Wchodzisz do gry i momentalnie stajesz się nikim. Każdy ci to powie. Możesz odczuwać wobec tego wewnętrzny sprzeciw, ale tak po prostu jest. I nie ma w tym nic złego.
Każdy jest indywidualistą, pragnącym zaistnieć. Dołączając się do widowni skandującej imię zawodnika, sportowca, artysty, sami chcielibyśmy znaleźć się na jego miejscu, przejąć jego sukces i czerpać ze zdobyczy tego, który zwyciężył. Angażujemy się w doping z podobnym założeniem, co podczas ustępowania komuś miejsca w autobusie – dzisiaj ty ustępujesz starszemu, kiedyś ktoś ustąpi tobie. Racjonalne i przyszłościowe myślenie, nieprawdaż?
Możesz starać się mniej lub bardziej, lecz dla pozostałych dziewięciu graczy nic nie znaczysz, co więcej, prawdopodobnie nigdy ich nie spotkasz po raz kolejny. Ze swojego punktu widzenia zawsze jesteś najważniejszy, stanowisz centrum Wszechświata, jednak patrząc od strony gry, jesteś trybikiem. Elementem ogromnej masy graczy, każdego dnia marnujących swój czas na bezsensownym klikaniu myszką i klawiaturą w pogoni za kilkoma wirtualnymi punktami rankingu, które przecież i tak za kilka gier stracisz jako rezultat ciągu przegranych.

Jest to obraz bardzo katastroficzny, może nie tyle stawiający pod znakiem zapytania sens egzystencji człowieka, co budzący swego rodzaju przygnębienie z powodu braku znaczenia indywidualizmu. Dla statystyków nie różnisz się niczym od graczy z Twojej ligi i najprawdopodobniej nie zostaniesz profesjonalistą związanym z tą grą – gdyby taki miał być Twój los, siedziałbyś teraz w Berlinie i przygotowywał się do następnego sezonu LCS. Wszystkie gdzieś tam głęboko skrywane marzenia o zarabianiu na życie poprzez siedzenie przed ekranem komputera, nawet jeśli nie zostały dotychczas uświadomione, istnieją w umysłach większości Przywoływaczy. I pozostaną niespełnione.
Nieuchronnie nasuwa się pytanie: jaki ma to wszystko sens? Odpowiedź nie powinna być zaskakująca, gdyż z punktu widzenia ogólnego brzmi ona “żaden”. Ale jednocześnie istnieje podejście indywidualne, w którym to Ty nadajesz rzeczywistości znaczenie.
Możesz przyjąć, że będziesz wcześniej wspomnianym trybikiem, puzzlem większej układanki, ślepo podążającym za wyznaczanymi trendami. Nikt nie zabrania Ci podejścia zgoła innego, nastawionego na realne wpływanie na swoje życie. Które lepsze, a które gorsze, nie mnie sądzić. Ważne jest, by podjąć swoją decyzję.

Przenosząc rozumowanie na grunt rozgrywki, możesz przyjąć różne postawy. Albo każdy mecz będzie jednakową sceną teatralną, z występem zaczynającym się wraz z załadowaniem gry i kończącym w momencie wybuchu Nexusa – w takim wypadku gra będzie chłodną kalkulacją, odegraniem swojej roli, z powolnym, aczkolwiek regularnym postępem; albo mecze będą długimi balladami, ciągnącymi się niczym telewizyjne tasiemce, złożonymi z miliona wątków, emocje z poprzedniego spotkania wpłyną na następne, choć podobnie będzie z dokonanymi spostrzeżeniami, przeżytymi doświadczeniami, przyspieszając w ten sposób proces nauki, czyniąc go jednak bardziej nieprzewidywalnym i uzależnionym od elementów losowych.
Ja i ty jesteśmy nikim – jednak ma to w sobie znamiona piękna, gdyż tym samym zyskujemy okazję, by zaistnieć – ponieważ nie liczy się sposób, w jaki jesteś postrzegany, a to, co sam myślisz. Więc jeśli w swojej głowie założysz, że dołączając do meczu, jesteś wyjątkowy – przestaniesz być nikim.

