Ostatnimi czasy głośno było na temat sytuacji HiImGosu. Temat wzbudził niemało kontrowersji, wiele osób zaniepokoiło się losami znanego streamera, wszędzie pojawiają się wpisy ze wsparciem. Chciałbym dziś spojrzeć na to od nieco innej strony, gdyż istnieją przesłanki, że cała sytuacja może być jedynie dobrze rozegraną akcją marketingową.
Na wstępie pragnę zwrócić uwagę, że nie kwestionuję tego, co powiedział Gosu, nie życzę mu też źle. Trzeba być skończonym draniem, by na dzień dobry poddawać w wątpliwość jego słowa, wyśmiewać jego stan psychiczny itd., jednak jednocześnie trzeba też być naiwniakiem, by absolutnie bezkrytycznie podchodzić do tej sytuacji. Nie ma co jednak przeciągać, przejdźmy do meritum.
Okoliczności
Zacząć należy od tego, w jakiej formie Gosu dotąd streamował. Przez większość czasu widzowie nie wiedzieli, jak wygląda, ale nawet jak brzmi jego głos. Swą popularność zyskał dzięki poziomowi gry, a nie błaznowaniu przed kamerką. Dopiero od niedawna zaczął używać mikrofonu, z kolei twarz pokazał zaledwie 5 dni temu. Czemu zdecydował się na ten ruch? Czyżby image tajemniczego, ale świetnego gracza nie był dość dochodowy? Na streamach zaczęło pojawiać się mniej ludzi i potrzebował czegoś, by znów ich przyciągnąć? Ciężko powiedziec. Faktem jednak jest, że ostatnimi czasy pojawiały się rzeczy, które miały przyciągnąć do niego publikę. Zadziwiająco dużo rzeczy w zadziwiająco krótkim czasie. Jedną z tych rzeczy są jego słowa o samobójstwie, które miałoby nastąpić 10 stycznia. Czy ktokolwiek będzie zszokowany, gdy tego dnia jego stream znów będzie bił rekordy popularności?Depresja?
Dotąd Gosu nie dawał raczej żadnych objawów sugerujących, że ma depresję. Do tego nagłe wyjawienie tego na streamie oraz opowieść o rodzince, która odwróciła się do niego plecami, są nieco naciągane. Nie twierdzę, że jest to dowód na to, że jej nie miał, nie od dziś są znane historie pt. “to taki dobry chłopak był, kto by się spodziewał?” Z drugiej strony jednak gdyby miał targnąć się na swoje życie, to faktycznie by to zrobił i bez zapowiadania tego komukolwiek. Było więc to wołanie o pomoc czy po prostu chęć zwiększenia popularności?Co dalej?
Nie od dziś wiadomo, że ludźmi powodują najczęściej trzy czynniki: pieniądze, sława i seks. Tak się składa, że w tej sytuacji w grę wchodziły dwa z nich. Kim więc jest HiImGosu? Chłopakiem z depresją, który woła o pomoc czy też cwanym streamerem, próbującym napchać kieszenie, grając na uczuciach społeczności? Wniosek pozostawiam wam.Jeśli także chcesz dołączyć do grona twórców Mini-blogów – zapraszamy serdecznie do skorzystania z formularza dodawania wpisu.

