Kończąc drugi tydzień możemy wyciągnąć z amerykańskich rozgrywek kilka wniosków. Po pierwsze TSM jest w formie, NAPRAWDĘ. Dwa – CLG powraca do starej taktyki w nieco innym wydaniu, “bądź w finale MSI żeby dać fanom fałszywą nadzieję”. Trzy – Team Liquid na pewno już nie mogłoby narzekać na swoją “klątwę czwartego miejsca”. Czy trzeci dzień przyniesie nam więcej rozstrzygnięć? Przekonajmy się!
W tym splicie jeszcze bardziej uwidoczniły się słabości Immortals, a drużyna taka jak Team SoloMid, zwłaszcza w obecnym stanie, potrafi je bezwględnie wykorzystać. Gra należała do TSM-u już od początku – pierwsza krew, pierwszy smok – jedynym w czym Immortals było lepsze była kontrola wież, ale problemem był brak jakiejkolwiek kapitalizacji. Z czasem TSM zaczęło coraz wyraźniej dominować na mapie – pozyskiwanie kolejnych turretów nie było już problemem, w walkach (których IMT było mistrzami) ich przeciwnicy zaczęli się gubić. W końcu gra ta przestała być dla organizacja Reginalda jakimkolwiek problemem – Immortals stawiało opór, ale dużo z tego nie wychodziło, bo był bezproblemowo przełamywany przez TSM – najbardziej widać było to na Nashorze, którego TSM podjęło niemal bezpośrednio po spawnie – Nieśmiertelni nie mieli wtedy już nie do powiedzenia – następne minuty były tylko występem jednego aktora (a w zasadzie pięciu) – aż do zakończenia, w niecałe pół godziny.
| TSM | 1 | – | 0 | IMT | MVP: Biofrost (TSM) | Skrót |
Mecz bardzo podobny do poprzedniego, ale z o wiele większą ilością akcji. W sumie czego innego mogliśmy się spodziewać, gdy pałeczkę w spotkaniu przejmują Nieśmiertelni? Mimo że to TSM zaczął spotkanie z przewagą – pierwszej krwi – nie trzeba było długo czekać na odpowiedź Immortals – dzięki genialnie przeprowadzonej rotacji Huniego na dolną aleję koreański toplaner zdobył potrójne zabójstwo. Dało to Nieśmiertelnym sporo wolności na mapie oraz pewności siebie, bo zaraz bo owej akcji zaczęli maksymalizować swoją przewagę wykorzystując zagubienie TSM-u. Szybko zaczęli znajdywać coraz to kolejne walki, a to z kolei przyczyniło się do uzyskania naprawdę imponującej przewagi przez Immortals. Swoją krucjatę kontrolowali do Barona, którego podjęli bez większych przeszkód, by następnie w okolicach 26 minuty zakończyć rozgrywkę. Déjà vu?
| IMT | 1 | – | 1 | TSM | MVP: Reignover (IMT) | Skrót |
Majstersztyk w wykonaniu botlane’u TSM-u. Myślę że uczciwym stwierdzeniem będzie powiedzenie, że to właśnie oni wygrali ten mecz dla swojej drużyny, więc w tym meczu zdecydowałem się przyznać 2 tytuły MVP. Doublelift od początku prezentował się niesamowicie – poczynając od przełomowego starcia 1 vs 3 z którego wyszedł zwycięsko aż po zakończenie gry, natomiast Biofrost zaczął błyszczeć dopiero w teamfightach, gdzie raz za razem popisywał się niesamowitymi ultami
Barda, a jednym z nich ostatecznie przyczynił się do wygranej TSM. Był to niezwykle wyrównany mecz, ale przy takiej postawie botlane’u TSM-u Nieśmiertelni nie mogli znaleźć żadnego przełamania, zważając na to że nikt z zespołu Bjergsena nie grał fatalnie.
| TSM | 2 | – | 1 | IMT | MVP: Doublelift & Biofrost (TSM) | Skrót |
| NV | 1 | – | 0 | P1 | MVP: LOD (NV) | Skrót |
| P1 | 0 | – | 2 | NV | MVP: Hakuho (NV) | Skrót |
| FOX | 0 | – | 1 | ![]() | TL | MVP: FeniX (TL) | Skrót |
| TL | ![]() | 2 | – | 0 | FOX | MVP: Piglet (TL) | Skrót |
Znowu blisko, ale w meczach Counter Logic Gaming nadal coś nie gra. W tym starciu na przykład bardzo zawiódł botlane – do 10 minuty Sneaky mógł cieszyć się wynikiem 3/0/0, i to bez żadnej interwencji junglera, a takie wpadki na tym poziomie po prostu nie powinny mieć miejsca. Dalej CLG jakby straciło wiarę w to spotkanie, bo zaczęli grać bardzo biernie. Umiejętnie wykorzystywało to C9, które brało dla siebie wszystko, co chciało – wieże, smoki, w końcu przyszła też pora na Barona. ale nie wykorzystali go do zakończenia rozgrywki – podeszli do tego spokojniej, metodycznie niszcząc bazę CLG, co w końcu i tak skończyło się porażką ekipy Hotshota.
| CLG | ![]() | 0 | – | 1 | C9 | MVP: Sneaky (C9) | Skrót |
Identyczna sytuacja jak poprzednio. Pasywność w rozgrywce po prostu niszczy CLG w starciach z dynamicznymi i responsywnymi drużynami. C9 popisywało się coraz to lepszymi rotacjami zakończonymi zabójstwami, natomiast CLG nie pokazywało nic. Sytuację próbował ratować Xmithie, ale oczywiście nie mógł być wszędzie. Mimo znacznej przewagi na mapie nie przekładało się to znacznie na sytuację materialną Cloud9, co sprawiło że Counter Logic Gaming zaczęło w okolicach 20 minuty istnieć w tej rozgrywce, głównie za sprawą Stixxaya, ale było to nierówne starcie. Kluczowym momentem dla C9 było wyłapanie poza pozycją Aphromoo, Xmithiego oraz HuHiego – po tym zdecydowali się na Barona, który został ostatecznie zabezpieczony przez Meteosa, a z tego miejsca była już prosta droga do zakończenia tej rozgrywki. Cóż, parę dni temu Roccat zaprzepaściło swoją szansę na 0/18/0, teraz C9 marnuje okazje do zagrania maksymalnej ilości 54 gier w splicie, ale chyba nie będą narzekać.
| C9 | 2 | – | 0 | ![]() | CLG | MVP: Sneaky (C9) | Skrót |
| Miejsce | Logo | Nazwa drużyny | Wygrane | Przegrane |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Team EnVyUs | 4 | 0 | |
| 1 | Team SoloMid | 4 | 0 | |
| 3 | Immortals | 3 | 1 | |
| 3 | Cloud9 | 3 | 1 | |
| 5 | Apex Gaming | 2 | 2 | |
| 6 | Echo Fox | 1 | 3 | |
| 6 | Counter Logic Gaming | 1 | 3 | |
| 6 | NRG E-Sports | 1 | 3 | |
| 6 | Team Liquid | 1 | 3 | |
| 10 | Phoenix1 | 0 | 4 |



