Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Podsumowanie IEM Cologne

Za nami kolejny przystanek ósmego sezonu Intel Extreme Masters, kończącego się światowymi finałami w Katowicach! Był to również dość nietypowy przystanek, choćby ze względu brak Starcrafta 2 jako gry turniejowej, a rozgrywki League of Legends zostały podzielone na dwa turnieje: Amateur i Pro.

W zasadzie tylko z nazwy jeden z nich był amatorski, ponieważ oba były mocno obstawione, a pula przeznaczona na ten przystanek wynosiła 80 tys $. Turniej rozgrywany był na starym patchu 3.13. Zacznijmy podsumowanie od turnieju teoretycznie mniej prestiżowego.

Cztery zespoły zakwalifikowane podczas turnieju online przyjechały do Kolonii wywalczyć 30 tys $. (pierwsze miejsce zgarniało 17 tys.). W gronie faworytów stawiano NiP oraz SK Gaming, które wygrywało większość pojedynków w sieci.

Turniej offline zweryfikował jednak brak doświadczenia midlanera SK – młodziutkiego duńczka Jesiza, który wraz z całą drużyną nie zaliczy tego turnieju do udanych. W drugim półfinale nie bez problemów, ale jednak zwycięsko, wyszli zawodnicy NiPu.

Ciekawie zapowiadający się finał niespodziewanie zdominowała ekipa Wilków z Kopenhagi; wyszło sporo braków nowego składu Ninjas in Pyjamas, których czeka sporo ciężkiej pracy, jak wspominał ich ex-support, a obecnie trener Deficio. Wilki pokazały pazur w perspektywie zbliżającego się turnieju relegacyjnego do LCS i na pewno są sporym faworytem, żeby uzyskać slota w walce z drużynami chcącymi się utrzymać.

Turniej profesjonalny w pierwszej rundzie profesjonalizm miał w zasadzie tylko w nazwie. Dwie znane LCSowe marki szybko rozprawiły się z rosyjskim i tureckim zespołem. Runda półfinałowa to starcia, które miały jeden znaczący podtekst – który region obecnie dominuje, Europa, czy Ameryka. Obronną ręką wyszły oba zespoły europejskie, gdzie Gambit poradziło sobie znakomicie, egzekwując bardzo dobrze teamfighty w obu mapach.

W drugim pojedynku półfinałowym lekki trash-talk pomiędzy Doubleliftem, a Rekklesem przed spotkaniem tylko podgrzał atmosferę. Godny uwagi jest bardzo ciekawy team-comp zastosowany przez Fnatic w pierwszej mapie. Postacie nastawione na poke i kite kompletnie zaskoczyły zawodników CLG, co skończyło się łatwym zwycięstwem europejskiego zespołu. (Powtórka)

W kolejnym rozdaniu Fnatic zagrało jakby nie było sobą, od początku oddając dominację przeciwnikom i to głównie za sprawą Doublelifta stan rozgrywki się wyrównał. W decydującej rozgrywce Peke zadziwił pickiem Morgany. Solidna gra całego europejskiego zespołu w trzeciej grze zapewniła im udział w finale kosztem CLG.

Europejski finał, na który wszyscy zacierali ręce, okazał się wielkim powrotem na sam szczyt rosyjskiej potęgi, jak za czasów Moscow5. Gambit w każdym aspekcie przewyższał Fnatic podczas tego spotkania, a już prawdziwą dominację i kunszt pokazał Diamondprox w drugiej mapie, gdzie grając Evelynn swoją świetną grą w early (poza błędem podczas 1 lvl, gdzie dał się złapać) poprowadził drużynę do zwycięstwa, zgarniając przy okazji tytuł MVP.

A na koniec jeszcze kilka highlightów z turnieju!





Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.