Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Mistrzostwa Świata: Team SoloMid przegrywa z koreańskim gigantem

Już przed spotkaniem wiadomo było, że amerykański zespół czeka niezwykle ciężkie zadanie. Samsung White był bowiem do tej pory najrówniej prezentującą się drużyną i w fazie grupowej nie przegrał żadnego ze spotkań. Tymczasem TSM choć w pierwszej rundzie pozostawił po sobie dość dobre wrażenie to jednak przegrał dwa z sześciu starć – po razie z Royal Clubem oraz SK Gaming.

Pojedynek rozgrywany w formacie Bo5 rozpoczął się dla podopiecznych Reginalda tragicznie. TSMowi co prawda udało się wybrać Zeda, którym zarówno Bjergsen jak i PawN czują się wyśmienicie, ale sytuacja w grze pogarszała się z każdą upływającą minutą. Dyrus grający Lulu zupełnie nie potrafił przeciwstawić się wysłanemu na topa Twitchowi, tak że gdy na górną aleję powrócił Looper ze swoim Ryzem amerykański zawodnik był w bardzo nieciekawej sytuacji. Także Bjergsen nie potrafił zdominować swojej linii, nie wytwarzając przy tym żadnej presji na mapie. Zupełnie niewidoczny był również Amazing. Team SoloMid całkowicie przespał ten mecz, nie potrafiąc nadążyć za znakomicie poruszającymi się po mapie rywalami. Także walki drużynowe przebiegały pod dyktando graczy White, choć trzeba przyznać, że TSMowi udało się kilka razy zaskoczyć przeciwników. Ostatecznie to zespół formacji Samsunga lepiej rozegrał to spotkanie i zwyciężył w pierwszym starciu.

Amazing sadBardzo podobnie wyglądał drugi pojedynek pomiędzy tymi zespołami. Bjergsen po raz kolejny wybrał Zeda, tym razem mając przeciwko sobie Fizza. Mecz rozpoczął się jednak jeszcze gorzej niż poprzednio, gdyż TSM zupełnie zlekceważył zgranie White, co kosztowało życie Amazinga oraz Bjergsena, który to przegrał pojedynek 1v1 z PawNem. Od początku nie zapowiadało się to dobrze, Fatalnie po raz kolejny grał dżungler amerykańskiej drużyny, który już po 13. minutach legitymował się wynikiem 1/5/0. Został on całkowicie wyeliminowany przez prezentującego się fenomenalnie DanDy’ego. Stosunkowo dobrze natomiast po raz kolejny radził sobie botlane TSMu. Niestety Koreańczycy dostrzegli tę jedyną szansę rywali i postanowili zdusić ją w zarodku poprzez częste wizyty na dolnej alei zarówno PawNa, DanDy’ego, jak i Loopera. Podopiecznym Regiego nie wychodziło zupełnie nic, White zawsze było jeden, nie dwa, lecz trzy kroki przed rywalami, miażdżąc Team SoloMid w taki sposób, że nikt chyba nie oczekiwał końcowego wyniku innego niż 3-0 dla koreańskiej ekipy.



Bjergsen Lustboy Turtle post win Tymczasem przyciśnięty do ściany TSM przebudził się. A może to Samsung zapadł w drzemkę? Pewnym jest, że amerykańska drużyna zdecydowanie wygrała fazę draftu. Być może Koreańczycy poczuli się nieco zbyt pewnie, ale wybierając bardzo late-game’ową kompozycję pozbawili się szans w trzecim starciu. Team SoloMid bowiem jeszcze nie złożył broni i stawił zaciekły opór. Wreszcie z dobrej strony pokazał się Bjergsen, który w końcu zrezygnował z nieskutecznego dziś Zeda, na którego White wyraźnie się przygotowało i wybrał Yasuo. Znakomicie zagrała najrówniejsza tego dnia dolna linia amerykańskiej ekipy – WildTurtle i Lustboy wykonali świetną robotę. TSM wreszcie zaprezentował się jak na mistrzów amerykańskiego LCSu przystało. Widać było wielką determinację, świetne zgranie i doskonałą kontrolę mapy, co pozwoliło podopiecznym Reginalda na urwanie mapy koreańskim tytanom. Trzeba przyznać, że zawodnicy Teamu SoloMid uczynili to w doskonałym stylu, kończąc mecz już w 27. minucie i doprowadzając do rezultatu 1-2 w rywalizacji.

Do kolejnego starcia amerykańska formacja przystąpiła jeszcze bardziej zmotywowana, lecz Samsung White tym razem nie zlekceważyło przeciwników, o wiele lepiej rozgrywając fazę draftu. Poniżej swojego poziomu zagrali indywidualnie Bjergsen, Dyrus i Lustboy. Odmiennie natomiast całkiem niezłe zawody (pomimo kilku błędów) rozegrał Amazing. Niestety Samsung White szybko zyskało przewagę, którą powiększało z każdą minutą. Tymczasem uskrzydlony ostatnim zwycięstwem TSM robił co mógł, by wrócić do gry. Dwukrotnie genialne, karkołomne zagrania taktyczne podtrzymały szanse amerykańskiej drużyny, gdyż ich wynikiem był najpierw zniszczony inhibitor rywali, a następnie wieża drugiego inhi. Jednakże przewaga Koreańczyków okazała się zbyt duża i po błędzie w okolicach barona zachodni zespół był zmuszony oddać to wzmocnienie rywalom, co de facto przesądziło o wyniku spotkania. Samsung zagrał konsekwentnie, dobrze rozegrał walki drużynowe i mógł cieszyć się z wygranej w tym niesamowitym widowisku i całym mecze 3-1.

Imp rulzPo tym pojedynku trzeba przyznać dwie rzeczy: po pierwsze Samsung White potwierdziło, że jest niesamowicie mocnym zespołem i faworytem do wygranej całych Mistrzostw i po drugie Team SoloMid jest naprawdę dobrą drużyną, która potrafiła sprawić problemy koreańskim faworytom, kilkukrotnie ośmieszając ich pod względem taktycznym. Niemniej póki co było to za mało na awans do półfinału, choć amerykański zespół nie ma się czego wstydzić, gdyż naprawdę godnie zaprezentował swój kontynent.

Wobec takiego rozstrzygnięcia ostatnią nadzieją Zachodu pozostaje Cloud 9, które już jutro zmierzy się z drugim z zespołów Samsunga – Blue. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 7:15.

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.