day-8-game-8-defeat
Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Psychologia, czyli jak zniszczyć przeciwnika od środka

Po pokoju rozniosła się głośnia salwa dramatycznego naciskania w myszkę. Trwała kilkanaście sekund. Następne, co słychać, to wyciągana z niewiarygodną prędkością klawiatura, z której w jednej chwili wyleciała masa wiadomości . Monitor zalał się czerwoną barwą, oświetlając człowieka zakrywającego rękoma twarz. Słuchawki, zrzucone rozpaczliwie na podłogę, i tak zdołały wydać z siebie ten dźwięk. Dźwięk porażki.
Nie przegrały kontry, lagi czy przestarzały sprzęt.

Przegrał umysł.

Co to tak naprawdę jest „emocja”?
Emocja to reakcja. Reakcje są różne – może być pozytywna, negatywna, pełna złości lub ociekająca tęczą. Reagujemy praktycznie na wszystko.

Nawet na zachowania w grze.

Krótkotrwałe emocje bardzo łatwo wywołać. Są one jednak bardzo niebezpiecznie, gdyż każda emocja ciągnie za sobą szereg innych – niekoniecznie naszych.

A co powstaje, gdy w jednej chwili spotkamy się z kilkunastoma emocjami? Gdy kilka osób jednocześnie zareaguje w zupełnie inny sposób?

Wtedy powstaje chaos.

Chaos jest tak naprawdę wielką burzą. Burzą reakcji, zdań na jakiś temat, opinii lub zwyczajnego śmiechu. W takim bałaganie bardzo ciężko jest się odnaleźć – szukamy swojego miejsca, błąkając się od jednej strony do drugiej. Chaos ma niszczycielskie właściwości, warto jednak zapamiętać jedną rzecz.

To on jest tutaj twoim największym sprzymierzeńcem.

Wyobraź sobie, że rozpoczynasz sobie spokojnego, niewinnego rankeda. Wchodzisz do lobby, zbanowano już pierwsze postacie i zaklepano preferowane pozycje. Przyjrzyj się swojej drużynie.

To tylko pionki, które należy odpowiednio poustawiać i nakierować. A kostka znajduje się w twojej ręce.

Solowa rozgrywka jest bardzo brutalna, a zarazem samolubna. Bardzo łatwo rzucamy ciężkie słowa i potrafimy zwalić całą winę na jedną osobę. Świat tej gry jest jak showbiznes – jeżeli chcesz coś szybko osiągnąć, musisz chodzić po trupach.

Czasu podczas ładowania do gry nie pozostawiaj niezagospodarowanego – to właśnie te kilka minut będzie kluczowe dla całej rozgrywki. To właśnie ta chwila pozwoli ci znaleźć swoją ofiarę.

Ofiarę, która przy odrobinie pracy straci cierpliwość i wywoła dla ciebie chaos.

Każdy z nas ma jakiś określony poziom kontroli nad sobą. Dlaczego jednak mielibyśmy męczyć się z człowiekiem, który jest praktycznie w nienaruszonym stanie?

Przejrzyj historię gier każdego twojego wroga. Im więcej przegranych gier pod rząd ma na koncie któryś z nich, tym większe prawdopodobieństwo, że to on wybuchnie na swoich sprzymierzeńców najprędzej.

Nie lekceważ też innych czynników, które mogłyby wpłynąć na równowagę psychiczną naszego przeciwnika – to, czy znajduje się aktualnie w seriach, jak wiele zabójstw oddał drużynie przeciwnej poprzedniej gry, ilu trolli miał aktualnie w swojej drużynie, również jest niezwykle ważne.

Rozpoczęła się gra, a ty masz już swoją ofiarę. Twój cel jest prosty – masz po prostu uprzykrzyć życie swoim przeciwnikom.

Dowolnym sposobem.

W grze bardzo łatwo o chaos – przecież każdy z nas nie raz wywołał w sojusznikach niemałą furię. Każdy z nas kiedyś sprawił, że sojusznik miał ochotę wytatuować sobie nasz nick na dłoni, aby w każdej chwili móc uciec podczas ponownego spotkania.

Dlaczego by nie wywołać takiej nienawiści w drużynie przeciwnej?


Nawet najstarsze statystki potwierdzają, że flamerzy przegrywają o wiele więcej swoich gier od swoich spokojniejszych znajomych. Jest to logiczne – flame w większości pogarsza samopoczucie osób atakowanych, a obie strony konfliktu stopniowo zaczynają skupiać się bardziej na czacie aniżeli rozgrywce. Wolą obrażać swoich sojuszników, nie zdając sobie sprawy z narastającej przewagi przeciwników.

Flame to wirus – ciągnie ze sobą cały łańcuch groźnych „chorób”.

Śmiertelnych chorób.

Poziom flame’u w grze stopniowo maleje proporcjonalnie do wzrostu dywizji. Z zasady diamenty o wiele trudniej wyprowadzić z równowagi w odróżnieniu od graczy ze srebra.
W zamian za to użytek funkcji „ignoruj gracza” wzrasta wraz z poziomem gry.

Ignorowanie kogoś ma jednak swoje zalety, jak i wady. Na wyższych poziomach gry każdy szczegół ma znaczenie – skąd jednak ktoś, kto wyciszył połowę swoich kompanów, ma wiedzieć, kiedy przeciwna Riven spaliła swojego flasha?

Wiemy już, jak flame wpływa na grę całej drużyny.
Jak jednak zmusić przeciwnika do zaczęcia burzy w szeregach wroga?

Musimy poznać naszych wrogów.

Jeżeli nasz przeciwnik swoją poprzednią grę do golda 5 przegrał przez feedującego mida – nasz cel jest prosty. Po prostu zacznijmy gankować przeciwnego midera. Bez przerwy. Kilka razy w ciągu pięciu minut.

Ma umrzeć tyle razy, żeby w jego drużynie rozpętała się wojna.

Pamiętaj jednak, że Twoje ganki muszą być udane – przynajmniej te pierwsze. Jeżeli podczas pierwszych minut rozgrywki oddasz przeciwnikowi double killa, uspokoisz swoich przeciwników – a przecież nie o to nam chodzi.

Musisz być skuteczny. Nie masz potrzeby się ukrywać – jeżeli zgankujesz kogoś siedem razy pod rząd, prawdopodobnie on i tak spodziewa się ciebie ponownie. Mimo to gra gorzej – przez sam fakt że został właśnie obrany na twój cel i nie może zrobić nic pożytecznego.

Jeśli jeden przeciwnik wpadł niedawno w lose streaka i bezowocnie próbuje się z niego wydostać, a jednocześnie posiada w teamie graczy duo – koniecznie skorzystaj z tej okazji i postaraj się, aby jedna strona konfliktu zaczęła naskakiwać na drugą. Czatowe walki 2 v 1 są bardzo interesujące i przyjemne – w końcu częściowo odłączyłeś z gry trójkę przeciwników. Dodajmy do tego „honorowego obrońcę”, który musi poprzeć w sporze tego najbardziej pokrzywdzonego. Na końcu do kłótni dołącza się również ten ostatni, niewytrzymujący napięcia w otoczeniu tylu krzykaczy.

„Report xyz” jest wtedy standardem.

Pamiętaj też o wizji – jeżeli twoja ofiara, którą odwiedzasz praktycznie bez przerwy, akurat tym razem zaskoczy cię towarzystwem swojego sojusznika i wspólnie uda im się odeprzeć twój atak, prawdopodobnie jej styl gry nieznacznie poprawi się. Potem wystarczą już tylko drobne potknięcia, aby cały plan legł w gruzach. Dlatego staraj się przewidywać ruchy swoich przeciwników, wardując kluczowe miejsca na mapie.

Gorzej jest, gdy podczas wizyty nagle coś poszło nie po twojej myśli i ofiara razem z junglerem są już bliscy zabicia cię – wtedy za wszelką cenę staraj się oddać killa tej mniej poszkodowanej osobie. Nawet jeżeli to snowballujący się 3/2 Master Yi, lepiej zrobić z niego 4/2 aniżeli oddać fraga 0/8 Kayle. Wtedy kłótnia jest gwarantowana.

Jak widać, sposobów na zniszczenie atmosfery w przeciwnej drużynie jest sporo – używajmy każdego z nich, zależnie od sytuacji naszych wrogów. Uważajcie też podczas kolejnych gier – następnym razem, kiedy przegracie któryś raz z rzędu i już wyciągacie ręce do klawiatury, zastanówcie się – może właśnie taki plan miał wasz przeciwnik. Może to jednak on skorzystał z najgroźniejszej broni.

Z waszego umysłu.

Jest to artykuł nadesłany przez Czytelnika na konkurs zorganizowany przez portal How2win.pl. Pod tym linkiem znajdziesz więcej informacji oraz uzyskasz wiedzę, w jaki sposób napisać i wysłać swój własny tekst, który będzie być może pozwoli Ci wygrać 50 zł PSC.

Artykuły premium


Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.