Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Scream blog: przesyt LCSa?

Oglądając boje europejskiego top6 w zakończonych wczoraj playoffach naszła mnie refleksja nad tym jak gry podczas Gamescomu diametralnie różniły się od tego co dostawaliśmy przez cały sezon regularny LCS. Wreszcie można było poczuć emocje, każdy dead na mapie się liczył i wszyscy dokładnie o tym wiedzieli. sOAZ z nerwów przed półfinałem podobno nawet wymiotował. Nie bez powodu – stawką były miesiące ich ciężkiej pracy, aby dostać się na World Finals.

Ja jako widz – po prostu chciałbym widzieć tego więcej. Nie, nie wymiotującego sOAZa, ale fantastycznych gier, które są zacięte, grane niezwykle ostrożnie i bardzo rzadko snowbollujące się po pierwszych lepszych błędach do przewagi dającej zwycięstwa w 15 minutach.

Obecny system LCSa oferuje nam ponad sto właśnie takich meczów podczas trwającego sezonu regularnego, który obejmuje po cztery spotkania pomiędzy poszczególnymi drużynami, po których okazuje się, że i tak znamy tylko i wyłącznie spadkowiczów, a reszta może cały czas diametralnie zmienić się w playoffach.

Jestem fanem competitive LoLa, uwielbiam oglądać gry (prawdopodobnie bardziej niż grać), ale po obecnym season 3 czuje po prostu ich przesyt i małą frustracje związaną z tym, że nie jestem w stanie ogarniać wszystkiego. Zwykła osoba nie ma szans na obejrzenie całości rozgrywek. Jedynymi osobami, którzy dokonali tego czynu są chyba tylko casterzy LCSa, którzy za śledzenie gier dostają stałą pensję.



Pisząc powyższe słowa myślałem i tak cały czas tylko o Europie, a przecież równie ciekawe lub nawet ciekawsze gry odbywają są w amerykańskim LCS, chińskim LPL czy koreańskim OGN. Jeżeli śledzenie scen League of Legends nie jest Twoim full time job (a tym zajmuje się być może 50 ludzi na całym globie), nie masz szans na znalezienie czasu, aby obejrzeć wszystko.

Zastanawiam się więc czy obecny system z setkami gier o przysłowiową “pietruszkę” (swoja drogą, trochę smutne jest, że cały Spring Split w ogóle nie liczył się w kontekście World Finals) jest optymalny.

Wydaje mi się, że nawet pod tym względem lepszy od LCSa jest np. system koreańskiego OGNa (Azjaci wyprzedzą nas we wszystkim…) , który obejmuje cztery grupy, pojedynki bo2 (tak, mogą być remisy)i dalsze playoffy w bo5. W takim układzie najsłabsze ekipy w lidze mogłyby zagrać tylko 6 gier podczas jednej części sezonu, ale przynajmniej oglądanie ich również może być emocjonujące.

Mam nadzieje, że sam Riot zauważył, że liczby osób na ich streamach nie rosną. Fani po prostu lubią być na bieżąco i jeżeli wiedzą co się w danej lidze dzieje, chętniej włączają relacje. Ja osobiście jestem już trochę wyczerpany i naprawdę cieszę się, że już za kilka tygodni będziemy oglądać World Finals w Staples Center.

Chociaż w trakcie czteromiesięcznej przerwy pomiędzy Season 3 i Season 4 i tak prawdopodobnie będę wypluwał każde słowo, które tutaj napisałem.

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.