card_shurima_ph1_v2
Meta na mobilność? Też bądź mobilny! Sprawdź mobilne How2Win

Naprzód ku Shurimie!

Shurima

Shurima była niegdyś potężnym imperium, które sięgało najdalszych zakątków rozległego, południowego kontynentu. Po erze rozwoju i dobrobytu, ostatni imperator został zdradzony przez swojego najbliższego przyjaciela, a imperium obróciło się w ruinę. Jego lśniąca stolica została kompletnie zniszczona przez kataklizm, który wręcz wstrząsnął ziemią. W imperium nie pozostał kamień na kamieniu; zamieszkujący go ludzie rozproszyli się, a potężne miasta pochłonęły piaski pustyni. Obecnie Shurima to surowe pustkowie. Bezlitosna pustynia, gdzie przetrwać są w stanie tylko najsilniejsze jednostki. Zamieszkujący ją ludzie trzymają się kilku pozostałych oaz i skrawków żyznej ziemi na wybrzeżu.

Przez stulecia, które upłynęły od czasu upadku Shurimy, opowieści o jej wspaniałej stolicy i błyszczących słonecznych dyskach stały się pośród potomków garstki ocalałych mieszkańców imperium jeno mitami i deprecjonowanymi religiami. Większość z obecnych mieszkańców Shurimy żyje w małych, plemiennych osadach, skupionych wokół źródeł wody albo zbudowanych na ruinach dawnych miast, dzięki czemu mogą otaczać czcią splendor minionych dni. Niektórzy poszukują skarbów, pogrzebanych w ruinach upadłego imperium lub żyją jako najemnicy – wojownicy do wynajęcia, którzy walczą dla bogatych mocodawców, by pewnego dnia przepaść wśród piasków. Inni próbują zapomnieć o przeszłości, patrząc w przyszłość – w kierunku narodów za oceanem, w których widzą partnerów handlowych.

Lecz prastare mity Shurimy nie dają łatwo o sobie zapomnieć, i raz jeszcze wzbudzają poruszenie.

Miasto Shurima powstało na nowo i nic nigdy nie będzie już takie samo.

Bohaterowie

Azir -Imperator Pustyni

Azir był śmiertelnym imperatorem Shurimy w dawnych czasach, dumnym mężczyzną, który był blisko zyskania nieśmiertelności. Jego arogancka duma doprowadziła do tego, że został zdradzony i zamordowany w chwili swojego największego triumfu, ale teraz, wiele tysiącleci później, odrodził się jako Wyniesiona istota o potężnej mocy. Teraz, gdy jego zagrzebane miasto wyłoniło się z piasków, Azir pragnie przywrócić Shurimie dawną chwałę.

Tysiące lat temu Shurima była rozległym imperium, które podporządkowało sobie wiele krain dzięki potężnym armiom prowadzonym przez niepokonanych wojowników zwanych Wyniesionymi. Shurima, rządzona przez ambitnego i żądnego władzy imperatora, była najwspanialszą krainą w tamtych czasach. Żyzna ziemia błogosławiona mocą słońca, która lśniła z olbrzymiego złotego dysku unoszącego się na szczycie świątyni w sercu stolicy.

Azirowi, najmłodszemu i najmniej lubianemu synowi imperatora, nie była pisana chwała. Ze względu na liczne rodzeństwo nie miał szans zostać imperatorem. Prawdopodobnie skończyłby jako kapłan lub zarządca jakiejś zapadłej prowincji. Był szczupłym, sumiennym chłopcem, który spędzał więcej czasu nad tekstami zgromadzonymi w Wielkiej Bibliotece Nasusa, niż trenując walkę pod okiem Renektona, bohatera Wyniesionych.

Pośród półek wypełnionych zwojami, księgami i tabliczkami Azir spotkał młodego niewolnika, który odwiedzał bibliotekę praktycznie codziennie w poszukiwaniu tekstów, których pragnął jego mistrz. Niewolnicy w Shurimie nie mogli posiadać imion, ale chłopcy się zaprzyjaźnili i Azir złamał to prawo, nazywając druha Xerath, co oznacza „Ten, który się dzieli”. Wyznaczył Xeratha – chociaż zachowywał ostrożność, aby nie nazwać go publicznie – na swojego osobistego niewolnika. Od tej pory wspólnie poznawali historię Shurimy oraz jej Wyniesionych bohaterów.

Podczas corocznej wędrówki po imperium z ojcem, braćmi oraz Renektonem, królewska karawana zatrzymała się na noc w znanej oazie. Azir i Xerath wymknęli się w nocy, aby rysować gwiazdy i wykonać własne gwiezdne mapy do tych, które oglądali w Wielkiej Bibliotece. Gdy rysowali konstelacje, zabójcy nasłani przez wrogów imperatora zaatakowali karawanę. Jeden z nich znalazł chłopców i zamierzał poderżnąć gardło Azirowi, ale Xerath rzucił się agresorowi na plecy. Korzystając z zamieszania, Azir dobył sztyletu i wbił go w krtań napastnika.

Azir zabrał miecz zabitego i ruszył pędem do oazy, ale gdy dotarł na miejsce, zabójcy zostali już pokonani. Renekton ochronił imperatora i zabił agresorów, ale wszyscy bracia jego pana zginęli. Azir opowiedział ojcu o odwadze Xeratha i poprosił go, aby nagrodził chłopca, ale jego prośba nie znalazła uznania władcy. W oczach imperatora chłopiec był niewolnikiem i nie był godny jego uwagi. Azir przysiągł więc, że pewnego dnia on i Xerath staną się braćmi.

Imperator powrócił do stolicy z piętnastoletnim Azirem jako swoim dziedzicem i rozpoczął bezlitosną kampanię wymierzoną w tych, których uważał za winnych nasłania zabójców. Paranoja i egzekucje całkowicie pochłonęły Shurimę na kolejne lata, gdy imperator mścił się na każdym, kogo podejrzewał o zdradę. Jako że Azir stał się teraz następcą tronu, jego życie wciąż było zagrożone. Jednak ojciec nienawidził go i żałował, że to nie on umarł zamiast braci. Królowa była wciąż na tyle młoda, żeby urodzić synów.

Azir zaczął trenować walkę. Atak na oazę uświadomił mu, jak mało wie o wojaczce. Nauki chłopca podjął się Renekton i pod jego surowym okiem Azir uczył się władania mieczem i włócznią, dowodzenia wojownikami i zawiłej sztuki prowadzenia wojny. Młody książę podniósł status Xeratha, jedynego zaufanego powiernika, i mianował go swoją prawą ręką. Aby lepiej mu doradzał, Azir polecił Xerathowi poszukiwanie mądrości wszędzie, gdzie mógł ją zdobyć.

Lata mijały, lecz królowej nigdy nie udało się powić kolejnego dziedzica. Każde poczęte dziecko umierało w jej łonie, zanim było gotowe przyjść na świat. Tak długo, jak królowa roniła potomstwo, Azir mógł czuć się stosunkowo bezpiecznie. Na dworze imperatora pojawiły się sugestie, że nad królową ciąży klątwa. Niektórzy szeptali, że może być ona związana z osobą młodego następcy tronu. Azir zaprzeczał tym oskarżeniom, a nawet skazał na śmierć tych, którzy odważyli się wypowiedzieć je na głos.

W końcu królowej udało się powić zdrowego syna, jednak w dniu jego narodzin nad Shurimą rozpętała się straszliwa burza. Komnaty królowej opanował deszcz potężnych błyskawic, a w ich ogniu zginęła zarówno ona, jak i niemowlę. Powiadano, że imperator owładnięty szałem i rozpaczą po otrzymaniu fatalnych wieści sam odebrał sobie życie. Wkrótce jednak pałac obiegły plotki, jakoby jego ciało, spopielone do granic rozpoznania, odnaleziono na kamiennej posadzce pałacu wraz z ciałami członków jego straży przybocznej, które były w podobnym stanie.

Azir był w szoku po śmierci obojga rodziców, jednak imperium potrzebowało króla. Wkrótce przejął więc kontrolę nad Shurimą jako imperator, z Xerathem u boku. Przez następne dziesięciolecie rozszerzał granice Shurimy i sprawował surowe, lecz sprawiedliwe rządy. Wprowadził reformy, mające polepszyć życie niewolników, jednocześnie opracowując plan porzucenia tysiącletniej tradycji i całkowitego zniesienia niewolnictwa. Swoje zamiary utrzymywał w tajemnicy nawet przed Xerathem, przez co kwestia niewolnictwa stale była kością niezgody między nimi. Fundamentem imperium od zawsze było niewolnictwo, a bogactwo i potęga wielu spośród jego wielkich rodów wciąż opierały się na ciężkiej pracy zniewolonych sług. Proces przemiany tak utrwalonego porządku rzeczy nie mógł odbyć się w jedną noc, a gdyby plany Azira wyszły na jaw, nigdy nie udałoby mu się doprowadzić do ich realizacji. Mimo ogromnego pragnienia Azira, aby uznać Xeratha jako swojego brata, nie mógł tego zrobić, dopóki wszyscy niewolnicy Shurimy nie byli wolni.

Przez te wszystkie lata Xerath chronił młodego imperatora przed jego politycznymi rywalami i przewodził rozszerzaniu granic imperium. Azir ożenił się i spłodził wiele dzieci, zarówno prawowitych potomków, jak i bękartów poczętych z nierozważnych romansów z niewolnicami i kobietami z haremu. Xerath natomiast stale podsycał wizję imperatora o imperium większym i wspanialszym od każdego, które kiedykolwiek powstało. Przekonał Azira, że aby zdobyć władanie nad całym światem, władca musi stać się niezwyciężonym, bogiem wśród ludzi – istotą Wyniesioną.

Gdy potęga jego królestwa osiągnęła szczyty, Azir ogłosił swą wolę poddania się rytuałowi Wyniesienia, by stanąć na równi z Nasusem, Renektonem i ich sławnymi przodkami. Wielu kwestionowało tę decyzję; rytuał Wyniesienia był ogromnie niebezpieczny i przeznaczony jedynie dla tych, którzy znaleźli się u kresu swojego żywota, tych, którzy poświęcili swe życie Shurimie i których ofiara miała zostać nagrodzona poprzez Wyniesienie. Decyzja, na kogo spłynie łaska Wyniesienia, leżała w gestii Kapłanów Słońca, nie zaś dumnego władcy, przekonanego o swej nieomylności. Jednak nikt nie mógł już powstrzymać Azira, którego arogancja rosła wraz z rozszerzaniem się granic jego imperium. Rozkazał kapłanom podporządkować się swojej woli pod groźbą śmierci.

W końcu nadszedł dzień rytuału i Azir kierował swe kroki ku Podestowi Wyniesienia, otoczony tysiącami swych żołnierzy i dziesiątkami tysięcy poddanych. Nieobecność braci Renektona i Nasusa, wysłanych przez Xeratha w celu odparcia pilnego zagrożenia, nie powstrzymała Azira przed wypełnieniem tego, co postrzegał jako swe przeznaczenie. Wspiął się po wspaniałych, złotych stopniach na szczyt świątyni stojącej w samym sercu miasta. Na chwilę przed rozpoczęciem rytuału zwrócił się do Xeratha i wreszcie ofiarował mu wolność. I nie tylko jemu, lecz wszystkim niewolnikom…

Xerath zaniemówił z wrażenia, jednak to nie było wszystko. Wziął Xeratha w objęcia i nazwał go swym bratem na wieki, tak jak mu obiecał wiele lat wcześniej. Następnie się obrócił, gdy kapłani rozpoczęli rytuał przyzywania cudownej mocy słońca. Azir nie był jednak świadomy tego, że w poszukiwaniu mądrości Xerath studiował nie tylko historię i filozofię. Posiadł mroczną sztukę czarnoksięstwa, równocześnie pielęgnując w swym sercu pragnienie wolności, które niepostrzeżenie przekształciło się w ognistą nienawiść.

W kulminacyjnym momencie rytuału były niewolnik uwolnił swe moce i strącił Azira z podestu. Pozbawiony ochrony runicznego kręgu Azir spalił się w ogniu słońca, podczas gdy Xerath zajął jego miejsce. Światło wypełniło Xeratha mocą. Zawył, gdy jego śmiertelne ciało zaczęło poddawać się transformacji.

Jednak magia rytuału nie była mu przeznaczona, a konsekwencje próby przekierowania tak ogromnych i wspaniałych niebiańskich mocy były straszliwe. Moce przywołane przez rytuał Wyniesienia eksplodowały, niszcząc Shurimę i zmieniając miasto w ruinę. Jego mieszkańcy zostali spopieleni, a wzniosłe pałace obrócone w pył. Piaski pustyni powstały i pochłonęły to, co zostało z miasta, które chwilę wcześniej stało u szczytu swej świetności. Tarcza słońca zniknęła z nieboskłonu, a setki lat pracy i wysiłku zostały zniweczone w jedną krótką chwilę przez ambicję jednego człowieka i niesłuszną nienawiść drugiego. Jedynymi pozostałościami wspaniałego miasta Azira były ruiny zatopione w piaskach pustyni i echa krzyków jego mieszkańców niesione przez nocny wiatr.

Azir nie był tego świadkiem. Został pogrążony w nicości. Jego ostatnimi wspomnieniami był trawiący go ogień i ból nie do opisania. Nie wiedział, co wydarzyło się na szczycie świątyni, nie wiedział o upadku swojego imperium. Trwał zagubiony w ponadczasowej nicości, aż tysiące lat po zagładzie Shurimy krew ostatniego z jego potomków spłynęła na ruiny świątyni i wskrzesiła go. Azir powstał z niebytu, lecz wciąż nie był kompletny; jego ciało było niczym więcej niż zarysem postaci z pyłu, ożywionego przez pozostałości po jego nieugiętej woli.

Azir, stopniowo wracając do swej cielesnej postaci, błądził pośród ruin, aż znalazł ciało kobiety z raną po zdradzieckim ciosie zadanym nożem w plecy. Nie znał jej, lecz poznał w jej wyglądzie echo swojej linii krwi. Myśli o imperiach i potędze opuściły go, gdy podniósł ciało córy Shurimy i zaniósł ją w miejsce, które było niegdyś Oazą Zmierzchu. Oaza była pusta i wysuszona, jednak z każdym krokiem Azira kamienny basen napełniał się krystalicznie czystą wodą. Azir zanurzył ciało kobiety w ożywczych wodach oazy, a gdy zmył z niej krew, jedynie cienka blizna pozostała w miejscu, w które wbito zdradziecki nóż.

Ten bezinteresowny czyn przywołał kolumnę ognia, która uniosła władcę w powietrze i nadała mu postać Wyniosłej istoty, którą planował zostać tysiące lat wcześniej. Nieśmiertelna potęga słońca wlała się w niego, tworząc fantastyczną sylwetkę w złotej zbroi oraz z głową jastrzębia i nadając mu moc władania piaskiem pustyni. Azir uniósł ramiona, a ruiny jego miasta otrząsnęły się z pyłu wieków, spędzonych w zapomnieniu, by powstać na nowo. Tarcza słońca znów wypełniła opustoszałe niebo swą boską obecnością, a ożywcze wody popłynęły wśród świątyń wyłaniających się spod piasku na jeden gest imperatora.

Azir wspiął się po schodach świątyni słońca i rozkazał wiatrom pustyni odtworzyć ostatnie chwile wyburzonego miasta. Duchy uformowane z piasku odegrały scenę sprzed wielu, wielu lat, a przerażonym oczom Azira ukazała się pełnia zdrady Xeratha. Zaszlochał, gdy ujrzał morderstwo popełnione na swojej rodzinie, upadek imperium i kradzież własnej mocy. Dopiero teraz, o całe millenia za późno, nareszcie zrozumiał głębię nienawiści, którą żywił do niego ukochany przyjaciel i sojusznik. Dzięki potędze i mocy widzenia rzeczy odległych w czasie i przestrzeni istoty Wyniesionej, Azir wyczuł obecność Xeratha gdzieś w oddali i przywołał armię piaskowych wojowników, by maszerowała u boku odrodzonego imperatora. Pod palącym słońcem pustyni Azir złożył wieczystą przysięgę.

Odzyskam swe ziemie i zażądam zwrotu tego, co moje!

Odrodzony

Odrodzony

Azir kroczył pokrytą złotem drogą Imperatora. Potężne posągi pierwszych władców Shurimy, jego przodków, uważnie obserwowały każdy jego ruch.

Pierwsze promienie wschodzącego słońca sączyły się pomiędzy budynkami. Najjaśniejsze gwiazdy wciąż świeciły nad głowami, ale słońce wkrótce zacieni ich blask. Nocne niebo nie wyglądało tak, jak Azir je zapamiętał – gwiazdy i ich konstelacje nie były tam, gdzie być powinny. Minęły tysiące lat.

Z każdym krokiem Azira jego ciężki kostur wydawał samotny dźwięk, odbijający się echem po pustych ulicach stolicy.

Kiedy ostatnio szedł tą drogą, straż honorowa złożona z dziesięciu tysięcy elitarnych wojowników podążała jego śladem, a wokół rozbrzmiewały radosne wiwaty mieszkańców miasta. Miała to być chwila jego chwały, ale została skradziona.

Teraz było to miasto duchów. Co się stało z jego ludźmi?

Imperialnym gestem Azir nakazał piaskom leżącym wzdłuż drogi unieść się, tworząc żywe posągi. To była jego wizja przeszłości, ożywione echa Shurimy.

Piaskowe figury patrzyły naprzód, z głowami pochylonymi w stronę Słonecznego Dysku wiszącego nad Podestem Wyniesienia. Wisiał nieruchomo, deklarując się chwałą i potęgą imperium Azira, choć nie było już komu na niego patrzeć. Córa Shurimy, która przebudziła go ze snu, zniknęła. Czuł ją na pustyni. Połączyła ich krew.

Gdy Azir kroczył drogą Imperatora, piaskowe echa jego ludzi prowadziły go do Słonecznego Dysku, a ich radosne miny przeradzały się w grymas przerażenia. Usta zamarły otwarte w cichym krzyku. Ruszyli do biegu, potykając się i upadając. Azir obserwował to w milczeniu, z rozpaczą obserwując ostatnie chwile życia jego ludzi.

Pochłonęła ich fala niewidzialnej energii. Obrócili się w proch i odlecieli razem z wiatrem. Co poszło nie tak z jego Wyniesieniem, że doszło do tak wielkiej katastrofy?

Azir wytężył wzrok. Maszerował, silniej stawiając każdy krok. Dotarł do Schodów Wyniesienia i wspinał się po nich, przeskakując co pięć stopni.

Tylko najbardziej zaufani żołnierze, kapłani i członkowie rodziny królewskiej mogli wejść na schody. Drogę wytyczały mu piaskowe postacie poddanych, z uniesionymi głowami, zaciętymi minami i cichym lamentem. Wkrótce także i oni zniknęli razem z wiatrem.

Biegł, pokonując stopnie szybciej niż jakikolwiek człowiek. Jego szpony wbijały się w kamień, tworząc w nim głębokie wyżłobienia. U jego boków wznosiły się piaskowe figury, które chwilę później znikały.

Dotarł na szczyt. Tam zobaczył krąg obserwatorów: najbliższych pomocników, doradców i najwyższych kapłanów. Swoją rodzinę.

Azir padł na kolana. Jego rodzina stała przed nim, poznawał dobrze każdy szczegół wszystkich postaci. Jego brzemienna żona. Nieśmiała córka, ściskająca dłoń matki. Jego syn, już prawie dorosły.

Azir z przerażeniem obserwował, jak zmienia się wyraz ich twarzy. Choć wiedział, co się stanie, nie mógł odwrócić wzroku. Jego córka ukryła twarz w falbanach sukni matki. Syn chwycił za miecz, krzycząc z całych sił. Jego żona… otworzyła szerzej oczy, w których malowała się rozpacz i żal.

Potężna energia obróciła ich w nicość.

Azir nie mógł tego znieść, ale do jego oczu nie napłynęły łzy. Jego mistyczna forma okradła go z możliwości wyrażania smutku. Z ciężkim sercem wstał z ziemi. Pozostawało pytanie, jak zachowano jego rodowód, bo co do jego przetrwania nie było wątpliwości.

Czuł echo odbijające się w powietrzu.

Szedł naprzód, zatrzymując się krok przed podestem i obserwował powietrzną retrospekcję wydarzeń.

Widział siebie w formie śmiertelnika, wznoszącego się w powietrze pod Słonecznym Dyskiem. Ramiona miał rozpostarte, a plecy wygięte w łuk. Pamiętał tę chwilę. Wypełniła go energia i jej boska moc.



Z piasku ukształtowała się nowa osoba. To jego zaufany niewolnik, Xerath.

Jego przyjaciel wypowiedział bezgłośnie tylko jedno słowo. Azir patrzył, jak jego własna postać roztrzaskuje się niczym szkło, przemieniając się w wir piasku.

Xerath – Wyniesiony Mag

Jedno życie w roli niewolnika przygotowało mnie do wieczności w roli twojego pana.

Xerath jest Wyniesionym Magiem ze starożytnej Shurimy, istotą o tajemnej energii, żyjącą wśród wirujących szczątków magicznego sarkofagu. Przez tysiące lat uwięziony był pod piaskami pustyni, lecz odrodzenie Shurimy uwolniło go z prastarego więzienia. Doprowadzony do szaleństwa przez swoją potęgę, chciał stworzyć na swój wzór cywilizację, która opanuje świat i wyprze wszystkie inne.

Chłopiec, który w przyszłości miał otrzymać imię Xerath, urodził się jako bezimienny niewolnik w Shurimie przed tysiącami lat. Będąc synem naukowców pojmanych w niewolę, czekało go życie pełne upokorzeń. W nadziei na to, że jego ponadprzeciętne jak na niewolnika umiejętności przyniosą mu lepsze życie, matka uczyła go rozumieć słowa i liczby, a ojciec opowiadał o historii imperium. Chłopiec przysiągł sobie, że nigdy nie pogodzi się z losem niewolnika o plecach zgiętych do ziemi i naznaczonych chłostą.

Podczas budowy fundamentów pod wielki pomnik na cześć ulubionego konia imperatora, ojciec chłopca został poważnie ranny i pozostawiony na śmierć na miejscu wypadku. Matka, przerażona, że jej syna czeka podobny los, poczęła błagać szacownego projektanta grobowców o przyjęcie chłopca na ucznia. Dbałość młodzieńca o szczegóły i jego wrodzony talent do matematyki i języka przekonały niechętnego z początku architekta i przystał on na prośbę kobiety. Chłopiec nigdy więcej nie ujrzał swojej matki.

Okazał się zdolnym uczniem i wkrótce jego mistrz zaczął wysyłać go niemal codziennie do Wielkiej Biblioteki Nasusa po potrzebne mu manuskrypty i plany. Podczas jednej z wizyt w bibliotece chłopiec poznał Azira, najmniej lubianego syna imperatora. Azir zmagał się właśnie z lekturą skomplikowanych, starożytnych zapisków. Chłopiec wiedział, że nawet rozmowa z członkiem rodziny królewskiej mogła być powodem egzekucji niewolnika, zatrzymał się jednak, by pomóc młodemu księciu w rozszyfrowaniu zawiłej gramatyki. W tym momencie nawiązała się między nimi nić przyjaźni, która rozwijała się przez nadchodzące miesiące i wzmacniała się.

Mimo obowiązującego zakazu Azir postanowił nadać niewolnikowi imię. Brzmiało ono Xerath i oznaczało: „Ten, który się dzieli”. Chłopcy używali go jedynie w swoim towarzystwie. Azir postarał się, by przydzielono Xeratha do niewolników usługujących rodzinie królewskiej. Mianował go swym osobistym sługą. Dzięki łączącej ich miłości do nauki całe dnie spędzali na studiowaniu bibliotecznych zbiorów i wkrótce stali się bliscy niczym bracia. Xerath stale towarzyszył Azirowi, zdobywając wiedzę o kulturze, władzy i nauce, aż w końcu zakiełkowało w nim marzenie, że przyjaciel kiedyś go uwolni.

Gdy podczas corocznej wyprawy objeżdżającej imperium karawana władcy zatrzymała się w znanej oazie, pod osłoną nocy napadli na nią zabójcy. Azir uniknął śmierci z ręki napastnika dzięki interwencji Xeratha, jednak wszyscy jego bracia książęta zostali zabici, co uczyniło z niego następcę tronu. Jako niewolnik Xerath nie mógł oczekiwać nagrody za uratowanie księcia, Azir obiecał mu jednak, że któregoś dnia staną się równymi sobie braćmi.

W następstwie wydarzeń na pustyni przez długie lata Shurima znosiła gniew imperatora, który mścił się na każdym, kogo w najmniejszym nawet stopniu podejrzewał o zdradę. Xerath poznał historię Shurimy i zwyczaje panujące na jej dworze wystarczająco dobrze, by wiedzieć, że życie Azira zawisło na włosku. Fakt, że był następcą tronu, nic nie znaczył wobec nienawiści imperatora za to, że pozostał przy życiu, gdy jego bracia zginęli. Bezpośrednim zagrożeniem był fakt, że wciąż młoda żona imperatora nadal mogła wydać na świat potomstwo, a do tej pory powiła wiele zdrowych dzieci. Istniała duża szansa, że urodzi imperatorowi syna, i tym samym pozwoli mu na pozbycie się Azira.

Serce Azira należało do nauki, lecz Xerath przekonał go, że aby przeżyć, musi nauczyć się walczyć. Azir posłuchał jego rady, ale zapewnił też Xerathowi możliwość kontynuowania nauki. Obaj młodzieńcy okazali się niezwykle zdolnymi uczniami, każdy w swojej dziedzinie. Xerath na każdym kroku dowodził swego talentu i zapału w poszukiwaniu wiedzy. Stał się powiernikiem i prawą ręką Azira, miał pozycję nieosiągalną jak dotąd dla niewolnika. Dzięki swej pozycji miał wielki, i – według niektórych – zbyt olbrzymi wpływ na młodego księcia, który każdego dnia coraz bardziej polegał na jego radach.

Xerath dokładał wszelkich starań, by zdobyć wiedzę wszędzie, gdzie było to możliwe, bez względu na jej cenę czy źródło. Otwierał dawno zakazane biblioteki, wkraczał do zapomnianych krypt i zgłębiał tajemnice ukryte głęboko pod piaskiem pustyni. Każde odkrycie podsycało jego ambicję i żądzę wiedzy, które rosły w niekontrolowany sposób. W przebiegły sposób wyciszał wszelkie szerzące się pogłoski o swoich podejrzanych badaniach. Fakt, iż Azir nigdy nie wspominał o tych plotkach, Xerath rozumiał jako ciche przyzwolenie księcia na wszelkie działania, które mogły poprawić jego bezpieczeństwo.

Lata mijały, a Xerath podejmował się coraz mroczniejszych działań, by uniemożliwić żonie imperatora powicie potomka, używając swych wzrastających umiejętności magicznych do zniszczenia każdego zalążka życia, jakie pojawiło się w jej łonie. Bezpieczeństwo Azira zależało wszak od braku rywali do tronu. Gdy na dworze poczęto szeptać o klątwie, Xerath upewnił się, że takie głosy ucichną na zawsze. Ci, którzy odważyli się głośno wyrazić swe podejrzenia, często znikali bez śladu. W tym czasie pragnienie wolności Xeratha zdążyło przerodzić się w żrącą ambicję osiągnięcia własnej potęgi. Wciąż jednak postrzegał swe mordercze czyny jako konieczne do utrzymania przyjaciela przy życiu.

Pomimo starań i wysiłków Xeratha na świat przyszedł w końcu nowy książę Shurimy. Jednak w noc jego narodzin Xerath użył swych czarnoksięskich mocy i przyzwał złowrogie duchy żywiołów z głębi pustyni, by wywołać straszliwą burzę. Z woli Xeratha błyskawica za błyskawicą uderzała w komnaty królowej, przekształcając je w płonące ruiny i odbierając życie matce i jej nowo narodzonemu synowi. Gdy imperator zorientował się, co się dzieje, pognał bez tchu w stronę komnat swojej żony. Na jego drodze stanął jednak Xerath z dłońmi gorejącymi magiczną mocą. Strażnicy imperatora ruszyli do ataku, jednak Xerath jednym ruchem zamienił ich wszystkich w zwęglone szczątki. Winą za atak na pałac Xerath obarczył magów z podbitej krainy, a pierwszym czynem Azira po objęciu tronu była brutalna kampania zemsty na jej ludności.

Azir został koronowany na imperatora Shurimy z Xerathem u swego boku, chłopcem, który był niegdyś niewolnikiem bez prawa do własnego imienia. Xerath długo marzył o tej chwili. Oczekiwał, że w dniu koronacji Azir zniesie niewolnictwo i nareszcie nazwie go swoim bratem. Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Azir kontynuował ekspansję swojego imperium i unikał odpowiedzi na pytania Xeratha o zniesienie niewolnictwa. Xerath uznał to za dowód na postępujący rozkład moralny Shurimy. Ogarnęła go wściekłość z powodu złamania obietnicy danej mu przez księcia. Azir zgromił go wzrokiem i przypomniał mu, że niewolnik powinien znać swoje miejsce. W tym momencie w sercu Xeratha zgasła iskra szlachetności i dobroci. Ukorzył się jednak przed Azirem, zachowując pozory, iż akceptuje jego decyzję. Azir kontynuował swe podboje, a Xerath pozostał u jego boku, lecz każde swoje działanie starannie planował, by zwiększać własne wpływy w krainie, którą chciał sam objąć w posiadanie. Kradzież imperium to nie igraszka i Xerath wiedział, że potrzebuje do tego większej mocy.

Słynna legenda Wyniesienia Renektona ujawniła, że śmiertelnik nie musi być wybrańcem Kapłanów Słońca i każdy może powstać pod tą gwiazdą. Xerath zaczął więc obmyślać plan, jak ukraść moc Wyniesienia. Żaden niewolnik nie może stanąć na płycie słońca. Xerath karmił więc próżność imperatora, rozdmuchując jego ego i wypełniając myśli nieprawdopodobnymi wizjami imperium obejmującego cały świat. To marzenie mogło jednak zostać zrealizowane jedynie w przypadku Wyniesienia Azira na wzór największych bohaterów Shurimy. Wytrwałość Xeratha się opłaciła. Po pewnym czasie Azir ogłosił gotowość przejścia rytuału Wyniesienia, pewien, że zasłużył, by stanąć u boku Renektona i Nasusa jako istota Wyniesiona. Kapłani Słońca zaprotestowali, jednak w przypływie arogancji Azir rozkazał im podporządkować się swej woli pod groźbą tortur i śmierci.

W końcu nadszedł dzień rytuału i Azir skierował swe kroki ku Podestowi Wyniesienia, mając Xeratha u boku. Aby upewnić się, że Nasus i Renekton nie będą mogli wziąć udziału w wydarzeniu, Xerath osłabił pieczęć magicznego sarkofagu stanowiącego więzienie dla ognistej bestii. Renekton i Nasus byli jedynymi wojownikami zdolnymi powstrzymać i pokonać bestię, gdy oswobodzi się ze swego magicznego więzienia. W ten sposób Xerath pozbawił Azira obecności jedynych istot, które mogłyby uratować go przed nadchodzącą katastrofą.

Azir stanął na rytualnym podeście. Tuż przed rozpoczęciem ceremonii wydarzyło się coś, czego Xerath się nie spodziewał. Imperator zwrócił się do niego i oświadczył, iż od tej chwili jest wolnym człowiekiem. On i wszyscy niewolnicy Shurimy mieli zostać uwolnieni z więzów poddaństwa. Azir wziął Xeratha w objęcia i nazwał go swym bratem na wieki. Były niewolnik oniemiał z wrażenia. Nareszcie otrzymał to, o czym zawsze marzył. Sukces jego planu opierał się jednak na śmierci Azira i nic nie mogło tego zmienić. Zbyt skrupulatnie przygotowywał ten moment i zbyt wiele już poświęcił, by teraz zrezygnować – nieważne, jak bardzo część jego serca tego pragnęła. Słowa imperatora przebiły się przez gorycz, która zawładnęła jego duszą, stało się to jednak o dziesięciolecia za późno. Azir nieświadomy niebezpieczeństwa obrócił się, gdy kapłani rozpoczęli rytuał przyzywania cudownej mocy słońca.

Z okrzykiem gniewu i żalu Xerath strącił władcę z podestu, obserwując przez łzy, jak przyjaciel z dzieciństwa zamienia się w popiół. Następnie wstąpił na jego miejsce i światło słońca wypełniło go, rozpoczynając przemianę jego ciała w istotę Wyniesioną. Jednak moc rytuału nie była mu przeznaczona, a konsekwencje jego zdrady okazały się straszliwe. Rozszalała moc słońca eksplodowała, burząc świątynie i zmieniając miasto w dymiące zgliszcza. Lud Shurimy spłonął w straszliwym ogniu słońca, a pustynia powstała, by pochłonąć ruiny miasta. Tarcza słońca zniknęła z nieboskłonu, a imperium budowane przez całe pokolenia władców zgasło w przeciągu jednego dnia.

Podczas zagłady miasta Xerath trzymał Kapłanów Słońca w szponach swojej magii, uniemożliwiając im przerwanie rytuału. Niezmierzony ogrom przepływającej przez niego energii połączył się z jego mrocznymi mocami, by stworzyć istotę o niewiarygodnej potędze. Jego ciało, wypełnione nieprzerwaną falą mocy słońca, zostało pochłonięte i stworzone na nowo w postaci rozjarzonego wiru czystej magii.

Gdy Renekton i Nasus odkryli zdradę Xeratha, szybko skierowali się w stronę epicentrum magicznej burzy niszczącej miasto. Sprowadzili ze sobą magiczny sarkofag, który stanowił więzienie dla ducha wiecznego ognia. Wyniesieni bracia zdołali przebić się przez szalejące żywioły do Podestu Wyniesienia w chwili, w której Xerath opadł z powrotem na ziemię. Zanim nowo Wyniesiony mag zdążył zareagować, zamknęli go w magicznym sarkofagu, związali świętymi łańcuchami i zapieczętowali potężnymi pieczęciami uwięzienia.

Jednak to nie wystarczyło. Już jako śmiertelnik Xerath posiadł wielką moc, która teraz – w połączeniu z darem Wyniesienia – uczyniła go praktycznie niepokonanym. Roztrzaskał sarkofag, lecz jego odłamki i łańcuchy pozostały nadal przytwierdzone magicznie do niego. Renekton i Nasus rzucili się na Xeratha, jednak nowa siła pozwoliła mu na odparcie ich ataków, a walka utknęła w martwym punkcie. Toczyli bój w otoczeniu walącego się miasta, a w szale bitewnym roztrzaskali wszystko, czego jeszcze nie pochłonęły piaski pustyni. Braciom udało się zwabić Xeratha w pobliże Grobowca Imperatorów, największego mauzoleum Shurimy, którego zabezpieczenia i pieczęcie ochronne zerwane mogły być jedynie przez krew imperatorów. Renekton zaciągnął Xeratha do jego wnętrza i rozkazał Nasusowi zamknąć grobowiec. Z ciężkim sercem Nasus wykonał jego polecenie, wiedział bowiem, że był to jedyny sposób na uwięzienie Xeratha. Renektona i Xeratha otoczyły nieskończone ciemności, w których trwać mieli w wiecznej walce po upadku świetnej cywilizacji Shurimy.

Mijały niezliczone setki lat, a z czasem nawet ogromna siła Renektona wyczerpała się, pozostawiając go podatnym na wpływy Xeratha. Jadowite oszczerstwa i iluzje Xeratha omotały umysł Renektona, wypełniając go niesłusznym gniewem wobec Nasusa, zdradzieckiego brata, który – według kłamliwej historii Xeratha – opuścił go tak dawno temu.

Gdy Grobowiec Imperatorów został wreszcie odnaleziony, a jego pieczęcie złamane przez Sivir i Cassiopeię, Xerath i Renekton wynurzyli się na powierzchnię w eksplozji piasku i gruzu. Renekton, którego opętany umysł sprowadził do istoty niewiele różniącej się od dzikiej bestii, wyczuł, że jego brat wciąż żyje i ruszył, by go odnaleźć. Po tysiącach lat zapomnienia Shurima się odrodziła. Jej budynki i świątynie strząsnęły z siebie pył pustyni i majestatycznie pięły się w stronę słońca, a Xerath wyczuł pod piaskiem budzącą się ponownie do życia obecność kogoś, o kim myślał, że umarł dawno temu. Azir wskrzeszony został jako jeden z Wyniesionych, a Xerath zrozumiał, że żaden z nich nie może żyć, jeśli żył będzie drugi.

Xerath wyruszył na poszukiwanie serca pustyni, by odnowić swą siłę i zrozumieć, jak zmienił się świat przez tysiące lat jego uwięzienia. Jego skradzione moce rosły z każdą upływającą chwilą, a jego oczom ukazał się świat dojrzały do podboju, świat pełen śmiertelników gotowych rzucić się na kolana przed nowym, straszliwym bogiem.

Jednak mimo ogromu swej potęgi, mimo tysięcy lat, które dzielą go od bezimiennego chłopca niewolnika, Xerath wciąż czuje oplatające go łańcuchy.

Uwolniony

Uwolniony

To była ta chwila.

Ta jedna chwila, która tak wiele go kosztowała, która przekreśliła wszystko, co od dawna planował. Skorumpowane imperium i jego dumnie kroczące książątko zostało zniszczone przez głupi symbol słońca, któremu tak bardzo ufali. Pilnie strzeżony klucz do nieśmiertelności będzie jego, skradziony na oczach całego świata. Jedna chwila idealnej zemsty, która wreszcie wyswobodzi niewolnika imieniem Xerath.

Choć hełm jego pana nie wyrażał żadnych ludzkich emocji, Xerath uśmiechnął się szeroko, wiedząc, że pięknie zdobiona metalowa zbroja nie odpowie mu tym samym. Życie spędzone w niewoli u szalonego imperatora i próżnego władcy, niekończące się spiski dotyczące tronu, walka o pozyskanie wiedzy, która niemal go wykończyła – wszystko to doprowadziło do tej groteskowej maskarady Wyniesienia.

Słowa, które wypowiedział na głos, były obelgą: Wzniesiemy się, gdy wy przykuci będziecie do kamieni, a piaski czasu pochłoną wasze ciała. Nigdy więcej. Wybrani panowie odziani w złoto nie staną się bogami. Zrobi to niewolnik. Zwykły sługa, chłopiec, który kiedyś uratował małego szlachcica przed śmiercią na pustyni.

Za ten grzech Xerath został ukarany przerażającą i szaloną obietnicą: wolności. Nieosiągalnej. Zabronionej. Już za samą myśl o niej, jeśli zrodziła się w umyśle niewolnika, karano śmiercią. Jego pan wzrokiem przebijał ciało i kości, zagłębiał się w ludzką duszę i widział nawet najmniejsze pragnienie zdrady. Teraz mówiło o niej młode książątko, które wyciągnął z zabójczego uścisku matki pustyni. Azir, Złote Słońce, przysiągł, że uwolni swojego wybawcę i nowego przyjaciela.

Tej obietnicy nie dotrzymał do dziś. Były to słowa wdzięcznego dziecka, niewinnie nieświadomego ich znaczenia. Jak Azir mógł całkowicie zmienić tysiące lat rządów? Jak mógł walczyć z tradycją, własnym ojcem i przeznaczeniem?

Młody imperator straci wszystko przez to, że nie dotrzymał danego słowa.

Xerath zdobył wykształcenie i stał się zaufanym doradcą Azira, lecz nadal nie był wolny. Niespełniona obietnica przemieniła go w to, kim został. Ponieważ odmówiono mu jednej prostej rzeczy – życia własnym życiem, Xerath postanowił odebrać im wszystko, czego mu zabroniono, a na co zasłużył: imperium, Wyniesienie oraz najczystszą formę wolności.

Z każdym krokiem w kierunku potężnego Podestu Wyniesienia, stojącego za jego imperatorem i otoczonego strażnikami, którzy niegdyś zapewne chronili Shurimę, Xerath czuł lekkość, która pozytywnie go zaskoczyła. Czy tak wygląda szczęście? Czy zemsta wywołuje radość? Poczuł to w całym ciele.

Postać jego ciemiężcy odziana w pozłacaną zbroję gwałtownie się zatrzymała. I obróciła. Ruszyła w stronę Xeratha.

Skąd wiedział? Skąd miałby wiedzieć? Ten rozpieszczony, skupiony wyłącznie na sobie chłopak? Ten cnotliwy, fałszywie dobrotliwy imperator, którego dłonie pokrywała krew? Nawet jeśli wiedział, nie miał szans uciec przed zabójczym atakiem.

Xerath wszystko dokładnie zaplanował. Dawał łapówki, zabijał i spiskował przez dziesiątki lat. Udało mu się nawet przekonać potwornych braci, Nasusa i Renektona, by trzymali się z dala. Ale tej jednej rzeczy nie ujął w swoim planie…

Imperator Shurimy, Złote Słońce, ukochany syn matki pustyni, który wkrótce miał dostąpić Wyniesienia, zdjął hełm, uśmiechnął się i zwrócił do starego, zaufanego przyjaciela. Mówił o braterskiej i przyjacielskiej miłości, o wygranych i przegranych wojnach, o rodzinie, przyszłości i o… wolności.

Strażnicy otoczyli Xeratha, idąc ku niemu z wyciągniętą bronią.

Książątko wiedziało. Czy jego plan miał się nie ziścić?

Ale głupcy w zbrojach zaczęli salutować. Oddawali mu cześć. Gratulowali mu.

Gratulowali wolności.

Jego znienawidzony pan właśnie go uwolnił. Uwolnił ich wszystkich. Żaden mieszkaniec Shurimy więcej nie zostanie zakuty w kajdany. Ostatnim ludzkim postanowieniem Azira było rozkucie poddanych.

Ogłuszający krzyk zdusił wszystko, o czym myślał Xerath. Azir przywdział hełm i ruszył w kierunku Podestu.

Xerath stał w cieniu ogromnego Słonecznego Dysku, wiedząc, że za chwilę całe imperium zniknie z powierzchni ziemi.

Za późno, przyjacielu. Za późno, bracie. O wiele za późno dla nas wszystkich.

Artykuły premium


Jeśli zauważyłeś literówkę/błąd we wpisie - prosimy o zgłoszenie tego poprzez specjalny formularz kontaktowy - dzięki automatycznemu systemowi powiadomień będziemy mogli błyskawicznie usunąć błąd.