To był pojedynek na dole tabeli. Obie drużyny zaliczyły kiepski start w pierwszym tygodniu i były głodne sukcesu. Niestety to CW było tym razem bardziej głodne. O ile porażka z SK była do przewidzenia, o tyle przegrana z Wilkami była już lekkim szokiem. Jak do tego wszystkiego doszło? Możecie przeczytać poniżej.
| Drużyna | Bany | Picki |
Vander i spółka z kolei zbanowali raczej standardowe postacie dla siebie. Ban Yasuo i Twitcha, to już coś do czym przyszło przywyknąć. Ban Kassadina był zapewne tylko z powodu nie posiadania 1st picka.Picki Wysoka presja ze strony Evelynn to zawsze coś przed czym trzeba czuć respekt. Oprócz tego, Thresh i Lulu zapewniają dobrą ochronę dla Koga, który będzie siać postrach w late. Roccat wybrał z kolei postacie, które zapewnią im przewagę w early i mid game. Myślę, że próbowali tu osiągnąć to samo co SK Gaming dnia poprzedniego.Early
Gra rozpoczęła się naprawdę dobrze dla Polaków. Jankos przewidywał ruchy Airwaksa i tym sposobem zapewnił naszej drużynie pierwsze 2 kille. Gracze z polskiej drużyny farmili i systematycznie zdobywali przewagę, udało im się nawet zabezpieczyć smoka i parę razy przechytrzyć przeciwników. Na szczególną uwagę zasługuje zagranie z 13 minuty, kiedy to botlane zaskoczony przez Evelynn, zdołał uciec dzięki bardzo mądrej zagrywce obydwu graczy. Nasi grali naprawdę agresywnie, nie bali się wchodzić na wrogie terytorium i zazwyczaj mieli z tego pewne korzyści. Szczególnie na pochwałę zasługuje bot, który nie zdobył fragów na przeciwnym ad carry tylko za sprawą Unlimiteda, który bardzo dobrze go osłaniał swoim Threshem.
MidPrzewaga w farmie jakby nieco stopniała, a do tego Copenhagen Wolves zdobyli smoka.Co prawda zmniejszenie się finansowej różnicy nieco zabolało, ale najgorsze miało dopiero nadejść. Polacy chcieli dorwać i zabić wrogiego supporta i… wszystko poszło źle. Thresh przeżył pomimo przyjęcia na siebie 3 ultimate’ów. Do tego miał jeszcze tyle Hp, by spokojnie złapać na hak Celavera i uciec, zostawiając swojej drużynie łatwe cele do zlikwidowania.

Nie dość, że gracze Roccatu byli bez ultów, to jeszcze ich ustawienie było dość niefortunne. Wystarczy spojrzeć na zaznaczoną niebieską linią odległość carry w stosunku do wrogiej drużyny. Gracze z Polski nie mieli też wizji, więc obecność pozostałych wilków w tamtych krzakach była dla nich wielki zaskoczeniem. Niestety Wolvesi wyrżnęli naszych w tamtym miejscu w pień, nie tracąc przy tym ani jednego gracza. Od tego czasu zaczyna się budowanie przewagi – Woolite i reszta drużyny nie popełniają żadnych błędów i systematycznie mordują naszych i w 25 minucie zdobywają
Rozpoczyna się wielkie oblężenie. Wilki zabierają Roccatowi wszystko co tylko mogą i w 31 minucie mają już 11 tysięcy sztuk złota przewagi. Polacy są bezradni, w każdej walce wychodzą na minus. Mogą tylko oddawać kolejne objectivesy i czekać na cud – jakiś olbrzymi błąd ze strony przeciwnej drużyny. Cudów niestety w tym meczu nie ma, wilki zdobywają kolejnego barona i kończą grę gdy dochodzi 43 minuta.
PodsumowanieDobra gra została zniszczona przez jedną walkę. Niestety, na scenie zawodowej nie daruje się takich błędów. Skoro już przy błędach jesteśmy, to wypada wspomnieć, że nasz rodak po stronie wilków – Woolite – takowych nie popełniał. W teamfightach zawsze ustawiał się idealnie, a szary ekran zobaczył tylko 2 razy. Moim zdaniem zdecydowanie zasłużył na tytuł MVP tego meczu. Nie można jednak zapomnieć o tym, że bez Thresha, który go osłaniał nie byłby w stanie przetrwać na linii z taką łatwością. Pozostaje nam tylko liczyć na to, że Roccat w końcu weźmie się w garść i pokaże nam poziom, który prezentowali w spring splicie.



