Pocieszny top laner prosto z Hawajów. Niewątpliwie można nazwać go weteranem, zarówno ze względu na wiek, ale także doświadczenie na scenie profesjonalnej, na której występuje od ponad czterech lat, a takim rekordem może się pochwalić niewielu. Przez zdecydowaną większość kariery należał do amerykańskiej czołówki – można się spierać, czy w ogóle kiedykolwiek istniała tam jakaś czołówka, jednak wciąż to spore osiągnięcie. Podawane jako przykład umiejętności Dyrusa dostosowywanie się do każdej mety często przychodziło mu z trudnością, chociaż ostatecznie zwykle mu się to udawało; obecnie musi dodatkowo walczyć z narzuconą z góry strategią, kompletnie niesprawdzającą się poza lokalnymi rozgrywkami, swoją drogą na śmiesznym poziomie.
Problemem, który trawi obecnie TSM i doprowadził ich do przegranej w MSI, jest niedostosowanie strategii do rzeczywistości. Starają się grać z naciskiem na środkową oraz dolną aleję, z góry zakładając, że Dyrus ma być pozostawiony sam sobie, a jego zadanie to przetrwać do momentu, w którym będzie użyteczny w późniejszej fazie rozgrywki. Trzymają się tego schematu tak mocno, jakby na przekór Dyrusowi zostawiali go samego, bez pomocy, wierząc, że w ten magiczny sposób mid i duo linia staną się mocniejsze i poprowadzą ich do zwycięstwa.

Son I know how you feel 8 man gank a
Strategiczna przewidywalność oraz wstrzemięźliwy styl gry Santorina mają to do siebie, że nie działają na dużej scenie. Fakt, TSM odnosiło sukcesy na scenie regionalnej, pokonując w całkiem jednostronnych seriach TIP oraz C9, przez pewien czas nosząc nawet miano najlepszej zachodniej drużyny (szczególnie w obliczu zawirowań w Europie), jednak obraz ten został zweryfikowany w bardzo negatywny dla zainteresowanych sposób. Porażki we wszystkich pięciu znaczących spotkaniach udowodniły, że Amerykanie nie mają innego pomysłu na grę niż samodzielne zwyciężenie wszystkich linii przy niewielkim wsparciu dżunglera, a następnie zniszczenie rywali prawidłowymi decyzjami w środkowych fazach gry. Ten drugi element stoi na dobrym poziomie, pod warunkiem że będą mieli przewagę z tej początkowej fazy gry – a raczej że przeciwnicy będą na tyle ograniczeni umysłowo, żeby im ją tak po prostu oddać.
Problem Dyrusa jest wieloaspektowy, gdyż dotyczy nie tylko pozostawiania go samego sobie wewnątrz gry – nawet jeśli nie ma ku temu żadnych racjonalnych przesłanek i drużyna nic na tym nie zyskuje – ale także fazy wyboru postaci. Z wypowiedzi Locodoco wynika, że długoterminowa koncepcja na rozwój, jaką przyjęto, zakłada istnienie trzech linii, które mogą przejąć na siebie środek ciężkości gry – czyli prowadzącym może być zarówno Bjergsen, WildTurtle, jak i Dyrus. Problem jednak w tym, że jest to trochę bez sensu, by nastawiać się na przyszłość, która właściwie może nigdy nie nadejść, a nawet jeśli nadejdzie, to może się okazać, że i tak nie będzie to najbardziej optymalna strategia.
Przygotowywanie Dyrusa do roli prowadzącego objawia się w zmuszaniu go do grania postaciami takimi jak Rumble czy Lissandra (ta druga zanika w obecnej mecie), które nie funkcjonują za dobrze, jeśli gracz cierpi na niedobór złota. Dodatkowo Rumble Dyrusa pozostawia wiele do życzenia i widać, że nie czuje się komfortowo grając nim. Czasami gra on także Lulu, ale raczej jest to wybór z założeniem, że skoro i tak będzie do tyłu w złocie, to chociaż przyda się z powodu tarcz oraz ułatwionej gry w obliczu linii 1v2. Trochę lepiej spisuje się on grając bruiserami, ale są oni nieefektywni w obliczu wcześniej wspomnianych linii 1v2.
Kolejną kwestią, w której objawia się słabość TSM-u jako drużyny, jest decyzyjność. Santorin gra zwykle tak pasywnie, że jedynym inicjującym jest albo Lustboy, albo zmuszony do tego Dyrus. Czasem występują tak kuriozalne sytuacje, jak na przykład konieczność wbiegnięcia Rumblem czy Lulu w środek przeciwnej drużyny, żeby w ogóle reszta TSM-u postanowiła walczyć, nawet pomimo podjętej przez wszystkich decyzji o tym, że walczyć muszą. Słuszne jest spostrzeżenie, że przecież do tego celu stworzone są postacie jak Maokai, Sion czy Gnar, jednak kłóci się to z postulatem trzech (potencjalnie) prowadzących linii. Dochodzi również element niezdecydowania, kiedy w przypadku istnienia przesłanek, że inicjacja się nie uda, TSM wycofuje się, pozostawiając biednego top lanera samego sobie.

with the God himself
Możliwe rozwiązania? Najlepiej będzie po prostu mieć więcej wiary w Dyrusa, który pokazał, że nie zaprzepaszcza poświęconych sobie zasobów. Jeśli natomiast taktyka z naciskiem położonym na Bjergsena, z WildTurtlem jako pomocniczym prowadzącym, wydaje się tak wspaniała, Dyrusowi powinno się przynajmniej zapewnić narzędzia odpowiednie do pełnienia roli tanka – czy to aż tak wiele?
Jeśli także chcesz dołączyć do grona twórców Mini-blogów – zapraszamy serdecznie do skorzystania z formularza dodawania wpisu.


