Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Nierówność społeczna na ARAMie

Kto z nas po męczącym i pełnym obowiązków dniu nie chciałby sobie odpalić krótkiego i relaksującego meczu na jednej linii? Myślę, że nie tylko ja, więc na szczęście istnieje coś takiego jak ARAM. No ale jak wszędzie, nie ma nic idealnego i czegoś trzeba się uczepić, więc spróbuję zrobić to i tym razem.

W 2013 roku, wraz z wejściem do Ligi Wiedźmy Lodu – Lissandry, Riot sprezentował nam zupełnie nowy tryb gry, któremu towarzyszy śliczna zimowa mapka, po której biegają białe chomiki (tak je nazywam). Howling Abyss to Freljordzki most, na którym wszyscy bohaterowie toczą bitwę na jednej linii. Krótką historię tego miejsca przytacza nam jeden ze sklepikarzy.

To coś więcej niż tylko most. Może kiedyś był to tylko twór z kamienia, ale teraz spoczywa na nim ciężar całego Freljordu. Wiele lat temu, doszło tu do długiej i brutalnej bitwy, która zadecydowała o losach tej krainy. Rozejrzyj się i posłuchaj, ten hałas to nie tylko wiatr – to krzyki pokonanych zrzuconych w otchłań. Nikt już nie pamięta, kto i po co zbudował ten most. Nikt już nie pamięta wojny, która zniszczyła to miejsce. Nikt poza mną. Ja tu byłem! Ja widziałem tę bitwę! Ja tu umarłem i nigdy nie opuściłem tego miejsca! Miałem tu pozostać i zadąć w Róg Strażnika przedmiot róg, gdyby powrócili nasi przeciwnicy. Teraz, teraz wycie staje się głośniejsze i wyczuwam coś złego z czeluści otchłani. Sięgam po róg. W tym miejscu wkrótce znowu dojdzie do bitwy. Bitwy, która zadecyduje o losach Freljordu. Jeżeli Freljord upadnie, wkrótce podąży za nim reszta świata. Tak, to coś więcej niż tylko most… — Gregor

Ponadto, po wygranym meczu możemy usłyszeć dość długi monolog Lissandry, która opowiada historię tego miejsca, przytaczając wydarzenia ze swej młodości:

Wyjąca Otchłań. Bezdenna szczelina lodowcowa otoczona pradawną fortecą wyciętą w lodowcu. Nikt nie pamięta, kto stworzył to miejsce. Nikt nie zna jego przeznaczenia. Nikt, poza mną. Na długo przed Ashe i Sejuani, zanim magia strzaskała porozbijane szczyty, zanim pustynia pochłonęła Shurimę, trwały czasy Trzech Sióstr. Byłyśmy wtedy tak młode; Avarosa, Serylda i ja – Lissandra. Wtedy żyli tu Mroźni Obserwatorzy. Nie wiem skąd nadeszli, ale mieli ogromną moc. Wręczyli nam dary, podzielili się magią, dali nieśmiertelność. Nazwali nas “Zrodzonymi z Lodu”. W zamian my dałyśmy im wszytko czego zażądali. Tę potężną twierdzę, ogromne imperium, naszą lojalność. Nie była to wygórowana cena. Avarosa jednak miała inny pogląd. Jak rozpieszczone dziecko domagała się wolności, prawa wyboru. Zasiała ziarna buntu i zdrady. Wszystko wydarzyło się w tym miejscu. Po jednej stronie Mroźni Obserwatorzy, po drugiej Avarosa i jej horda Zrodzonych z Lodu. Wielu Zrodzonych z Lodu poległo tamtego dnia, ale w końcu… Obserwatorzy zostali pokonani. Avarosa wtrąciła ich wyjących do otchłani. Nigdy jej nie wybaczyłam. Nadejdzie czas mojej zemsty. Ale to zupełnie inna historia….

Jak widać, mapa ta ma dość ciekawą historię i myślę, że każdy może doszukać się w niej wielu ciekawych rzeczy.  Jest ona też urozmaicona przez zadanie poboczne, jakim jest bitwa o Freljord. Po zabiciu lub asyście zabójstwa naszej przeciwniczki: Ashe/Lissandry/Sejuani, możemy do końca rozgrywki ponosić sobie lodową koronę i szczycić się tytułem królowej Freljordu. Dodatkowo możemy dokarmiać tam zwierzęta i patrzeć jak ładnie przybierają na wadze. Inną ciekawostką jest również to, że na jednym z ołtarzy widnieje kształt przypominający Lissandrę, a na bramie Vel’Koza, co widać poniżej.

http://www.thunderbot.gg/img/2014/02/Velkoz-ARAM2.png

To by było na tyle jeśli chodzi o samą fabułę towarzyszącą Howling Abyss. Chciałabym zwrócić uwagę na kilka problemów związanych z ową mapą.
Po pierwsze, jak widać w tytule – nierówność społeczna. Co to oznacza? Oczywiście to, że mamy dość niezbalansowany dobór przeciwników. Bywa, że niektóre mecze trwają po 12min i mniej, gdyż jedna z drużyn nie potrafi zrobić kroku od wieży. ARAM to tryb losowy, niby to sprawiedliwe, bo wszystko jest całkowicie przypadkowe, ale uważam, że lekko uprzykrza nam rozgrywkę.



Miałam kiedyś przyjemność grać w teamie o bardzo zróżnicowanych postaciach, jednak przeciwnikami było czterech tanków i jeden Ap Carry. Jak można się domyślić, z góry wiedziałam, że przegramy ten mecz, bo co niby mieliśmy zrobić, gdy przeciwnicy odziani w gruby pancerz trzaskali nam wieżę? Stuny, spowolnienia i wszystko czego nie lubią papierowe postacie, skumulowane w jednym miejscu.

Taka sama, choć inna pod pewnymi względami sytuacja, pojawia się gdy przeciwnicy mają Katarinę, Blitzcranka, Nidalee, albo czterech Ad Carry. Te postacie często dominują grę tak, że trwa ona zbyt krótko, schematycznie i nudno: bijemy, bijemy, Katarina – R, pentakill: dwa, cztery, sześć razy? Koniec meczu. Bardzo łatwo jest też wygrać mecz bez większego wysiłku, mając w drużynie Nidalee, która jedną dzidą zabierze pół hp, sama będąc nietykalna w bezpiecznej odległości. Bardzo denerwującą postacią jest także Ziggs, nie pozwalający podejść do siebie i swojego teamu i wszelkie postacie z nadmiarem CC. Można by tak było wymieniać długo, ale wiadomo, każdy ma swoje zdanie.

Myślę, że o wiele wygodniej byłoby, gdyby dobór odbywał się na podstawie przypisanych przez Riot bohaterom funkcji pierwszorzędnych. Jeśli team ma jednego obrońcę, to drugi tak samo, jeśli zabójcę czy support, drugi również. Nie byłyby może tak krótkie, ale w 30min spokojnie by się zmieściły, a gracze byliby usatysfakcjonowani. Mało tego, może nie musielibyśmy wysłuchiwać żalów często niezrównoważonych i nadpobudliwych chłopców, których kultura osobista i słownictwo sięgają dna.

Kolejną ciekawą, w negatywnym tego słowa znaczeniu, sprawą są losy. Każdy z nas wie, że po opuszczeniu kolejki, co poprzedziło nasze losowanie, tracimy możliwość ponownego wyboru w następnym meczu. Jednak zdziwiło mnie, że utrata losu następuje również wtedy, gdy mecz opuści nasz znajomy, którego zaprosiliśmy. Ja wiem, że ma to na celu zniechęcenie ludzi do opuszczania kolejek, ale to trochę głupie. Jak nam już niesprawiedliwie losuje postaci, to niech przynajmniej nie karcą nas tak za wyjście znajomych.

Właściwie co do tytułowej nierówności, nie dotyczy jedynie bohaterów, ale również ludzi. Mam na myśli zakorzeniony w głowach społeczności krzywdzący stereotyp Polaka idioty, napędzający falę wyzwisk psujących zabawę z gry, która ma służyć jedynie zrelaksowaniu się po ciężkim dniu. No ale o tym już innym razem, mam nadzieję.

Cóż więcej można powiedzieć o ARAMie? Miły i przyjemny tryb, w którym należałoby poprawić kilka rzeczy i byłoby niemal idealnie. Lecz to tylko moje luźne rozważania, jedni lubią ten tryb właśnie za to, że rządzi nim czysty przypadek, inni woleliby bardziej zbalansowaną grę.

A wy, może macie jakieś swoje spostrzeżenia?

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.