Gry z gatunku FPS potrafią przedstawiać zadziwiająco rozbudowaną fabułę i zaskakiwać zakończeniem całej gry. Nie będę tu mówił o dramacie wojennym jak Spec Ops: The Line, ale o dramacie człowieka, który jest w sobie zagubiony, czyli Get Even. Polskie studio The Farm 51 reklamowało go rewelacyjną techniką fotogrametrii, ale czy ta technologia ukazała coś wcześniej niespotykanego?

Śledząc kampanie reklamową Get Even wszędzie było słychać magiczne słowo: fotogrametria. Czego by się nie zobaczyło, czy usłyszało to pojęcie padało wszędzie. Jeśli jest się osobą, która chce zagrać w jakąś grę ze względu na grafikę, to na pewno po takiej kampanii by ją zakupiła. Niestety nie byłaby zachwycona, lecz co najmniej zmieszana tym co zobaczyła, gdyż oprawa graficzna potrafiła czasami zachwycić, ale właśnie tylko w otwartych lokacjach, i modelami postaci, które wirowały w wirtualnej rzeczywistości, gdzie znajdował się bohater Cole Black. Jednakże płaskie textury to jedna z rzeczy, które zapadną w pamięć po tej grze, pomimo wykorzystania techniki fotogrametrii.
Podstawowe info- Producent: The Farm 51
- Wydawca: Bandai Namco Entertainment (Polska – Cenega)
- Data wydania: 23 czerwca 2017
- Oceny oscylują w granicach 7/8 na 10
- Rozgrywka nie stawia na akcję, lecz bardziej na historię.
- Gra posiada psychodeliczny klimat, przy czym wyróżnia się na tle innych FPS.
- Wyprodukowało ją Gliwickie studio przy użyciu technologi fotogrametrii.
- W grze cały czas gracz zadaje sobie pytanie: o co chodzi?
- System operacyjny: 64-bit Windows 7, 64-bit Windows 8 (8.1) lub 64-bit Windows 10
- Procesor: Intel CPU Core i7 3770 3.4 GHz / AMD CPU AMD FX-8350 4 GHz
- Pamięć: 8 GB RAM
- Karta graficzna: AMD Radeon RX 480, Nvidia GeForce GTX 970
- DirectX: Wersja 11
- Sieć: Szerokopasmowe połączenie z internetem
- Miejsce na dysku: 40 GB wolnego miejsca
- Karta dźwiękowa: Kompatybilna z DirectX’em
Co się dzieje ?

To jest dobre pytanie, jeśli chodzi o tą grę. Nie jest to horror, bo na horror jest za słabe i nie czuć nawet chęci przestraszenia gracza w sytuacjach, jakie mają tu miejsce, co najwyżej czuć duży niepokój. Nie jest to strzelanka, ponieważ strzelaniny tu praktycznie nie uświadczymy, może wyniknąć tu mała wymiana ognia. Jeśli więc mamy to przypisać do jakiegoś gatunku to na pewno będzie to thriller psychologiczny. Gra najbardziej skupia się na budowaniu portretu psychologicznego bohatera, który tworzy się w miarę podejmowanych przez gracza decyzji, ponieważ tu gracz decyduje kim stanie się sterowany przez niego bohater.
W grze wcielamy się w Cola Black’a, który przy pomocy urządzenia podobnego do kasku/hełmu przenoszącego w świat wirtualnej rzeczywistości próbuje odzyskać swoje wspomnienia, bądź się w nich połapać. Dzięki temu hełmowi może się on cofnąć do swojej przeszłości, oczywiście nie realnie, lecz wspomnieniami i powtórzyć to co się wydarzyło. Na początku mamy na celu uratować dziewczynę z przypiętą do niej bombą, co kończy się katastrofalnie i z tą wiedzą przyjdzie się borykać naszemu bohaterowi. W trakcie rozgrywki gracz będzie wpadał na niezliczoną wręcz ilość dokumentów, notatek, zapisków, nagrań, rysunków, kartek z pamiętnika itp., co będzie miało nam przybliżyć motywy, które kierowały postaciami w historii, i będzie ich naprawdę dużo. Należy wspomnieć, że bez znajomości treści tych zapisków gracze natrafiać będą na twisty fabularne, które będą powodowały niemałe zaskoczenia.
Jak wypada gra?

W trakcie rozgrywki otrzymamy tak zwanego Corner Gun, który umożliwi graczowi pacyfikować oponentów zza ścian, sprawiając tym samym, że wrogowie nie będą mogli nawet Black’a zauważyć. Jest to niezwykle satysfakcjonujące, lecz gra powtarzać nam będzie, iż nie na tym polega nasze zadanie i może to przynieść nieoczekiwane skutki. W pewnym przypadku po zabiciu jednego z wrogów będzie można usłyszeć, że rozmawiał on ze swoją córką, a różnie na to można zareagować. Z tego też powodu można grę przejść na dwa sposoby, á la Splinter Cell, albo Doom, jak wolisz tak przechodzisz.
Kolejnym ważnym elementem w grze jest nasz telefon, który pełni funkcję mini-mapy, termowizora oraz można nim skanować obiekty i spawnować przedmioty w terenie. Jest nam niezbędny. Producenci postarali się by okazał się on niezwykle przydatny i przy okazji prosty w użyciu, ponieważ współgra razem z naszym Corner Gun’em. Niestety zbliżamy się do AI i do wspaniałych przeciwników, którzy są – lekko powiedziawszy – nieprzemyślani i ich zachowanie jest czasami nie do przewidzenia. Być może to tylko moja opinia, ale tak czasami się działo.

Jest jednak w tej grze coś co zasługuje na jak największe uznanie, a jest to soundtrack. W trakcie przebywania w szpitalu, napięcie jak i klimat jest budowany doskonale. Psychodeliczna muzyka grana z coraz większą częstotliwością jest właśnie tym co wzbudza w graczu niepokój i wskazuje na to, że wydarzy się niedługo coś niezwykłego, strasznego, być może przerażającego – jak dla kogo. W tym miejscu składam Panu Olivier’owi Deriviere wyrazy szacunku i uznania za tak wspaniałą ścieżkę dźwiękową, która potrafi wywołać gęsią skórkę. Dlatego też najlepiej z tej gry wspominam właśnie soundtrack, który nadal potrafi w człowieku wzbudzić poczucie niepokoju, mimo przesłuchania go już parę razy. Jeśli miałbym wskazać coś co miałoby zachęcić do zagrania w tą grę, byłby to właśnie ten element.

