Jak pewnie wiecie, w poprzednim tygodniu europejskie rozgrywki przekroczyły magiczną granicę, zwaną środkiem sezonu. Pora więc na pierwsze podsumowania i próbę odgadnięcia co wydarzy się w drugiej części cyklu. Jest to tym ważniejsze, że, przypomnijmy, wiosenny split EU LCS od tego sezonu nie jest bezsensowny jak jeszcze niedawno. Zespoły zbierają ważne punkty i, choć letnia edycja nadal jest istotniejsza, to z pewnością najlepsze formacje nie mogą pozwolić sobie na wpadkę w wiosennym splicie.
Ja postaram się skupić raczej na przewidywaniach dotyczących drugiej części sezonu zasadniczego oraz play-offów, korzystając z wiedzy, jaką dostarczyły nam przebyte mecze i reakcji zawodników na konkretne wyniki własnych drużyn. Odniosę się też do własnych typów sprzed miesiąca, kiedy to cykl startował.
Tabelę podzieliłbym na trzy części: faworytów, drużyn środka tabeli oraz formacji, które najprawdopodobniej stoczą bój o utrzymanie w stawce. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że granice pomiędzy grupami drużyn nie zawsze są wyraźne.
Faworyci
Na obecną chwilę wśród zespołów, które prawdopodobnie staną na podium rozgrywek wymieniłbym SK Gaming, Fnatic oraz Gambit Gaming. Każda z formacji prezentowała jednak wahania formy. W przypadku SK wątpliwości pojawiają się po fatalnym tygodniu piątym, kiedy to drużyna zaprezentowała się naprawdę źle, nie potrafiła przejąć kontroli nad meczami, zaś zawodnicy popełniali masę błędów. Oczywiście należy zwrócić uwagę na to, że przeciwnicy również byli mocni (Fnatic oraz H2k, które jest na fali), ponadto naszych uszu doszły wiadomości mówiące o problemach z internetem w gaming housie SK Gaming (deja vu?). Tak czy inaczej uważam to raczej za wypadek przy pracy i w moich oczach niebiesko-biali nadal pozostają głównym faworytem do zwycięstwa w całym cyklu.
Także Fnatic nie ustrzegło się pewnych wpadek w pierwszej części sezonu, ale i tak forma tego zespołu jest bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Wydaje się, że jest to dość równy zespół, który z pewnością będzie chciał powalczyć o czołówkę. Wydaje się, że do pierwszego miejsca może trochę zabraknąć (choć wcale nie musi), ale podium w wykonaniu odmłodzonej ekipy jest niemal pewne.
Zestawienie faworytów zamyka znajdujący się ostatnio w wybornej formie Gambit. Kiedyś rosyjska, teraz po prostu europejska drużyna zdecydowanie jest na fali wznoszącej. Po fatalnym początku w wykonaniu Diamonda i spółka wielu fanów mogło zwątpić, ale po jakimś czasie wszystko zaskoczyło i zespół zaczął seryjnie wygrywać. Wydaje się, że, jeśli Gambitowi uda się utrzymać wysoką dyspozycję, to ma szansę włączyć się nawet do walki o zwycięstwo w całym cyklu. Ciekawe tylko jaki udział w tworzeniu potęgi będzie miał NiQ, który kolejną kolejkę przesiedzi na ławce rezerwowych, aczkolwiek formacja utrzymuje, że nie planuje zmian na pozycji midlanera.
Drużyny środka tabeli
Ta grupa jest najbardziej zróżnicowana. Mamy tutaj bowiem cztery formacje: Unicorns of Love, H2k, Copenhagen Wolves i Elements, a każdy z zespołów znajduje się w innej sytuacji. H2k prezentuje się ostatnio wyśmienicie, bo jak inaczej nazwać wygrane w czterech meczach z rzędu? Zobaczymy jak długo beniaminkowi uda się utrzymać wspaniałą formę. W zaskakująco dobrej dyspozycji znajduje się również Copenhagen Wolves, które perfekcyjnie wykorzystuje świetne zgranie i niemiłosiernie kara gorzej zorganizowanych rywali. Od momentu odejścia z zespołu Bjergsena Wilki są drużyną, która w dużym stopniu skupia się wokół ADC. I to właśnie fenomenalna forma Freeze’a, a także naprawdę niezła (choć chwiejna) dyspozycja Sorena sprawiają, że CW znajduje się tak wysoko, ale wydaje mi się, że środek tabeli to odpowiednia ocena możliwości tej ekipy. Tymczasem Unicorns of Love prezentuje się niesamowicie nierówno – potrafi zwyciężyć z wyżej notowanymi przeciwnikami i przegrać z teoretycznie słabszymi ekipami. Wydaje się jednak, że w drugiej części sezonu powinni sobie poradzić i zakwalifikować się do play-offów. A tam zdecydowanie mogą zaskoczyć i zajść naprawdę wysoko, bo w meczach Bo3 są piekielnie niebezpiecznym przeciwnikiem, co pokazali już między innymi w San Jose.
Na koniec zostawiłem najbardziej kontrowersyjny zespół, który został sklasyfikowany przeze mnie jako drużynę środka tabeli – Elements. Kiedy przed sezonem poddawałem w wątpliwość sensowność posiadania w ekipie takiej ilości pasywnych graczy i wskazywałem inne zagrożenia dla “dream teamu” wielu pukało się w głowę. Jednak, jak widać, szybko okazało się, że indywidualne umiejętności to nie wszystko, choć sam muszę przyznać, że tak beznadziejna forma tego zespołu zaskoczyła nawet mnie. Dlaczego więc uważam, że na koniec Elements ma większe szanse na udział w barażach niż choćby Team Roccat? Powodem są zmiany, których doświadczyła ta ekipa. Doświadczenie i wysokie umiejętności, jakimi dysponują Krepo i Kev1n powinny pomóc zespołowi Froggena odbić się od dna, tym bardziej, że belgijski wspierający słynął w przeszłości raczej z agresywnej gry, aniżeli z bierności.
Outsiderzy
Na koniec zostawiłem drużyny, które w moim przekonaniu będą zamykać stawkę: GIANTS Gaming, Roccat Gaming i Meet Your Makers. Niektórych może dziwić obecność w zestawieniu naszych rodaków, ale ich forma jest ostatnimi czasy na tyle fatalna, a popełniane błędy tak liczne, że niestety nie widzę ich przyszłości w jasnych barwach. Tym bardziej, że od jakiegoś czasu sytuacja w najmniejszym stopniu nie ulega poprawie (choć niekiedy Roccatowi zdarzają się nieco lepsze spotkania). Pominąłbym tutaj indywidualną prezencję graczy i skupił się na innych aspektach – Jankos, Vander i spółka mają ogromne problemy w dwóch dziedzinach, czyli przygotowaniu do spotkań (włącznie z fazą draftu) oraz wzajemną współpracą, bo nadzwyczaj często wyglądają jak pięciu zawodników soloq, grających ze sobą po raz pierwszy. Oczywiście wszystko wydaje się być do nadrobienia, ale skoro do tej pory zawodnicy nie zrobili w tych kwestiach żadnego postępu to będzie im bardzo ciężko tego dokonać.
GIANTS Gaming przed rozpoczęciem splitu było przeze mnie porównywane do Copenhagen Wolves. Niezbyt wysokie umiejętności indywidualne, siła tkwiąca w zgraniu – to miało charakteryzować obydwie formacje. Na przestrzeni czasu okazało się jednak, że Wilki dysponują większym potencjałem niż ich hiszpańscy rywale. Niestety, po niezłym początku w wykonaniu Gigantów, przeciwnicy dokonali szybkiej analizy i zaczęli niemiłosiernie wykorzystywać słabości formacji z Półwyspu Iberyjskiego. W związku z tym nie wydaje się, żeby Giants miało wielkie szanse na podniesienie się i powalczenie o coś więcej niż dziewiątą, może ósmą pozycję.
Na sam koniec został zespół Meet Your Makers, który otoczony jest aurą kontrowersji. Wszyscy pamiętamy chyba zamieszanie wokół Koriego, zeznania Blizera300 nie do końca pokrywające się z prawdą czy chaotyczne zmiany w składzie. Na pewno nie sprzyja to budowaniu dobrej atmosfery w drużynie, a tym samym współpraca graczy MYM-u daleka jest od ideału. Wymiana Mimera na Jwaowa jak na razie nie przyniosła wielkiego pożytku, ale ciężko ocenić szwedzkiego toplanera po zaledwie jednej kolejce gry. Z pewnością jasnym punktem zespołu jest polski midlaner. Kori ewidentnie stara się być pierwszoplanową postacią, inicjować, zabijać i zrobić jak najwięcej, by pomóc zespołowi, ale jego agresja niekiedy go gubi. Zespół Meet Your Makers na obecną chwilę jest głównym kandydatem do spadku.
PodsumowanieNa koniec kilka słów podsumowania. Jak na razie udało mi się przewidzieć, że SK Gaming będzie najsilniejszym zespołem w Europie. Zaskoczeniem są dla mnie aż tak słabe postawy zespołów, które miały walczyć o podium – Roccat i Elements. Na drugim biegunie znajdują się zespoły Copenhagen Wolves oraz H2k-Gaming, które radzą sobie do tej pory nadspodziewanie dobrze. Do końca sezonu zasadniczego zostały jednak jeszcze cztery kolejki i poczekajmy na to, co pokażą nam drużyny w drugiej części splitu. A nieco więcej o pierwszej połowie wiosennej edycji LCS możecie przeczytać tutaj.

