Prison architect
Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Prison Architect – recenzja

Czy chcieliście kiedyś mieć terrarium z mrówkami? Obserwować jak malutkie stworzonka uwijają się pod ziemią jak i na powierzchni? Jak tworzą jeden, wielki organizm? Ja w końcu doczekałem się swojego, małego terrarium. Może i jest cyfrowe i to do tego w postaci gry, jednak to nawet lepiej, bo jest ono sporo ciekawsze.

 

O czym piszę? O najnowszym dziele niewielkiego, angielskigo studia o wdzięcznej nazwie Introversion Software – Prison Architect. Jak sugeruje tytuł, mamy za zadanie zaprojektować więzienie. Na zaprojektowaniu i zbudowaniu to się jednak nie kończy. Trzeba jeszcze wspomnianym więzeniem umiejętnie zarządzać. I o ile pierwsze kroki są względnie proste, bo wystarczy zbudować i wyposażyć parę cel, nająć kilku strażników oraz doprowadzić w strategiczne miejsca wodę i prąd, to z czasem pojawiają się nowe zapotrzebowania jak opieka zdrowotna, zatrudnienie lepiej wyposażonych strażników, monitoring i wiele innych.

Prawie jak w mrowisku
Prawie jak w mrowisku.


Jako naczelnik mamy jednak ciągle pod górkę: ciągle brakuje pieniędzy, więźniowie mogliby naparzać się między sobą dzień i noc, co jakiś czas któryś z osadzonych próbuje uciec, a do tego w kuchni wybuchł pożar. Tak, życie naczelnika nie jest łatwie, jednak na każdy problem jest sposób. Nasz największy problem – finanse możemy rozwiązywać na różne sposoby. Każdy więzień to dodatkowa kasa, do tego możemy ich zapedzić do roboty. Wciąż panuje u Ciebie syf, a sprzątacze nie wyrabiają ze sprzątaniem? Wystarczy opracować jedno lub dwa ulepszenia w drzewku technologicznym by w ramach resocjalizacji dać więźniom w ręce szmaty i kazać im szorować podłogę na błysk, a jest to tylko jedna z paru czynności, w których mogą pomagać.

Skoro jesteśmy przy więźniach, to interakcja z nimi jest świetnie rozbudowana. Nie tylko mogą pracować, można ich zapisać na jeden z wielu programów resocjalizujących, od kontroli gniewu, przez leczenie uzależnień, po kursy dokształcające. Grzeczni więźniowie mogą iść na zwolnienie warunkowe, z kolei Ci niezbyt grzeczni trafiają do izolatki i dostają dodatkowe lata do wyroku. Z czasem możecie nawet zacząć poznawać niektórych gagatków, każdy z nich nie tylko różni się w pewien sposób od reszty wyglądem (chociaż klony i tak się zdarzają), ale i cechami charakteru jak i fizycznymi. Mój najciekawszy przypadek był: niesamowicie silny, potwornie wytrzymały, straszliwie brutalny, niebywale szybki i nie pękał nawet w obliczu uzbrojonego w shotguna strażnika. Gość był stałym bywalcem w izolatce za sprawą pobić i morderstw czym też przedłużył sobie wyrok z domyślnych 50 do 288 lat. Jak widać więźniowie są nieprzewidywalni. Oczywiście są oni posegregowani wg stopni zagrożenia, jednak czasem nawet ci potencjalnie niegroźni potrafią zaciukać jednego ze współwięźniów pod prysznicem.


Nigdy nie wiesz co się stanie. Zjedzą spokojnie obiad, czy rzucą się sobie do gardeł?

Gra wygląda przyzwoicie. Co prawda grafika nie jest zbyt szczegółowa, jednak za sprawą osobliwego stylu nie przeszkadza to w grze i jest wciąz przyjemna dla oka. Jeśli zaś chodzi o odgłosy i muzykę, to jest biednie. Ta druga praktycznie nie istnieje, zaś odgłosy są po prostu poprawne, nie ma jednak nad czym się zachwycać. Skoro już wyliczamy niezbyt chlubne elementy gry, to wymaga wspomnieć o AI, które czasem szwankuje. Więźniowie wchodzą tam gdzie nie powinni, strażnicy często ociągają się z tym co mają zrobić, a do tego postaciom zdarza się przenikać przez ściany. Są to jednak drobiazgi, których i tak jest mało, zważając na to, że gra wciaż jest dostępna w wersji alfa. Jest przy tym też aktualizowana mniej-więcej raz na miesiąc, więc nie można narzekać na brak nowych treści.


Wszystkie pomysły na podpis do tego screena nie nadawały się do publikacji.

O ile jest się fanem tego typu strategii, to można być wręcz pewnym, że pieniądze zainwestowane w tę produkcję się zwrócą. Jeśli zaś nie jesteście pewni, to gra pojawiła się już raz w jednym z bundli, więc prawdopodobnie pojawi się prędzej czy później w kolejnym.

Artykuły premium


Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.