Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

American Dream – Europejczycy w LCS NA


Powyższym tweetem europejski caster wywołał jak najbardziej zasadną dyskusję dotyczącą migracji zawodników ze starego kontynentu za ocean. Wydaje się, że ten trend będzie kontynuowany, co niejako wypiera zawodników północnoamerykańskich z ich ‘własnej’ ligi. 

Oczywiście wszystko nie byłoby możliwe, gdyby Stany Zjednoczone nie uznały graczy League of Legends jako sportowców (specjalna wiza). To był przełomowy moment dla graczy spoza kontynentu chcących rywalizować w NA LCS.

„Otwarciu granic” towarzyszył spektakularny w tamtym okresie transfer Edwarda „EDwarda” Abgaryana do Team Curse. Był to pierwszy transfer z LCS EU oraz drugi zawodnik, oprócz Nyjackiego, niebędący Amerykaninem czy Kanadyjczykiem występującym w LCS North America (do grona obcokrajowców można ewentualnie wliczyć jeszcze Crumbza z DIG oraz Bloodwatera z Vulcun).

W tamtym czasie traktowano to w ramach urozmaicenia ligi i dwóch graczy spoza regionu wyglądało stosunkowo niegroźnie w perspektywie tylu zespołów.

Abgaryan rzucił się na głęboką wodę decydując się na transfer. Wielu spekulowało, że Armeńczyka skusiła oferta finansowa, jednak nowa przygoda, inne perspektywy czy poznanie amerykańskiej kultury na własnej skórze z pewnością również wpłynęły na wybór.

Jego nie najlepszy w tamtym okresie angielski z pewnością tworzył pewne bariery w komunikacji z resztą zespołu. Mimo to, Curse zajęło czwarte miejsce w sezonie regularnym summer splitu, co nie było szczytem marzeń, aczkolwiek przy tak wyrównanej rywalizacji, poza nieuchwytnymi wtedy Cloud9 oraz Team Vulcun, było to dla EDwarda i jego zespołu dobrym wynikiem.

Rozgrywki posezonowe dla Curse okazały się wielkim niewypałem . Porażka w pierwszej rundzie przeciwko Team Dignitas oraz kolejna w walce o „przetrwanie” w LCS przeciwko CLG były jednymi z głównych czynników rozejścia się dróg zepchniętego do turnieju relegacyjnego Curse oraz popularnego Eddiego, a sam zawodnik jak wiemy wrócił do Europy. Ponownie uczestniczył w kolejnym splicie jako zawodnik Gambit Gaming. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej – tak można podsumować jego amerykańską przygodę.

Transfery przedsezonowe po finałach 3 sezonu były dla wielu ogromnym szokiem, ale patrząc z dzisiejszej perspektywy było to tylko preludium do ogromnych zawirowań podczas okienek transferowych, do których musimy się przyzwyczaić.

Dwie wizje na przyszłość Evil Geniuses EU – Froggena, który chciał podbić Europę, a wiedział że w obecnym składzie było to wręcz niemożliwe oraz Snoopeha, który chciał spróbować czegoś nowego i powalczyć w Ameryce rozdzieliły jeden z najstabilniejszych składów w historii.

Niewpasowujący się w koncepcje Super Teamu Krepo oraz Yellowpete zdecydowali się również kontynuować swoją karierę za oceanem. Mimo „wypalenia się” w Europie, zawodnicy ci mimo, że bez sukcesów, rywalizują w amerykańskim LCS oraz jako jedyni z trzech drużyn obronili swoje miejsce w LCS. A teraz obiecują dużo lepsze wyniki w kolejnym splicie. Amerykański sen trwa w najlepsze.

Dexter oraz Tabbz to jedyni zawodnicy ex-Lemondogs, którzy pozostali w ścisłej czołówce po rozpadzie swojej drużyny. Tabzz znalazł swoje miejsce w Super Teamie Froggena, natomiast Dexter postanowił szukać swojego szczęścia na innym kontynencie.

Był on pierwszym dedykowanym junglerem w Counter Logic Gaming od czasu Saintviciousa. Niestety początkowe problemy z wizą i wizyta w amerykańskim więzieniu oraz deportowanie do Europy popsuły nieco plany Niemca.



Powrót dopiero na 4 weekend LCS spowodował nieco gorszy początkowy bilans CLG, aczkolwiek sam Dexter nieźle się wpasował w drużynę. Całkiem niezłe trzecie miejsce w Ameryce dobrze rokuje, szczególnie że brakującym elementem układanki ma zostać utalentowany gracz, który zastąpi Niena. Dexter w poprzednim roku nieźle namieszał w europejskim splicie, teraz jest szansa żeby podbił również NA.

W tamtym okresie wszystkie oczy zwrócone były w stronę Team SoloMid, gdzie trafił Bjergsen – młody europejski talent, który miał stać się super gwiazdą, a TSM pod okiem Reginalda z tak utalentowanym graczem miał zdominować scenę i przerwać hegemonie Cloud9.

Niesamowity hype towarzyszył temu transferowi, a sam Duńczyk stał się zdecydowanie bardziej popularny. Wtedy streamy zawodników TSM biły wszelkie rekordy popularności, a społeczność nie mógła się doczekać rozpoczęcia sezonu czwartego na scenie turniejowej. Głosowanie All-Star było tylko potwierdzeniem tego, że podbił on serca widzów zza oceanu.

Dla 18-to latka była to pierwsza okazja na usamodzielnienie się, dotychczas mieszkał z rodzicami i wiódł beztroskie życie, nie musząc dbać o podstawowe rzeczy takie jak choćby przygotowanie obiadu. Dodatkowo przejął schedę po Reginaldzie i został shootcallerem w nowej drużynie.

Wraz z Bjergsenem TSM osiągnęło plan minimum zajmując drugie miejsce tuż za Cloud9. Niestety w rozgrywkach playoff Hai i spółka dosadnie pokazali młodemu Duńczykowi, że to oni cały czas dominują w Ameryce wygrywając 3:0 w finale. Jednak to dopiero połowa sezonu, a Bjergerking zaciera już ręce myśląc o walce w światowych finałach, na co miałby zdecydowanie mniejsze szanse występując w Europie.

Zawirowania transferowe podczas obecnej przerwy w LCS mogły spowodować ból głowy u niektórych. Finalnie do północnoamerykańskich rozgrywek dołączyło dwóch uczestników LCS EU: Brokenshard oraz Amazing. Pierwszy pokonał Team Coast w turnieju relegacyjnym, drugi natomiast zastąpił TheOddOne’a w TSM. 

Dla bardzo sympatycznego Izraelczyka była to długa droga do ponownej gry w LCS. Do amerykańskiego Determined Gaming dołączył w październiku zeszłego roku. Pierwszy raz w turnieju relegacjnym drużyna uczestniczyła przed rozpoczęciem sezonu czwartego, gdzie trafili na Evil Geniuses przegrywając 0:3.

Za drugim razem udało się, Brokenshard pokonał Team Coast i będzie uczestniczył w przyszłym splicie amerykańskiego LCS. Jak sam mówi – było to dla niego bardzo ważne z racji możliwości otrzymania wizy profesjonalnego gracza i pozostania w Stanach. Kolejny American Dream trwa w najlepsze.

Amazing, obecny jungler TSM, jest zawodnikiem, który dopiero zakosztuje amerykańskiej kultury. W Europie miał okazję walczyć w perspektywicznej drużynie, oczywiście już wtedy było wiadome że Forg1ven nie zagra w kolejnym splicie co poskutkowało wymienieniem Wilków z Kopenhagi na drużynę Reginalda. Pozostawił swój były skład ze sporym problemem, wymiana aż dwóch zawodników to spora zmiana i być może odbije się ona na początkowej formie CW.

Oczywiste jest jednak, że w Europie Amazing walczyłby bardziej o utrzymanie niż o światowe finały. Trafiając do TSM, zespołu który w Ameryce zawsze walczy o najwyższe cele, ma szansę powalczyć z najlepszymi podczas Worldsów. Dodatkowo – hype wokół jego osoby się zwiększył oraz stan konta bankowego z pewnością się polepszy.

Ostre słowa CandyPandy mogły by być puentą felietonu, natomiast jedyne co boli w tym wszystkim to fakt, że najwięcej traci na tym poziom rywalizacji w Europie. A może rozwiązaniem jest stworzenie ligi na kształt NBA – jedna liga dla NA oraz EU, masa gier, ciągła rywalizacja oraz elitarne grono zawodników. Zapraszam do dyskusji. A póki co trend przenoszenia się do Ameryki będzie trwał w najlepsze, ciekawe ilu jeszcze zawodników ‘straci’ Europa.

 

Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.