry start, a patrząc na terminarz w przyszłym tygodniu (Millenium i Gambit) Roccat ma realną szansę na drugi z rzędu dublet.

Millenium vs Gambit Gaming

Tablica wyników


MVP Spotkania: Kerp

Niemiec po raz kolejny zgarnia nagrodę MVP całego tygodnia. Nawet gdy Gambit zbanował dwóch midlanerów, to Kerp był wstanie wyciągnąć Fizza z rękawa i pociągnąć grę. Aż trudno uwierzyć, że niecały rok temu widzieliśmy Niemca na topie. Miejmy tylko nadzieję, że jego forma się utrzyma.

 Bezradność

kerps
Dwa tygodnie temu Millenium po porażce z SK Gaming przegrało swoje trzecie z rzędu spotkanie. Tym razem odwrócili tę sytuację o 180 stopni i piątkowa wygrana z Gambitem pozwoliła im nie tylko zaliczyć trzecie kolejne zwycięstwo, ale i awansować w tabeli na podium.

Pomimo double killa na początku spotkania, to Millenium nie zaczęło tego spotkania najlepiej. Creaton i Jree kompletnie sobie nie radzili z Edwardem i Genją. Jeśli dodamy do tego regularnie odwiedzającego botlane Diamonda, daje nam to polskiego ADC będącego 30 minionów i kilka killi w tyle w stosunku do swojego oponenta. Jednakże Gambit pokazał, że nawet mając w 14 minucie aż 4 tysiące przewagi w goldzie, jednym tragicznym teamfightem możesz wszystko zaprzepaścić. Millenium udało się zgarnąć cztery kille i smoka tracąc przy tym jedną tylko osobę. Po tej wymiane Creaton i spółka kompletnie przejęli inicjatywę w tym spotkaniu. Gambit nie mógł się podnieść – regularnie dawali się łapać i nie mieli żadnej odpowiedzi na szalejącego Fizza Kerpa. Nawet, gdy udało im się zabić rybę, to musieli jeszcze poradzić sobie z Kevinem i jego Irelią, który zaliczył nią kolejny imponujący występ.

GG kompletnie przespali to spotkanie – będąc w tyle na za dużo pozwolili przeciwnikowi. Millenium zgarniało wszystkie objectivy praktycznie za darmo, rywal nie próbował w żaden sposób im przeszkadzać. Drużyna niQa musi nad tym popracować, ponieważ to już nie pierwszy przegrany przez nich mecz w takim stylu. Jeśli chodzi o samego Polaka, to miał przeciętny mecz. Sytuację na linii bardzo utrudnił mu jednak Diamond, który dał się złapać i znacząco ułatwił Kerpowi early game. Ponadto jego ultimate’y często nie było w stanie nic zdziałać, ale też nie zaprezentował się najgorzej na tle całej drużyny. Kiepski mecz miał Darien, który nie mając Kayle praktycznie nic nie był w stanie wnieść do drużyny.



W Millenium kolejny świetny mecz rozegrał Kottenx. Jego Lee Sin staje się równie imponujący co  Evelynn w jego wykonaniu. Szwed dokładnie wie gdzie i kiedy najlepiej się znaleźć i rzadko kiedy zdarzają mu się nieudane zagrania. Był to też pierwszy mecz, w którym ujrzeliśmy Brauma w akcji i pokazał nam on, dlaczego jest obecnie tak często banowany.

Gambit swoim występem nieco ostudził zapał swoich fanów, lecz wciąż uważam, że Rosjanie mają szansę na uniknięcie kompromitacji w tym splicie. Z kolei Millenium wciąż musi udowodnić nam, że są w stanie wygrać z najlepszymi, za tydzień zobaczymy jak poradzą sobie z Fnatic.

Fnatic vs Alliance

Tablica wyników


MVP Spotkania: Froggen

Słuchając voice chatu Alliance wyłapałem, że to właśnie Froggen podjął decyzję o kontynuowaniu pushu, który dał zwycięstwo jego drużynie. Pokazał się tutaj ze strony prawdziwego lidera, który jest kluczowym elementem układanki Alliance. Ponadto rozegrał całkiem niezły early/mid game, w którym nie dał się ani razu złapać.

 Rec(k)klessness

xpeke
No cóż. Wszyscy mieli nadzieję na bardzo dobre spotkanie, pełne emocji i zwrotów akcji i to dostaliśmy… do 24 minuty kiedy nagle wszystko się skończyło. Fnatic bardzo dobrze rozpoczęło rozgrywkę. Zgodnie z powiedzeniem, że nie zmienia się zwycięskiego składu, postawili na prawie taką samą kompozycje jak w meczu z SK Gaming. Trafili idealnie, ponieważ rewelacyjnie rozegrali early game. W pełni wykorzystali atuty Brauma i Evelynn i sprawili, że Rekkles miał bardzo ułatwione zadanie na bocie.

Jednak pomimo kilku killi, Fnatic nie było w stanie wypracować sobie poważnej przewagi, a Alliance bardzo mądrze się broniło. Kiedy Froggen i spółka wyrównali sytuację po tym, jak udało im się zgarnąć smoka nastąpił moment, który w konkursie na największą głupotę sezonu czwartego mógłby tylko konkurować z zagraniem EG, którzy uznali, że trade Barona za Nexusa może się opłacić.

Alliance po udanej walce pod smokiem postanowiło pchnąć mid w pięć osób, a Rekkles zdecydował się samemu splitpushować botem. Wszystko skończyłoby się w miarę dobrze, ale jakaś nieznana siła głupoty podkusiła Szweda, by nie przestawał. Ponadto xPeke uznał, że jego ADC na pewno wie co robi i użył ultimate’a by do niego dołączyć. Rywale, kompletnie zaskoczeni postawą Fnatic, nie przestawali pushować. Soaz, Cyanide i Yellowstar nie byli w stanie zatrzymać Froggena i reszty, którzy niszczyli turret za turretem aż udało im się dotrzeć do Nexusa. Wtedy to obaj carry Fnatic stwierdzili, że chyba nie był to najlepszy pomysł i postanowili wrócić, ale wtedy już było za późno i Alliance zdołało w najbardziej nieoczekiwany sposób wygrało mecz. Po meczu Rekkles wziął całą winę za to spotkanie na siebie i przyznał, że splitpush był tylko i wyłącznie jego pomysłem. Całe spotkanie ciężko przeanalizować. Mistrzowie pierwszego sezonu rozgrywali niezły early game, ale nie byli w stanie w pełni przejąć inicjatywy. Przeciwnik postanowił spokojnie farmić i poczekać na błąd rywala, ale pewnie nie spodziewali się, że tak doświadczona drużyna jak Fnatic jest w stanie popełnić taką głupotę.

Alliance na pewno należą się słowa uznania za świetnie odczytanie sytuacji i wykorzystanie bezmyślności przeciwnika do maksimum. Nie patrząc na niesamowitego throwa, Peke i spółka z meczu na mecz wyglądają coraz lepiej. Myślę, że ten trudny tydzień pokazał, że ci, którzy przepowiadali rychłą ‘śmierć’ Fnatic mocno się mylili i obrońcy tytułu mogą jeszcze w tym splicie niejeden raz namieszać.

Copenhagen Wolves vs SK Gaming

Tablica wyników


MVP Spotkania: Jesiz

Kolejna dominująca postawa midlanera. Kompletna dominacja na linii i ultimate’y będące zawsze na miejscu. Jeśli dodamy do tego 431 zabitych minionów w 36 min, to ciężko było o inny wybór.

 Bez walki

sk
Na koniec dnia zobaczyliśmy chyba najnudniejszy mecz całego tygodnia. SK Gaming nie dało żadnych szans Wilkom na zrobienie czegokolwiek w tym meczu. Svenskeren znacząco ułatwił CandyPandzie linie po tym, jak jego dwa ganki zaowocowały dwoma killami na koncie Niemca.

Od tego momentu duński jungler miał ogromną swobodę działania, co nigdy nie kończy się dobrze dla przeciwnika. SK Gaming zgarniało objective za objectivem, nie otrzymując żadnej odpowiedzi ze strony CW. Sprawiło to, że pomimo iż na tablicy wyników widzieliśmy rezultat 2:2, to różnica w goldzie wynosiła pięć tysięcy na korzyść wicemistrzów wiosny. SK zawsze potrafiło znajdować odpowiedź na skoordynowane ganki Wilków. Przykładowo, kiedy ci po udanym ganku zdobywali dwa kille, to od razu tracili przynajmniej jeden turret i to jest niestety w skrócie historia całego meczu. SK powoli zbliżało się do bazy przeciwnika rosnąc w siłęc by w pewnym momencie przyśpieszyć i zmiażdżyć CW.

Bardzo dobre spotkanie rozegrał Svenskeren. Postawił nietypowo na dawno zapomnianego w Europie Jarvana i jak najbardziej się to opłaciło. Był agresywny od samego początku i znacząco przyczynił się do zwycięstwa. Również Jesiz ponownie pokazał, dlaczego warto banować przeciw niemu Kayle. Zupełnie zniszczył na linii biednego Mazzerina, nie dając mu żadnej szansy na odpowiedź. Myślę, że warto wspomnieć też o całkiem niezłym występie Airwaksa, który spróbował zagrać Jaxem w jungli. Naprawdę starał się być agresywny od samego początku i był chyba najlepszym zawodnikiem w swojej drużynie.

Wilki znajdują się obecnie w bardzo ciężkiej sytuacji. Spadli na ostatnie miejsce i rywale zaczynają im uciekać w tabeli. Muszą poważnie przeanalizować swoją grę, ponieważ na chwilę obecną to są oni wręcz murowanym faworytem do ostatniego miejsca, a terminarz również ich nie rozpieszcza (za tydzień grają z SHC i Alliance).

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.