Ameryka nadal nie ma sobie równych, jeśli chodzi o ilość throwów, tzw. “clownfiest”, ale też, dzięki temu, emocji. Czy podobnie będzie też dzisiaj?
Doświadczenie, doświadczenie i jeszcze raz doświadczenie. To dzięki niemu Cloud9 nie miało najmniejszych problemów z Teamem Impulse. Mimo, że to Procxin wykazał się lepszą wczesną aktywnością od Rusha, to drużynowo przewaga stała zdecydowanie po stronie C9. Świetnie rozegrali wczesną fazę gry pod względem taktycznym, niszcząc rywalom tyle wież ile tylko mogli, jednocześnie nie oddając im zbyt wielu swoich struktur obronnych. Pozwoliło im to na wypracowanie naprawdę sporej przewagi w złocie, którą sprawnie zamieniali na kolejne wygrane walki drużynowe, co z kolei pozwoliło na szybką destrukcję bazy rywali, a Nexus TIP’u upadł jeszcze przez 30 minutą.
| C9 | 1 | – | 0 | TIP | MVP: Sneaky (C9) | Statystyki Skrót (kliknij, aby otworzyć) |
Czyżby NRG obudziło się dopiero na samym końcu splitu? Za wcześnie by cokolwiek mówić, ale ten mecz na pewno był krokiem w dobrą stronę dla tego zespołu. Była to niemal kompletnie inna drużyna od tego NRG, które mieliśmy okazje oglądać w ciągu ostatnich tygodni. Zespół Impacta często krytykowany był za bardzo słabą rozgrywaną wczesną fazę gry, natomiast tutaj early-game był niemal perfekcyjny.
Elise Moona była wszechobecna na mapie, a jak wiadomo. młody jungler nigdy nie wykazywał się jakąś specjalną aktywnością przez 15 minutą. De facto był to pierwszy raz, kiedy Moonowi udało się pomóc drużynie zabezpieczyć pierwszą krew. Świetnie też zaprezentował się GBM, który zagrał
Zedem, ale nietypowo, ponieważ zastosował build pod off-tanka (m. in. z Tytaniczną Hydrą i Gruboskórnością Steraka). Nie gorzej wypadła reszta drużyny – również zagrali dobrze, po prostu Moon i GBM wybili się ponad. Zwycięstwo jak najbardziej zasłużone, tylko czy graczom NRG uda się powtórzyć wyczyn z tego meczu i utrzymać formę na play-offy?
| NRG | 1 | – | 0 | ![]() | TL | MVP: Moon (NRG) | Statystyki Skrót (kliknij, aby otworzyć) |
Nie, to nie błąd. Renegades naprawdę wygrało z TSM’em. Niespodzianka? Na pewno. Czy naprawdę tak bardzo zaskakująca? Nie sądze. Ostatnimi czasy Renegades boryka się ze specyficznym problemem – świetnie rozgrywają early-game, jednak potem kompletnie gubią tempo i dają się wyłapywać na amatorskich błędach, co pozwala przeciwnikom powrócić do gry. Tutaj było prawie identycznie – Renegaci kompletnie zdominowali rywali we wczesnej fazie gry. Jak jednak dawali się zatrzymywać w poprzednich meczach? Przeciwnicy wykorzystywali ich błędy. Tutaj TSM po prostu błędów tych nie potrafiło wyłapać i odpowiednio wykorzystać. Nie pomagała oczywiście kompozycja oparta na ochronie
Jhina Doublelifta, ale nadal – jego ekipa wydawała się być po prostu zagubiona, widać było brak shotcallingu, a Renegades nadal napierali. Cóż, tutaj już throwu nie było – po pewnym Baronie REN szturmem uderzyli na nexus rywali, który został zniszczony jeszcze przed 30 minutą.
| TSM | 0 | – | 1 | REN | MVP: Freeze (REN) | Statystyki Skrót (kliknij, aby otworzyć) |
Ten mecz bez wątpliwości można uznać za największy throw splitu. Początkowa faza gry w całości należała do Dignitasu – zyskiwali oni kolejne zabójstwa, świetnie kontrolowali stan wież, zdobywali kolejne smoki i wyłapywali lekkomyślnie wychylających się graczy Nieśmiertelnych. Pierwsze zabójstwo Immortals uzyskali dopiero w 26 minucie, ale nie pomogło im to w ich ówczesnej sytuacji. Nadal pełną kontrole na mapie posiadali gracze Dignitas – po uzyskaniu pierwszego Barona w okolicach 35 minuty ich przewaga w złocie wynosiła aż 10 tysięcy. Zniszczyli oni 2 inhibitory rywali… i nagle, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kompletnie odpuścili tę grę. Pozwolili oni Nieśmiertelnym na wygranie dwóch walk drużynowych w zasadzie “za darmo”, co otworzyło amerykańskim liderom drogę do Barona. W tym też momencie przewaga DIG przestała się jakkolwiek liczyć – patrzyli tylko jak Immortals sukcesywnie niszczy kolejne struktury obronne. Próbowali co prawda powstrzymać ich atak, jednak robili to na tyle bezmyślnie, że nie dało to żadnego efektu. Tutaj już IMT nie pomyliło się i zakończyli tę rozgrywkę dopisując 15 zwycięstwo na swoje konto.
| DIG | 0 | – | 1 | IMT | MVP: Adrian (IMT) | Statystyki Skrót (kliknij, aby otworzyć) |
Najbardziej wyrównany mecz niedzielnych rozgrywek. Przez całe 40 minut spotkania przewaga (zarówno po jednej jak i drugiej stronie) nie była większa niż 3 tysiące sztuk złota. Kluczowe w tym meczu były cele na mapie. Obie drużyny, znane ze swojego taktycznego podejścia do gry i unikania walk, dosłownie wymieniały się swoimi objective’ami. Podczas tej fazy lepiej wychodziło na swoim stylu Echo Fox, jednak kiedy doszło do teamfightów widać było, że CLG lepiej odnajduje się w tym elemencie gry. Swoją stratę w złocie za wieże nadrabiali świetnie rozegranymi walkami. W pewnym momencie niedokładna kontrola jungli odbiła się na Counter Logic Gaming, kiedy to Lisom udało się zabezpieczyć Barona, ale zaraz po tym znów dali się wyłapać w walce i Nashor nie dał im w zasadzie nic. Keith na swoim
Lucianie poczuł się zbyt pewnie i został złapany kilkakrotnie poza pozycją, co znacznie ograniczyło potencjał taktyczny zbudowanej właśnie wokół strzelca kompozycji. Bezwzględnie wykorzystało to CLG – po śmierci największego zagrożenia w szeregach rywali, ruszyli na bazę przeciwników, gdzie Lisy próbowały się bronić, jednak nie było to możliwe przeciw tak agresywnie nacierającym CLG, po czym kilka minut później, gracze Echo Fox musieli oglądać swoją bazę w szczątkach.
| FOX | 0 | – | 1 | ![]() | CLG | MVP: Darshan (CLG) | Statystyki Skrót (kliknij, aby otworzyć) |
Niektóre zespoły wydają się budzić dopiero teraz, przed końcem splitu. Czy zdążą osiągnąć coś więcej, teraz w lepszej w formie? Komu uda się zakwalifikować do playoffów? Na te pytanie odpowiedź przyniesie kolejny tydzień, który będzie już ostatnim w wiosennym splicie – pozostaje tylko czekać.
| Klasyfikacja drużyn League of Legends Championship Series North America |
|---|



