Bywa tak, że na niektóre produkcje jest po prostu wielki hype, a co za tym idzie – ogromne oczekiwania, którym niekiedy trudno sprostać. Stąd też im bardziej wyczekuje się czegoś, tym większe jest rozczarowanie, kiedy otrzymuje się coś niedokończonego, bądź spodziewaliśmy się innego produktu, rezultatu. Pytanie tylko czy taka gra, która zawiodła nasze oczekiwania musi być od razu słaba i nie zasługuje na uwagę innego potencjalnego gracza?
Po raz kolejny uprzedzam, że jak większość zestawień i list, jest ona czysto subiektywna i wcale nie trzeba się z nią zgadzać. Przygotowałem ją na podstawie własnych odczuć i z obserwacji ocen oraz recenzji podanych produktów na różnych portalach jak: Metacritic i IGN. Po tym krótkim wprowadzeniu, przejdźmy dalej.
1.Mass Effect Andromeda

Bez tego jak i jeszcze paru tytułów to zestawienie się nie obejdzie, ale pozostańmy jak na razie przy tej grze. Prawie każdy gracz, który ma za sobą parę ukończonych gier słyszał o tej serii. Trochę mniej miało przyjemność zagrać i przejść trylogię poprzedzającą tą odsłonę. Gdy tylko ukazały się pierwsze trailery Andromedy, gracze byli zachwyceni. Sheparda może nie było, ale i tak miało być wspaniale. Nomad jako nowsza wersja pojazdu Mako, plecak odrzutowy, przepiękne krypty i zaginiona cywilizacja. Zapowiadało się świetnie, naprawdę. Ale coś się zepsuło i nie było nic słychać.
Dostaliśmy za to zbyt długie sekwencje cutscene, które niezbyt wciągają gracza, przeloty z planety na planetę co trwa zbyt długo, drętwe dialogi, postacie poboczne, które czasami potrafią zaskoczyć swoją osobą( to jest plus ) i nieudaną wersję premierową gry. Po tym, jak poprawiono po kilku miesiącach grę, potrafi nawet być przyjemna. Osobiście nadal nie potrafię się zabrać za skończenie jej, nie daje rady. Możliwe, że gdybym nie miał okazji grać w poprzednie odsłony i nie miał wielkich nadziei wobec tej kolejnej galaktyki, to całkowicie inaczej mogłoby to wyglądać.
2.No Man's Sky

Jest to kolejny tytuł, który ma obowiązek pojawić się na tej liście. Nie bez przyczyny zresztą. W pewien sposób stało się to już tradycją, że w dniu premiery otrzymujemy niedopracowany produkt, który jest później poprawiany patchami. W przypadku tej gry miało to jednak inną postać, gdyż ta gra była dopracowana jedynie z pozoru. Nadal pamiętamy te przepiękne kosmiczne zwierzęta, puste planety, a memy to wszystko prezentują. Na szczęście, bądź nieszczęście, wynikało to w większości z algorytmów wykorzystywanych do produkcji tego tytułu, a teraz gra ma praktycznie nowy wygląd i inaczej odczuwa się rozgrywkę.
W tym przypadku mieliśmy wpadkę spowodowaną pewnego rodzaju niedopatrzeniem. Wykorzystanie algorytmu działa na zasadzie: daj mi dane, a ja zrobię resztę. I w zasadzie zrobił. To jaki był wynik jasno było widać, aczkolwiek zadanie swoje wykonał.
3.Devil May Cry

Oczywiście mowa tu o najnowszej odsłonie, a raczej mam na myśli reboot. Zajmowało się nim studio Ninja Theory i wyszedł naprawdę dobrze. Sterowanie jest wręcz instynktowne, gameplay daje radę, muzyka klimatyczna, DLC z historią Vergila jest lekko monotonne i przewidywalne, ale jako Hack’n’Slash daje radę. Więc czemu rozczarowanie? Z powodu postaci Dante, a konkretnie jego nowego wyglądu. Z markami japońskimi w Polsce ( ale pewnie i na świecie ) jest tak, że jak coś się zmieni w już kultowej serii to jest jeden wielki problem. Przed premierą i po, była wielka fala krytyki z tego powodu. Developerzy nawet w samej grze wstawili moment kiedy Dante ma sposobność przymierzyć białą perukę prezentującą jego fryzurę z poprzednich serii.
4.Batman Arkham Knight

Port na PC. To wystarczy, żeby opisać daną sytuację. Asylum, City, Origins wszystko było OK, a tu nagle taka wielka wtopa, że nawet niektórzy się pokusili na nazwanie PC-towej werji: “Tego czegoś nawet nie można nazwać grą”. Osoby które czekały na ten tytuł dostały praktycznie prawy prosty w twarz i już wstać po tym nie mogły. Właściwie nie wiem czy można jakkolwiek obronić ten tytuł. Oczywiście na PS4 i na Xbox One, wszystko jest PERFECT. Należy jednak pamiętać, że istnieje jeszcze PC Master Race i gracze tu również istnieją.
5.Resident Evil 5 i 6


Im dalej z odsłonami, tym więcej akcji i mniej horroru. Po wspaniałej czwórce otrzymaliśmy coś na kształt survival action GORE, tu nie było miejsca na strach, a raczej na obrzydzenie naszymi przeciwnikami. Poziom w laboratorium w 5 odsłonie serii to chyba najlepiej pokazywał, natomiast w 6 to statek odgrywał tę rolę. Jednakże shooter jest z nich całkiem niezły, jeszcze utrzymany w klimatach survivalu. Jeśli szukamy takiego tytułu to można po Resident Evil 5 i 6 sięgnąć bez problemu.
Jest to pewnego rodzaju zboczenie z kursu na tle poprzednich odsłon serii. Jest jednak coś, co utrzymywało mnie przy niej na te wszystkie lata, a są to losy bohaterów z którymi się związałem, jak i pewnie wiele innych graczy. Leon, Chris, Jill i nawet Wesker towarzyszyli nam przez wiele lat, a Chris jeszcze pojawił się w najnowszej 7 odsłonie serii. Czekać tylko co będzie dalej.
6.Call of Duty Ghosts
![]()
No to teraz jeden z najbardziej źle ocenionych FPS-ów chyba w historii. Jest wiele gorzej ocenionych gier, ale to przecież wydał Activision, a marka CoD nie stała się jedną z najlepiej sprzedających się gier co roku bez powodu. Tu jest zlepek najgorszych cech i wpadek jakie Activision mogło wynaleźć i postanowiło wstawić do jednej gry. Słaba fabuła, gameplay utyka, silnik nie daje rady, grafika wygląda jak wygląda, bohaterowie są, a optymalizacja wręcz nie istnieje. Jak uruchomiłem tę grę, parę razy ją restartowałem bo myślałem, że grafikę źle ustawiłem, aż doszło do mnie, że ona taka po prostu jest.
Jeśli macie jakiś znajomych, którzy mieli możliwość zagrać w tą odsłonę to możecie ich spytać, jak wypada na tle innych odsłon Call of Duty Ghost. Prawdopodobnie nie będą mieli zbyt dobrego zdania na ten temat.
Assassin's Creed Rogue

Ten przypadek jest dość szczególny, ponieważ Rogue wyszedł w cieniu Syndicate i Unity, czyli jednych z najbardziej zbugowanych odsłon. Jest tu to samo co w większości części Assassynów, zadania powtarzalne jak mało gdzie. Ta seria wyróżniała się tym, że w tej walczyliśmy po stronie Templariuszy. Pomysł jak na Ubisoft genialny i do tego w pewien sposób nowatorski. Niestety w momencie jak przechodzimy na stronę tych niby złych, sam gameplay się nie zmienia. Nie widać żadnej różnicy w otoczeniu, nie ma zmiany postrzegania naszego bohatera. Może Ubisoft aż tak tego nie przemyślał.

