Witam! 🙂
Jako, iż możemy się już cieszyć w pełni wiosną z powodu zakończonego kwietnia, postanowiłem otworzyć nieco luźniejszy wpis na temat Waszych najlepszych gier. Założę się, iż każdemu utknęły w pamięci ciekawe rozgrywki, dzięki którym nadal mamy ochotę grać w LoLa.
Chciałbym Was zachęcić do opowiadania swoich gier za pomocą komentarzy. Będę aktywnie uczestniczył w dyskusji, a najciekawsze, najzabawniejsze lub najbardziej wyjątkowe opisy gier umieszczę w treści wpisu.
Na początek, by dać Wam przykład, opiszę swoje dwie gry, które jak do tej pory były dla mnie najbardziej wyjątkowe. Nie jestem w stanie wskazać która lepsza, więc napiszę obie:
1) Gra, w której poznałem bardzo ciekawą osobę. Miała ona miejsce przed trzydziestym poziomem. Poszedłem na dolną aleję jako Gragas, a moim towarzyszem był Vladimir. Z łatwością znaleźliśmy wspólny język. Cały laning phase opierał się na tym, że Vladimir bez zwracania uwagi na wieże czy miniony pchał się na wrogów, a moim zadaniem było pomaganie mu w zabijaniu przeciwników i ratowanie go przed śmiercią. Nasza współpraca była radykalnie dobra, ponieważ dopisywało nam wtedy o wiele więcej szczęścia niż rozumu. 🙂 Ponadto do tej pory utrzymuję kontakt z Vladimirem, a nawet należy on do grona moich najbliższych przyjaciół. 🙂
2) Gra, w której ścigałem się z czasem. Grałem wtedy po nocy i rozpocząłem rozgrywkę około 30 minut przed zamknięciem serwera, gdyż był wtedy wprowadzany nowy patch. Podczas gdy od razu zdobyliśmy przewagę, lecz wrogowie nie chcieli się poddać. Ten mecz stał się wyjątkowy, ponieważ celem wygranej nie było tylko zniszczenie wrogiego nexusa. W tej grze były dwa cele: Zniszczyć nexusa oraz zdążyć przed 2:00. Niestety, spóźniliśmy się dosłownie o pół minuty i ostatecznie gra zakończyła się remisem. 🙂
A Wy o jakich grach nigdy nie zapomnicie? Pamiętajcie, że za każdą Waszą opisaną grę jeden Poro dostaje porochrupka! 🙂
Wasze wypowiedzi
shingensan:
“2 gier nigdy nie zapomnę ;p
1. Mam teraz nowe konto i wychodziłem nim sobie z bronze IV. Było to promo do silvera i zarazem mecz o wszystko.
Na starcie wybieram jungle, jednak jakiś gościu błaga mnie o tę pozycję twierdząc, że jest wybitny! Zaufałem mu i poszedłem na adc. W ogóle śmiesznie to wyglądało, bo mój support miał taki sam nick jak ja tylko tam jedna literką się różnił, ale o tym później =)
Bota rozwalamy jak chcemy, nafeedowałem się jak świnia i cieszczę się z promocji…gdy nagle postanowiłem zerknąć na innych. Top był ok, ale nasz mid troszkę odstawał względem przeciwnika, a Pan domniemane złote dziecię jungli…w ogóle nie bierze buffów. Nic nie pilnuje, jest ze 3 poziomy w plecy i ma staty chyba 0/3. Myśle sobie dobra, będzie ok, gdy nagle arcykról buszu postanawia zrobić solo drake’a. Po heroicznej walce bestia jednak okazuje się silniejsza i Master Yi, bo ta postać reprezentowała na Summoners rifcie ową reinkarnacje mistrza Mijagi wśród przywoływaczy, postanawia pójść afk by skryć swą hańbę.
Morale uderzyły o ziemię niczym ultujący piekarz…jednak nie na długo! Cała planeta wzniosła wtedy dłonie ku niebu i przekazała mi część swojego skilla, wszak wyczyniałem rzeczy niesamowite. Trafiałem wszystkim i unikałem wszystkiego. Wykręciłem wtedy pente i poprowadziłem zespół do szybkiego zwycięstwa kończąc ze statystykami 30+ / ~3-5. Normalnie czułem, że tak tę grę zdominowałem, że lada chwila u mych drzwi pojawi się Sjokz ze specjalnym zapro na LCS ^^
Potem się jeszcze okazało, że sympatyczny support to babeczka o podobnych zainteresowaniach i po dziś dzień utrzymujemy świetny kontakt ;p
2. Ludzie na mieście powiadali, że pojawił się nowy przedmiot, przedmiot zdolny odmienić życie przeciętnego gracza, przedmiot o tajemniczej nazwie feral flare.
Postanowiłem więc sprawdzić ile prawdy jest w tych plotkach. Uruchamiam grę, wybieram Xina, informuję towarzyszy, iż udaję się do jungli….a oni OMG NOOB jaka jungla, 2 top to jedyna słuszna słuszność. Ze względu na tak ostrą falę krytyki już chciałem zmienić pozycje, jednak ktoś napisał coś w stylu ,, yeah so go on top, that’s an order, ty”. Jakoś denerwuje mnie takie zachowanie więc stwierdziłem, że ,, suck my hand” i ruszyłem do jungli.
Gra się zaczyna, ja zaczynam, nikt nie chce wspomóc biednego junglera…no ale nic, będę niczym Bear Grylls…samotny. Chodzę, farmie, warduję za innych, bo przecież jak by to było gdyby mieli swoje własne. I wtedy zauważam, że na midzie jest Anka, a to przecież bydle bez escape, innymi słowy free frag. Wskakuje więc, bohatersko najpierw Q i czekać z E na moment gdy użyje flasha…jednak się nie doczekałem, wyszło zadziwiająco łatwo. Ale cóż, idę dalej rozmyślając nad tym jak dawno nie widziałem Anki na midzie…chyba, że…
I wtedy mnie ruszyło! Naciskam tab, sprawdzam.
Miałem racje!
Udało mi się zgankować gościa o wdzięcznym nicku Annie bot.
Jak sobie myślę jak bardzo na poważnie potraktowałem potyczkę z botami, i to jeszcze tymi łatwiejszymi…hazukashi-desu :p”
Antroy:
“Pamiętam że picnąłem trynde na jaxa (sam się skontrowałem xD). Grałem wtedy z jakąś randomową dziewczyną która odziwo nie flam’miła tylko była bardzo miło nastawiona (większosc dzieczyn z którymi grałem niebyły z byt miłe). Pytała się mnie o skyp, odzpowiedziałem ok. I właśnie w tym momęcie zaczeła sie rozkosz ona miała tak miły głos ze odrazu chciałem zeby była moją dziwczyną xD. Gra była bardzo miła wygrałem z jaxem bo był flame’ującym retardem. Pamiętam tylko jeszcze ze miałem staty 10/0/4.
Poznałem się z ta dziwczyną i okazało się ze w zyciu realnym tez jest bardzo fajna (mieszkaliśmy w tym samym mieście).”
Wojkat:
“Grą, którą najbardziej wspominam był… mój pierwszy mecz
Gdy zaczynałem nikt z moich znajomych nie grał w LoLa, a ja nie wiedziałem nawet jakiego typu to gra (zacząłem w to grać bo siostra zainstalowała). Myślałem, że to gra taka jak WoW, 4Story itp. więc przy tworzeniu konta zaznaczyłem, że jestem zaawansowanym graczem tego typu gier
W moim pierwszym meczu chciałem chodzić na strzałkach… Oszczędzałem punkty którymi odblokowujemy skille aż uzbieram 6, bo chciałem mieć jednego, a mocnego skilla. Wziąłem smite, bo bił dużo dmg i robiłem tego typu głupie błędy. Nie licząc tego jak bardzo głupie błędy robiłem, poznałem też bardzo miłego gracza, który teraz jest osobą, z którą rozmawiam na skype ponad 3 godziny dziennie. Ten mecz jest dla mnie bardzo miłym wspomnieniem
“
Risú:
“Miałam w sumie kilka takich gier, ale dwie wspominam chyba najbardziej.
1) Otóż postanowiłam zagrać ze znajomym duo rankeda. Picknęliśmy standardowo botlane bo mieliśmy dobrą synergię. Cóż mogło pójść nie tak? Top ładnie wybrany i zaczęła się potyczka o mida. Ktoś tam callował pierwszy ale był niżej chyba, blabla, nieważne. Ten wyżej wziął Kassadina na first picka chyba. Nasz ostatni „mid” pick wziął Malzahara i jeszcze w lobby oświadczył, iż zamierza trollować, feedować i przegrać nam grę. Koleś od pierwszej minuty nie próżnował, wbijał się pod wieże na każdej linii po kolei i oddawał kille. Szczerze to chyba cały team miał go gdzieś, po prostu graliśmy swoje. I szło nam całkiem nieźle. Koleś w okolicy takiego już raczej solidnego midgame’u się uspokoił. Złożył normalne itemki i coś tam próbował ugrać. Potem tylko tak jeszcze „testowo na zbadanie gruntu” oddał killa pod midową inhibową wieżą przeciwników. Skończył ze statami bodajże 2/28 (albo 32, nie pamiętam dokładnie)/X. Tak sobie teraz myślę, że gdyby feedował tylko jedną linię to potem to faktycznie mógłby być problem. A Ty nie możesz wyjść z elo hell!
2) Było dość późno w nocy, chyba niedziela, gdzieś 1-2. Wypadałoby iść się ogarniać, spać etc. „No, to jeszcze zagram szybką partyjkę normala na treeline i idę w kimę”. Owa szybka partyjka trwała godzinę. Na trójkach. Solo z dwójką randomowych ludzi. Jakoś dziwnym sposobem udało nam się zgrać i wygraliśmy. Mam ich na liście znajomych do dziś, a z jednym nawet zakumplowaliśmy się bardziej.”
skrzat:
“Pamiętam 5 fajnych gier:
1)Był to ranked(chyba promotion),ja grałem ja jungle volim,na midzie była nida, a na adc sivir(reszty nie pamiętam).Graliśmy sobie trochę dla beki bo było 40/5 dla naszego teamu.W pewnym momencie przegraliśmy teamfight, a potem następny i następny.No cóż team flamił, sivir poszła afk.Było to końcowa akcja meczu, ustaliliśmy focus, ale przeciwnicy juz bili nexusa .Nadle Sivir wraca, wydeffiła nexusa kosząc qudre(1 zginął).Wszyscy zrespwanowani poszliśmy pushować i to wygraliśmy.Nexus miał ~100 hp.
2)Dawne czasy przed 30 lv, gram rammusem. Gry nie wspominam miło, ale ją wycarrowałem. Miałem staty 9/2/49 na normalu. I mój team mnie flamił za ks’y!Dodam że wszyskie kille było solo.
3)Gram volim na jungli.Nasz mid idzie afk, no cóż musze iśc na mida.Gram mida vs heimer(przed reworkiwem).W pewnym momencie wrogi jungler ganuje razem z topem a ja kosze triple kill.Jestem legendą nikt mnie nie może zabić ale wtedy wychodzi kolejny gracz.Stwierdzam że to jest przegrana więc kupuje se 5 warmogów i buty switesy. Każdego brałem na jedno wa moja passywka dawała mi 4000 hp. Wbijem sie z khazixem na 5 i ich acetujemy i to wygrywamy.Gra była niesamowita.
4)Kolejna gra z typu niesamowita wygrana więc sie nie rozpisuje.Cały mój team feedował a ja na topie pantheonem jestem legendą. Cóż teamfighty przegrywaliśmy. Na szczęscie mid był mocno pushniąty do inhibitora. Przebudowałem się na pushera(as, ga, i ten item na wieże). Robie backdoora niszcze 2 wieże od nexusa i gine. Mój team, z którym się miło rozmawiało, wydeffił i gdy wróciłem kolejny backdoor i zwycięstwo. Gra była miła i dostałem miano xpeke ![]()
5)Gra była naprawde miła, ze względu na interakcją z drużyną(przeciwną też).Już nie pamiętam czy wygraliśmy czy przegraliśmy,ale to nie miało znaczenia. Gra naprawde była śmieszna. Każdy dał swojej postaci inną nazwe. Jeden z teamfightu to był pojedynek na taniec. Gra była super!
”
HeyHiHello:
“A też się podzielę moimi 2 pamiętliwymi grami
:
1) Za czasów, gdy stare twisted treeline było najlepszą mapą świata, gdy nie wiedziałem, że istnieje coś takiego jak LCS, gdy Mobafire zaczynało stawać się dopiero popularne, gdy nie istniał flame i każdy grał dla funu byłem JA, skromny low lvl bez specjalnego skilla, dziś pokazując swóje wybitne akcje z tamtego czasu byłbym zaszczytnie nazwany „Retardem”.
Zaczynamy zwykłą rozgrywkę na 3v3, Ja- Garen, Randomowy gościu grał podajże jaxem, 3 osoby niestety nie pamiętam. W przeciwnym teamie jedynie lux zapadła mi w pamięć, nie pytajcie czemu bo sam nie wiem. Gra wydawała się być z góry przegrana. Gdy przeciwny team ubił nam 2 turrety przy nexusie, pan numer 3 z naszego teamu poszedł bezwstydnie na AFK. Była wtedy minuta 25 meczu, a godzina 22:40. Ja oraz Jax nie poddaliśmy się jednak, i przez (!!!) 1 godzinę i 20 minut broniliśmy nagiego nexusa, ostatecznie o godzinie 23:50 panna Lux musiała iść już spać, wtedy szybki push dał nam zwycięstwo
Tak we 2 wygraliśmy NAJDŁUŻSZĄ grę ever na 3v3 przeciwko 3 przeciwnikom, SPARTA!
2) Ta gra mnie urzekła od samego początku. Na starcie kłotnia w lobby o mida między 2 flamerami. Jako że uwielbiam poirytować takich ludzi to szybko włączyłem się do dysputy z okrzykiem „Hello, MID”. Ahh ten ból dupki jest niemalże wyczuwalny. Oboje zrezygnowani napisali w tym samym momencie „ok, jungle”. Cały team podchwycił mój pomysł i wszyscy pickneli kompletnie bylejakie picki i smite pisząc na czacie teksty typu : „Jungle or feed” „Brazil?” „Jungle” „ok i can go jungle” „we don’t have jungler, ok i go”
I tak oto rozpoczął się trollgame, gdzie nawet ci flamerzy z lobby zaczeli się dobrze bawić. 0 Spin, epickie akcje, baron w 10 osób (notabene skradziony, 5 smite ftw) Czyszczenie jungli w „Party” jak w jakiś MMORPG, Ganki w 5, tańce, śmiechy i swawole
“

