Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Polska kontra angielska wersja językowa

Wielu graczy uważa polską wersję klienta League of Legends za co najmniej niedorównującą wersji angielskiej, a tłumaczenie za brak jakiegokolwiek wysiłku ze strony jego twórców. Czy oznacza to, że osoby wykorzystujące ojczystą wersję gry są słabsze lub głupsze?

Tłumaczenie

Polska wersja potrafi mocno zadziwić człowieka. Pierwszym przykładem jest chociażby Eliksir Geniuszu (Elixir of Brilliance), który jest wyjątkowo swobodnym tłumaczeniem twórców. Maw of Malmortius, które ochrzczono Paszczą Malmortiusa jest również słabo udanym tłumaczeniem. Maw jest inną nazwą abomasum (trawieniec – część żołądka). Oba pojęcia mają do siebie bardzo długą drogę, bo prócz tego, że są częścią układu pokarmowego, niewiele je łączy.
Wiele razy w polskiej wersji przewija się ostrze (blade). Żałuję, że na osobne tłumaczenie nie zasłużył Infinity Edge, który został nazwany Ostrzem Nieskończoności. Edge odnosi się faktycznie do ostrza, jednak w kontekście części miecza, a nie jako jego synonim. Wspomniany “skraj” jest zewnętrzną i najbardziej ostrą częścią miecza. Jego bezkres czyni go niezwyciężonym narzędziem w walce. Niestety, ambicje twórców osiadły na ostrzu i nie starali się wymyślić bardziej zajmującej i adekwatnej nazwy.
Zagłębiając się w postacie doznajemy kolejnego szoku. Widząc Lucian – The Purifier przełożone na Kleryk Broni wszystko zaczyna się w moim wnętrzu (może nawet w trawieńcu =) gotować. Na szczęście jest to jedyna niedoróbka w przydomkach postaci jaką zauważyłem, przez co tłumacze wychodzą w tej sytuacji obronną ręką.

Lunar Revel festivities



Festiwal Księżyca, które niedawno się rozpoczął, wprowadzając do gry nowe skiny, ikonki oraz wardy, obrzydził mi doszczętnie polską wersję. Widząc, że klient pobiera nową zawartość, postanowiłem wejść na stronę Ligi i sprawdzić jakie to nowości zostaną wprowadzone. Odwiedziłem portal, gdzie z radością odczytywałem sposoby na zdobycie eventowych ikonek. Postanowiłem porozmawiać o tym z kolegą i razem cieszyć się z nowej zawartości, jednak jego wiedza nieco różniła się od tego, co wyczytałem. Niestety polska wersja wprowadziła mnie w błąd i dopiero po przeczytaniu oryginału dowiedziałem się, jak naprawdę mogę zdobyć wymarzone obrazki. Błędy były na tyle rażące, iż pokusiłbym się o stwierdzenie, że nawet ja naskrobałbym coś lepszego.

Utrudniona komunikacja

Wracam wspomnieniami do pięknych czasów, gdy z wypiekami na twarzy wbijało się kolejne poziomy, a radość sprawiał głos komentatora “Dwa Trupy”. Z drugiej strony nieobeznany z angielskojęzyczną wersją i dopiero raczkujący, jako gracz Ligi, nie potrafiłem sobie zbytnio poradzić. Sojusznicy, którzy prosili o złożenie przez mnie przedmiotu, musieli długo tłumaczyć jego statystyki, ponieważ nazwa nie była jasną podpowiedzią. Z czasem coraz więcej wypowiedzi było skrótami np. bt, ie, ga, które ciężko zrozumieć użytkownikowi polskiego klienta League of Legends.

Komentator

Spotkałem się ze sporą krytyką w stronę komentarza polskiej wersji. Zaczynając od tekstów, które gorzej brzmią w języku ojczystym np. “Udało ci się zabić wroga” czy “Dominacja”, która w ogóle nie pokrywa się z oryginałem. Wiele osób śmieje się również z wykonania, które również w mojej opinii jest gorsze. Po prostu lepsza okazała się zagraniczna komentatorka. Pulę zamyka “Pięć Trupów”, które wypowiadane w polskiej wersji traci trochę swój blask i nie sprawia aż takiej satysfakcji, jak usłyszenie “Pentakill” wraz z napawającym ogromną radością napisem zajmującym pół ekranu.

Wypowiedzi postaci

Polski voice acting w Lidze stoi na bardzo, bardzo, bardzo niskim poziomie. Sam jestem zdziwiony, że byłem zdolny do wytrzymania kilku miesięcy przy takim chłamie. Pierwsze co rzuca się w oczy to słabe tłumaczenie. Po kupnie Jinx, będąc mocno zajarany nową postacią i jej świetnymi tekstami, zaciekawiło mnie, jak brzmi po polsku. Po usłyszeniu “Straszna z niej beksa, ciągle płakać tylko chce”, owinąłem się w koc i w pozycji embrionalnej płakałem nad ludźmi grającymi na tej okropnej wersji. Przecież przy takim przekładzie, traci to cały swój sens. “She’s such a looser, always ready to cry” odnosi się do piosenki “Here Comes Vi!”, gdzie śpiewa “She’s such a misfit, always ready to brawl”. Cała fabularna otoczka pęka, a wypowiedź traci swój klimat.
Ostatnią sprawą jest słaba w moim odczuciu jakość voice actingu. Polscy aktorzy nie umywają się do głosów zawartych w angielskojęzycznej wersji. Jeśli komuś bardziej podoba się polski głos, jak najbardziej należy to uszanować. Gdy zdarzy się komuś powiedzieć, że tłumaczenie na nasz ojczysty język w głosach postaci zostało dobrze zrobione to albo niezbyt dobrze zna język angielski, albo ma niezbyt wyrafinowany gust.

Alternatywny komentarz

Przeszukując sieć, trafiłem na inne wersje polskiego komentarza. Są stosunkowo słabe i nawet wobec ubogiego “Pięć Trupów”, pozostają jedynie humorystyczną ciekawostką. Jeśli jesteście ciekawi sami sprawdźcie – klik.

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.