Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Horror normali na Summoner’s Rift

Zmęczyły was już gry rankingowe? Może chcecie wypróbować nowego bohatera na kolejce, która nie wpływa na waszą dywizję, a ponoć jest po to by, się uczyć i bawić? Nie ma opcji. Normal ani nie uczy, ani nie bawi. Po ciężkim dniu na solo kolejce często kieruję swe zmęczone dłonie, by zagrać grę, która nie zmusi mnie do “tryhardu” ani nie sprawi, że wyrzucę klawiaturę przez okno. Niestety tyle razy ile próbuję, tyle się zawodzę – klawiatura leci za okno, a ja zaczynam grać na większych obrotach niż w grze rankingowej. Dlaczego się tak dzieje? Wpływa na to kilka rzeczy.

Osobiście na co dzień żeruję w lesie oraz na środkowej alei, a na normalach staram się jednak to omijać, więc kieruję się na przykładowego topa. Spotykam tam najczęściej graczy Riven i Jaxa, którzy co prawda na kolejce osiągnęli szczytną Platynę V w porywach do diamentu, więc nie powinnam mieć z nimi problemu, a jednak. Przykładowa Riven zagrała 700 gier rankingowych swoim bohaterem, a ile normali – tego wolę nie wiedzieć. Także zakładam, że każdy już wie, że dostaje po twarzy od przeciwnego przywoływacza, jednak to nie wszystko, oj nie – tu wkracza do akcji jeszcze leśnik. O ile mój przegrał pojedynek z blue buffem, o tyle wrogi w blasku dwóch buffów przychodzi odwiedzić mnie – nieważne czy ja już nie mam Flasha, czy można mnie złapać, czy nie i tak oboje sfleshują na moją twarz, by tylko być pewnym tego, że przypadkiem nie przeżyję z nędzną ilością HP. Przecież byłaby to katastrofa gdybym się cofnęła do bazy i straciła dwie fale minionków. I tak w kółko. Przez 20 minut. Wracam, dostaję od Riven, cofam się bądź stosuję szybszy recall z szarym ekranem, wracam, leśnik znów mnie pobije, kupuję jedną potkę, bo na tyle mnie stać i wracam, schemat się powtarza, aż nie popadnę w depresję. Takie rzeczy nie dzieją się na kolejce rankingowej, tam człowiek woli zabrać wieżyczkę czy smoka niż zgnębić jedną osobę, która i tak już się nie przyda do niczego prócz oddania małej ilości złota dla przeciwnika.

 

A no właśnie – z jakiego powodu ludzie skupiają swoją uwagę na jednej osobie? Są trzy bardzo śmieszne powody.

Po pierwsze (tylko dla kobiet!) – mam damski nick, a moi przeciwnicy to moi rodacy. Oni muszą pokazać swoją wielkość, sprawić, że będę 0/20, a następnie napisać na czacie “do kuchni”. To buduje zazwyczaj ego polskich graczy, nie do końca rozumiem dlaczego, bo w sumie i tak spędzam tam większość życia. Może mi to ktoś wyjaśnić?



Po drugie – dywizja. Zdarza się, że gram z osobami, które mają wyższą. Horror normalka należy wtedy do nich, dlatego do każdego staram się dobierać osobę o wyższej dywizji niż moja własna. Nie czuję się dzięki temu zagrożona falą niewytłumaczonej nienawiści, a jedynie z boku oglądam jak mój kolega, szczytny challanger z eastowskiego serwera po 10 minutach ma ochotę wyjść z gry, a w 15 woła o surrender, bo przez ostatnie minuty gry leśnik rozłożył namiot na dolnej alejce i interesuje go jedynie morderstwo danej persony. Oczywiście aby nie było zbyt kolorowo dla niego, to po każdej sytuacji kiedy Master Yi z Platyny V położy nasz bot lane pisze na czacie jakże słodkie “IZI” bądź “WP”. Nie żeby to tiltowało czy coś w tym stylu, spokojnie, gracze są friendly. Ah! Właśnie, jeżeli ktoś ma ochotę się zapytać czemu nie pomogę koledze na bocie to powód jest prosty – jest to symfonia dla moich uszu, kiedy to on zmaga się z horrorem Summoner’s Rift, a nie ja.

Po trzecie – Chęć pokazania, że jesteśmy lepsi. Tutaj wkracza typowa nienawiść do osoby, która na solo kolejce osiągnęła więcej niż wyżej wymieniony platynowy gracz. Ciągłe teksty od przeciwnika pokroju “ile dałeś za boosting” bądź “sprzedaj skina” wprowadzają do gry prawdziwą atmosferę rodem z horroru. Riot zdecydowanie powinien zainwestować w system, który po każdym normalu przyzna swap rankingu dla graczy – ten z diamentu pierwszego, który zrobił 0/20 na czterech platyniarzy powinien właśnie zobaczyć obraz “Awansowałeś do platyny, zginiesz tu marnie”, a czterech graczy – zostałeś challangerem!

O ile po pierwszej grze mam ochotę wyrwać sobie wszystkie włosy z wyżej wymienionych powodów, to po drugiej moi znajomi na TeamSpeaku nie umieją powstrzymać się od śmiechu. Spokojnie, o 3:00 nad ranem cała piątka przeszła już kilka załamań nerwowych. Jest na takim poziomie irytacji, że toplaner wątpi w swoje umiejętność, ja w lesie zaczynam stać przy buffie już 30 sekund przed jego zrespieniem się, midlaner wyciąga tajne picki pokroju Diana (która przy dobrych wiatrach wygra grę sama), a bot lane – jak to bot lane – ich nienawiść do siebie osiągnęła właśnie szczyt, więc support kieruje się do lasu. Chęci miał dobre, wyszło trochę gorzej, bo zabrał mojego buffa. W taki oto sposób i ja znalazłam się w konflikcie strzelca ze wspierającym. Pamiętajmy jednak, że wszystko i tak idzie na leśnika, czyli na mnie. Tak jakbym ja miała łatwe życie! Wcale bestia zwana Masterem Yi posiadająca siedem zabójstw na koncie nie próbuje zabić mojego kota z dzidą. To się nie zdarza. Nigdy. Przenigdy. Mój las jest bezpiecznym schronieniem, biorę z niego wszystkie campy, to nie tak, że podkradam ukradkiem jednego czy dwa uciekając ledwo żywa.

Chciałabym jednak pozdrowić elitę normali eastowskiego serwera w imię każdej osoby, która przeżywa to co ja – dostarczacie nam tyle emocji, że jesteśmy gotowi, by spotykać się z wami dzień w dzień! Bowiem mimo horroru, który często przeżywamy, gra z wami jest wspaniała!

PS. Ja już nie mam włosów, więc więcej ich sobie nie wyrwę, może pora odpuścić i do normala podejść jak do zabawy? 😉

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.