Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

LMQ i międzynarodowa afera

W ostatnich dniach docierały do nas nieprzyjemne sygnały z obozu chińskiego zespołu. LMQ rozstało się z menadżerką Sharon Li oraz trenerem. Sami zainteresowani natomiast dowiedzieli się o tym dopiero za pośrednictwem mediów społecznościowych. Co zaszło w chińskiej drużynie? Postaramy się temu bliżej przyjrzeć.

Zacznijmy od początku. Dziś w godzinach nocnych naszego czasu LMQ opublikowało na Facebooku oficjalne oświadczenie zespołu. Możemy w nim przeczytać, że zespół zdecydował się rozstać z Sharon i trenerem drużyny oraz zmienił właściciela. Jako powód podaje ostatnie problemy w relacjach na linii menadżer/organizacja-zespół. LMQ szuka też bardziej doświadczonego trenera. Całe oświadczenie możecie znaleźć tutaj: Oświadczenie LMQ.

Z reakcji Sharon Li wynika, że o decyzji zespołu dowiedziała się z Facebooka:


Z komentarzy zarówno pod twittem Sharon Li, jak i pod oświadczenie LMQ widać, że ludzie solidaryzują się z byłą już menadżer chińskiej formacji. Większość uważa tę decyzję za niesłuszną i nie wyobraża sobie drużyny bez Sharon. Sytuacja w rzeczywistości jest jednak nieco bardziej skomplikowana.



Z wiarygodnego źródła dotyczącego chińskich rozgrywek możemy dowiedzieć się, że Sharon Li wiedziała o nadchodzących zmianach już dwa tygodnie temu, pod znakiem zapytania pozostawał jedynie termin, w którym miały one nastąpić.

Ponadto pojawiły się pogłoski w związku, z którymi LMQ miało być w tajemniczy sposób powiązane z Royal Clubem (przed przeprowadzką do Ameryki LMQ było drugim zespołem tej organizacji). Jest to dość poważna sprawa, gdyż Riot zabrania takich praktyk i w tweecie opublikowanym 29 kwietnia tego roku Sharon Li pisała, że obydwie drużyny nie są dłużej od siebie zależne.

Sharon Li Tweet

Jednak na to, że było inaczej miałaby wskazywać osoba eNo, który pełnił rolę CEO w LMQ i tym samym czasie był właścicielem Starhorn Royal Club. Pojawiały się też plotki jakoby Sharon wraz ze swoim chłopakiem próbowała przejąć organizację, kiedy poprzedni właściciel Royal Clubu zniknął.

Z drugiej strony Sharon podobno bardzo troszczyła o zespół, niektóre źródła podają nawet, że płaciła z własnej kieszeni za część codziennych, niezbędnych rzeczy takich jak jedzenie. Wydaje się też, że znakomicie rozumiała się z graczami i jej brak będzie dla nich smutną wiadomością.

W związku z wieloma tajemniczymi elementami tej układanki ciężko jednoznacznie sklasyfikować tę sprawę. Wydaje się jednak, że decyzja LMQ miała pewne uzasadnienie, choć na pewno nie wszystko zostało w tym przypadku powiedziane… Niemniej całe zamieszanie na pewno nie sprzyja samemu zespołowi, a mając na uwadze końcówkę sezonu zasadniczego i nadchodzące play-offy może się to niekorzystnie odbić na formie drużyny. Najważniejszym dla tej formacji wydaje się teraz jak najszybsze uspokojenie sytuacji.

A wy co sądzicie o tej sprawie?

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.