Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Chomiczy tok myślenia: MOBA

Witajcie. Powiem Wam, zaskoczyliście mnie – pod ostatnim felietonem spodziewałem się bólu, rozpaczy i gróźb. Dostałem zgodę, pojednanie i miłość. Nie mam jak tego zaprzeczyć, wywarliście na mnie bardzo pozytywne wrażenie. W tym tekście porozmawiamy więc o nadchodzącym przemeblowaniu sceny MOBA.

Niedawno (na Blizzconie) zostało zapowiedziane Heroes of the Storm – MOBA od ukochanego na całym świecie Blizzarda. Jej twórcy zdecydowanie pokazali, że mają ambicję i możliwości, by pobić konkurencję i stać się najlepszą MOBĄ, czyli pokonać rosnącą w siłę Dotę 2 i powoli zwalniające League of Legends.

Dota, która wystartowała tak naprawdę bardzo niedawno, osiąga coraz to lepsze wyniki. Valve stawia na pomysł z podstawowej Doty na Warcrafta 3, czyli mało dużych zmian, a dużo małych zmian. Nie zostawiać w tyle innych postaci, pozwolić każdej coś osiągnąć, i przede wszystkim skupić się na utrzymywaniu wysokiego poziomu trudności. To ostatnie świetnie się sprawdza dla wszystkich już grających, bo im więcej w grze do roboty – tym wolniej się nudzi. I mimo wielu obaw, okazało się, że normalny niedzielny gracz da radę ogarnąć Dotę. Od wypuszczenia gry, Valve notuje bardzo duży skok popularności, czyli patrząc na to, jak bardzo dostępne były zaproszenia do bety pod jej koniec, wszyscy zainteresowani już grali – teraz zaczynają nowi.

HOTS – mało o niej wiadomo. Zresztą, tak jak to Blizzard ma w zwyczaju. Beta gry będzie zamknięta i tylko grupa wybrańców będzie mogła sobie pograć, a całej reszcie będzie cieknąć ślinka. Sam Blizzard pokazał już niejednokrotnie, że potrafią zawojować wiele gatunków. Ostatnim takim przypadkiem jest Hearthstone. Gra karciana, oparta na banalnych podstawach, ale bardzo złożona w środku. Jako jedyna gra tego typu przyciąga przed monitor 6 tysięcy osób dzień w dzień.

I w końcu League of Legends – nasza gra, przeczytaliśmy o niej każdą możliwą książkę i poradnik. Jednakże dla potrzeb tego tekstu troszkę o niej opowiem. Riot zdecydowanie nie potrafi wyznaczyć sobie konsekwentnej drogi do celu. Lubują się w nerfach, częstych patchach i cechują się dużą niezręcznością w temacie prowadzenia gry w dobrą stronę. Główny zamysł, żeby utrzymać LoLa na topie to wielkie zmiany na początku sezonu. Nie bawią się w balansowanie każdej postaci do stanu grywalności jak w DOTA ani nie podchodzą do tematu kompletnie nowatorsko. Stosują starą taktykę w ładnej oprawie i nie ma co zaprzeczać – gra coś w sobie ma. Lub miała, jak wielu zaczęło twierdzić po wprowadzeniu nowego sezonu.



Można te trzy gry odróżnić bardzo łopatologicznie. League of Legends to gra, która jest trochę skomplikowana, ale nie tak bardzo, by trzeba było pograć 30 gier, by zacząć z niej czerpać fun. Dota odrzuca samym swoim wyglądem na początku, wszystko się rozmazuje, many ciągle brakuje, a przedmioty są mało logiczne. U konkurencji mamy “silniejsze rąbnięcie z pięści” albo “silniejsze rąbnięcie z czaru”. W Docie jest jakaś inteligencja, siła i zręczność. I to właśnie ta gra jest najtrudniejsza. HOTS aspiruje do bycia znakomitą grą do zabaw z kolegami, z ciekawym podejściem do tematu MOBY, świetnym kunsztem graficznym i wchłaniającym gracza klimatem. Krótkie spotkania, łatwy interfejs i niska bariera wejścia.

Przed wyjściem MOBY od Blizzarda nie można za dużo przewidzieć. Jak gra będzie balansowana i czy będzie aspirowała do bycia competive game. Znając jednak chłopaków odpowiedzialnych za tę grę, mogę śmiało odpowiedzieć na drugie pytanie. Tak, będzie.

Oni nie lubią zmian, więc pewnie i sposób patchowania będzie podobny. Przeważnie duże patche, wprowadzające masę usprawnień i balansu. Często nietrafione, ale wychodzę z założenia, że tak właśnie ma być. Przez ból do zabawy, nic przecież tak nie związuje z grą jak ból spowodowany przez nią. Kto grając w Starcrafta nie mówił “Protoss imba”? Albo pamiętacie żart prima aprilisowy, patch note na 1 kwietnia? Była to ironia do stanu Terrana, który akurat rządził w grze. Jedna zmiana brzmiała “Naprawiono bug, że Terran mógł przegrać”.

Dota natomiast jest grą competive. W 100% poświęcona tylko temu jednemu tematowi jest przyjemniejsza do oglądania, bardziej przejrzysta i już teraz ma lepszy interfejs do obserwowania gier niż żyjące już kilka lat League of Legends. Wiele zawirowań w mecie ma ciągle trzymać ludzi przed monitorami, a graczy przy biznesie, ponieważ kiedy ludzie oglądają, to pro gamerzy zarabiają.

A League of Legends nie ma na siebie pomysłu. Można zauważyć od czasu do czasu nerf postaci na premade, a następnym razem nerf ze względu na soloq. Duże zmiany skierowane w stronę pro graczy i takie, które są kierowane w stronę słabszych. Brak konsekwencji może prowadzić do rychłego upadku.

Ale taka konkurencja to tylko plusy dla nas, konsumentów. Są trzy gry, odpowiedniki różnego podejścia do grania. Nie dość, że jest to ciekawe sprawdzenie konsumentów pod względem tego, co lubią najbardziej, to do tego wymusi naprawdę zażartą walkę o klienta. Nie mogę się doczekać.

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.