Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Czego dowiedzieliśmy się po pierwszym dniu mistrzostw?

Z perspektywy osoby, która właśnie skończyła oglądać VoDy ze wszystkich meczów minionej nocy (ktoś wytrwał w 12-godzinnym maratonie oglądając live?) – kilka spostrzeżeń z pierwszego dnia Season 3 World Championships.

1. Koreańczycy są przehype’owani. W każdej z czterech gier, jakie widzieliśmy w wykonaniu Samsung Galaxy Ozone oraz SKT T1, te dwie ekipy borykały się z poważnymi problemami. Po dniu numer jeden reprezentanci OGNa mają bilans 2-2. Trzeba też dodać, że w meczach z Lemondogs oraz Vulcun tym dwóm zespołom również prawie powinęła się noga – dość znacznie przegrali early game, chociaż byli w stanie wrócić do gry dzięki lepszym teamfightom.

2. Gambit Gaming może być czarnym koniem. Po dość słabym sezonie w LCS EU nikt nie traktował już Rosjan poważnie. Wszyscy twierdzili, że raczej nie będą mieli szans w walce z Azjatami i być może nawet nie wyjdą z grupy. Jak na razie Gambit ma bilans 2-0 i w fantastycznym stylu przejechało po Samsung Ozone. Nigdy w historii GMB nie zakończyło dużego LANa poniżej top4 i jak na razie nie zanosi się, żeby i tym razem było inaczej. Bootcamp w Kijowie zdołał zdziałać cuda. Jak niektórzy stwierdzili – nie oglądaliśmy Gambit Gaming, ale Moscow 5.

3. Ameryka Północna 1-0 Europa. Cóż, technicznie można by uznać, że jest nawet 2-0 po tym jak TSM wygrało z GamingGear. Między tymi dwoma regionami od dawna trwa zażarta rywalizacja i po tym jak Vulcun zmiażdżyło dzisiejszej nocy Fnatic, hejterzy amerykańskiej sceny nie mają zbyt dużo argumentów. Rewanż już jutro, Gambit może obronić honor Starego Kontynentu i zrewanżować się na Vulcun.

4. Chińczycy są mocniejsi niż myśleliśmy. Lub, jak co poniektórzy myśleli. Wszyscy zwracali bardzo dużą uwagę na to, jak fantastycznie grają koreańskie zespoły, podczas gdy OMG zaskoczyło nas i w bardzo przekonujący sposób pokonało najpierw Team SoloMid, a potem SKT T1. Cool i spółka, tak samo jak Gambit, zakończyli pierwszy dzień z bilansem 2-0. Nawet fantastyczna gra Fakera i jego Gragasa nie powstrzymała OMG przed dominacją.



5. Lemondogs i Vulcun nie są na tych finałach przypadkiem. Po tym co pokazali w swoich meczach, można śmiało powiedzieć, że te dwie mało doświadczone ekipy zaprezentowały się jak na razie o wiele lepiej niż weterani z tych samych scen – kolejno Fnatic i Team SoloMid.

6. GamingGear i Mineski są na tych finałach przypadkiem. Nie będę krytykował wyboru Riotu, który dał dwa miejsca w fazie grupowej regionom, które nie do końca na to zasłużyły (piłkarska Liga Mistrzów też przecież nie jest złożona z 32 najlepszych drużyn w Europie), ale nie oszukujmy się – te dwa zespoły nie mają za bardzo czego szukać na tym turnieju i wielkim zaskoczeniem będzie, jeżeli GG lub MSK urwą komuś mapę.

7. #thingsfakerdoes. Ta cała otoczka dotycząca 17-letniego środkowego SKT T1 nie wzięła się znikąd. Faker wyczyniał w swoich dwóch grach rzeczy, do których my, Europejczycy, nie jesteśmy raczej przyzwyczajeni, nawet pomimo oglądania fantastycznych midderów grających w LCS EU. Faker jest bez wątpienia najbardziej uzdolnionym mechanicznie zawodnikiem na świecie. Nawet w przegranej z OMG wyglądał bardzo dobrze (skończył z 4/1/2).

8. MonteKrepoLift jest strzałem w dziesiątkę. MonteCristo, Krepo i Doublelift tworzą fantastyczne analyst desk. Nie tylko pod względem przekazywanej nam wiedzy i niezwykle celnych spostrzeżeń w pomeczowych analizach – ale też ze względu na wartość rozrywkową jaką przemycają swoimi, często uszczypliwymi i humorystycznymi komentarzami.

Podsumowując, inauguracja okazała się niezwykle ciekawa i pokazała nam, jak bardzo ekscytujące będą pozostałe dni rozgrywek. Dla tych, którzy nie oglądali – naprawcie swoje błędy, grzesznicy, odpokutujcie oglądając VoDy lub chociażby recapy.

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.