Z pozoru łatwa i przyjemna gra dla Teamu SoloMid: starcie z drużyną z dołu tabeli i kolejne zwycięstwo dopisane do listy zasług. Z drugiej jednak strony szansa dla Team8, który może w końcu wykazać się w grze z tak doświadczoną drużyną. Panie i panowie, Team8 kontra Team SoloMid!
Bany były w większości typowe, zupełnie jak w innych meczach, i celowały w najgroźniejsze postacie w ostatnim patchu. Mimo to wyjątkiem był
Yasuo, który został wykluczony przez T8 przez jego rosnącą popularność w amerykańskich LCS-ach (a dokładniej był to ban celowany w Dyrusa). Pozostałe eliminacje Teamu8 to wyniesiona ostatnio na szczyt królowa ADC i jednocześnie ukochana WildTurtle’a, czyli
Sivir, a także
Gnar, na którym top laner TSM wykazał się w poprzednich rozgrywkach bardzo dobrze.
Team SoloMid skupił swoje wykluczenia głównie na CaliTrlolzie, ponieważ zbanowani przez nich zostali
Fizz oraz
Ryze, a także
Alistar, czyli support z bardzo dużymi możliwościami play-makingu, co jest banem jak najbardziej zrozumiałym. Ryzykownym zagraniem ze strony Teamu8 było pozostawienie Bjergsena, głównej osi TSM, samemu sobie i brak wykluczeń skierowanych w jego stronę.
Przejdźmy teraz do zdecydowanie ciekawszej części draftu, czyli wyboru postaci. Dla Teamu8 był to naprawdę kluczowy moment spotkania, ponieważ podczas fazy picków wybrali oni wszystkich championów, którzy dominują na swojej pozycji. Dostali oni m.in.
Kalistę, która zdecydowanie potrafi zdeklasować przeciwnego strzelca dzięki swojej mobilności i ogromnych obrażeniach. Warto wspomnieć, że w poprzednim meczu tych dwóch drużyn to ADC TSM-u wybrał Kalistę i to właśnie on był głównym katem Teamu8, który tamto starcie przegrał. Do duetu wybrany został
Thresh, tworząc zabójcze combo z Włócznią Zemsty i dysponując zarówno świetnymi możliwościami engage’u walk, jak i disengage’u. Pozostałe wybory nie odstawały od reszty: Porpoise8 wybrał
Gragasa, czyli bez wątpienia jednego z dwóch najsilniejszych junglerów na chwilę obecną,
Maokai będący bardzo solidnym i bezpiecznym wyborem powędrował do CaliTrlolza8, a goldenglue po raz pierwszy w splicie otrzymał
Azira.
Team SoloMid, w mojej opinii, fazę wyboru postaci kompozycyjnie zawalił. Pierwsze dwa picki tej drużyny to
Nautilus, którym zagrał Dyrus, oraz
Shen jako support, który przypadł Lustboyowi. Według mnie ci dwaj bohaterowie powinni wymienić się rolami, ponieważ Nautilusowi na solowej linii może brakować obrażeń, a inicjację ma przecież świetną. Shen natomiast ma bardzo dobrą mechanikę sustainu dzięki leczeniu z jego Q. WildTurtle zdecydował się na
Jinx, a w jungli zobaczyliśmy
Vi, która w tym meczu zaliczyła pierwszy występ w Summer Splicie. Ostatnim pickiem był
Ezreal na midzie dla Bjergsena, który jako swój czar przywoływacza wybrał smite, więc oczywiście był to AP Ezreal z Runeglaive’em.
Wnioski? Team8 nie zbudował drużyny pod specjalną kompozycję – użył głównie najsilniejszych championów, którzy byli dostępni, a TSM mu na to pozwolił. Drużyna Bjergsena stworzyła formację głównie pod mid lanera. Ustawienie potrójnego frontline’u na pewno udaje się w niektórych wypadkach, ale tu paradoksalnie największym problemem był Ezreal i Jinx. Obie te postaci doskonale skalują się z późniejszymi etapami gry, ale nie mają wystarczająco silnego early i właśnie tych obrażeń może w początkowej fazie zabraknąć, biorąc pod uwagę kompozycję z trzema potencjalnymi tankami.
Przed pojawieniem się stworów zobaczyliśmy wejścia do jungli przeciwnika ze strony obu zespołów, lecz tylko w celu postawienia wardów (i nieprzyjemnych sadzonek, jeśli chodzi o Maokaia CaliTrlolza) na wrogim terenie – nie wywiązała się z tego żadna agresja. Obie drużyny zdecydowały się także na tzw. bodyjungling oraz laneswap, co złożyło się na bardzo spokojne i pasywne rozpoczęcie tego spotkania, bo oprócz nieustannego poke’u na środkowej alei nie działo się na mapie nic więcej.
Pierwszy smok jednak został podjęty przez T8 relatywnie szybko – już w 6 minucie wielki gad został pokonany, gwarantując tej drużynie swoje pierwsze wzmocnienie. Na dalszą akcję nie trzeba było długo czekać – od razu po zabiciu dragona T8 skierował swoje kroki do niczego niespodziewającego się Santorina w jego jungli, którego dzięki zapewnionej wizji oraz dobrze wyczekanemu hookowi Thresha udało się zabić, a pierwsza krew poszła na konto Niena. Ekipa szła z dalszą agresją, jednak stojąca na pełnym zdrowiu wieża powstrzymała ich od dive’u na Dyrusie.
Chwilę potem na górnej alei WildTurtle oraz Lustboy byli bliscy złapania Maokaia, ale Błysk nad Gryzakami Jinx uratował CaliTrlolzowi życie i z drugiej strony zmusił go do wycofania się. W 8 minucie dzięki czteroosobowemu szturmowi TSM padła wieża na górnej alei, jednak już pół minuty później Nien odpłacił się samodzielnym zniszczeniem zewnętrznej struktury na bot lanie.
W 11 minucie trzy osoby ze składu TSM po raz kolejny poszły po wieżę, tym razem na dolną część mapy, co jednak przerodziło się w dobrze wyegzekwowany dive na Maokaiu, który zakończył się śmiercią drzewca, a kilka sekund później runęła druga wieża T8. Przeciwnicy jednak znów nie pozostali dłużni i zniszczyli pierwszy turret top lane’u, wyrównując wynik w zniszczonych strukturach na 2-2.
Dalej T8 poszedł po smoka, gdzie TSM szukał teamfightu, jednak nic się z tego nie wywiązało i drużyna goldenglue bez problemu zabezpieczyła drugi ładunek i wycofała się z pitu.
W kolejnych minutach nie zobaczyliśmy wiele agresji. W 16 padła jedynie wieża TSM na środkowej alei, która została oddana niemal bez walki i zaraz została zastąpiona przez
Disc of the Sun Azira. Warto zauważyć, że w tym momencie, mimo dominacji T8 na mapie, WildTurtle przegonił Niena w creepach o 30. Po trzecim smoku, którego znów udało się zabezpieczyć Team8, doszło do pierwszego w grze teamfightu, który po
Celnej Salwie Bjergsena zapowiadał się na klęskę jego przeciwników, ale Santorin wszedł za głęboko w enemy team, przez co zginął, a goldenglue świetnym
Emperor’s Divide uchronił przed śmiercią swojego junglera i top lanera, w wyniku czego walka zakończyła się przedwcześnie.
Na kolejną akcję nie przyszło nam długo czekać, ponieważ minutę po wcześniejszym teamfighcie Nien zmusił Jinx do zużycia swoich summoner’s spelli, jednak nawet to nie uchroniło WildTurtle’a przed śmiercią. Kalista zużyła swojego Flasha, by skrócić dystans do rywala, i wykończyła go dzięki auto atakowi. W końcu też Bjergsen złożył do końca Luden’s Echo, przez co zaczynał stanowić poważne zagrożenie. Potem na środkowej alei zanosiło się na walkę drużynową, ale skończyło się na paru wymienionych Ultimate’ach oraz postawionym Dysku Słońca.
Po tej namiastce teamfightu T8 skierowało swoje kroki na Barona, którego zaczęli robić, ale szybko zostali zniechęceni do tego pomysłu przez nacierających graczy z przeciwnej drużyny. Mimo przewagi w zabójstwach oraz smokach Team8 miało problem, by wykorzystać tę przewagę, bo złoto obu drużyn nadal utrzymywało się na podobnym poziomie z różnicą maksymalnie 100-200 sztuk.
Do kolejnej walki drużynowej doszło przed czwartym smokiem. Cały T8 zaczaił się na rywali i wykorzystał ich nieskoordynowane pozycje, przez co zginął Nautilus, Shen oraz Jinx ze strony TSM, którym udało się zabić jedynie Dodo na Threshu, a drużyna goldenglue miała dzięki temu otwartą drogę do czwartego dragona.
Chwilę później T8 wykazał się świetnym taktycznym rozwiązaniem. W 28 minucie Nien oraz Porpoise we dwójkę rozpoczęli walkę z Baronem, a reszta drużyny dołączyła przy około połowie punktów zdrowia tej wielkiej bestii, dzięki czemu Nashor został przez nich zdobyty praktycznie bez walki (jedyną próbą kradzieży tego buffa wykazał się WildTurtle, jednak Ultimate Kanadyjczyka został zablokowany przez Maokaia i nawet nie dotknął celu.
Do kluczowej jak dla mnie walki doszło pod wewnętrzną wieżą TSM na dolnej alei. Tam T8 próbował sforsować turreta, a genialnym zagraniem popisał się Dyrus, przyciągając swoją kotwicą przeciwnego strzelca prosto pod Trueshot Barrage Bjergsena. Wtedy jednak miał miejsce tragiczny misplay ze strony Santorina – zamiast użyć Ulti na Kaliście, co bez wątpienia skończyłoby się jej śmiercią, zultował on jednego z głównych tanków – Gragasa! Skończyło się to i zniszczoną wieżą, i śmiercią Nautilusa oraz Shena, ale przez nieuwagę Azir także przypłacił całą akcję życiem.
Fatalną dyspozycją wykazał się też Dyrus, który na moment przed podjęciem 5 smoka teleportował się na tyły przeciwnika, przez co szybko pożegnał się z życiem. Team SoloMid mimo to podjął walkę 4v5 o najważniejszy i ostatni ładunek dragona, co częściowo się udało, ponieważ przymusowo wysłał on dwóch rywali na fontannę. Rezultat tej akcji to Aspect of the Dragon i dwa zabójstwa na koncie Team8.
Potem nastąpił spory przestój w akcji, a jedyne co zadziało się przez następne minuty to zbyt głęboka inicjacja Maokaia, dzięki czemu Bjergsen mógł zdobyć kolejne zabójstwo.
Zaraz po powrocie CaliTrlolza T8 zabrał się za kolejnego Barona, który po raz kolejny został oddany bez żadnej agresji dzięki świetnemu zone’owaniu przez goldenglue. Nie pozwolił on przeciwnikom nawet zbliżyć się do jego sojuszników.
W 38 minucie Team8 wdarł się do bazy rywala przez górną aleję, a po zniszczeniu inhibitora cała drużyna wycofała się, by spokojnie wyposażyć się w resztę potrzebnych przedmiotów. Następnie skierowała się bezpośrednio po kolejny Aspekt Smoka. Tam jednak Dyrus wyszedł z inicjatywą, rozpoczynając walkę drużynową, ale przewaga przeciwników okazała się zbyt duża, przez co oddali oni trzy zabójstwa, nie zabierając ani jednego. Było to wystarczające, aby gra została zakończona przez Team8!
Gra została niespodziewanie przegrana przez Team SoloMid, jednak pierwsze tego zapowiedzi można było dostrzec już w fazie picków i banów. Drużyna ta przeceniła Ezreala, budując kompozycję głównie pod niego (oraz pod późno skalującą się Jinx), przez co nie miała możliwości podjęcia walki poprzez brak wystarczających obrażeń na samym początku rozgrywki. Przez wybranie tak nietypowej i w gruncie rzeczy niepotrzebnej kompozycji dali przeciwnikom wolną rękę co do ich składu. Team8 wykorzystał to znakomicie, biorąc dla siebie najsilniejszych bohaterów, którzy idealnie wpasowują się w obecną metę. Powoli, ale konsekwentnie budowali dla siebie przewagę, którą uzyskali już w champion select – zdobywali kolejne wzmocnienia ze smoka, bardzo dobrze wyegzekwowali zgarnięcie pierwszej krwi, a efektu snowballu nie muszę chyba nikomu tutaj objaśniać.
Owszem, TSM osiągnęło swój cel kompozycji – ochronili Bjergsena, przez co Ezreal na koniec meczu miał statystyki 4/1/0, tyle że zostało to okupione tyloma niepotrzebnymi śmierciami.
Drugim ważnym powodem przegranej TSM był ich jungler. Santorin prezentował tak słabą grę, że czasami przykro patrzyło się na niektóre akcje leśnika tej drużyny, a kompletnym apogeum tragicznej rozgrywki Duńczyka było Ulti użyte na Gragasie (minuta 29:15, jeśli ktoś chciałby obejrzeć ten fail ze strony Santorina). Jedynie statystyki dobrze się u niego prezentowały – umarł jedynie 2 razy oraz miał stuprocentowy udział w zabójstwach.
Mimo tego że TSM pozwolił rywalom na zdecydowanie zbyt wiele, to Team8 nie zagrał złej gry. Poprowadził rozgrywkę bardzo solidnie. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Kalista Niena, który świetnie się tą postacią pozycjonował oraz doskonale wykorzystywał jej mobilność, a poza tym także uzyskał 100% kill participation jako ADC, co naprawdę nie jest łatwe.
Wracając jeszcze to Teamu SoloMid – myślę, że po tym meczu wyciągną jakieś wnioski odnośnie układania kompozycji, bo ta naprawdę popisowa nie była.







