tlo-konkurs
Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Wyniki Konkursu „Bohaterowie w czasach współczesnych”

Blitzcrank kurierem, Soraka pielęgniarką, Taric wokalistą – to tylko niektóre pomysły na prace w konkursie „Bohaterowie w czasach współczesnych”. Otrzymaliśmy ich sporo, a większość z nich była dobra i bardzo dobra, zatem wybranie tej najlepszej naprawdę sprawiło nie lada wyzwanie.

Zanim ogłosimy zwycięzcę kłaniamy się nisko – nadesłaliście ponad 40 prac! Wasza wyobraźnia przerosła nasze oczekiwania, co cieszy nas niezmiernie. Pomimo ograniczenia znaków daliście radę stworzyć niezwykłe wizje Bohaterów Ligi w czasach współczesnych, nawiązując do ich charakterystycznych cech.

Zwycięzcą konkursu „Bohaterowie w czasach współczesnych” zostaje:

Kalmar przedstawiający Fiddlesticka.

Serdecznie gratulujemy! Jego praca, z którą możecie zapoznać się poniżej, urzekła nas niezwykłym klimatem, poprawną polszczyzną, opowiedzeniem ciekawej i budzącej grozę historii ograniczonej ilością znaków oraz nawiązała do charakterystycznych cech wybranego Bohatera. Ze zwycięzcą skontaktujemy się poprzez e-mail w celu przekazania nagrody, którą jest Pay Safe Card o wartości 50 zł.

Kliknij tutaj, aby przeczytać zwycięską pracę

28 lipca 2013 roku, Clifton w stanie Pensylwania.

Wjeżdżamy na brukowany podjazd prowadzący do domu stylizowanego na lata 20. XX wieku. Dookoła stoją rzędy małych drzewek. Wysiadam z samochodu i kieruję się do drzwi budynku – widzę żółtą policyjną taśmę. Mój partner wskazuje ręką nadchodzącego mężczyznę. Kiwam głową i ruszam w jego kierunku. Przybysz był niewysoki i krępy, o germańskich rysach. Wyglądał na zatroskanego, ale mogłem dostrzec w jego oku znany mi błysk ciekawości, chęć zdobycia informacji, by móc je później sprzedać w okolicznych barach.

- Straszna to rzecz się stała! – lamentuje, w jego głosie słyszę amiszowski pensylwański akcent. – Kto mógł to zrobić?!

- Nie mam pojęcia – przybieram rzeczowy ton. – Jest pan sąsiadem? Kimś z rodziny?

- I tym i tym! – wykrzykuje nieznajomy. – Znaczy się, kuzynem dalekim jestem, yyy… byłem. Mieszkam tu obok, polem się zajmowałem. – Wyciąga kark, dając mi do zrozumienia, że chodzi mu o ziemię znajdującą się za domem.

- Czy widział pan coś niepokojącego w ostatnich dniach? Ktoś podejrzany się tu kręcił albo może pan Wichester coś panu mówił?

- Trudno powiedzieć, żeby coś mówił – unoszę lekko jedną brew.

- No wiesz pan, myśmy byli ostatnio w barze, tu u Margaery. Tak ze trzy dni temu. Joseph dzwonił do mnie, tajemniczy był, to żem go wziął na spytki. Ale strasznie taki przestraszony był. Nie chciał mi powiedzieć, ale widziałem, że coś tam nie tego się dzieje, wiesz pan. Cały blady był, jakby co życie z niego wysysało. Ale nie wiem, o co chodziło.

- No dobra – wzdycham głęboko. – Jakby coś się panu przypomniało, proszę dzwonić – wręczam mu kartkę z numerem telefonu i kieruję się na tyły budynku, być może tam znajdę wskazówki. Ale oprócz połaci złotych zbóż i brzydkiego stracha na wróble nic się tam nie znajduje.

Słyszę, jak drzwi domu się otwierają i mój partner wychodzi. Wzrusza ramionami. Czyli też nic. Wsiadamy do samochodu i zmierzamy w kierunku Filadelfii. Niebo przybiera coraz ciemniejszą barwę, jest dziwnie cicho. Nagle moją uwagę przykuwa stadko kruków objadające się jakąś padliną. Daję po hamulcach i zjeżdżam na pobocze, by bliżej się temu przyjrzeć. Do moich oczu dociera przerażający widok ciała kobiety, rozszarpanego i… pociętego? Zakrywam usta, ale chcę zakryć uszy. Krakanie jest nie do zniesienia! Rozglądam się na boki, szukając partnera, próbuję go zawołać, ale nie mogę wydobyć z siebie głosu. Kieruję spojrzenie na lewo, do drzewa. Stoi pod nim strach na wróble. Z jego kosy skapuje krew.

Ale to nie wszystko! W związku z dużą ilością bardzo dobrych prac, chciałbym osobiście wyróżnić kilka z nich. Planuję cykl konkursów mojego autorstwa, za które będę przyznawał wyróżnienia. Będzie to forma awansu do wyższej ligi, Konkursowej Ligi – dla każdego zwycięzcy konkursu i każdego wyróżnionego. Zaczynając od ‚Bohaterów w czasach współczesnych’, awans z Brązu do Srebra otrzymują:

  • Kalmar – za zajęcie pierwszego miejsca,
  • Veatec – za humorystyczne i ciekawe przedstawienie Pantheona,
  • Draspiratio – za historię Teemo, która świetnie oddaje klimat pewnego serialu,
  • QuantumBreak – za osadzenie LeBlanc w roli, która idealnie oddaje jej charakterystykę,
  • Starved – za ciekawe przedstawienie Gangplanka na emeryturze.

Zasady Ligi Konkursowej

Konkursy biorące udział w Lidze Konkursowej będą mojego (Yarina) autorstwa. Znajdziecie przy opisie ich zasad taką właśnie informacje. Pamiętajcie, by wysyłać prace podpisując się tym samym nickiem, by awansować do wyższej Ligi. Po 5 konkursach ogłoszę zwycięzcę, który otrzyma nagrodę-niespodziankę. W przypadku kilku uczestników w takiej samej Lidze ogłoszę dogrywkę. W razie pytań piszcie na adres: [email protected]



Zanim przedstawimy wyróżnione prace, zapraszamy serdecznie do ADP, czyli Akademii Dobrego Pisania, dzięki której uczestnicy konkursu (i nie tylko) będą w stanie za darmo poprawić swoje umiejętności pisarskie. Niedługo ruszą zapisy – szczegóły akcji znajdziecie TUTAJ.

Kliknij tutaj, aby przeczytać pracę o Pantheonie

Największa gwiazda Hollywood XXI wieku, na ustach całego świata za sprawą fenomenalnego, jak i jedynego w karierze występu w 3. części „300”. Za ten film otrzymał upragnionego Oscara (DiCaprio płakał jak wręczał), a jego legendarne „Mają zaszczyt zginąć z mej ręki” stało się międzynarodowym memem.

Niestety 5. minut sławy go przerosło, połowę majątku stracił na bezużyteczną kolekcję starych tarcz i włóczni. Miał zwyczaj nie zdejmować swojego hełmu w trakcie wywiadów, a jego jedynymi odpowiedziami jakimi się posługiwał to „Kieruje mną honor”, „Nie prowokuj mnie” jak i „Moja włócznia się niecierpliwi”. Ten ostatni wers przyczynił się do upadku gwiazdy, ponieważ liczna grupa odbiorców widziała w nim podtekst seksualny. Ludzie zapamiętali go jako najsławniejszego, obok Davida Caruso, tzw. One linera.

Miejskie legendy mówiły, że przeniósł się do Rzymu i otworzył sławną już piekarnię „Egida”, a jego nieziemskie bagietki są sprzedawane w skali masowej na całym globie. Niestety nikt nie jest w stanie potwierdzić tej plotki, jako że lokal prowadzi mężczyzna ubrany w identyczny hełm legendy, który sam nie ujawnia swojej tożsamości. Zdawać by się mogło, że to tylko błahostka, lecz to właśnie ta historia podzieliła ludzkość na dwie nacje – Czerwoną (niegdyś fioletową), która uważa gospodarza za prawdziwego Pantheona i czci go jak boga, jak i Niebieską, która podważa wszystkie argumenty przedstawione przez opozycję. Wszystkie inne religie zostały wyparte, a lądy ziemskie podzieliły się na 2. Państwa , których granice kończą dokładnie przed parkingiem wcześniej wymienionej piekarni. Nastał konflikt, ale to już opowieść na „inną okazję” ;)

Kliknij tutaj, aby przeczytać pracę o Teemo

Teemo wydaje się być normalnym nauczycielem botaniki, mężem oraz ojcem, aż pewnego dnia okazuje się, że jest chory na raka. W ramach prezentu urodzinowego zostaje zabrany przez swojego szwagra, Kennena, na akcję zakonu Kinkou, gdzie dowiaduje się jak wielkie zyski można czerpać z handlu narkotykami. Postanawia zająć się handlem grzybkami halucynogennymi, w czym pomaga mu jego były niezbyt rozgarnięty uczeń Gnar. Po wyeliminowaniu konkurencji, rozpoczynają pracę dla Veigara, który jest kompletnym psychopatą. Teemo przedstawia mu się jako „Satan” i pod tym mianem staje się on sławny w światku przestępczym.

Będąc świadkiem napadu szału u Veigara po uwadze na temat jego wzrostu, którego efektem jest zabójstwo. Bojąc się o swoje życie postanawiają oni zabić Veigara. Teemo przygotowuje truciznę, ale plan się nie powodzi i zostają oni złapani przez Veigara. Próbuje wywieźć ich do Noxus, lecz ostatecznie udaje się im uciec dzięki akcji Kennena z Kinkou. Później z braku środków zaczynają oni współpracę z Hermedingerem, jako „ogrodnicy”(ich powiedzeniem staje się „musimy wypielić ogródek”)…

Chyba wszyscy wiemy jak dalej potoczy się ta historia :D.

Kliknij tutaj, aby przeczytać pracę o LeBlanc

Do ożywienia polityki w Polsce przyczyniła się wyjątkowa persona, wciąż kryjąca zbyt wiele sekretów, jak na rządzącą w państwie od roku, dlatego wraz z redakcją przeprowadziliśmy szczegółowy reportaż osoby jaką jest LeBlanc oraz przebieg jej jakże młodej kariery na polskiej scenie politycznej i jednocześnie gwałtownym sukcesie jaki udało się Pani prezydent osiągnąć.

LeBlanc na samym wstępie uzyskała wysokie poparcie, ze względu na swoją urodę, w przeciwieństwie do reszty kandydatek przypominających Annę Grodzką, zdecydowanie wyróżniała się na tle zbieżnych twarzy, co dało jej przewagę. Postulaty jakie stawiała LeBlanc były bardzo przekonujące, można rzec, że LeBlanc „oczarowała” nas swoim programem politycznym. Z nieoficjalnych nagrań prywatnych rozmów LB słyszymy, że 90% tego, co mówiła to kłamstwa. Obecnie nie mamy na to żadnych dowodów ponieważ taśma w krótkim czasie po ujawnieniu „magicznie” zniknęła. Wyborcy domagali się sprostowania ze strony przyszłej głowy państwa. Odpowiedziała krótko, przemawiając bezpośrednio do każdego wątpiącego głosującego (wprost do kamery): „Przyjrzyj się, czy te oczy mogą kłamać?„, najwyraźniej to absurdalnie oderwane od rzeczywistości zdanie poskutkowało jak czar, ponieważ na ostatnich wyborach,dokonał się fenomen jakiego nie zanotowano od dekady – 99% frekwencja na wyborach. Każdy realny rywal mogący zagrozić kandydaturze pani LeBlanc został wyeli…,to znaczy wycofał się z zabiegania o reprezentowanie państwa.Pani LB wygrała elekcję ze 100% poparciem (głosujących).

Gdy jednak dowiedziała się, że w Polsce na stanowisku prezydenta, premiera czy nawet działając jako partia polityczna niewiele jest w stanie zmienić, przekształciła rządy demokratyczne w dyktaturę, tym samym odciążając kieszenie podatników z opłacania mass polityków zyskując jeszcze większy prestiż. Obecnie nasza monarchini rządzi doskonale: w kraju panuje rozwój gospodarczy a na arenie międzynarodowej mamy największy wpływ na światowe decyzje dzięki silnej władzy LeBlanc. Zapytana przez nas gdzie tkwi tajemnica jej sukcesu odpowiedziała „Świat wygląda inaczej, niż to, co większość widzi na pierwszy rzut oka.” :)

Kliknij tutaj, aby przeczytać pracę o Gangplanku

Gangplank to postać bardzo ciekawa, wielobarwna. Pomimo swoich pirackich korzeni i ognistego temperamentu, udało mu się rozpocząć nowe, spokojne życie w dzisiejszych zwariowanych czasach. Mimo że niegdyś wystrzał z jego pistoletu budził przerażenie na Polach Sprawiedliwości, a brąz jego brody i przenikliwy, piracki śmiech były ostatnią zapamiętaną przez jego rywali rzeczą, tak teraz Gangplank ustatkował swoje życie i kilka lat temu wystartował z własną działalnością. Dawny Postrach Siedmiu Mórz przybrał nowy, wydaje mi się idealnie opisujący jego „nową” osobę, przydomek: Przewoźnik po Siedmiu Morzach. Ma to bezpośredni związek z pracą, której, jak twierdzi, poświęca cały swój wolny czas, a mowa o firmie zajmującej się organizacją widokowo – rozrywkowych wycieczek morskich. Mówi, że praca pozwala mu żyć na wysokim poziomie oraz sprawia mu ogromną przyjemność. Sam nadzoruje każdy, nawet najdrobniejszy szczegół, aby jego pasażerowie czuli się znakomicie. Obecnie posiada jeden, sporych rozmiarów statek żeglowny, ale w przyszłości zamierza powiększyć swoją działalność o kilka dodatkowych okrętów.

Co do samej osoby, Gangplank wolne chwile uwielbia spędzać w latarni morskiej, którą wynajmuje w lecie. Jest amatorem dobrej książki, lubi także wszelkiego rodzaju kino, a szczególnie serię filmów o „Piratach z Karaibów”. Niezbędnym elementem jego ubioru są paski, które doskonale pasują do jego długiej, siwej brody. Gangplank jest także bardzo wysportowaną osobą. Mimo już nie tak młodego wieku codziennie chodzi na siłownię, oraz jeździ na rowerze. Niezbędnym składnikiem jego diety są owoce. Szczególnie lubi te cytrusowe, które jak mówi, uwielbia od czasu, kiedy zachorował na szkorbut, bo pomogły mu wyzdrowieć. Przewoźnik po Siedmiu Morzach wiedzie samotne życie. Mówi, że jego największą miłością jest morze i na razie nie szuka oparcia w innej osobie.

Dziękujemy za udział w konkursie i zapraszamy do kolejnych!

Artykuły premium


Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.