Większość gier, które nie są typowymi grami akcji czy zabijaczami czasu, ma to do siebie, że są złożone. Rozgrywka składa się z wielu elementów, których odpowiednie opanowanie stanowić będzie o sukcesie gracza. Przekłada się to między innymi na to, że po latach pewne tytuły się nie nudzą i nawet starzy wyjadacze są niekiedy zaskakiwani przez nowo odkrywane elementy. W przypadku gier-sportów, których celem jest nieustanna rywalizacja, skutkiem złożoności będzie indywidualizm graczy, gdyż styl gry każdego z nich będzie wynikiem wielu różnorodnych składowych.
Ten tok rozumowania możemy bez problemu przenieść na grunt LoL-a. Jeśli sięgniecie pamięcią do swoich początków z tą grą, przypomnicie sobie czasy, kiedy wszystko było nowe i musieliście się tego uczyć. Każda napotkana postać stanowiła zagadkę, początkowo sprawiającą kłopoty, jednak wraz z kolejnymi grami było coraz lepiej. Zakładam, że w międzyczasie czytaliście artykuły, poradniki, oglądaliście streamy, na których ktoś tłumaczył pewne zagadnienia. W ten sposób zdobywaliście wiedzę – szybciej lub wolniej, w zależności od stopnia zaangażowania.

Przykładowe źródło wiedzy
Umiejętność posługiwania się myszką i klawiaturą, którą to umiejętność powinniście posiąść już kilka, może nawet kilkanaście lat temu, jest połową sukcesu. Widząc na ekranie komputera migający punkt i klikając w niego z zaciekawieniem, przeprowadzacie translację zamiarów na akcje rejestrowane przez maszynę, a tym w uproszczeniu określa się właśnie mechanikę. Może przed rozpoczęciem przygody z LoL-em mieliście jakieś doświadczenia z innymi grami, niekoniecznie z gatunku MOBA, więc pewnie samą mechanikę w postaci trafiania umiejętnościami mieliście nie najgorszą, ale niezrozumienie, co dzieje się na ekranie, nie pozwalało z miejsca zostać profesjonalistą.
No właśnie, ale czy jeśli potrafię sprawnie klikać myszką oraz wiem, w jaki sposób działają postacie, to czy już potrafię wszystko? Nie do końca, gdyż granie polega na podejmowaniu decyzji, takich jak kiedy wejść w wymianę, czy opuścić linię, w jaki sposób trafić rywala czarem, w którym miejscu ustawić się, by zachować bezpieczeństwo. Każdą decyzję podejmuje się na podstawie pewnych przesłanek, które trzeba zarejestrować, przyswoić do mózgu. Może narodzić się wątpliwość, czy naprawdę jest to takie istotne. Odpowiem na to pytaniem: ile razy w różnych poradnikach słyszeliście, żeby patrzeć na minimapę? No właśnie – a minimapa jest podstawowym elementem sprawnego operowania informacjami, które pojawiają się na ekranie.

Mechanika? Żaden problem
Gra oferuje mnogość informacji, lecz ludzki mózg nie jest w stanie ich wszystkich przetworzyć, nawet jeśliby je zarejestrował. Nie ma w tym nic złego, ponieważ jest to cechą powszechną, więc na pewno z tej przyczyny nie znajdziecie się na straconej pozycji – jednak możecie poprawić proces odbioru, ale również selekcji. Czy fakt, że wasz dżungler właśnie zabił obóz wilków, jest istotny w danym momencie gry? Prawdopodobnie nie, ale jeśli będzie brakowało wam złota do przedmiotu i wilki byłyby jedynym źródłem dochodu – wtedy sytuacja diametralnie się zmienia. W takiej sytuacji możecie zapytać o to pana lasu, chociaż istnieje spora szansa na to, że on sam także nie będzie tego wiedział, bo nie jest mu to potrzebne. Decyzję będziecie musieli podjąć na podstawie innych przesłanek (określić czas, jaki minął od czyszczenia obozu na podstawie pozycji dżunglera), chociaż czy właśnie nie zdaliście sobie sprawy, że by efektywnie grać, musicie śledzić wszystkie obozy?

Mapa, czyli wasz najlepszy przyjaciel
Jestem przekonany, że śledzenie swojej dżungli jako mid laner nie będzie zadaniem łatwym, aczkolwiek jest to wykonalne. Nagle jednak zostajecie zgankowani – skoro śledzicie swój las, może czas przewidywać pozycję wrogiego dżunglera? Do tego będziecie potrzebować znajomości czasów czyszczenia wrogiej postaci, jej poziomu zdrowia, potencjalnych ścieżek, które rywal może obrać (a różnią się one od osobistych preferencji, poziomu, na którym się gra, ale także stopnia zaawansowania wroga, jeśli chodzi o grę na tej pozycji). Nie zapominajmy o sytuacjach każdej z bocznych linii, które w pewien sposób wpływają na miejsce zainteresowania przeciwnika, chcącego wesprzeć swoich słabszych sojuszników; do tego dochodzi wizja własnej drużyny i prawdopodobne ustawienie totemów rywali. Gdyby tego było mało, czasami nie ma sensu obawiać się przeciwnika, jeśli jest on na tyle beznadziejny, że nawet w razie ganku nie trafi żadną umiejętnością. Jesteście dostatecznie zniechęceni?
Właśnie dlatego selekcja jest tak istotna. Nie chcę z tego tworzyć pełnowymiarowego poradnika, w jaki sposób powinno się grać, więc ograniczę się do krótkiej porady na koniec, dzięki której powinniście samodzielnie dać radę dokonać wyboru, w jaki sposób ten aspekt rozgrywki poprawić. Ogromnym sukcesem, który powinien wystarczyć praktycznie każdemu graczowi nieaspirującemu do miana profesjonalisty, będzie absolutne śledzenie pozycji swojego bezpośredniego rywala (dotyczy tylko fazy linii), a przez całą grę globalnych pozycji sojuszników (niezbędne do poprawnego inicjowania walk) i w miarę możliwości również rywali – jeśli nie globalnie, to przynajmniej lokalnie (czy mogę zostać oflankowany; czy w tej odległości ulti Malphite’a mi nie zagraża). Liczy się także praca kamery, ale w tym względzie polecam podpatrzeć kogoś, kto umiejętnie nią operuje (porównajcie sobie dobrych operatorów kamery ze sceny profesjonalnej z takimi, przez których w walkach nic nie widać; następnie dostosujcie to do wymagań granej przez siebie pozycji). Czyni praktyka mistrza.
