Półfinały trwających Mistrzostw Świata już tuż przed nami. Dlatego postanowiliśmy przyjrzeć się spotkaniom i wskazać faworytów.
G2 Esports vs Invictus Gaming
McCasimir: O tym jak niespodziewanie dobrze radzi sobie G2 na tych Mistrzostwa można by pisać długo. W końcu praktycznie przed każdą do tej pory fazą rozgrywek (no może poza grupami Play-in) mówiło się jakie to G2 jest słabe, jak szybko odpadną, jak przegrają wszystkie mecze i, że w ogóle to Hjarnan taki słaby i gra tylko Heimerem. Europejczycy ciągle jednak radzili sobie całkiem dobrze, a zawsze obok elementów wartych krytyki, dało się znaleźć miejsca na mapie lub strategie, które jeśli dobrze wykorzystane, pozwolą G2 wygrać. W spotkaniu z RNG była to przede wszystkim pomoc Hjarnanowi w utrzymaniu linii i ładowanie zasobów w Wundera i Perkza. Przed półfinałem po raz pierwszy jednak stoję przed problemem by wskazać jednoznacznie sposób, dzięki któremu G2 ma wygrać.

Invictus to drużyna, która gra podobnie do G2. Najsilniejszą częścią drużyny są linie solowe, a dolna aleja ma przede wszystkim przeżyć. Obie drużyny lubią agresywne postaci na górnej i środkowej alei. Obie lubią grać splitpushem. Obie mają junglerów, od której forma we wczesnej fazie gry może zadecydować o wyniku całego spotkania. Trudno jest wręcz wskazać punkt, w którym podejście do gry obu zespołów mocno by się od siebie różniło. Łatwiej jest jednak wskazać różnice poziomów w jakim formacje rozgrywają niektóre elementy gry. Invictus Gaming lepiej radzi sobie w teamfightach, a G2 przez praktycznie cały sezon ma z nimi problem. Z drugiej jednak strony Europejczycy są świetni w niwelowaniu presji jaką wywiera przeciwny zespół na mapie, kiedy Wunder samotnie splitpushuje.
Pod względem linii i grających na nich zawodników poziom gry jest mniej więcej wyrównany. TheShy i Wunder to zawodnicy którzy lubią grać podobnie – wziąć dla siebie postać świetną w pojedynkach 1 vs 1, a nawet 1 vs 2 i przez całą grę wywierać presję na boczną linię. Obaj na tych Mistrzostwach wielokrotnie pokazywali swoje świetne umiejętności mechaniczne i mimo, że Koreańczyk często jest wskazywany jako lepszy z tej dwójki, to Wunder moim zdaniem może się równać ze swoim przeciwnikiem. Trochę inaczej sytuacja będzie wyglądała jeśli IG wystawi Duke’a. Zawodnik również dobrze radzi sobie na linii, ale jest bardziej teamfightowym zawodnikiem. Radzi sobie jednak gorzej od TheShy w trwających właśnie Mistrzostwach.

W jungli mamy Jankosa i Ninga. Ponownie jest to miejsce, w którym obaj gracze są niezwykle podobni. Obaj mają też tendencje to bezsensownych śmierci i całkowitego przegrywanie gry swojej drużynie. Z drugiej jednak strony obaj pokazali, że potrafią nakręcić swoje linie i w znacznym stopniu pomóc swojej drużynie w zwycięstwie. Środkowo aleja to pojedynek dwóch zawodników, którzy uwielbiają dominować na linii. Różnica jest taka, że Rookie stara się to robić w każdej grze i zawsze stara się dostać w swoje ręce postać, która pozwala mu kontrolować mida. Perkz natomiast częściej bierze postać pod pomoc drużynie lub late game’owe teamfighty (chociaż zazwyczaj jest to gorsze dla G2)
Największa różnica między zespołami pod względem graczy jest na dolnej alei. JackeyLove jest zdecydowanie lepszym strzelcem od Hjarnana. Chińczyk szczególnie dobrze radzi sobie w walkach drużynowych. W G2 mamy natomiast lepszego supporta. Baolan pokazał się z całkiem dobrej strony w grze ćwierćfinałowej, jednak jeszcze w grupach był często uważany za jednego ze słabszych wspierających Mistrzostw. Wadid natomiast ma często problemy z pozycjonowaniem na mapie, jest jednak niezwykle kluczowy w rozpoczynaniu walk G2 oraz w bronieniu Hjarnana kiedy drużyna gra 1-3-1.

Wszystkie te podobieństwa sprawiają, że trudno jest mi wskazać jednoznacznego faworyta. Moim zdaniem wszystko będzie zależało od draftów i dyspozycji dnia. Do tej pory nie wątpiłem jednak w G2, więc i tym razem nie zwątpię. Moim zdaniem spotkanie zakończy się wynikiem 3-2 dla europejskiej formacji.
MicroAce: Cóż – bez wątpienia jest to półfinał którego naprawdę mało osób się spodziewało – o ile obecność Invictus była tutaj relatywnie prawdopodobna (chociaż z drugiej strony przed meczem z KT Rolster słyszeliśmy różne opinie), to G2 będące o krok przed finałem Mistrzostw Świata – i to w tym sezonie przed którym nastąpiła gruntowna przebudowa składu, powiązana zresztą z utratą dwóch kluczowych elementów zespołu (mowa oczywiście o Zvenie i Mithym) – cóż, powiedzmy sobie szczerze, jeszcze parę tygodni temu taki scenariusz byłby kompletnie nieprawdopodobny. Do starcia jednak, jak widać, doszło, i teraz najważniejszym pytaniem jest to o wynik: czy Invictus potwierdzi formę którą pokazali w meczu z mistrzami Korei i awansuje do finału, czy może ulegną kolejnej europejskiej drużynie która także popisała się eliminując mistrza Chin, a teraz ma szansę całkowicie wykluczyć całą azjatycką nację z turnieju? Cóż – dzisiaj spróbujemy się temu obiektywnie przyjrzeć.
Na pierwszy ogień linia, na którą będą zwrócone chyba wszystkie światła w tej serii – fenomenalny pojedynek na środkowej alei, czyli starcie Rookiego oraz Perkza. Obaj zdecydowanie są najważniejszymi elementami swoich drużyn, obaj pochłaniają najwięcej zasobów drużyny, i obaj są niezawodni. Jak więc podejść do ich porównania? Statystycznie sprawa jest całkiem prosta – lepiej wypada tutaj Rookie, który może pochwalić się większym KDA z wynikiem 5,5 do 3,3 Perkza, mniej umiera, więcej asystuje. Tu trzeba jednak wziąć pod uwagę sytuacje w grze, nie tylko czyste numerki – Chorwat jest graczem o wiele bardziej agresywnym, a to pociąga za sobą gorsze statystyki, ale w grze zapewnia drużynie większe momentum. Dołączając do tego więcej zabójstw i większy współczynnik Pierwszej Krwi, można zauważyć że są to gracze może nie diametralnie różni, ale ich styl jest odmienny – a co tutaj będzie lepsze, będzie wynikać z dalszej części tekstu, więc jeszcze do tego nawiążę.

Na górnej alei mamy Wundera, który ostatnio spisuje się świetnie, ale tu przewagę może mieć IG. Dysponując dwoma graczami na tę linię sztab szkoleniowy chińskiej organizacji może przygotowywać dwa kompletnie inne plany na grę, i odpowiednio podmieniać przystosowanych pod nie zawodników. Oczywiście raczej główną rolę będzie pełnić tutaj TheShy, który osiąga niesamowite wyniki w ostatnim czasie, ale Duke też jest solidnym wyborem jeśli chodzi o bardziej uzupełniającą rolę górnej alei w kompozycji. G2 zaś… G2 ma Sacre. Cóż, gra on na górnej alei, ale szansę na to, że go zobaczymy w tej serii są bliskie zera. Cała odpowiedzialność spada więc tutaj na Wundera, który owszem, jest w ścisłej topce toplanerów na tym turnieju, ale jednak – w jego champion poolu widać tendencyjność, a toplane nie jest na pewno priorytetowym celem ganków Jankosa, co sprawia, że właśnie tutaj IG może szukać pierwszej sporej przewagi.
O leśnikach nie będę jednak się tu dużo rozpisywał. Ich rola w składzie jest jasna i analogiczna – wspierać środkową aleję i właśnie tam skupiać całą swoją uwagę. Tutaj więc nie spodziewam się dużej konkurencyjności na płaszczyźnie rywalizacji junglerskiej (typu counterjungli czy szukania przeciwnika w jego lesie), a bardziej counterganków i rotacji wokół środka mapy. Jeśli chodzi o styl gry, to Jankos wygląda na gracza bardziej skłonnego do podjęcia tej wspierającej roli – widać to po jego champion poolu (choć oczywiście zdarzają się wyjątki), natomiast Ning w większości przypadków szuka tego bohatera którym będzie mógł bezpośrednio oddziaływać na grę. Jak pisałem wcześniej, w przypadku match-upu na środku jest dokładnie odwrotnie – można więc zakładać że ze strony IG to Ning będzie inicjował walki z ganku, a Rookie będzie grał bardziej biernie do tego czasu, natomiast w G2 przewidywałbym inicjacje Perkz’a które będzie starał się skoordynować z wejściem Jankosa.

Botlane wygląda za to całkiem podobnie – mamy wspierającego, któremu zdarzają się fatalne występy, ogólnie gra poniżej przeciętnej, ale ma swoje momenty, jest ADC, z którym trzeba się liczyć (na swój sposób) mimo że nie jest gwiazdą zespołu, a ogólnie duety grają w większości same, sporadycznie będąc wspieranym przez junglera, jednak jeśli zapowiadają się jakieś wczesne walki drużynowe, to właśnie tam. Jeśli chodzi o poziom, cóż – JackeyLove jest lepszym strzelcem od Hjarnana, kropka. Szwed i tak wnosi bardzo dużo do zespołu, pozbawiając właściwie przeciwne drużyny jednego bana, aczkolwiek w starciu 2v2 bez Heimerdingera linii raczej nie wygra. Oczywiście, można tutaj mówić o tym że świetnie przyciąga uwagę leśnika jeśli na środku akurat nic się nie dzieje, ale fakt kończenia linii z mniejszą ilością cs’ów niż przeciwnik naprawdę widać, a to będzie średnio optymalne w przypadku tak wyrównanego starcia na środkowej alei.
Kończąc tę analizę, która nieco się przeciągnęła, cóż – widzę scenariusz w którym Perkz osiągnąłby najlepszą formę życia, i poprowadził G2 do zwycięstwa, ale według mnie IG wygrywa tutaj na większości frontów. G2 jest ekipą o wiele bardziej zorientowaną o wiele bardziej na gracza midlane’u, niż Invictus który zawsze ma ten “plan B”. Ostatecznie więc niestety chyba będę musiał po raz kolejny postawić na rywali Europy, ale może znów się pomylę? Na ten moment 3:1 dla Invictusu.
Cloud9 vs Fnatic
MicroAce: Legendarna już rywalizacja Europy oraz Północnej Ameryki, teraz znajduje swoje odzwierciedlenie w okolicznościach ważniejszych niż kiedykolwiek – w półfinale Mistrzow Świata w League of Legends. Najlepszy w tym pojedynku jest fakt, że dla fanów nie jest istotne kto tutaj wygra – oczywiście, wynik tego spotkania będzie pożywką dla kibiców jednej albo drugiej strony do gloryfikowania osiągnięć swoich przedstawicieli, ale sam fakt tego, że w końcu mamy szansę – a nawet pewność – ujrzenia zachodniej drużyny w finale bo wieloletniej supremacji Azji jest niesamowity.
I tutaj też, jak w przypadku poprzedniego starcia, najciekawiej zapowiada się środkowa aleja. Dwóch świetnych graczy – młody, 18-letni talent zapowiadający się na zachodnią wersję Fakera kontra bardziej doświadczony i ograny na profesjonalnej scenie, z podobnym poziomem umiejętności gracz Cloud9. Obaj Duńczycy, z bardzo podobnym, agresywnym i efektownym stylem gry i szerokim champion poolem. Powiem szczerze – nie mam pojęcia jak może rozwiązać się sytuacja na środkowej alei – będzie to na pewno bardzo emocjonujące i wyrównane starcie, jednak teraz nie można wyznaczyć tutaj oczywistego zwycięzcy. Patrząc na ostatnie występy może wydawać się nieco inaczej, aczkolwiek ja z oceną tutaj się wstrzymam, i nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli obejrzeć ten pojedynek na własne oczy.

Toplane wygląda prawie równie problematycznie – Fnatic ma 2 opcje na tę linię, jednak żadna nie wydaje się odpowiednia w starciu z Licorice’m. Debiutant na Mistrzostwach jest w fenomenalnej formie pokonując na topie takich graczy jak Letme, Cuvee, czy Kiin jeden po drugim. Można więc wywnioskować że nie ma większego problemu czy presji związanej z walką ze znacznie bardziej doświadczonymi graczami, a więc z Soazem również powinien sobie poradzić, nawet mimo że weteran dysponuje kilkoma asami w rękawie. Cóż – teraz i tak więcej gier dostaje Bwipo. Ten jednak też nie jest tu wybitnie dobrym wyborem – Bwipo ma raczej ograniczony champion pool i po prostu może sobie nie poradzić z zaskakującymi pickami amerykańskiego gracza. Tutaj więc, paradoksalnie sądzę że linie zdominuje (albo przynajmniej wygra) Licorice – paradoksalnie, bo Fnatic nawet dysponując dwoma graczami z różnymi stylami gry nie będzie w stanie dobrać odpowiedniego do starcia z vis-a-vis z Cloud9.
Odwrotnie jest jednak na pozycji junglera – tutaj to Cloud9 ma dwóch odmiennych graczy, ale na pierwszy rzut oka Broxah wydaje się lepszy od każdego z nich. Nie sądzę że C9 sięgnie po Blabera – w porównaniu z osiągnięciami Broxaha młody jungler z Ameryki wypada po prostu blado, a tutaj już umiejętności mechaniczne i taktyczne są na bardzo zbliżonym poziomie, więc Blaber traci swoją jedyną przewagę (która jeszcze w NA LCS miała przecież ogromne znaczenie) względem innych leśników. Wydaje mi się że w całej serii zobaczymy tutaj Svenskerena, który ostatnio znów przeżywa zwyżkę formy, jednak cóż, trzeba podkreślić że nadal nie jest to poziom Broxaha, który na ten moment ma szanse na tytuł junglera tych Mistrzostw. Nie wiem, czy można tu liczyć na pogrom, ale w mojej opinii na czysto lepiej wypada tutaj Fnatic.

Jeśli chodzi o dolną aleję, to aż chciałoby się napisać, że są to duety na podobnym poziomie, bo zarówno Sneaky jak i Rekkles są ikonami wśród strzelców swoich regionów, ale niestety, nie byłoby to zgodne z prawdą. Mimo świetnych występów C9 w ostatnim czasie trzeba zauważyć, że mem dotyczący Sneakiego w fazie linii nadal jest aktualny, a Zeyzal nie pomaga mu w takim stopniu w jakim robił to Smoothie. Rekkles jest nazywany najlepszym strzelcem zachodu nie bez przyczyny – na każdym etapie gry spisuje się świetnie, więc o ile Sneaky nie zabezpieczy sobie Luciana (który zresztą nie do każdej kompozycji pasuje), to ADC z Europy będzie miał wolną rękę by rozwinąć skrzydła na komfortowym picku (o ile nie stanie się główną ofiarą draftu C9). Wspierający zaś, cóż – Zeyzal jest jeszcze amatorem na profesjonalnej scenie, a to widać. Zdarza mu się popełniać błędy, wynikające nie tylko z umiejętności mechanicznych, ale też z braku ogrania na najwyższym poziomie. Hylissang za to gra po prostu dobrze. Może nieco stracił tę iskrę którą widzieliśmy u niego za czasów Unicorns of Love, ale przede wszystkim gra solidnie, a to, w towarzystwie takiego strzelca jak Rekkles, powinno wystarczyć.
Rozważając wszystkie siły i słabości obu stron, widać że sporo będzie tutaj zależało od środkowej alei. Niebagatelną rolę odegra tutaj też siódmy zawodnik każdej z drużyn – trener – Reapered przecież jest znany z zaskakujących wyborów i to w drafcie będzie głównie szukał sposobu na Fnatic, bo oni z kolei są taką podręcznikową profesjonalną drużyną – cechuje ich po prostu przemyślane układanie drużyny, ale też nie są skłonni do jakichś większych eksperymentów. Teraz jednak wydaje mi się że minusy w europejskiej ekipie będą znacznie mniej odczuwalne w porównaniu do tych w sinusoidalnym Cloud9, jednak z wymienionych wyżej powodów stawiam że będzie to bardzo wyrównany mecz, który skończy się wynikiem 3:2 dla Fnatic i to oni zabezpieczą sobie miejsce w finale.
McCasimir: Pierwsze od czasu wprowadzenia aktualnego formatu Mistrzostw, spotkanie dwóch zachodnich drużyn w półfinale. Przyzwyczajeni do odpadania zarówno europejskich i amerykańskich drużyn w grupach, a najwyżej w ćwierćfinałach, nie mogliśmy nawet marzyć o tym by zobaczyć taki półfinał.
Fnatic to drużyna dość uniwersalna, jednak najsilniejszą jej stroną jest środkowa faza gry oraz teamfighty. Mimo, że europejczycy często próbują agresji już od pierwszej minuty, to zdecydowanie lepiej wyglądają jeśli mogą spokojnie przeżyć linie i zacząć grać agresywnie w okolicach 10. – 15. minuty. Jest to w dużej mierze spowodowane stylem gry Rekklesa oraz tym, że strzelec preferuje strzelców silnych w późniejszej fazie gry. Cloud9 natomiast uwielbia chaos i walki. Amerykanie najlepiej sobie radzą kiedy dają radę wymuszać walkę po walce w różnych rejonach mapy. Ich siłą jest wczesna faza gry, a w teamfightach w dużej mierze liczą na mechaniczne outplaye swoich graczy niż na drużynowe pokonywanie przeciwników.

Jak sytuacja wygląda natomiast na liniach? Na górnej alei dużo będzie zależeć od tego, który z graczy Fnatic będzie grał. Jako jednak, że Licorice jest zawodnikiem agresywnym, lubiącym zaskakiwać, a także grać agresywnie, moim zdaniem lepszym wyborem byłby sOAZ. Francuz ma ogromne doświadczenie w grze i widział na górnej alei już praktycznie wszystko co się da. Dlatego powinien on być w stanie utrzymać Licorice’a w ryzach, a toplaner jest aktualnie jednym z największych atutów “Chmurek”. Jeśli natomiast Fnatic sięgnie po Bwipo, boję się, że amerykański toplaner, ze swoimi szalonymi kontrami, przejedzie się po europejskim toplanerze bez problemów. Bwipo to dobry gracz, ale szczególnie dobrze radzi sobie, kiedy gra przeciwko pasywniejszym zawodnikom. Wtedy może grać agresywnie i zabierać całkowicie niszczyć przeciwnika. Przeciwko Licerice’owi się to jednak raczej nie uda.
W jungli mamy Broxaha i prawdopodobnie Svenskerena, który nie dość że gra ostatnio częściej to też świetnie się sprawuje. Jungler Fnatic to jeden z najjaśniejszych punktów drużyny. Wielokrotnie jego mechaniczne zagrywki wprawiły w podziw komentatorów i zapewniły Fnatic przewagę. Svenskeren natomiast jest głównym agresorem C9. To właśnie on szuka okazji do walk i zdobywania zabójstw. Środkowa aleja to miejsce, gdzie walkę stoczą dwie gwiazdy. Jensen i Caps. Pierwszy z nich lubi grać po swojemu. Zilean to jeden z jego najlepszych picków, a ostatnio nie bał się sięgnąć nawet po Ahri. Potrafi jednak też genialnie zagrać LeBlanc. Drugi natomiast moim zdaniem zalicza dość przeciętne Mistrzostwa. Caps bierze ciągle bardzo agresywne postaci, ale jednocześnie jest bardzo często celem ciągłych ganków przeciwników, przez co nie może wykorzystać swojej przewagi. Do tego popełnia wiele błędów i jest zbyt agresywny. Dlatego moim zdaniem, o ile Caps nie poprawi swojej gry, to midlane świadczy bardzo mocno na korzyść C9.

Dolna aleja będzie w dużej mierze zależała od draftu i obecności junglerów. Sneaky pokazał swojego świetnego Luciana, którym zniszczył Afreeca Freecs w early game. Poza tą postacią jest jednak dużo słabszy od Rekklesa. Dlatego C9 będzie pewnie starało się grać aktywnie na bocie we wczesnej fazie gry, kiedy Fnatic będzie starało się bronić i dać Rekklesowi możliwość farmienia. Kluczowy może być też ban Luciana, który zdecydowanie osłabi Sneakiego.
Cloud9 to jedno z dwóch dużych zaskoczeń tych Mistrzostw, a do tego Amerykanie wciąż nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Czy jednak mogą zaskoczyć też Fnatic? Moim zdaniem Europejczycy mogą spokojnie odpowiedzieć na wszystko co może rzucić na nich C9. Jeśli więc europejczycy nie zlekceważą swoich przeciwników to powinni dać radę to wygrać 3-1.

