Wielu z nas swój pierwszy kontakt z grami miało poprzez produkcję osadzoną w świecie klocków Lego. Sam poświęciłem dziesiątki godzin na przygody w odległej galaktyce. Osobiście, moją ostatnią grą była produkcja z serii Harry Potter, jednakże Przebudzenie Mocy przekonało mnie by wrócić do czasów dzieciństwa. Powrotu nie uważam jednak za udany. Lecz, czy jest to spowodowane nostalgicznym idealizmem, czy może nowe gry są po prostu gorsze?
Każda kolejna gra z logo duńskiego giganta wprowadzała jakiś nowy element. W serii Harry Potter zmieniono sposób budowy, a Star Wars III wprowadziło wojny, które mogłyby spokojnie stać się osobnym RTS-em. Mimo tego, że w mojej opinii zamiana klasycznego języka “lego” na język angielski w grach pod szyldem Marvela było strzałem w kolano, to muszę przyznać, że wraz z każdą kolejną częścią serii Lego, pod kątem grafiki, mechaniki rozgrywki czy sztucznej inteligencji, gry stawały się wyraźnie coraz lepsze. Kiedy jednak odpaliłem, wcześniej wspomniane, Przebudzenie Mocy to poczułem ogromny zawód i rozczarowanie.

Przebudzenie Mocy, Jedna z nowszych produkcji gier Lego
Produkcja okazała się dla mnie wręcz niegrywalna. Już w pierwszej misji (nie mówię o samouczku) spotkałem się z ogromnym chaosem pola bitwy. Niestety, potencjał palących się domów, ciągłej strzelaniny i biegających szturmowców (chociaż stwarzali niesamowite wrażenie prawdziwej wojny), został zminimalizowany do przechodzenia nie wymagających fal “garnków”. Poza tym, chociaż elementy zręcznościowe powinny być miłą odmianą od walk, są jedynie gorzkim i monotonnym przerywnikiem, który mamy ochotę pominąć. Powód jest jeden… gra jest po prostu za łatwa.
Nietrudno zauważyć, że produkcje TT (Traveller’s Tales) są skierowane przede wszystkim do młodszej, mniej wymagającej grupy odbiorców, dla których gra powinna być łatwa i lekka. Wydaję mi się jednak, że twórcy nie przewidzieli lub zignorowali fakt, iż po produkcje sięgną gracze o wyższym poziomie umiejętności. Producenci nie zdecydowali się na stworzenie dodatkowego trybu trudności, który mógłby starszym graczom zwyczajnie umilić rozgrywkę.
Po analizie całej gry i konfrontacji z dziecięcym doświadczeniem muszę stwierdzić, że nowe produkcje Lego są pod wieloma względami lepsze. Jednak nawet najlepiej zaprojektowana rozgrywka, przy zbyt niskim poziomie trudności, staje się nie warta uwagi i nie dostarcza frajdy z gry. Podsumowując, jeżeli decydujesz się na powrót do produkcji Lego to nie powinieneś nastawiać się na wymagającą rozgrywkę. Oczekuj przechodzenia ogranych schematów w oczekiwaniu na następny przerywnik z dziecinnym, choć nostalgicznym humorem.
Jaka jest wasza opinia o nowych grach Lego? Czy warto inwestować czas w produkcje tego typu? Piszcie w komentarzach.

