Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Wdech, wydech… czyli krótko o rage’u.

W League of Legends gram już niewiele ponad rok. Ilu z was zostało w swojej karierze zwyzywanych? Przepraszam. Zadam trafniejsze pytanie – ile gier temu zostaliście ostatnio “zrage’owani”?

Jeśli kiedykolwiek graliście w LoL’a, a o ile nie pomyliliście adresu strony to na pewno tak jest, doświadczyliście na własnej skórze ataków ze strony “groźnych” graczy. Zwykle całe niebezpieczeństwo sprowadza się do tarzania się ze śmiechu (złamane żebra długo się goją, więc radzę to robić na dywanie), gdy buntowniczy nastolatek postanawia udowodnić nam swoją wyższość. Przychodzi jednak ważny mecz, w którym jego podejście oraz nasz gipsowy golf uniemożliwiają zwyciężenie rankeda. Co możemy z tym zrobić? Jak ze wszystkim – trzeba zacząć od początku:

1. Wybieranie postaci

Podejście oraz determinacja graczy zaczynają się kształtować już w fazie pickowania championów.  Pamiętaj, że rasistowskie żarty lub traktowanie graczy z góry rodzą niechęć – najpierw do gracza, a potem do całej gry. Jeśli będzie upokarzany, zechce jak najszybciej skończyć nieprzyjemnie kojarzącą mu się rozgrywkę. Należy się również zastanowić, czy nie warto jest przekazać komuś pozycji o którą prosi. Jeśli wiemy, że z innej pozycji będziemy w stanie zrobić równie wiele, jak z tej oddanej, to warto jest doprowadzić do wymiany, która podniesie morale drużyny. Nie wypada też instalock’ować. Warto zapoznać się z zaleceniami drużyny i się do nich dostosować. Gracze widzą wtedy, że chcesz współpracować. Odczuwają, że mają realny wpływ na grę, przez co chętniej się w nią angażują.

2. Popełnianie błędów



Nigdy, ale to przenigdy nie wyzywaj sojuszników po zawalonej akcji. Możesz to sobie nawet wypisać na ścianie. Jeszcze nie zdarzyło mi się, aby rage pomógł mojej drużynie. Jak najbardziej cenię konstruktywną krytykę, wsparcie oraz teamplay. Zdarzają się gry, gdzie drużyna stanowczo nie ma dobrego dnia i po prostu lamią. Zachęcaj ich do walki, wspieraj i kieruj nimi. Krzyk, jęki i żale wykrzycz w poduszkę, bo przelewając je na ekran monitora dostaniesz tylko palpitacji serca pomieszanych z bólem po kolejnej porażce.

3. A co jeśli to mnie rage'ują?

Po 600 rankedach, wyzbyłem się czegoś takiego jak nienawiść i stałem się pokorny. Własne kompleksy i poczucie wyższości zostawiam na zewnątrz, a w grze staram się dopingować moich sojuszników. 80% graczy, stanowią bywalcy brązu i srebra. To właśnie tam przelewa się najwięcej zawistnych wyrazów. Jeśli już z tego wyrośliście, ale waszej drużynie ciągle doskwiera nadmierna ilość hormonów, to musicie:
a) Uspokoić sytuację – Porozmawiajcie z nim. Poznajcie jego motywy. Spróbujcie mu pomóc, rozwiązać jego problemy. Jeśli ogarniecie sytuację, zyskacie jednego sojusznika, który pójdzie za wami w ogień. Bywa i tak, że przed szklanym ekranem siedzi niewyżyty człowiek, którego nie jesteśmy w stanie odratować. Skoro nie możemy mu pomóc, trzeba go zignorować. Po co zaprzątać sobie głowę dzieciakiem, który nie wziął swojej porcji leków? Zostawmy go z jego tabletkami i poczuciem wyższości, próbując uratować grę z resztą teamu.
b) Pomóc mu w grze – Częstym powodem rage’u, bywa sytuacja w grze. Gracz na topie przegrywa swoją linie, a jungler nie jest mu w stanie pomóc, bo ratuje miażdżonego bota. Jak wyjść z patowej sytuacji? Kapiący z ust topera jad nie pomaga, czasu coraz mniej, a my, jako leśnik musimy ogarnąć kilka linii. Spokój – to jest wasz największy sojusznik. Pomyśl, co możesz zrobić dla drużyny. Na początek uspokójcie sojusznika z góry, potem pomóżcie wraz ze midem na dole, by po chwili polecieć pomóc waszemu topowi. To tylko standardowy przykład; chodziło w nim o wzajemną pomoc i poczucie wspólnoty w drużynie.
c) Gdy już wszystko zawiedzie, kliknij TAB, a następnie zignoruj wszystkich graczy. I jak to mówią: “play your own game”.

Krótki artykuł, a opanowanie jego zaleceń nie weszło w nawyk nawet połowie graczy LoL’a. Mam nadzieję, że jego przyswojenie przyjdzie wam o wiele łatwiej i gdy się spotkamy się na Fields of Justice porozmawiamy na spokojnie – jak równy z równym.

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.