Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Ceremoniał zwycięstwa

Tak mało i jednocześnie tak dużo. Strach pomyśleć, że już rok minął od czasu naszego ostatniego spotkania w tym miejscu. Pamiętam jak jeszcze rok temu stałem tutaj, pławiąc się mroczną i ciężką atmosferą tego miejsca. Zacne grono najlepszych z najlepszych. Siła, moc, rywalizacja. Każdy z nich, każda z nich i każde z nich jest czymś więcej niż na pierwszy rzut oka się wydaje. Ty, ty i ty kryjecie się pod uniformami, aby zamaskować prawdziwe demony mieszkające w Waszych duszach. Znam Was, byłem tu rok temu. Tym razem mi nie uciekniecie.

Lekki ruch powietrza, powietrza przesiąkniętego zapachem zwycięstwa. Rok temu mi się nie powiodło, rok temu wyprzedził mnie ten, który kroczy z cieniami. Uczeń mrocznej szkoły. Zabójca i zdrajca. W tym roku nie pozwolę mu zwyciężyć. To JA stanę mu na drodze. To JA wyjdę mu naprzeciw.

Czekali na mnie, musieli czekać. A teraz wszystko się zaczyna. Początkowo zmiany są tak delikatne, że ledwie jestem w stanie je zauważyć. Całość pomieszczenia zaczyna wypełniać ciemna poświata. Uwielbiam to uczucie. Kochacie pewnie to uczucie gdy słońce powoli wyłaniając się zza horyzontu rzuca delikatne promienie na Wasze twarze. Tak samo ja kocham, gdy pierwsze promienie mroku rozpełzają po sali, stopniowo coraz szczelniej ją wypełniając.

Błoga cisza jest przejmującym uczuciem. Nagle wszystkie oddechy są wstrzymane, słyszę tylko lekkie bicie serca i drobne drgania ich dusz uwięzionych w doczesnych ciałach. Boją się, trwożą, bo to ja jestem wygranym. Twoja latarnia jest tylko śmieszną zabawką Jaxie, boisz się mnie – w tej chwili to ja jestem władcą życia i śmierci. Jarvanie – Twój sztandar lekko drga, zupełnie jakby odzwierciedlał Twoje obecne uczucia – wiem, że w głębi serca to Ty jesteś bohaterem. Nie dzisiaj mój drogi, nie dzisiaj. Marnujecie swój czas wiedząc, że to ja jestem tym najlepszym. To JA.

Gdy tylko przez powietrze przenika nikły impuls wiem, że rozpoczyna się kolejny etap. Podobnie jak i rok temu atmosfera zagęszcza się jeszcze bardziej. Mroczne kryształy, które nagle ujawniają nam swoje oblicze zaczynają promieniować lekkim blaskiem. Blaskiem mojego zwycięstwa. Żałuję, że biedny Lee Sin nie może obejrzeć tego cudownego widoku. Naprawdę żałuję, że nie może widzieć ceremonii przygotowanej specjalnie dla mnie. Pan cieni rzuca mi parszywe spojrzenie – wiem w końcu, że to jemu odbiorę tytuł. Od niego przejmę chwałę na najbliższy rok. Mam roześmiać się potężnym basem, lecz muszę zachować dobre maniery i poczekać do chwili, aż przestanie on mieć jakiekolwiek wątpliwości.



Okna zapełnione są czernią zwycięstwa. Kryształy układają się w jedną niepowtarzalną twarz nowego Mistrza. Ostatni raz spoglądam na swoich przeciwników – biedny Kha’Zix uświadomił sobie już prawdę. Leona nieśmiało spogląda w podłogę – ona także pogodziła się już ze swą porażką.

Transformacja zakończyła się doskonale znanym mi metalicznym dźwiękiem. Chwilę później MOJE imię zostało rozgłoszone we wszystkie cztery strony świata.

Spodziewałem się tego. Przepowiednia została spełniona. Teraz przyszła kolej na mnie. Żadna dusza nie jest w stanie mi zagrozić.

Podchodzę do Zeda, by odebrać należny mi tytuł, po czym wychodzę z komnaty – nie ma sensu, by marnować więcej czasu na tych słabeuszy.

Pora wrócić na Summoner’s Rift – miejsca, w którym jestem bezapelacyjnie najlepszy.

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.